pl   -   en

Największe lotnisko świata – opóźnień brak. Są pot, krew i łzy

To miał być pokaz siły i statusu ekonomicznego Turcji pod rządami Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Nowe lotnisko w Stambule zostało zaprojektowane tak, aby swoim rozmiarem i przepustowością przyćmić port lotniczy O’Hare w Chicago, zawstydzić lotnisko im. Charles’a de Gaulle’a w Paryżu i sprawić, by londyńskie Heathrow zzieleniało z zazdrości. Od rozpoczęcia budowy do pierwszego startu samolotu w rekordowe cztery lata – w ten brawurowy sposób Turcja chciała popisać się swoimi możliwościami budowlanymi i logistycznymi.

I był show, tyle że niekoniecznie udany. Po pierwsze, ogromny projekt, który po ukończeniu wszystkich etapów miał się przeobrazić w największy port lotniczy na świecie, został zbudowany na jednym z najważniejszych zielonych pasów Stambułu. Wywołało to sporo kontrowersji. Nie dbając o ochronę przyrody, wycięto ponad 2 mln drzew. Po drugie, zamiast podkreślać przewagi tureckiego sektora budowlanego, przedsięwzięcie odsłoniło jego słabości, zwłaszcza w kwestii przestrzegania przepisów bezpieczeństwa pracy. Nieoficjalna statystyka mówi o 400 ofiarach śmiertelnych. Pojawiły się opinie, że jest to raczej „największy na świecie obóz koncentracyjny”, a nie plac budowy.

Budowlańcy długo znosili niebezpieczne warunki pracy bez słowa sprzeciwu. Aż do teraz. 14 września, niecałe dwa miesiące przed planowanym wielkim otwarciem portu, grupa robotników rozpoczęła protest przeciwko fatalnym standardom bezpieczeństwa. Bezpośrednią przyczyną był wypadek autobusu floty lotniskowej, w którym rannych zostało 17 osób. Część pracowników zażądała „wypłacenia zaległych sześciomiesięcznych pensji”. Inni zwracali uwagę na konieczność „regularnego sprzątania sypialni i toalet”, „zlikwidowania pluskiew”, „lepszego jedzenia” czy „zapewnienia ubiorów potrzebnych do pracy”.

Władza odpowiedziała w sposób, do którego przyzwyczaiła nas przez lata, gdy trzeba było zareagować na postulaty pokojowo demonstrujących ludzi – użyciem gazu łzawiącego i aresztowaniem ogromnej liczby osób. Według danych burmistrza Stambułu 15 września do więzień trafiło ok. 400 protestujących. Podczas demonstracji w Kadıköy, dzielnicy Stambułu w azjatyckiej części miasta, domagano się uwolnienia zatrzymanych pracowników lotniska. Zamiast tego więzienia zapełniły się kolejnymi demonstrującymi.

Szef związku zawodowego Dev Yapı-İs, Özgür Karabulut, powiedział, że operator lotniska, konsorcjum IGA, dał ustne zapewnienie, iż warunki się polepszą. Dodał zarazem, że „większość pracowników musiała wrócić do pracy pod presją i groźbą”. Podwykonawcy starają się zakończyć budowę przed przypadającym na 29 października Dniem Republiki, tureckim świętem państwowym. W ostatnich latach tradycją stało się, że Dzień Republiki uświetnia prezydent Erdoğan, przecinając czerwone wstęgi podczas uroczystości oddania kolejnych wielkich przedsięwzięć budowlanych. Ta tradycja stała się świętością i jest ważniejsza od wymagań technicznych, przepisów bezpieczeństwa oraz – jak się okazuje – zdolności pasażerów do dotarcia na odprawę na czas. Dlaczego? No cóż, linia metra budowana wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego, łącząca lotnisko z miejską siecią komunikacyjną, nie zostanie ukończona przez najbliższy rok.

Robotnicy oskarżeni o zdradę

Przygotowanie nowego lotniska na otwarcie 29 października to nie lada wyczyn. Trzeba zamknąć istniejący port lotniczy Stambuł-Atatürk, ponieważ dwa lotniska nie mogą działać jednocześnie, aby nie stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa wspólnej przestrzeni powietrznej. Dwa miesiące to bardzo krótki czas na dogranie niezliczonej ilości szczegółów – nie mówiąc już o ich sprawdzeniu w praktyce. Według Karabuluta ukończenie prac zajmie co najmniej kilka miesięcy. A zegar tyka.

Wśród urzędników panuje wyraźne napięcie. Rozpoczęło się już wzajemne obwinianie i oskarżanie. Burmistrz Stambułu Vasıp Şahin powiedział, że pracownicy, którzy zostali zatrzymani, byli winni „prowokowania innych”. Niektórzy prorządowi eksperci posunęli się nawet do postawienia wniosku, że w tłumie robotników znajdowali się również studenci, a protest ocierał się o „zdradę”. Fatih Altaylı, doświadczony felietonista, zapytał, dlaczego pracownicy, którzy przez cztery lata nigdy się nie skarżyli, zaczęli protestować „pięć tygodni przed otwarciem”.

Brzmi jak teoria spiskowa? Nie jest pierwszą, która dotyczy nowego lotniska. W 2013 r. doradca ekonomiczny Erdoğana, Yiğit Bulut, stwierdził, że masowe protesty w parku Gezi to inicjatywa niemieckich linii lotniczych Lufthansa, aby zapobiec ucieczce milionów pasażerów z Frankfurtu.

Od samego początku było jasne, że rząd postanowił wykorzystać nowe lotnisko jako narzędzie propagandowe. Zgodnie z zasadą „zero tolerancji dla jakichkolwiek negatywnych informacji na wybrany temat”. Raporty ekspertów mówiące o tym, że lokalizacja lotniska będzie zakłócać naturalne szlaki ptaków wędrownych? Wyrzucamy do kosza. Troska o wpływ tak potężnego wyrębu drzew na klimat Stambułu? Ignorujemy. Codzienne raporty o śmierci robotników na budowie? Zaprzeczamy.

Lotnisko jest budowane przez konsorcjum pięciu tureckich firm. Część z nich – Cengiz, Kalyon i Limak – jest zawsze faworyzowana w przetargach rządowych. Umowa najmu portu będzie obowiązywać przez 25 lat i opiewać na ponad 1 mld euro rocznie. Wywiera ona pewną presję: im wcześniej lotnisko zacznie działać, tym szybciej firmy zaczną zarabiać. Jak to często w Turcji bywa, znaczna część prac budowlanych została zlecona podwykonawcom, którzy operują na niskich marżach. W związku z tym próbują obniżyć koszty pracy, co odbija się na sytuacji robotników.

Ci, którzy mają nadzieję, że nowe lotnisko w Stambule zademonstruje siłę Turcji, odsłaniają jak dotąd jej słabości. I próbują je ukryć. Ten wielki projekt wyraźnie pokazuje, z jakim lekceważeniem władze traktują normy i przepisy, środowisko, bezpieczeństwo, prawa pracowników, wolność informacji i dialog z obywatelami. W pewnym sensie ten port lotniczy jest doskonałym odzwierciedleniem sytuacji w Turcji w czasach Erdoğana. Tylko kilka krajów byłoby w stanie zbudować takie lotnisko w rekordowym czasie, dopuszczając zarazem do tak nikłej debaty społecznej. W tej kategorii Turcja szybuje wyjątkowo wysoko.

Zdjęcie: Robotnicy protestują w związku z fatalnymi warunkami pracy na lotnisku przed jego otwarciem zaplanowanym na 29 października.

Zamknij