10 stycznia 2018

Czy pokój w Syrii jest możliwy? Rozmowy w Soczi przyniosą więcej pytań niż odpowiedzi

Paweł Pieniążek

Celem Kongresu Syryjskiego Dialogu Narodowego (tak oficjalnie nazywa się planowane spotkanie w rosyjskim Soczi) ma być stworzenie projektu nowej konstytucji dla Syrii. Poza tym wiadomo niewiele. Formuła kongresu nie jest znana, a jego data była wielokrotnie przekładana. Udział w nim może wziąć nawet 1700 osób. To także pierwsze spotkanie pokojowe, na które zaproszono przedstawicieli Kurdów.

Obecnie kongres planowany jest na 29-30 stycznia. Jaki będzie jego charakter?

– Jest zbyt wcześnie, by mówić o szczegółach – twierdzi Şahoz Hesen, współprzewodniczący Partii Unii Demokratycznej (PYD).

Kłopotliwi kurdyjscy goście

Wśród zaproszonych, którzy wezmą udział w kongresie, 155 to przedstawiciele tzw. Federacji Północnej Syrii, w tym Kurdowie. Mają zjawić się w Soczi mimo ostrych sprzeciwów Turcji, która uważa ugrupowania syryjskich Kurdów, a w szczególności PYD, za powiązane z Robotniczą Partią Kurdystanu (PKK). Tę ostatnią tureckie państwo uznaje za terrorystów.

– Żadna grupa terrorystyczna nie może występować w imieniu Syryjczyków. PYD i YPG nie mogą reprezentować syryjskich Kurdów – powiedział 3 grudnia w trakcie konferencji prasowej w Ankarze İbrahim Kalın, rzecznik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana.

Zarzucił PYD i YPG łamanie praw człowieka i okrucieństwo, na które nie reaguje Zachód, bo za pomocą tych grup Amerykanie realizują swoje interesy.

Lista została więc ustalona w taki sposób, aby nie raziło to Turcji. Rosjanie przekonują, że PYD nie będzie brała udziału w rozmowach w Soczi. Hesen twierdzi jednak, że to partia zaproponowała inne warunki.   

– Negocjacje wciąż się toczą. Rosja chciała, żebyśmy przyjechali tam tylko my [przedstawiciele PYD – przyp. P.P.]. Nie zgodziliśmy się na to. Chcemy być w Soczi wyłącznie jako część reprezentacji Federacji Północnej Syrii – wyjaśnia Hesen.

Tzw. Federacja Północnej Syrii odwołuje się do wartości demokratycznych i poszanowania różnorodności. Dlatego wśród 155 osób mają się znaleźć przedstawiciele różnych grup etnicznych zamieszkujących region, czyli między innymi: Kurdowie, Arabowie, Asyryjczycy.

To pierwsze rozmowy pokojowe po tych w Genewie (trwają od 2012 r.) i Astanie (pierwszy raz w tym formacie spotkano się w 2015 r.), gdzie zostaną zaproszeni przedstawiciele Kurdów i powiązanych z nimi ugrupowań.

Syryjskie Siły Demokratyczne kontrolują ponad 30 proc. kraju. Bez udziału Federacji Północnej Syrii rozmowy pokojowe są skazane na porażkę, tak jak było to w przypadku poprzednich prób porozumienia – twierdzi Hesen.

Polityk nie ma jednak złudzeń, że kongres przyniesie szybkie rezultaty.

– Nie da się rozwiązać problemu w trakcie jednego spotkania – mówi.

Przyznaje jednak, że działania zbrojne nie są drogą do zakończenia tego kryzysu. W trakcie trwającej od siedmiu lat wojny domowej w Syrii zginęło przynajmniej 400 tys. osób. 11 milionów, czyli połowa ludności tego państwa (wg danych sprzed wojny), musiała opuścić swoje domy.

Koniec wojny za 5 lat?

Przed rozmowami sytuacja polityczna i militarna wciąż jest napięta.

Tuż przed końcem roku około 40 grup bojowników ogłosiło, że nie weźmie udziału w kongresie. Uważają, że Rosja próbuje ignorować w działania ONZ, rozmowy w Genewie, a także jest odpowiedzialna za zbrodnie wojenne.

18 grudnia prezydent Syrii Baszar al-Asad określił wszystkich, którzy współpracują ze Stanami Zjednoczonymi, czyli między innymi Kurdów, jako „zdrajców”. Dwa dni później Faisal Mekdad, zastępca ministra spraw zagranicznych Syrii, w rozmowie dla telewizji Al-Alam stwierdził: „Jest jeszcze jeden Daesz, nazywa się SDF”. Użył arabskiego akronimu oznaczającego ISIS. Kilka dni później Erdoğan nazwał Asada terrorystą, a Asad oskarżył go o to, że ma krew Syryjczyków na rękach.

– Aby te rozmowy odniosły sukces, każdy musi przyjechać z czystą kartką, zapomnieć o tym, co się wydarzyło – mówi Dilşad Cudi, redaktor arabskiej redakcji Hawar News Agency, powiązanej z administracją tzw. Federacji Północnej Syrii.

Twierdzi jednak, że – niezależnie od rezultatu rozmów – spotkanie w Soczi nie doprowadzi do końca wojny w Syrii. To dlatego, że w tym kraju toczy się nie tylko walka z reżimem, ale też konflikty między różnymi antyrządowymi grupami. Każda ze stron ma wpływowych zagranicznych partnerów.

– Wojna skończy się pewnie przed upływem 5 lat, ale to nie oznacza końca kryzysu – uważa Cudi.

Jako przykład podaje Irak, który – po obaleniu reżimu Saddama Husajna na skutek amerykańskiej inwazji w 2003 r. – wciąż znajduje się w fazie nieustannego kryzysu.

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.

Stwórzmy nowy model mediów.
Zbieramy fundusze
na dalszą działalność.

Wzmocnij nas