28 grudnia 2017

Najniebezpieczniejszy kraj dla dziennikarzy

Honorata Zapaśnik

35-letni Gustavo Perez Aguilando, reporter magazynu „Głos południa” w stanie Veracruz , został zamordowany w szkole podstawowej, do której przyszedł na festiwal wigilijny swojego dziecka. To już 12 dziennikarz zabity w 2017 r. w Meksyku. Zdaniem organizacji Reporterzy bez Granic , Meksyk obok Syrii jest najniebezpieczniejszym krajem na świecie dla osób pracujących w mediach.

Głos południa

Gustavo Perez Aguilando był założycielem pisma „Głos południa” i od piętnastu lat pisał artykuły na tematy związane z bezpieczeństwem. Od niedawna pracował też w ratuszu w Acayucan w stanie Veracruz.

– On był na festiwalu wigilijnym w szkole swojego dziecka, kiedy do klasy weszła uzbrojona osoba i oddała w jego kierunku cztery strzały. Jego syn nie widział momentu ataku, bo w tym czasie bawił się poza klasą – tłumaczy Juan Jose Barragan, sekretarz Stowarzyszenia Niezależnych Dziennikarzy w Acayucan. Dodaje, że Gustavo obawiał się o swoje bezpieczeństwo, gdyż w ostatnim czasie w regionie wzrosła przestępczość.

Dziennikarz już wcześniej był ofiarą napaści. W 2012 r. został pobity przez prawnika z miejscowej prokuratury, gdy próbował zdobyć informacje na temat niektórych więźniów. Wtedy odniósł obrażenia twarzy, a jego aparat fotograficzny został zniszczony. Tamten atak nastąpił dzień po tym, gdy wyszła ustawa o ochronie dziennikarzy. Obecnie policja sprawdza, czy zabójstwo Gustavo Pereza ma związek z jego działalnością dziennikarską, czy też łączyło go coś z przestępcami.

Śmierć 12 dziennikarzy

Gustav Perez jest dwunastym dziennikarzem zabitym w tym roku przez meksykańskich bandytów. W październiku władze poinformowały o znalezieniu ciała Edgara Daniela Esqueda Castro, fotografa freelancera ze stanu San Luis Potosi. Zdaniem jego rodziny, mężczyźni w przebraniu policjantów wtargnęli do o domu i go stamtąd zabrali. Lokalna policja poinformowała, że nie przeprowadziła żadnej akcji przeciwko fotoreporterowi.

Wśród zabitych dziennikarzy znalazł się też Javier Arturo Valdez Cárdenas, zdobywca wielu nagród międzynarodowych, który pisał o handlarzach narkotyków i przestępczości zorganizowanej w Meksyku. Na co dzień współpracował z Francuską Agencją Prasową. Został zastrzelony w południe w Culiacan  w stanie Sinaloa , blisko biura tygodnika “Riodoce”, który założył w 2003 r. Dziennikarz od lat był zaniepokojony stanem meksykańskich mediów i tym, że ze strachu nie pisze się na niewygodne tematy.

– W Culiacan, Sinaloa, Mexico żyje się niebezpiecznie, bo, zajmując się dziennikarstwem, chodzisz po niewidzialnej linii oznaczonej przez złych ludzi, którzy zajmują się handlem narkotykami i są w rządzie – mówił Valdez, odbierając Międzynarodową Nagrodę Wolności Komitetu ds. Ochrony Dziennikarzy w 2011 r. Po czym dodał, że dziennikarze – z racji swojego zawodu – znajdują się na czarnej liście. – Nawet jeśli masz zbroję i eskortę to oni (handlarze narkotyków) decydują, kiedy cię zabiją – twierdził.

Listy z pogróżkami

Większości sprawców, stojących za morderstwami dziennikarzy, nie udaje się odnaleźć. Tym większe poruszenie wywołała informacja, że 25 grudnia zatrzymano Juana Carlosa Moreno Ochoa z  kartelu Sinaloa , podejrzanego o zlecenie zabójstwa dziennikarki Miroslavy Breach, do którego doszło 23 marca 2017 r. Namierzono go trzy dni po tym, jak 25-letniego Ramona Zavala, jednego ze sprawców zabójstwa, znaleziono martwego z kulą w klatce piersiowej na obrzeżach  stanu Chihuahua .  

Miroslava Breach była korespondentką dziennika „La Jornada” w stanie Chihuahua. Zamordowano ją, kiedy prowadziła syna do szkoły, oddając w jej kierunku osiem strzałów. Policja nie miała wątpliwości, że kobietę zabito ze względu na treść jej artykułów. Przed śmiercią pisała o powiązaniach lokalnych polityków z handlarzami narkotyków. Informowała też, że setki rodzin – pod groźbą śmierci – zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów i społeczności.

„Grupy zabójców każą rolnikom zostawić swoją własność, następnie osiedlają się w tym miejscu i zaczynają sadzić mak, z którego uzyskują opium, podstawę heroiny. Popyt na nią zmarginalizował uprawę marihuany w regionie.” – Tak pisała Breach w „La Jornada” . Dziennikarka tłumaczyła, że w ostatnich latach rolnicy odczuwają silniejszą presję ze strony handlarzy narkotyków, a ponadto:

„Przywódcy grup przestępczych zniszczyli całe rodziny przez swoje ambicje kontrolowania produkcji i sprzedaży narkotyków. Morderstwa z rąk przestępców miały miejsce w miejscowościach górskich, ale od kwietnia ubiegłego roku nastąpił wzrost zabójstw w miastach, gdzie jeszcze niedawno można było zauważyć spadek przestępczości.”

Dziennik „La Jornada” w sierpniu 2016 r. opublikował komunikat, z którego wynikało, że dziennikarka otrzymywała pogróżki.

Znikający dziennikarze

W wyniku tegorocznej działalności karteli narkotykowych w Meksyku, życie straciło już prawie 27 tys. osób. Według Reporterów bez Granic, Meksyk obok Syrii jest najniebezpieczniejszym krajem dla mediów. W każdym z tych dwóch państw zabito w tym roku 12 dziennikarzy. Po raz ostatni tak wielu reporterów poniosło tutaj śmierć w 2000 r. Dla porównania w 2002 i 2003 r. zabito trzech dziennikarzy.

 Articulo 19 , organizacja broniąca prawa do wypowiedzi, poinformowała, że w sumie od 2005 r. w Meksyku straciło życie 105 dziennikarzy, a 23 zniknęło bez śladu. Reporterzy, którzy piszą na temat przestępczości zorganizowanej i korupcji w rządzie, są zastraszani, nieraz stają się ofiarami napaści i ich życie jest w niebezpieczeństwie.

 

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.

Stwórzmy nowy model mediów.
Zbieramy fundusze
na dalszą działalność.

Wzmocnij nas