pl   -   en

Wiek „zanikającej prawdy”: 12 rzeczy, których nadal nie wiemy o naszych dziwnych czasach

Jak zwiększyć popyt na informacje oparte na faktach? Czy zachęty do tego będą skuteczne?


Artykuł autorstwa Laury Hazard Owen, został opublikowany w serwisie Niemanlab.


Lawinowo rośnie liczba artykułów i danych dotyczących tzw. fake newsów, wiadomości nie zachowujących pozorów bezstronności oraz braków w kompetencjach medialnych.

W ubiegłym tygodniu organizacja non-profit o nazwie RAND opublikowała liczący 300 stron raport zatytułowany „Zanikająca prawda: wstępne badanie zmniejszającej się roli faktów i ich analizy w amerykańskim życiu publicznym”. Raport opisuje cztery powiązane ze sobą czynniki, wpływające na „rozpad prawdy” (fake newsy stanowią tylko niewielka ich część) oraz przedstawia wiele pomysłów na przyszłe badania. Jego autorzy, Jennifer Kavanagh i Michael D. Rich, skupiają się na sytuacji w Stanach Zjednoczonych, chociaż „istnieją dowody na to, że zjawisko »zanikającej prawdy« występuje również w innych miejscach, zwłaszcza w Europie Zachodniej”.

Największą zaletą raportu RAND jest to, że stawia ważne pytania i definiuje obszary badań, pomocne w poszukiwaniu odpowiedzi. Autorzy dokonali przeglądu ponad 250 artykułów i książek, które wpisują się w charakterystykę zjawiska „zanikającej prawdy”. W raporcie można znaleźć najważniejsze opracowania i prace akademickie dotyczące tematu. Jennifer Kavanagh i Michael D. Rich podkreślają też, jak wiele jeszcze nie wiemy. Jeżeli szukasz materiałów do badań, z pewnością znajdziesz tu inspirację.

Autorzy opracowania podają następującą definicję zjawiska „zanikającej prawdy”. Składają się na nią określone czynniki:

  1. Rosnące rozbieżności w temacie prawdy i analitycznej interpretacji prawdy oraz danych.
  2. Zacieranie się granicy między opinią a faktem.
  3. Rosnący względny udział osobistego doświadczenia i wynikający z niego wpływ opinii na faktyczną informację.
  4. Zmniejszające się zaufanie do wcześniej szanowanych źródeł rzeczowych informacji.

To nie tylko kwestia fake newsów. Jak zauważają Kavanagh i Rich, wiele sektorów amerykańskiego społeczeństwa – wojsko, biznes technologiczny, sport – w coraz większym stopniu polega na faktach i danych jako „niezbędnych do przetrwania lub  osiągnięcia sukcesu”. Dlaczego narodowa debata polityczna i dyskurs obywatelski nie wpisują się w tę tendencję?

Wielu obserwatorów i analityków wyjaśniało wspomniane zmiany polityczne  tym, że społeczeństwo globalne wkroczyło w erę, w której rządy sprawuje post-prawda bądź skupiło się na szeroko pojmowanym zjawisku fake newsów. Uważamy tę diagnozę za nieprecyzyjną, podobnie jak punkt wyjścia tej analizy. Po pierwsze, w wielu aspektach życia rola faktów i danych wzrosła, natomiast nie stało się tak w dyskursie politycznym i obywatelskim. Trudno jest więc obronić twierdzenie, że świat naprawdę wkroczył w erę post-prawdy. Po drugie, uważne spojrzenie na trendy, wpływające na amerykańską sferę polityczną, sugeruje, że fake newsy są tylko symptomami o wiele bardziej złożonego zjawiska. Jego źródło określa sposób, w jaki ludzie przetwarzają informacje, sięgają do aktualnych warunków polityczno-ekonomicznych oraz do zmian zachodzących w środowisku medialnym. Fake newsy nie są ani bezpośrednim motorem tych przemian, ani inspiracją do głębszych pytań. Powstrzymanie ich nie przyczyni się najprawdopodobniej do odwrócenia tendencji polegającej na stopniowej utracie zaufania do danych, analizy i obiektywnych faktów w sferze politycznej. W rezultacie skupienie się na fake newsach odwraca uwagę od dokładnej i całościowej oceny szerszego zjawiska – oceny, która może prowadzić do wypracowania rozwiązań.

Jak i dlaczego czasy, w których żyjemy, przypominają niechlubny “yellow journalism” z lat 90. XIX wieku? Stwierdzenie „przecież to już było” nasuwa się samo. Autorzy raportu sugerują, że różnicą są „rosnące rozbieżności w analizie i interpretacji faktów oraz danych”. Na przykład:

Odnosimy się do coraz większego sporu w obszarach, w których dominujący sposób rozumowania nie zmienił się lub został wzmocniony przez nowe źródła i analizy. Przykładem może tu być sceptycyzm w sprawie dokładności podstawowych danych, takich jak stopa bezrobocia lub demografia Stanów Zjednoczonych. Odnosi się to również do narastających sporów lub wątpliwości dotyczących interpretacji lub analizy danych i statystyk w obszarach, w których dowody nie zmieniły się lub uległy wzmocnieniu. Przykładem są tu badania potwierdzające bezpieczeństwo związane z korzystaniem z systemu szczepień.

Rok 2000 wydaje się być tu punktem zwrotnym. Na przykład w 2001 r. 64% respondentów ankiety Instytutu Gallupa stwierdziło, że „niezwykle ważne” było dla nich zaszczepienie dzieci. W 2015 r. odpowiedziało tak 54% respondentów, a zmiana była „znacznie większa wśród określonych grup demograficznych, w tym wśród młodszych rodziców”. Dostrzegamy ten sam trend w kwestii przekonań dotyczących tzw. brutalnej przestępczości w USA.

Według statystyk amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, poczynając od 1993 r., postępuje spadek liczby przestępstw z użyciem przemocy. Odczucia społeczne, w przypadku odpowiedzi na pytanie: Czy w Stanach Zjednoczonych jest więcej przestępstw niż rok temu?, nie zmieniają się jednak wraz z tym trendem. Były one zgodne z rzeczywistością, czyli faktycznym spadkiem liczby brutalnych zbrodni w przeliczeniu na 1000 osób (powyżej 12 roku życia), do 2000 r. Później społeczne odczucie, że wskaźniki przestępczości w Stanach Zjednoczonych maleją, zaczęło zanikać. Natomiast coraz więcej respondentów twierdziło, że w USA odnotowuje się więcej przestępstw niż w poprzednim roku, mimo wyraźnych dowodów na to, że jest inaczej.

Autorzy raportu wnikliwie przyglądają się trzem poprzednim okresom historycznym i znajdują „minimum dowodów na to, że nastąpił wówczas ten sam zanik porozumienia co do faktów i ich analizy, który wydaje się występować we współczesnym społeczeństwie… i jest to ważne rozróżnienie między teraźniejszością a poprzednimi epokami.

Możliwe, że „koniec takich zjawisk jak »zanikająca prawda« następuje naturalnie, w sposób cykliczny lub falowy”. Jeśli jednak tak jest, to nie wiadomo, jak wydostaniemy się z obecnego cyklu.

Jest natomiast jedna rzecz, która – najwyraźniej z powodu zbyt krótkiego czasu – zmianie nie uległa: „To uprzedzenia poznawcze i sposoby, które są używane przez ludzi do przetwarzania informacji i podejmowania decyzji”. To „powszechne i spójne cechy ludzkiego poznania”. A uprzedzenia poznawcze odgrywają tu bardzo istotną rolę.

Uprzedzenia poznawcze… mogą być wykorzystane przez któregokolwiek z agentów działających na rzecz „zanikającej prawdy”, włączając w to podmioty międzynarodowe, naukowców, przeróżnych stronników i propagandystów. Co więcej, nie jest jasne, czy „zanikanie prawdy” byłoby tak niebezpieczne lub przewlekłe, gdyby nie było w żaden sposób związane z predyspozycjami poznawczymi.

Uprzedzenia poznawcze mogą być utajonym czynnikiem napędowym – czynnikiem, który jest zawsze obecny, ale nie powoduje zanikania prawdy, o ile nie jest aktywowany przez inne warunki i czynniki środowiskowe lub nie jest wykorzystywany przez podmioty kierujące się określonymi motywami politycznymi i ekonomicznymi.

Kavanagh i Rich sugerują kilka obszarów przyszłych badań nad uprzedzeniami poznawczymi:

Badania w tej dziedzinie mogą obejmować ocenę rodzajów wiadomości lub komunikatorów, które są najbardziej skuteczne w zmniejszaniu uprzedzeń poznawczych lub analizę problemów, w których uprzedzenia poznawcze są najłatwiejsze do skutecznego zakwestionowania. Jak już wspomniano wcześniej, badania nad sposobami zmniejszenia uprzedzeń poznawczych, które mogły być testowane i wdrażane poza tradycyjnymi warunkami laboratoryjnymi, również byłyby cenne. Takie podejście może obejmować wysiłki zmierzające do ustanowienia i rozpowszechnienia pewnych standardów obiektywizmu oraz dowodów w sytuacjach podejmowania decyzji, takich jak na przykład obrady ławy przysięgłych. Inne użyteczne ćwiczenia polegałyby na: (1) formalnej ocenie sposobów, w jakich technologia nasila uprzedzenia poznawcze oraz sposobów, w jakich może je kwestionować lub podważać, zmieniając niektóre z podstawowych założeń, na których opierają się relacje społeczne lub inne rodzaje relacji oraz (2) badaniu, czy istnieją sposoby dokładniejszego zrozumienia, a nawet zmierzenia kosztów, jakie ponosi dana osoba (na przykład pod względem reputacji lub stygmatyzacji społecznej), kiedy zmienia zdanie na dany temat, i czy możliwe jest projektowanie zachęt kompensujących te koszty.

Na przykład Centrum Polityki Publicznej Anneberg w Pensylwanii realizuje projekt „Nauka o komunikacji naukowej”. Dotyczy on sposobów przekazywania opinii publicznej wyników badań naukowych „bardziej zrozumiale i przekonująco, aby zlikwidować luki między wiedzą naukową i wynikami badań a przekonaniami społeczeństwa, dotyczącymi takich kwestii jak bezpieczeństwo stosowania szczepionek i produktów zmodyfikowanych genetycznie”.

W końcowym rozdziale raportu Jennifer Kavanagh i Michael D. Rich przedstawiają szereg pytań do przyszłych badań. Oto niektóre z nich:

– Kiedy ludzie są najbardziej podatni na dezinformację i czy mogą zostać przeciwko temu „zaszczepieni”?

– W jaki sposób przeniesienie ciężaru zaangażowania i aktywności politycznej do Internetu wpływa na demokrację?

– W jaki sposób media społecznościowe przyczyniły się do spadku zaufania do instytucji oraz wzrostu rozbieżności w temacie prawdy?

– Jak uzyskać lepsze dane na temat dyskursu i zaangażowania? Na przykład możemy analizować „jakość i ton dyskursu” podczas spotkań rad miejskich w różnych stanach lub podczas debat w Kongresie.

– Czy ilość dezinformacji faktycznie rośnie w miarę upływu czasu? Można mieć pewność, że tak, ale „empiryczne dowody na poparcie takiej tezy są ograniczone”.

– Jak możemy zwiększyć zapotrzebowanie publiczne na informacje oparte na faktach? Czy nasze działania przynoszą efekty?

Organizacja RAND planuje kontynuować badania trzech obszarów: „zmieniające się opinie i obiektywne relacje w dziennikarstwie, spadek zaufania publicznego do ważnych instytucji oraz inicjatywy mające na celu rozwój kompetencji medialnych w świetle ukazywania się fake newsów”. Umiejętność korzystania z mediów będzie pierwszym obszarem zainteresowania RAND.

Pełny raport można znaleźć tutaj.

 

Czytaj również

Zamknij