pl   -   en

Wenezuelczycy z prawem pobytu w Kolumbii

Ponad 432 tys. Wenezuelczyków lada dzień ureguluje swoją sytuację prawną w Kolumbii. Juan Manuel Santos, prezydent Kolumbii, podpisał dekret, który przyznaje im prawo pobytu. W Wenezueli przebywa obecnie przeszło 870 tys. emigrantów z Wenezueli i szacuje się, że w ciągu najbliższych miesięcy ich liczba przekroczy milion.

 

Legalna praca w Kolumbii

Wenezuelczycy w Kolumbii będą mogli pracować i prowadzić własną działalność, a prawo pobytu otrzymają na dwa lata.

– Poza talerzem jedzenia i zapewnieniem tymczasowego dachu szukamy sposobu, aby włączyć tę społeczność w codziennie życie Kolumbii, żeby ludzie ci mieli te same prawa pracownicze co Kolumbijczycy i mogli przystąpić do systemu ubezpieczeń społecznych – tłumaczy Kristian Krüger, dyrektor Urzędu Migracyjnego Kolumbii.

Oznacza to, że nie tylko 381 tys. Wenezuelczyków, którzy złożyli wniosek o prawo pobytu w urzędzie migracyjnym, ale również 45 tys. nielegalnych emigrantów będzie mogło pozostać w kraju, nawet jeśli ich pobyt przekroczył 180 dni, na które zezwala prawo.

– Chcemy, żeby Wenezuelczycy przyczynili się do rozwoju kraju. W ten sposób nie będą stanowić dla nas obciążenia – wyjaśnił Krüger.

Jego zdaniem podobnie jak w Stanach Zjednoczonych emigranci mogą wykonywać prace, których nie chcą podejmować lokalni mieszkańcy. Już w tej chwili rząd Kolumbii wydał firmom 700 pozwoleń na zatrudnianie Wenezuelczyków z nieunormowaną sytuacją prawną.

Tragiczna sytuacja na granicy

Kolumbia po raz pierwszy musi się zmierzyć z falą migracji na taką skalę. Szacuje się, że dziennie granicę z Kolumbią przekracza 35 tys. Wenezuelczyków, niektórzy udają się po jedzenie, reszta ucieka z pogrążonego w kryzysie kraju. Spośród nich 60% zostaje w Kolumbii, a pozostałe 40% próbuje się dostać do innego państwa Ameryki Południowej. Najwięcej emigrantów, bo ponad 23%, stara się znaleźć zajęcie w Bogocie, stolicy Kolumbii.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w rejonach przygranicznych, gdzie w pierwszej kolejności trafiają uciekinierzy, często pozbawieni środków do życia. Jednocześnie te tereny są najmniej przygotowane do tego, żeby udzielić im pomocy. Dane są niepokojące – 82% emigrantów nie może zaspokoić swoich podstawowych potrzeb, dwie trzecie radzi sobie, wykorzystując dzieci do pracy, prostytuując się i żebrząc, a 80% nie ma dostępu do służby zdrowia i leków.

– Wielu Wenezuelczyków mieszka na ulicy, śpią oni w parkach lub pod namiotami. Przyjechali do naszego kraju bez niczego, większość z nich nie ma wykształcenia, więc trudno im będzie tutaj zacząć nowe życie – mówi Martha Caballos, Kolumbijka.

Kolumbijczycy boją się wyzwania

Masowa emigracja wzbudza jednak niepokój wielu Kolumbijczyków, bo zdaniem miejscowych wzrosła przestępczość. Kolumbijczycy nie są już tak chętni, by pomagać przybyszom, przez co wielu z nich spotkało się ze złym traktowaniem.

– Ludzie zaczynają się bać Wenezuelczyków. Dochodzi do licznych kradzieży. Zatrzymują ludzi i zabierają im pieniądze – mówi jeden z kierowców.

Zdaniem Germána Mangi, kolumbijskiego dziennikarza, Kolumbia nie była gotowa na przyjęcie tak dużej liczby emigrantów.

„Oficjalny dyskurs, że oni są naszymi braćmi, którzy witali pokornych Kolumbijczyków, kiedy byli bogaci, jest istotny, ale żeby włączyć miliony ludzi do gospodarki tak słabej jak nasza, gdzie jest 9,4% bezrobocia i kilka regionów o wysokim wskaźniku ubóstwa, trzeba zrobić znacznie więcej niż spis ludności i sformułowanie «kompleksowej polityki»” – argumentował na łamach tygodnika „La Semana”.

Świat patrzy na Kolumbię

Kolumbia otrzymała już finansowe wsparcie od Organizacji Narodów Zjednoczonych, Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców i Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji. Również Stany Zjednoczone przeznaczyły 2,5 mln dol. na pomoc ludziom, którzy uciekają przed chavismo.

Problem zaczynają dostrzegać też inne kraje. Japonia ogłosiła, że przeznaczy ponad 170 tys. dol. na adaptacje obiektów w La Guajira i Norte de Santander, aby poprawić opiekę nad przebywającymi w tym rejonie Wenezuelczykami, których jest przeszło 250 tys. Japończycy zamierzają kupić sprzęt medyczny dla lokalnych szpitali oraz wyposażyć ośrodki dla emigrantów w meble, wentylatory i urządzenia domowe. Poza tym na końcu czerwca do Kolumbii przybyli lekarze z argentyńskiej organizacji Białe Hełmy. Mają oni przyjmować 200 Wenezuelczyków dziennie w przygranicznej miejscowości Cúcuta. Pierwszeństwo będą miały „kobiety w wieku rozrodczym, kobiety w ciąży, niemowlęta i dzieci poniżej 17. r.ż.”. Jeśli program pilotowy zda egzamin, w najbliższym czasie do Kolumbii przyjedzie więcej wolontariuszy.

Zdjęcie autorstwa Luis Echeverri Urrea przedstawia miasto Medellin w Kolumbii.

Zamknij