brief
pl   -   en

Brief

Cotygodniowy przegląd ważnych informacji ze świata

Zapisz się do naszego newslettera, a w każdy piątek o godz. 8 znajdziesz w swojej skrzynce e-mailowej podsumowanie minionego tygodnia, a w nim ważne wydarzenia społeczne, polityczne, gospodarcze, naukowe z całego świata. Wyselekcjonowane, nieszablonowe, w czytelnej i ciekawej formie. Otrzymasz wiadomości z linkami do źródeł, abyś sama mogła/sam mógł dowiedzieć się jeszcze więcej i poznać kontekst opisywanych wydarzeń.

Naciskając “Zapisz się”, wyrażam zgodę na przesyłanie newslettera Brief przez Spółkę Outriders i akceptuję Regulamin

Czytam newsletter @outrid3rs.brief, który przyszedł do mnie w piątek. jedyny newsletter, który otwieram nawet z kilkudniowym opóźnieniem :)

Julia, Wrocław

Brief to świetna sprawa. Czuje, że stanie się moją obowiązkową lekturą w piątkowe poranki. Obowiązkową i przyjemną.

Sebastian, Pabianice

Archiwum briefa

Rozwiązaniami, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenie wód mikroplastikiem

Start-upy pracują nad rozwiązaniami, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenie wód mikroplastikiem. Syntetyczne mikrowłókna, które wypadają z naszych ubrań w czasie prania, są zbyt małe (wielkości ok. 3 mikrometrów), więc przedostają się przez oczyszczalnie ścieków i trafiają do oceanów. Na każde 6 kg ubrań do wody może trafiać ok. 700 tys. mikrowłókien – szacuje Imogen Napper, doktor nauk przyrodniczych z Uniwersytetu Plymouth w Wielkiej Brytanii.

Amerykański start-up Cora Ball z przetworzonych materiałów stworzył kulki, które wyłapują maksymalnie jedną trzecią mikrowłókien, wypadających z ubrań w czasie każdego prania, i nadają się do dalszego recyklingu. Innym pomysłem na ograniczenie plastików, trafiających do oceanów, jest torba do prania Guppyfriend, stworzona przez Alexandra Nolte i Oliviera Spiesa. Produkt ogranicza łamanie się włókien o ok. 86%, a dzięki bardzo małym otworom nawet te złamane pozostają wewnątrz torby. Innym przykładem jest duńska firma KD Group, która opracowała technologię filtracji ścieków, pozwalającą na usunięcie z nich ok. 90% tworzyw sztucznych. W październiku br. czterech studentów bioinżynierii z Imperial College London wymyśliło niedrogi sposób na oczyszczenie ścieków. Ich pomysł polega na wprowadzeniu dodatkowego komponentu na etapie filtracji w oczyszczalniach, co pozwoliłoby na usunięcie z wody 99% mikroplastików i nie wymagałoby modernizacji oczyszczalni.

W Wielkiej Brytanii powstał supermarket ze strefą bez plastiku”. Thornton’s Budgens w Londynie sprzedaje 1 700 produktów w opakowania z drewna bukowego, papieru, metalu, szkła i wielu innych materiałów, które są alternatywą dla plastiku. Plan na najbliższe trzy lata zakłada całkowite pozbycie się plastikowych opakowań. Supermarket jest kolejnym, który wprowadził takie rozwiązanie. Pierwszym na świecie był holenderski sklep Ekoplaza.

Stephen Buranyi pisze w artykule The plastic backlash: what’s behind our sudden rage – and will it make a difference?”, że plastik nie jest marginalnym problemem, który możemy łatwo wyeliminować z naszego życia, tylko – najbardziej widocznym produktem nieokiełznanej konsumpcji ostatniego półwiecza”. Richard Thompson, oceanolog i autor pojęcia mikroplastik”, uważa, że od 30 lat nie mieliśmy takiej spójności działań rządów, naukowców i przedsiębiorców w celu ograniczenia używania plastiku, co sprawia, że istnieje realna szansa, aby rozwiązać problem.

USA, Ameryka Północna

Badania na temat wpływu niedoboru cynku na autyzm

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda badają, czy niedobór cynku może być jedną z przyczyn autyzmu. W artykule, opublikowanym w czasopiśmie naukowym Frontiers in Molecular Neuroscience”, opisują, jak cynk kształtuje połączenia lub synapsy między neuronami za pośrednictwem białek Shank. Z analiz wynika, że brak cynku w okresie wczesnego rozwoju może potencjalnie przyczynić się do autyzmu poprzez upośledzenie funkcji synaps, które umożliwiają neuronom komunikację.

Zespół odkrył, że kiedy sygnał mózgowy został przekazany przez synapsę, do docelowego neuronu dostał się cynk, który mógł związać tam dwa białka – Shank2 i Shank3, które powodują zmiany w składzie i funkcjonowaniu sąsiadujących receptorów sygnałowych AMPA w synapsie na powierzchni neuronu.

Nadal nie jest jasne, czy deficyt cynku prowadzi do autyzmu, jednak naukowcy odkryli mechanizm wyjaśniający jedną z możliwych przyczyn jego występowania.

Z kolei dr Peter Tsai, adiunkt neurologii w Peter O’Donnell Jr. Brain Institute, prowadził przedkliniczne badania na zwierzętach, u których zaobserwowano, że leczenie niektórych genetycznych czy molekularnych uwarunkowań zaburzeń autystycznych może być skuteczne nawet u dorosłych. Tsai wymienia prądy elektryczne o niskiej dawce lub stymulację magnetyczną do modulowania obwodów mózgowych, związanych z zachowaniami społecznymi lub niestabilnością zachowania, jako najbardziej obiecujące strategie leczenia. Metody te obecnie badane są także pod kątem leczenia m.in. depresji, schizofrenii, zespołu stresu pourazowego czy skutków udaru mózgu.

Badania Tsaia wymagają dalszej pracy, zanim zostaną zastosowane na pacjentach, ale dają nadzieję, że w przyszłości autyzm będzie możliwy do wyleczenia niezależnie od wieku.

W Stanach Zjednoczonych ponad 3,5 mln osób żyje z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, m.in.z zespołem Aspergera. Średnia wieku dziecka, u którego zdiagnozowano autyzm, wynosi powyżej 4 lat. Z tego powodu wiele z nich nie jest w stanie ukończyć terapii we wczesnym okresie życia.

Coraz więcej ludzi ma zły stan zdrowia, wynika z analizy badań globalnego obciążenia chorobami

Analiza globalnego obciążenia chorobami z 2017 r. wskazuje, że coraz więcej ludzi ma zły stan zdrowia. Ból krzyża, bóle głowy i zaburzenia depresyjne były trzema głównymi przyczynami niepełnosprawności na świecie w 2017 r. i są nimi od ponad 30 lat. Poprawa globalnego poziomu zdrowia, którą obserwowano od zakończenia II wojny światowej, zatrzymała się.

Ponad połowa wszystkich zgonów na świecie wynika z czterech głównych czynników ryzyka: palenia tytoniu, wysokiego ciśnienia krwi, wysokiego poziomu glukozy we krwi i wysokiego wskaźnika masy ciała (BMI). Ogromnym problemem jest otyłość, najbardziej widoczna w rozwiniętych gospodarkach zachodnich, ale występująca także w państwach o średnich dochodach, a także w gospodarkach rozwijających się. Wskaźnik otyłości wzrósł w niemal każdym kraju. Ponad milion osób zmarło z powodu cukrzycy typu 2, a pół miliona ludzi – z powodu niewydolności nerek związanej z cukrzycą. Przedwczesną przyczyną zgonów jest też uzależnienie od opiatów – w 2017 r. pojawiło się ponad 4 mln nowych przypadków uzależnień i ok. 110 tys. osób zmarło. Od czasu zamachu z 11 września 2001 r. w USA i konfliktu na Bliskim Wschodzie [arabska wiosna i wojna w Syrii], głównymi przyczynami zgonów stały się terroryzm i wojny. Miliony ludzi zginęły w Syrii, Iraku, Jemenie, Libii i Afganistanie.

W badaniu zwrócono także uwagę na globalny spadek płodności wśród kobiet. W prawie połowie ze 195 krajów nie rodzi się wystarczająco dużo dzieci, aby utrzymać liczebność populacji. W 1950 r. kobiety rodziły średnio 4,7 dzieci w ciągu swojego życia, w 2017 r. współczynnik dzietności zmniejszył się do 2,4. Widoczne są znaczące różnice między narodami – w Nigerze kobiety rodzą średnio siedmioro dzieci, natomiast na Cyprze – jedno. W przypadku krajów Europy Zachodniej wskaźnik dzietności wynosi 1,7.

Autorzy badania podkreślają, że ilekroć wskaźnik ten w danym kraju spada poniżej 2,1, populacja zaczyna się zmniejszać. W 1950 r. żaden z krajów nie był w takiej sytuacji. Badacze twierdzą, że rozwiązaniem może być zwiększenie imigracji lub wprowadzenie polityki zachęcającej ludzi do posiadania większej liczby dzieci.

Afryka

W ciągu ostatnich 20 lat wyraźnie zmniejszyła się liczba przypadków obrzezania dziewcząt w Afryce

W ciągu ostatnich 20 lat wyraźnie zmniejszyła się liczba przypadków obrzezania dziewcząt w Afryce. Największy spadek odnotowano we wschodniej części kontynentu. – W 1995 r. obrzezano 71% dziewcząt poniżej 14 lat, a w 2016 r. – 8% – wynika z badania opublikowanego na stronie BMJ Global Health, przeprowadzonego na 210 tys. dzieci z 29 afrykańskich krajów.

W Afryce Północnej liczba obrzezanych dziewcząt spadła z kolei z 60% w 1990 r. do 14% w 2015 r. Podobnie wygląda sytuacja w zachodniej części Afryki, gdzie w 1996 r. obrzezano 74% dziewcząt, a w 2017 r. – 25%. Rzeczniczka grupy 28 Too Many, która organizuje kampanię przeciwko obrzezaniu, zaznacza, że w badaniu nie uwzględniono przypadków obrzezania wśród dziewcząt powyżej 14 r.ż. i młodych kobiet, a w tych grupach wiekowych ten proceder nadal występuje.

Ngianga-Bakwin Kandala, profesor biostatystyki na brytyjskim Uniwersytecie Northumbria i główny autor badania, przyznaje, że zespół nie zbadał przyczyn spadku liczby obrzezanych dziewcząt, ale uważa, że może mieć to związek z postawą matek i ich wyedukowaniem. W niektórych krajach, gdzie obrzezanie jest nielegalne, rodzice mogą nie chcieć przyznać, że ich dziecko zostało poddane zabiegowi.

Praktyka obrzezania polega na całkowitym lub częściowym usunięciu zewnętrznych narządów płciowych. W niektórych społecznościach jest traktowana jak rytuał przejścia. Jest to niebezpieczny zabieg – u dziewcząt i kobiet może powodować przewlekłe bóle, bezpłodność, problemy z miesiączką, a także śmiertelne komplikacje okołoporodowe. W najgorszym przypadku może doprowadzić także do śmierci z powodu infekcji lub wykrwawienia. Według danych UNICEF ok. 200 mln dziewcząt i kobiet na całym świecie zostało poddanych tej praktyce, głównie w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Brytyjskie związki zawodowe są zaniepokojone wszczepianiem mikrochipów pracownikom

Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu (zrzeszająca 190 tys. brytyjskich firm) i Kongres Związków Zawodowych w Wielkiej Brytanii wyrażają zaniepokojenie wprowadzeniem mikrochipów wszczepianych pracownikom w celu poprawy bezpieczeństwa. Do tej pory brytyjska firma BioTeq, która kieruje swoje usługi do firm i indywidualnych klientów, sprzedała w kraju 150 mikrochipów, z których większość została wszczepiona osobom prywatnym.

Rozmowy na temat wszczepienia urządzeń pracownikom z kilku brytyjskich firm prawniczych i finansowych (jedna z nich zatrudnia tysiące pracowników) prowadzi firma Biohax of Sweden, która również specjalizuje się w produkcji mikrochipów. Te wszczepiane są pod skórę w miejscu między kciukiem a palcem wskazującym i mają rozmiar ziarenka ryżu. Umożliwiają one ludziom otwieranie drzwi wejściowych, dostęp do biura, uruchomienie samochodu, pozwalają też na przechowywanie danych medycznych. Koszt jednego mikrochipa wynosi od 70 do 260 funtów brytyjskich.

Firma Biohax of Sweden poinformowała na swojej stronie internetowej, że planuje otworzyć biuro w Londynie. Twierdzi też, że mikrochipy wszczepiono 4 tys. osób, głównie w Szwecji. Firma współpracuje już z państwową firmą kolejową Statens Järnvägar, aby umożliwić swoim pasażerom podróżowanie za pośrednictwem chipów, zamiast używania biletów kolejowych. W ubiegłym roku amerykańska firma Three Square Market z siedzibą w Wisconsin nawiązała współpracę z Biohax of Sweden i stała się pierwszą firmą w Stanach Zjednoczonych, która wszczepiła mikrochipy swoim pracownikom za ich zgodą. Z kolei firma BioTeq wszczepiła urządzenia pracownikom banku i wysłała ich na testy technologiczne do Hiszpanii, Francji, Niemiec, Japonii i Chin.

USA, Ameryka Północna

Floryda przywraca skazańcom prawa do głosowania

6 listopada na Florydzie przegłosowano wprowadzenie 4. poprawki do konstytucji. Większością głosów (64%) przywrócono prawa wyborcze mieszkańcom stanu, którzy zostali skazani za przestępstwa, ale odbyli już swój wyrok. Głosować znów będzie mogło 1,4 mln osób – w tym 20% Afroamerykanów ze stanu Floryda oraz 40% czarnoskórych mężczyzn. Pozbawione tej możliwości będą osoby, które dokonały morderstwa lub zbrodni na tle seksualnym.

Floryda to trzeci największy stan w USA pod względem liczby mieszkańców, który często odgrywa ważną rolę w wyborach – zdecydował o zwycięzcy wszystkich wyborów prezydenckich w tym stuleciu. Obecnie w USA trwa debata na temat wpływu tej decyzji na scenę polityczną na Florydzie. Do tej pory stan był pod kontrolą Partii Republikańskiej.

Decyzja o wprowadzeniu 4. poprawki ma nie tylko wymiar polityczny, ale także jest dowodem na zwycięstwo przeciwko blokowaniu praw wyborczych. Od 2016 r. w Stanach Zjednoczonych 6,1 mln ludzi nie mogło głosować z powodu wyroku za przestępstwo, wynika z danych organizacji The Sentencing Project.Spośród 34 stanów, które ograniczają skazanym udział w wyborach, Kentucky i Iowa są obecnie jedynymi, w których stosuje się dożywotnie pozbawienie praw wyborczych.

Azja, Europa, Afryka

Fałszywe informacje przechodzą na wyższy poziom

Fałszywe informacje przechodzą na wyższy poziom. Tzw. deep fakes to nieprawdziwe nagrania wideo lub audio tworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego – generatywnej sieci kontradyktoryjnej (GAN). Technika ta została stworzona w 2014 r. przez Iana Goodfellowa i polega na wykorzystaniu odpowiednich algorytmów, dzięki którym system, na podstawie istniejących danych, może generować nowe. Na przykład na podstawie tysiąca zdjęć Baracka Obamy może stworzyć kolejne, które nie będzie kopią żadnego z poprzednich. Na początku GAN było wykorzystywane w filmach pornograficznych, w których aktoromwstawiano” głowy celebrytów, dzisiaj pojawia się w coraz większej liczbie nagrań udostępnionych w sieci.

Jednym z przykładów zastosowania GAN był film opublikowany w maju br., na którym Donald Trump zwraca się do Belgów w sprawie wycofania się ich kraju z porozumienia paryskiego. Wideo zostało stworzone przez belgijską Partię Socjalistyczną (Socialistische Partij Anders) i opublikowane na jej kontach w mediach społecznościowych. To, że amerykański prezydent odważył się skomentować politykę klimatyczną Belgii, wywołało oburzenie. Natomiast intencją belgijskiej partii było wykorzystanie fałszywego wideo do przyciągnięcia uwagi ludzi do internetowej petycji, wzywającej belgijski rząd do podjęcia pilnych działań w kwestii klimatu. Twórcy wideo powiedzieli później Politico”, że zła jakość nagrania miała zwrócić uwagę odbiorców na jego nieautentyczność.

Fake newsy stały się sposobem na zarabianie pieniędzy m.in. w Kosowie. Burim, mężczyzna zajmujący się dystrybucją fałszywych informacji, przyznał w rozmowie z BBC, że zarabiał na liczbie kliknięć w publikowane przez niego artykuły w mediach społecznościowych i na zewnętrznych stronach. Liczba polubień jego stron na Facebooku sięgała nawet 240 tys., a dzienny przychód wynosił ok. 600 euro. Powstawały też zamknięte grupy na Facebooku, gdzie osoby takie jak Burim mogły handlować polubieniami, fałszywymi kontami, czy udzielać rad na temat tego, jak obejść działania Facebooka. Handlarze cytowani w artykule twierdzą, że w ten sposób zarabiają tysiące osób, a być może nawet 40% młodych Kosowian.

Po zmianie polityki serwisu w walce z fake newsami, biznes stał się nie tylko mniej dochodowy (dzienne przychody Burima spadły do 100 euro), ale także mniej polityczny – teraz publikowane treści dotyczą w większości celebrytów.

Z badań przeprowadzonych przez BBC w Indiach, Nigerii i Kenii wynika, że mieszkańcy tych krajów, nie ufając kanałom informacyjnym, udostępniają w mediach społecznościowych wiadomości z alternatywnych źródeł, bez ich wcześniejszej weryfikacji. Badania obejmowały liczbę komentarzy przy postach na Facebooku, rodzaje udostępnianych zdjęć lub nadawcę informacji. Wielu ludzi zakładało, że wiadomości otrzymane na WhatsAppie od rodziny i przyjaciół są zaufane i wysłali je bez sprawdzania, wierząc, że pomagają rozpowszechnić prawdziwe informacje.

Powszechne dzielenie się fałszywymi informacjami przez WhatsAppa, wzmacniane działaniami nacjonalistycznymi, doprowadziło do fali przemocy w Indiach, podczas której ludzie przekazywali przyjaciołom i rodzinie fałszywe wiadomości o porwaniach dzieci, z poczuciem obowiązku ochrony swoich bliskich i społeczności. Według BBC w zeszłym roku co najmniej 32 osoby zostały zabite wskutek nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych na ich temat w social mediach.

Birma, Azja

Przymusowe repatriacje Rohingjów i powroty uchodźców z Republiki Środkowoafrykańskiej

15 listopada rządy Bangladeszu i Birmy planowały rozpocząć przymusowe repatriacje Rohingjów, mimo lęku uchodźców przed powrotem i sprzeciwu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Plan ustalony w październiku br. między władzami obu krajów nie został do tej pory upubliczniony. Na listę osób zakwalifikowanych do powrotu zostało wpisanych 4 355 uchodźców z obozu Cox Bazar w Bangladeszu. Kilka osób próbowało popełnić samobójstwo, dowiedziawszy się o możliwości powrotu do miejsca, w którym zaznali przemocy. Część migrantów zaczęła się ukrywać. Organizacje pozarządowe, na podstawie informacji o kilku łodziach z uchodźcami, które odpłynęły w kierunku Malezji, są zaniepokojone, że Rohingjowie znów mogą trafić w ręce przemytników.

W sierpniu 2017 r. ponad 700 tys. przedstawicieli tej mniejszości etnicznej uciekło ze stanu Rakhine do Bangladeszu. Raport ONZ, weryfikujący te informacje, określił sytuację w Birmie jako udobójstwo przeciwko muzułmańskiej mniejszość, którego dokonało birmańskie wojsko i niektórzy buddyjskich mieszkańcy stanu Rakhine”.

W czasie pierwszej repatriacji do Birmy ma wrócić 2 260 Rohingjów z 486 rodzin. Nie wiadomo jednak, czy akcje przesiedlenia się odbędą. W oświadczeniu z 9 listopada 42 organizacje pomocowe pracujące w regionie, wyraziły swój sprzeciw, określając plan jako  przedwczesny i niebezpieczny. Abul Kalam, komisarz pomocy i repatriacji Rohingjów, zapewnił 15 listopada, że nikt nie zostanie zmuszony do powrotu do Birmy.

Do swoich domów zaczęli natomiast wracać uchodźcy z Republiki Środkowoafrykańskiej, głównie muzułmanie. Ich powrót powoduje kolejne napięcia, ponieważ ich domy i prowadzone wcześniej biznesy zostały przejęte przez wyznawców innych religii, głównie chrześcijan. Aby uniknąć dalszych aktów przemocy, ONZ i inne organizacje pomocowe zdecydowały o wybudowaniu nowych domów dla osób, zajmujących mieszkania należące do uchodźców.

Od 2012 r. w Republice Środkowoafrykańskiej toczy się konflikt wewnętrzny o podłożu religijnym pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami. W jego wyniku ponad milion osób (jedna piąta populacji państwa) zostało zmuszonych do migracji wewnętrznej.

Europa

Kwas 5-aminolewulinowt ułatwia zidentyfikowanie niebezpiecznych komórek nowotworowych w mózgu

Chirurdzy z brytyjskich szpitali przetestowali zastosowanie kwasu 5-aminolewulinowego (zwanego też 5-ALA), który ułatwia zidentyfikowanie niebezpiecznych komórek nowotworowych w mózgu. Związek chemiczny, którego zdolności zostały już wcześniej odkryte, gromadzi się w szybko rozwijających komórkach nowotworowych i dzięki fluorescencyjnym właściwościom w strumieniu światła  zmienia barwę na różową. To sprawia, że lekarzom łatwiej jest odróżnić najbardziej agresywne komórki od zdrowych, a w przyszłości związek może przyczynić się do zwiększenia przeżywalność chorych.

Badanie przeprowadzono na 99 pacjentach w wieku 23-77 lat, u których podejrzewano występowanie glejaka wielopostaciowego (glioblastomy), najbardziej złośliwego i najczęstszego nowotworu mózgu. Jego leczenie polega na usunięciu jak największej części nowotworu, uważając przy tym na zdrową tkankę mózgową. Wszystkim pacjentom podano 5-ALA do wypicia w trakcie badania. U 85 spośród wszystkich pacjentów zauważono fluorescencję, a u 81 z nich patolodzy potwierdzili występowanie glejaka wielopostaciowego. U pozostałych pacjentów stwierdzono występowanie choroby o niskim stopniu złośliwości.

Narodowy Instytut Zdrowia i Doskonałości Klinicznej Wielkiej Brytanii w lipcu br. zarekomendował przed operacją stosowanie 5-ALA u pacjentów z nowotworami mózgu.

Polecamy także artykuł na temat immunoterapii nowotworów, w którym wypowiada się Jim P. Allison, tegoroczny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, którego prace badawcze przyczyniły się do odkrycia leku o nazwie Ipilimumab, zwiększającego aktywność układu immunologicznego.

Ponad jedna trzecia zagrożonych gatunków roślin nie może zostać uratowana przed wyginięciem poprzez zamrożenie w bankach nasion

Ponad jedna trzecia zagrożonych gatunków roślin nie może zostać uratowana przed wyginięciem poprzez zamrożenie w bankach nasion. W artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature Plants” naukowcy oszacowali, że 36% roślin najbardziej zagrożonych wyginięciem nie nadaje się do zasuszenia i zamrożenia, a techniki te są wykorzystywane w bankach nasion. Suszenia i mrożenia nie przetrwa też ok. 8% wszystkich roślin, m.in. dęby, kasztany, mango i awokado. Dlatego brytyjska firma Kew, która prowadzi bank nasion Millenium, wzywa do międzynarodowych działań nad stworzeniem alternatywnej techniki kriokonserwacji roślin. Polega ona na usunięciu zarodka nasiona, a następnie użyciu ciekłego azotu w celu zamrożenia go w temperaturze -196 °C – o wiele niższej, niż w przypadku konwencjonalnych banków nasion (-20 °C). Millenium czy Globalny Bank Nasion powstały, aby chronić różnorodność roślin z całego globu przed wydarzeniami końca świata” – od wojny nuklearnej po zmiany klimatyczne. W ramach Globalnej Strategii Ochrony Roślin (programu ONZ z 1999 r.), do 2020 r. 75% zagrożonych gatunków roślin ma zostać zakonserwowanych” poza miejscem ich naturalnego występowania.

 

Według organizacji WWF wschodnie wybrzeże Australii może stracić 3 mln ha drzew w ciągu najbliższych 15 lat. Na obszarze tym żyją populacje koali, które mogą z tego powodu wyginąć do 2050 r. Rząd Australii przeznaczył fundusze na powstanie i utrzymanie szpitala dla koali, położonego na północ od Sydney, ale z drugiej strony zachęca rolników do wycinki drzew.

O zagrożeniach związanych z wylesianiem informuje Jane Goodall, brytyjska badaczka, która przez lata zajmowała się obserwacją szympansów w Parku Narodowym Gombe Stream w Tanzanii. W ciągu ostatnich 100 lat liczba tych zwierząt spadła z ok. 2 mln do maksymalnie 340 tys. Kilka tysięcy małp zostało zabitych lub przebywa w niewoli w wyniku nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami. Orangutany i gibony tracą swoje siedliska, ponieważ wycinane są lasy deszczowe pod uprawę palm olejowych.

Zagrożone jest też życie nosorożców i tygrysów. Rada Państwa ChRL zgodziła się 29 października na ​​handel częściami ciała tych zwierząt (takimi jak rogi czy kości), który będzie dozwolony do celów naukowych, medycznych i kulturalnych. We wszystkich innych okolicznościach zakup i sprzedaż części zwierząt będą zabronione. Według działaczy na rzecz środowiska decyzja Chin nie tylko ograniczy liczebność zwierząt, ale także spowoduje więcej konfliktów w krajach afrykańskich i azjatyckich, które próbują walczyć z nielegalnym handlem częściami ciała zwierząt.

Oceany pochłonęły 150 razy więcej ciepła niż wynosi cała energia potrzebna do wytworzenia elektryczności na świecie

W latach 1991-2016 oceany pochłonęły 150 razy więcej ciepła niż wynosi cała energia potrzebna do wytworzenia elektryczności na świecie – to średnio o 60% więcej rocznie niż wskazywały prognozy. Taki jest wynik badań zespołu naukowców kierowanego przez dr Laure Resplandy z Uniwersytetu Princeton. Badacze jako wskaźniki wykorzystali pomiary tlenu atmosferycznego i dwutlenku węgla, których poziomy wzrastają w miarę ocieplania się oceanu i uwalniania gazów do atmosfery. Gazy te rozpuszczają się w wodach oceanów, ale ilość, jaka może zostać przez nie pochłonięta, zależy od temperatury. Gdy ocean się ogrzewa, »wypycha« tlen i dwutlenek węgla – tłumaczy David Nicholson z Woods Hole Oceanographic Institution. Nowe obliczenia pokazują, że Ziemia jest bardziej wrażliwa na wpływ CO2 niż myśleliśmy, przez co, zdaniem naukowców, trudniej będzie utrzymać cele wyznaczone w paryskim porozumieniu klimatycznym.

Brytyjscy naukowcy z agencji rządowej British Antarctic Survey wykorzystują zdjęcia z satelity do liczenia wielorybów. Zespół chce przeprowadzić w ten sposób kontrolę liczby tych ssaków w kilku regionach świata. Zdjęcia zrobione ze statku kosmicznego WorldView-3, należącego do amerykańskiej firmy DigitalGlobe, są wykonywane z odległości nawet 620 km, z dokładnością do 31 cm. Dzięki nim regionalne władze Korsyki będą w stanie lepiej zrozumieć ruch płetwali zwyczajnych względem żeglugi morskiej, co pomoże uniknąć kolizji. Zdjęcia będą wykonane też w okolicy Hawajów, aby monitorować humbaki, a także w okolicy Półwyspu Valdés, w Argentynie, i Laguny San Ignacio w Meksyku – w poszukiwaniu pływaczy szarych.

Afryka

Chiny eksportują do Afryki technologie nadzoru i kontroli obywateli m.in. w Internecie

Chiny eksportują do Afryki technologie nadzoru i kontroli obywateli m.in. w Internecie. W ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku Chińska Republika Ludowa (ChRL) rozwija cyfrowy jedwabny szlak”, który przewiduje stworzenie sieci światłowodowych w krajach rozwijających się, m.in. na terenie Afryki. Ze względu na bliskie powiązania chińskich firm technologicznych z rządem cyfrowe systemy mogą być wykorzystywane do operacji wywiadowczych i nadzoru elektronicznego – uważają autorzy raportu Freedom of the Net. The Rise of Digital Authoritarianism, z amerykańskiego think tanku Freedom House. W badaniu uwzględniono zmiany dotyczące wolności w Internecie, zachodzące od czerwca 2017 r. do maja 2018 r. w 65 krajach świata.

Ważną rolę w instalacji urządzeń sieciowych i sieci komórkowych odgrywają też chińskie firmy, które rozszerzają swoje wpływy w Afryce. Transsion Holdings z siedzibą w Shenzhen jest największym producentem telefonów na tym kontynencie. Z kolei start-up CloudWalk podjął się wprowadzenia w Zimbabwe chińskiego programu rozpoznawania twarzy, a Huawei doradza Kenii w zakresie technologii informacyjnej i komunikacyjnej.

Autorzy raportu zauważają, że Chiny mogą wykorzystać mechanizmy backdoor access (stosowane m.in. przez policję do wykrywania wiadomości powiązanych z terroryzmem), aby uzyskać dostęp do ogromnej ilości danych osobowych, rządowych i finansowych w Afryce. W styczniu 2018 r. ujawniono, że Pekin podsłuchiwał rozmowy w siedzibie Unii Afrykańskiej w Addis Abebie, którą Chińczycy pomogli wybudować, i przez ponad pięć lat informacje z niej były przekazywane do ChRL.

W 2017 r. Chiny zorganizowały spotkania, dotyczące systemu cenzury i nadzoru, dla przedstawicieli mediów z m.in. Maroka, Egiptu i Libii. Jednym z nich było dwutygodniowe seminarium dla dziennikarzy zorganizowane w Chinach, poświęcone wprowadzeniu ograniczenia wypowiedzi w Internecie i temu, jak pisać pozytywne komunikaty o chińskiej polityce gospodarczej.

Freedom House zauważa, że Chiny, poprzez organizowanie oficjalnych szkoleń, zapewnienie infrastruktury technologicznej autorytarnym reżimom i naleganie, by międzynarodowe firmy przyjęły chińskie regulacje dotyczące cenzurowania treści nawet poza granicami ChRL, rozwijają rozbudowany system kontroli informacji zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

Ameryka Północna

Obrażenia spowodowane użyciem broni palnej są drugą najczęstszą przyczyną śmierci dzieci i nastolatków w Stanach Zjednoczonych

Obrażenia spowodowane użyciem broni palnej są drugą najczęstszą przyczyną śmierci dzieci i nastolatków w Stanach Zjednoczonych. Co roku ok. 2 715 młodych osób umiera z tego powodu – 62,1% przypadków to zabójstwa, a 31,4% dotyczy samobójstw, wynika z badań naukowców ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanford. Autorzy podkreślili, że przepisy dotyczące kontroli broni lub prewencji na poziomie stanowym mogą skutecznie zmniejszyć liczbę zgonów. Wskazują również, że przypadki śmierci, której przyczyną jest użycie broni, zdarzają się dwukrotnie częściej w stanach, w których prawo dopuszcza łatwiejszy dostęp do broni, niż w tych z bardziej restrykcyjnymi przepisami. W 2014 r. w stanach z najbardziej restrykcyjnym prawem wskaźnik zgonów z powodu użycia broni wynosił 2,4 na 100 tys. nieletnich, a w tych o bardziej liberalnych przepisach – 5,0 na 100 tys. nieletnich. Z kolei w stanach, w których wprowadzono przepisy zakazujące dzieciom dostępu do broni (child access prevention law) wskaźnik samobójstw z użyciem broni palnej wynosił rocznie 0,63 na 100 tys. nieletnich, natomiast w stanach, w których ich nie wprowadzono – 2,57 na 100 tys. nieletnich.

Autorzy badań wykorzystali dane z Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób z lat 2014-2015, dotyczące zgonów spowodowanych użyciem broni przez osoby do 19 r.ż., i zestawili je z danymi na temat restrykcyjności ustawodawstwa w zakresie kontroli broni w 50 stanach i danymi dotyczącymi prawa zakazującego dzieciom dostępu do broni.

Wartość amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego szacowana jest na 51 mld dol. Zdaniem Andrew Feinsteina, dyrektora zarządzającego organizacji Corruption Watch i autora książki The Shadow World: Inside the Global Arms Trade, Stany Zjednoczone produkują ok. 35-40% broni na świecie. Zachęcamy do przeczytania lub obejrzenia rozmowy z Feinsteinem na temat wpływu przemysłu zbrojeniowego USA na inne kraje i rynki światowe.. Co roku ok. 2 715 młodych osób umiera z tego powodu – 62,1% przypadków to zabójstwa, a 31,4% dotyczy samobójstw, wynika z badań naukowców ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanford. Autorzy podkreślili, że przepisy dotyczące kontroli broni lub prewencji na poziomie stanowym mogą skutecznie zmniejszyć liczbę zgonów. Wskazują również, że przypadki śmierci, której przyczyną jest użycie broni, zdarzają się dwukrotnie częściej w stanach, w których prawo dopuszcza łatwiejszy dostęp do broni, niż w tych z bardziej restrykcyjnymi przepisami. W 2014 r. w stanach z najbardziej restrykcyjnym prawem wskaźnik zgonów z powodu użycia broni wynosił 2,4 na 100 tys. nieletnich, a w tych o bardziej liberalnych przepisach – 5,0 na 100 tys. nieletnich. Z kolei w stanach, w których wprowadzono przepisy zakazujące dzieciom dostępu do broni (child access prevention law) wskaźnik samobójstw z użyciem broni palnej wynosił rocznie 0,63 na 100 tys. nieletnich, natomiast w stanach, w których ich nie wprowadzono – 2,57 na 100 tys. nieletnich.

Autorzy badań wykorzystali dane z Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób z lat 2014-2015, dotyczące zgonów spowodowanych użyciem broni przez osoby do 19 r.ż., i zestawili je z danymi na temat restrykcyjności ustawodawstwa w zakresie kontroli broni w 50 stanach i danymi dotyczącymi prawa zakazującego dzieciom dostępu do broni.

Wartość amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego szacowana jest na 51 mld dol. Zdaniem Andrew Feinsteina, dyrektora zarządzającego organizacji Corruption Watch i autora książki The Shadow World: Inside the Global Arms Trade, Stany Zjednoczone produkują ok. 35-40% broni na świecie. Zachęcamy do przeczytania lub obejrzenia rozmowy z Feinsteinem na temat wpływu przemysłu zbrojeniowego USA na inne kraje i rynki światowe.

Ameryka Centralna

Dwa największe gangi narkotykowe w Salwadorze mogą zatrudniać ok. 60 tys. ludzi

Dwa największe gangi narkotykowe w Salwadorze – Mara Salvatrucha (MS-13) i Barrio 18 – mogą zatrudniać ok. 60 tys. ludzi, wynika z danych salwadorskiego Ministerstwa Obrony. To więcej niż amerykańskie firmy produkujące bieliznę, uważane za największego pracodawcę w Ameryce Centralnej, gdzie pracuje ok. 20 tys. mieszkańców Salwadoru. Szacuje się, że w całym Trójkącie Północnym (Gwatemali, Hondurasie i Salwadorze) ponad 100 tys. osób działa w gangach. Według najbardziej aktualnych danych z 2016 r. wskaźnik zabójstw w Salwadorze wynosił 83 na 100 tys. osób i był najwyższy na świecie.

W większości gmin (w 248 spośród 262) władze przejęły gangi, które rywalizują o wpływy i kontrolę do tego stopnia, że w niektórych miejscowościach to politycy muszą prosić o pozwolenie na organizację wieców. Działalność grup przestępczych przynosi też duże zyski – gang MS-13 w samym Salwadorze zarabia ok. 600 tys. dol. miesięcznie z wymuszeń na firmach autobusowych czy od detalistów.

Działalność przestępcza gangów jest też jednym z powodów migracji mieszkańców, m.in. Salwadoru, w stronę Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump wykorzystał MS-13 jako broń polityczną do zaostrzenia stanowiska wobec nielegalnej imigracji. 21 maja br. Biały Dom wydał oświadczenie, według którego liderzy gangu MS-13 wysyłają nielegalnie swoich przedstawicieli z Salwadoru do Stanów Zjednoczonych, aby połączyć przywódców z lokalnymi członkami gangu. Większość osób, należących do MS-13, to jednak obywatele USA, wynika z raportu Univision, powołującego się na statystyki  Urzędu Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) z początku 2018 r. Spośród 1 095 zatrzymanych, którzy byli rzekomo członkami gangu lub mieli z nim powiązania, 933 stanowili obywatele USA (85%). W podobnej operacji w 2016 r., w której aresztowano 1 133 osoby, 894 okazały się obywatelami USA (78%)” – czytamy w raporcie.

6 listopada w trzech amerykańskich stanach zalegalizowano rekreacyjne wykorzystanie marihuany (Michigan) lub jej medyczne zastosowanie (stany Missouri i Utah). Zmiana w prawie mocno wpływa na działania meksykańskich karteli narkotykowych, które do tej pory przemycały środki odurzające do Stanów Zjednoczonych. Od 2014 r. spada liczba konfiskat marihuany na granicy amerykańsko-meksykańskiej, wraz ze wzrostem liczby stanów, które zalegalizowały jej sprzedaż. Sprawiło to, że gangi narkotykowe zaczęły handlować silniejszymi substancjami – metamfetaminą czy fentanylem. Ilość skonfiskowanej na granicy z meksykiem metaamfetaminy zwiększyła się z ok. 8 tys. kg w 2012 r. do 35 tys. kg w 2018 r.

Azja

Miasta Azji stają przed wyzwaniem związanym z niedożywieniem milionów mieszkańców

Miasta Azji stają przed wyzwaniem związanym z niedożywieniem milionów mieszkańców. 2 listopada raport ONZ, poświęcony temu problemowi, został przedstawiony w Bangkoku.

Region Azji i Pacyfiku posiada najwyższy wskaźnik urbanizacji na świecie, jednocześnie mieszka tam ponad połowa wszystkich osób niedożywionych. – ONZ szacuje, że na świecie żyje 821 mln takich osób.

Jak wynika z raportu, w dynamicznie rozwijających się miastach Azji setki milionów dzieci i dorosłych są niedożywione i tak pozostanie, jeśli nadal miasta nie będą stosować niewykluczającego, zrównoważonego i wrażliwego na potrzeby żywieniowe” planowania urbanistycznego.

Ponieważ migracje z obszarów wiejskich do miejskich trwają, niedożywienie w miastach, które będzie dotykało zwłaszcza uboższe rodziny, jest wyzwaniem, przed którym stoi wiele krajów” – stwierdzili we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF), Światowego Programu Żywnościowego (WFP) i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zaznaczając, że działania związane z próbami ograniczania niedożywienia „bardzo zwolniły”.

Wskaźnik światowego głodu wzrósł w 2017 r. po raz trzeci z rzędu – ONZ poinformowała o tym we wcześniejszym raporcie. Powodem były konflikty i zmiany klimatyczne. Organizacja ocenia, że ten wzrost zagraża globalnemu celowi, jakim jest wyeliminowanie problemu głodu do 2030 r.

Jednocześnie, więcej niż jedna na osiem osób dorosłych na świecie jest otyła, a region Azji i Pacyfiku odnotowuje najszybciej rosnącą liczbę otyłych dzieci, ponieważ ludzie jedzą więcej przetworzonej żywność o wysokiej zawartości soli, tłuszczu i cukru.

Szybka i niekontrolowana urbanizacja może doprowadzić do powstania dysfunkcjonalnych systemów żywnościowych, powodując niedożywienie i otyłość w tym samym mieście, a nawet w tym samym gospodarstwie domowym” – czytamy w raporcie ONZ.

Australia i Oceania

Drony będą dostarczać szczepionki do wiosek na wyspach należących do Vanuatu

Drony będą dostarczać szczepionki do odległych wiosek, położonych na wyspach należących do Vanuatu. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie, które może zrewolucjonizować opiekę medyczną w odległych i niedostępnych zakątkach świata.

Rząd Vanuatu podpisał umowy z dwiema firmami, mającymi dostarczyć szczepionki, które powinny być przewożone w temperaturze 2-8 °C, do 39 odległych wiosek. Transport środków medycznych tradycyjnymi metodami – samochodami, łodziami lub pieszo – jest długotrwały i kłopotliwy, ponieważ Vanuatu składa się z archipelagu 83 wysp zajmujących obszar 1300 km2.

W ciągu ostatnich pięciu lat zasięg zastosowania szczepionek wśród mieszkańców tego kraju wzrósł z 75 do 85%. Osiągnięcie poziomu 95%, przy użyciu istniejących form transportu, było niewykonalne i wymagało zainwestowania ogromnej sumy pieniędzy. Dlatego pojawił się pomysł wykorzystania dronów” – powiedział Andrew Parker, szef biura terenowego UNICEF. Pracownicy medyczni działający w terenie będą mogli zamówić” dostawę właściwych szczepionek przez drona za pomocą wiadomości tekstowej. W większości przypadków bezzałogowce będą w stanie dolecieć we wskazane miejsce w ciągu mniej niż godziny.

Nie wiemy jeszcze, czy drony będą latać niezawodnie, czy wylądują tam, gdzie chcemy, czy miejscowa ludność je zaakceptuje, czy nie zostaną zestrzelone przez chłopców z procami” – dodał Parker. Jeśli ten sposób transportu się przyjmie, będzie mógł być wykorzystany w innych częściach świata.

UNICEF oraz rząd Vanuatu podjęli już działania mające na celu przyzwyczajenie ludzi do dronów, by ich loty nie niepokoiły mieszkańców i nie budziły sensacji.

Drony zostały już wykorzystane w Rwandzie do dostarczania zapasów krwi, skracając czas dostawy z czterech godzin, przy użyciu tradycyjnych form transportu, do pół godziny. Program, wykorzystujący drony w transporcie, ma być rozwijany również w Tanzanii.

Podczas gdy jedne kraje starają się zapewnić coraz lepszy dostęp do szczepionek swoim obywatelom, w innych nie cichną postulaty ruchów antyszczepionkowych. W 30. rocznicę wprowadzenia szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce w Wielkiej Brytanii głos zabrała prof. Sally Davies, naczelny lekarz Anglii, która wezwała rodziców, by ci szczepili swoje dzieci i zignorowali fałszywe wiadomości z mediów społecznościowych” dotyczące szczepionek.

Wiele osób, gwiazd, wierzy w te mity. Jednak te osoby są w błędzie – powiedziała profesor. – W ciągu ostatnich 30 lat zaszczepiliśmy miliony dzieci. To bezpieczne szczepienie, wiemy o tym, i dzięki niemu uratowaliśmy miliony ludzi na całym świecie” – dodała.

Azja

Raport Human Rights Watch o problemie molestowania seksualnego kobiet w Korei Północnej

Organizacja Human Rights Watch (HRW), zajmująca się prawami człowieka, opublikowała raport, w którym informuje o problemie molestowania seksualnego kobiet w Korei Północnej. Na badanie składają się z wywiady z 62 Koreańczykami, w tym ośmioma byłymi urzędnikami, którzy opuścili kraj rządzony przez Kim Dzong Una.

Stworzenie 86-stronicowego raportu zajęło organizacji dwa lata i jest pierwszym tak szczegółowym opracowaniem na temat nadużyć i przemocy seksualnej w Korei Płn. Wynika z niego, że molestowanie seksualne i przemoc są na tyle powszechne w tym kraju, że zaczęto je akceptować i traktować jak normalne zjawisko.

Przemoc seksualna w Korei Płn. to tajemnica poliszynela – wszyscy o niej wiedzą, ale z nią nie walczą” – twierdzi Kenneth Roth, dyrektor generalny HRW. Kobieta z Korei Północnej powiedziałaby »Me Too«, gdyby istniała szansa na sprawiedliwość, ale głosy kobiet są tłumione w dyktaturze Kim Dzong Una” – dodaje.

Raport podkreśla, że gwałty i inne nadużycia na tle seksualnym popełniane są głównie przez mężczyzn na wysokich stanowiskach, m.in. przez wysokiej rangi urzędników partyjnych, strażników więziennych i aresztów śledczych oraz przesłuchujących, tajną policję i członków służb bezpieczeństwa. Wymienia też policjantów, prokuratorów i żołnierzy. W Korei Północnej za gwałt uważa się jedynie czyn, przy którym doszło do użycia przemocy. Za to przestępstwo, według danych ONZ, w 2015 r. skazano tam jedynie pięć osób.

Korea Płn. nie posiada narzędzi ani przepisów prawa, pozwalających na piętnowanie i karanie takich zachowań. Ofiary nadużyć nie otrzymują ani pomocy medycznej, ani psychologicznej. Zdaniem autorów badań za taki stan rzeczy odpowiadają brak edukacji seksualnej i niekontrolowane nadużycia władzy.

W swoim raporcie HRW wezwała Koreę Płn., by uznała problem przemocy seksualnej” i „zaczęła traktować ją jak przestępstwo”. Północnokoreańskie przedstawicielstwo przy ONZ oświadczyło, że stanowczo odrzuca” oskarżenia, która nazwało „trywialnymi” i zmyślonymi”, i podkreśliło, że jest to kolejna daremna próba niektórych nieuczciwych i wrogich sił, które czują się nieswojo z dążeniem do pokoju, pojednania, dobrobytu i współpracy na Półwyspie Koreańskim”.

Globalne populacje ryb, ptaków, ssaków, płazów oraz gadów spadły o średnio 60 proc. w latach 1970-2014

Globalne populacje ryb, ptaków, ssaków, płazów oraz gadów spadły o średnio 60 proc. w latach 1970-2014. Główną przyczyną było niszczenie siedlisk zwierząt i nadmierna konsumpcja, jak wynika z tegorocznego Living Planet Report WWF, który uwzględnia 16 704 populacje 4 005 gatunków kręgowców.

Wśród najbardziej poszkodowanych są: gatunki słodkowodne (zginęło ok. 83 proc. przedstawicieli dzikiej fauny i flory), lasy deszczowe Amazonii (20 proc. zniknęło z powierzchni Ziemi w ciągu ostatnich 50 lat), a także połowa światowej populacji płytkowodnych koralowców. Wspomniano również o pozytywnym działaniu człowieka na rzecz środowiska – wzroście liczby pand, delfinów i goryli.

Autorzy raportu wezwali do globalnego porozumienia w sprawie przyrody” i ustalenia bardziej ambitnych celów w zakresie ochrony zwierząt: Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które ma jasny obraz wartości przyrody i powagi sytuacji, z którą przychodzi się nam mierzyć. Możemy być także ostatnim, które może temu przeciwdziałać”.

Raport WWF jest publikowany co dwa lata. Wykorzystuje dane Living Planet Index (zebrane przez Londyńskie Towarzystwo Zoologiczne) – narzędzia, które śledzi tendencje wśród globalnej fauny i flory.

Afryka

Przerwy w dostawie prądu w Afryce mają nieproporcjonalnie większy wpływ na biednych mieszkańców, niż na bogatych

Przerwy w dostawie prądu w Afryce mają nieproporcjonalnie większy wpływ na biednych mieszkańców, niż na bogatych. Naukowcy z Uniwersytetu Cambridge przeanalizowali 32 dzielnice w Akrze, stolicy Ghany, gdzie często zdarzały się przerwy w dostawie prądu.

Wyniki badań wskazały, że w najbiedniejszych okolicach średnio przez ok. 7,5 godz. dziennie dostarczano energię elektryczną, a w najbogatszych dzielnicach – przez 17,5 godz. dziennie. Na obszarach o wyższych stawkach podatkowych energia była dostarczana prawie całą dobę. Badacze twierdzą, że dostawcy energii nie zbagatelizują awarii w bogatszych dzielnicach, ponieważ występuje tam m.in. większy popyt na energię czy wyższe marginalne stawki. Dostawy energii elektrycznej są większe i występują dłużej na bogatszych obszarach również ze względu na zaangażowanie rządów w rozwój tamtejszej infrastruktury, zamiast w inwestycje w biedniejszych dzielnicach i slumsach, a także z powodu powiązań politycznych.

Z badania przeprowadzonego przez naukowców wynika, że podłączenie do sieci elektrycznej nie oznacza dostępu do elektryczności. Częściowo powodem tego jest nierównowaga podażowa i popytowa na energię elektryczną, co powoduje przerwy w dostawie prądu.

Na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w wiosce Allepilla, gdzie nie ma elektryczności, uczniowie korzystają z plecaków solarnych, aby uczyć się po zmroku. Fundusze na nie co roku zbiera organizacja charytatywna Yiwo Zone. Dzięki plecakom, na których zamontowane są baterie solarne, dzieci poprawiły swoje wyniki w nauce” – mówią członkowie organizacji.

Azja

Chiny zaczęły oceniać zachowania obywateli wykorzystując do tego System Wiarygodności Społecznej (Social Credit System)

Chiny zaczęły oceniać zachowania obywateli, wykorzystując do tego System Wiarygodności Społecznej (Social Credit System). Program do 2020 r. ma zostać wdrożony w całym kraju. Obecnie jest testowany na milionach obywateli – część z nich jest oceniana przez rady miast, a inni – przez prywatne platformy technologiczne, które przechowują dane osobowe. Wynik obywatela w systemie może zmienić się w zależności od jego zachowania, np. z powodu łamania przepisów ruchu drogowego, palenia w niedozwolonych miejscach, kupowania zbyt wielu gier wideo czy publikowania fake newsów w Internecie.

Informacje na temat systemu po raz pierwszy zaczęły pojawiać się w 2014 r. W dokumentach rządowych pisano wówczas, że jego celem jest wdrożenie założenia, że utrzymanie zaufania [rządzących] jest godne pochwały, a jego złamanie jest haniebne”.

Chińczycy już odczuwają skutki funkcjonowania systemu. W marcu Channel NewsAsia poinformowała o 9 mln ludzi, którym odebrano możliwość kupienia biletu na krajowe loty, a 3 mln ograniczono dostęp do usług luksusowych, przez co – z powodu zbyt niskiej oceny – nie mogli wykupić biletu na przejazd pociągiem w klasie biznes. Wynik w systemie może mieć również wpływ na dzieci obywateli – w lipcu 2018 r. jeden z chińskich uniwersytetów odmówił przyjęcia kandydata ze względu na niską ocenę jego ojca. 17 osobom zablokowano z kolei dostęp do edukacji wyższej, ponieważ odmówiły odbycia służby wojskowej. Wyniki w systemie mogą też decydować o odrzuceniu aplikacji na stanowiska zarządcze w państwowych firmach i bankach. Narodził się także pomysł na stworzenie czarnej listy, na którą zostałyby wpisane osoby z niską oceną, co utrudniłoby im m.in. znalezienie pracy.

Wysokie oceny pozwolą z kolei zakwalifikować się na listę dobrych obywateli”, co może pomóc w znalezieniu partnera dzięki aplikacjom randkowym, spowodować obniżenie rachunków za energię i ułatwić procedurę wyjazdu na wakacje, np. do Europy.

W 2017 r. w mieście Jinan władze wprowadziły system oceny dla właścicieli zwierząt. Punkty są im odejmowane, jeśli np. wyprowadzą zwierzaka bez smyczy lub jeśli ich pupil spowoduje zakłócenie porządku publicznego. Zbyt niska ocena może skończyć się karą pieniężną lub nawet odebraniem zwierzęcia i koniecznością zdania testu na właściciela.