pl   -   en

Prezydent Nikaragui obwinia o protesty Stany Zjednoczone

Zapowiedź reformy ubezpieczenia społecznego doprowadziła w Nikaragui do protestów, w wyniku których zginęło ok. 30 cywili. Obecnie wojsko znajduje się na ulicach wielu miast, czekając, aż sytuacja się uspokoi. Prezydent Daniel Ortega powiedział, że za rozlew krwi odpowiedzialne są Stany Zjednoczone.
Zbrodnicze plany USA

Tysiące ludzi w Nikaragui zorganizowało we wtorek marsze pokojowe, domagając się zakończenia walk i żądając, żeby osoby odpowiedzialne za rozlew krwi zostały ukarane. „Wynocha Daniel Ortega”; „Wolności”; „Ortega i Somoza to jest to samo” – krzyczeli ludzie w czasie demonstracji. Policja wypuściła też na wolność ponad 200 przetrzymywanych studentów, którzy twierdzą, że byli bici przez policję.

Tymczasem zdaniem Daniela Ortegi manifestacje, które zaczęły się tydzień temu, zostały zorganizowane przez skrajną prawicę finansowaną przez amerykański rząd, żeby doprowadzić do destabilizacji kraju, jak to było wcześniej w Wenezueli. Prezydent stwierdził, że Amerykanie celowo spiskują przeciwko jego rządowi i narażają życie chłopców, którzy brali udział w protestach.

– Młodzież nie pamięta okropności wojny, nie wie, czym są ból, tragedia, terror, jak krwawią kraj i rodzina – powiedział. – Celem tych, którzy kierują tymi zbrodniczymi planami, jest zniszczenie wizerunku Nikaragui.

Jednocześnie potwierdził, że wycofa się z reformy ubezpieczenia społecznego i powróci do dialogu z Najwyższą Radą Przedsiębiorczości (COSEP), żeby przedyskutować propozycje reformy Nikaraguańskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (INSS).

Przyszłe emerytury pod znakiem zapytania

Nikaraguańczycy wyszli na ulice, protestując przeciwko decyzji prezydenta, który 16 kwietnia po negocjacjach z przedsiębiorcami zatwierdził reformę zmiany systemu ubezpieczeń społecznych. INSS znajduje się na skraju przepaści – ma już 75 mln dol. deficytu wskutek złej administracji środkami. Głośna była sprawa z 1994 r., kiedy instytucja pożyczyła 14 mln dol. bankowi mieszkaniowemu, a następnie te pieniądze nigdy nie zostały zwrócone. Poza tym w ciągu ostatnich 10 lat emerytura minimalna wzrosła o ponad 300%. Szef INSS zapewnił, że zmiana jest potrzebna, gdyż w przeciwnym razie dojdzie do prywatyzacji sektora z powodu braku pieniędzy na emerytury.

Prezydent chciał, żeby składki na ubezpieczenie społeczne wzrosły z 19 do 22,5% po stronie przedsiębiorców oraz z 6,25 do 7% dla pracowników. Dodatkowo emeryci mieli zacząć płacić 5% podatków od emerytury. Takie kroki rekomendował Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Po reformie nadal można było przejść na emeryturę w wieku 60 lat i po przepracowaniu 15 lat lub 750 tygodni. Jest to jeden z najniższych wskaźników na świecie.

Demokracja: tak, dyktatura: nie

– Kiedy Ortega został wybrany na prezydenta w 2007 r., zaczął sprawować rządy, wzorując się na Kubie i Wenezueli – uważa z kolei José Amor, politolog. – Wielu osobom to nie przeszkadzało, bo Wenezuela wspierała Nikaraguę pieniędzmi. Teraz Wenezuela ma kryzys, dofinansowania się skończyły i mieszkańcy obawiają się o swój los.

Do manifestacji doszło w Managui i 14 innych miastach. Najpierw na ulice wyszli emeryci, potem dołączyli pracownicy, którym firmy dały dni wolne od pracy. Młodociane gangi zaczęły palić opony i państwowe budynki. Wielu obserwatorów zaskoczyło to, że do protestów przyłączyli się też studenci, którzy do tej pory nie wykazywali zainteresowania polityką.

– Demokracja: tak, dyktatura: nie – krzyczeli.

Zdaniem Elviry Cuadry, socjolożki, młodzież, która wychowała się w demokratycznym państwie, była zmęczona korupcją, bankructwem Nikaraguańskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, podwyżkami cen benzyny i elektryczności oraz innymi nadużyciami, np. tym, że żona Ortegi została wiceprezydentem kraju. Kolejna zmiana przelała kielich goryczy.

Według instytucji pozarządowych w wyniku starć z policją zginęło ok. 30 osób. Jednym z zabitych jest Ángel Gahona, dziennikarz „El Meridiano”, którego postrzelono w głowę podczas transmisji na żywo.

Były rewolucjonista

Daniel Ortega jest kontrowersyjnym politykiem. Pochodzi z ubogiej rodziny, ale dzięki zaprzyjaźnionemu księdzu udało mu się zdobyć wykształcenie. Był przywódcą Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FSLN), który doprowadził do obalenia reżimu Anastasio Somozy w 1979 r. Później stał się członkiem rządu, a w roku 1985 został wybrany na prezydenta kraju. W tym czasie w Nikaragui trwała wojna domowa i rządzący walczyli przeciwko rebeliantom wspieranym przez Stany Zjednoczone. Ortega ponownie doszedł do władzy w 2006 r. Chociaż konstytucja Nikaragui tego zabrania, zajmuje on stanowisko prezydenta już trzecią kadencję. Zdołał przekonać sąd, że zakaz łamie jego prawa człowieka.

Przez wielu był uważany za spokojnego polityka o konserwatywnych poglądach, który bardzo wspierał przedsiębiorców oraz szukał kredytów i szans na nowe inwestycje w Międzynarodowym Funduszu Walutowym w Waszyngtonie. Przyjaźnił się jednak z Hugo Chávezem, prezydentem Wenezueli, i Fidelem Castro.

 

 

Na zdjęciu: Manifestanci z Managui.

Zamknij