pl   -   en

W kraju (prawie) bezgotówkowym

Kupujesz patelnię albo owoc kiwi od ulicznego sprzedawcy. A może płacisz rachunek za prąd. W Chinach wystarczy do tego telefon komórkowy. Ponad pół miliarda Chińczyków używa smartfona do codziennych zakupów.

Wrześniowy wtorek, Szanghaj. Zel Wang, 29-letni absolwent matematyki stosowanej, wcina porcję pierogów z sosem sojowym za 8 juanów (ok. 1 euro). Skanuje kod QR i płaci za posiłek. W biurze zamawia zajęcia na siłowni, korzystając z aplikacji fitness, a na lunch kupuje gotowe danie z dowozem. Płaci przez telefon. W drodze na siłownię pije kawę od Luckin, „firmy, która nie akceptuje innych form płatności niż online”, cytuje z pamięci Wang. Do domu wraca rowerem wynajętym za pomocą miejskiego systemu rowerowego. Tak, za przejażdżkę zapłacił przez telefon.

To zwyczajny dzień w życiu tego młodego Chińczyka. Wang przyznaje, że swoim telefonem komórkowym płaci codziennie i praktycznie za wszystko: wodę, prąd, gaz, internet, usługi komórkowe, taksówkę czy lekarza. Jeżeli potrzebuje ubrań, butów lub książek, urządzeń elektronicznych czy biletu do kina, również kupuje je za pomocą smartfona. Nie może sobie przypomnieć, kiedy ostatnio korzystał z gotówki. „Chyba jakieś dwa miesiące temu, kiedy poszedłem do dentysty. Ubezpieczenie medyczne częściowo pokrywało opłatę rejestracyjną, ale za resztę musiałem zapłacić gotówką” – dodaje po chwili. Wang nie jest jedynym Chińczykiem, który nie nosi pieniędzy w kieszeni.

Według informacji agencji Xinhua pod koniec 2017 r. było w Chinach 531 mln użytkowników płacących online. To o 11,9% więcej niż rok wcześniej. Jak wynika z raportu Wykorzystanie płatności mobilnych w Chinach, przygotowanego przez Tencent Institute oraz Ipsos, liczba transakcji dokonanych za pośrednictwem aplikacji mobilnych nienależących do banków wzrosła w latach 2013–2016 z 3,7 mld do ponad 97 mld. Zgodnie z tym raportem 14% Chińczyków nigdy nie nosi przy sobie gotówki, tak jak Wang, 40% z reguły ma w portfelu mniej niż 100 juanów (ok. 12 euro), a 84% respondentów czuje się spokojniej, gdy nie ma przy sobie ani monet, ani banknotów.

„Gotówki nie przyjmujemy” – głosi napis na ścianie kawiarni na Changshu Road. Obok stoją w szeregu rowery, które można wypożyczyć tylko przez smartfona. Na chodniku rozłożyli się sprzedawcy kwiatów i owoców. Chciałbyś coś od nich kupić? Każdy ma na wózku duży kod QR do zeskanowania. We współczesnym chińskim mieście, np. Szanghaju, zwykłe czynności, takie jak kupienie patelni w sklepie z przyborami kuchennymi, mogą się stać zadaniem zgoła niemożliwym bez posiadania odpowiedniej aplikacji. Taka przygoda spotkała pewnego dziennikarza, który opuścił sklep… bez wybranych wcześniej zakupów.

Młoda kobieta płaci smartfonem za przekąski w sklepie na ulicy Huahai w Szanghaju.

„Alipay czy Weixin?”

„Czy chcesz kupić krzesło?” – zapytała niespodziewanie Lucy, agentka nieruchomości, gdy czekaliśmy w banku na naszą kolej. Zrobiła zdjęcie krzesła, załadowała do internetu i pokazała mi to samo krzesło, tylko że już w ofercie sprzedaży online. „To bardzo proste, to Taobao” – przedstawiła największą na świecie stronę internetową poświęconą handlowi elektronicznemu, dzięki której zapracowani młodzi Chińczycy mogą kupić wszystko, czego potrzebują. Pytam, jak zapłacić rachunek za energię. „Tutaj, po prostu kliknij”. Lucy pokazuje aplikację WeChat. A w restauracji można zapomnieć o tradycyjnej formułce: „Płaci pan/pani kartą czy gotówką?”. W Chinach pytanie brzmi: „Alipay czy Weixin?”. Alipay został stworzony przez Alibaba Group, a WeChat (Weixin w języku chińskim) przez Tencent. Są to dwa najczęściej używane sposoby płatności mobilnych.

Kontrastuje to z przyzwyczajeniami w Ameryce i Europie. Według Światowego Forum Ekonomicznego rynek płatności mobilnych w Chinach jest 50 razy większy niż w USA. Z kolei w 2016 r. „79% wszystkich transakcji w 19 krajach strefy euro przeprowadzono za gotówkę”, jak głosi raport zatytułowany Wykorzystanie środków pieniężnych przez gospodarstwa domowe w strefie euro, przygotowany przez Europejski Bank Centralny. Karty były drugim najczęściej używanym instrumentem płatniczym (19% wszystkich transakcji). W roku 2016 konsumenci w strefie euro zapłacili 124 mld gotówką, 30 mld kartami płatniczymi i tylko 3 mld za pomocą innych instrumentów, takich jak czeki, przelewy bankowe i debetowe oraz płatności mobilne.

A jednak, podobnie jak w Chinach, w wielu krajach odchodzi się od płatności gotówkowych. Zwłaszcza w Skandynawii (Dania, Norwegia, Szwecja) oraz w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Według raportu Insight Intelligence jedynie 25% Szwedów w 2017 r. przynajmniej raz w tygodniu korzystało z gotówki. Jedną z głównych różnic jest tutaj wielkość porównywanych krajów. W Szwecji mieszka niecałe 10 mln ludzi, w Chinach prawie 1,5 mld. Druga kwestia to popularność kart debetowych. Gdy przychodzi do płatności elektronicznych, Szwedzi nadal korzystają z nich najchętniej. Z drugiej strony rośnie popularność takich aplikacji jak Swish. Podsumowując: gotówką płaci się w Szwecji coraz rzadziej, czego dowodzi analiza Riksbanku, Szwedzkiego Banku Narodowego.

„Klienci w Europie i Ameryce są przyzwyczajeni do płatności kartami. Nie odczuwają szczególnej potrzeby, by zmienić swoje zasady i płacić w inny sposób” – twierdzi Felix Yang z Asia Payments, jednej z największych firm obsługujących rynek e-commerce. To główny powód, dla którego Chiny stały się liderem rynku płatności mobilnych na świecie. „Chiński system płatności kartami nie jest w pełni rozwinięty, co daje płatnościom mobilnym pole do działania” – dodaje Wang. Co więcej, „biorąc pod uwagę charakterystykę konsumenta, Chińczycy są bardziej otwarci na nowe pomysły i lepiej przygotowani na nowe technologie, a chińskie firmy oferujące płatności mobilne szybko zdobyły rynek, oferując odpowiednie zniżki i promocje”. Wang zwraca również uwagę na „działanie chińskiego prawodawcy, który spóźnił się z uregulowaniem rynku właściwymi przepisami. Dzięki temu wspomniane wcześniej firmy urosły w siłę, rynek płatności mobilnych się rozrósł, a regulacje zostały tak naprawdę wprowadzone po fakcie”.

Użytkownicy systemu rowerów miejskich w Szanghaju skanują wymagany kod QR.

Strategia „czerwonej koperty”

Warto odnotować, w jaki sposób ta nowa, mobilna metoda płatności zaadaptowała się do warunków narzucanych przez silną chińską tradycję i wielowiekowe przyzwyczajenia. Część ekspertów odwołuje się do strategii „czerwonej koperty”. Chińczycy mają w zwyczaju wręczać bliskim czerwone koperty z pieniędzmi z okazji hucznie obchodzonego chińskiego Nowego Roku. To prastara tradycja, która w 2014 r. została po prostu zdigitalizowana. Wcześniej jedynym graczem na rynku e-portfeli było Alipay. Cztery lata temu firma Tencent zaproponowała nowy produkt – „cyfrową czerwoną kopertę”, przeznaczoną na komunikator firmy o nazwie WeChat. Użytkownicy mogli wysyłać w wiadomościach czerwone koperty zawierające elektroniczne pieniądze. Ta funkcja podbiła lokalny rynek internetowy. A lokalny rynek internetowy w Chinach oznacza, że 5 mln użytkowników wymieniło między sobą ponad 20 mln wiadomości. W dwa dni. Jak doniósł Reuters, założyciel Alibaba Group, Jack Ma, porównał całą tę histerię do „ataku na Pearl Harbour”. Z kolei agencja Xinhua poinformowała, że w 2018 r. z usługi „czerwonej koperty” skorzystało już 768 mln użytkowników. Obecnie Alibaba i Tencent to dwaj liderzy rynku płatności mobilnych zarówno w Chinach, jak i na świecie.

W Państwie Środka gotówka zanika, ale funkcja pośredników finansowych – niekoniecznie. W 2016 r. swój mobilny portfel otworzyła w Chinach firma Apple. Dzięki aplikacji ApplePay chciała uszczknąć dla siebie kawałek ogromnego chińskiego tortu. Rywale byli jednak dobrze przygotowani. W tym roku Apple musiało pozwolić na używanie aplikacji Alipay w swoich sklepach w Chinach. Z kolei WhatsApp bada rynek płatności mobilnych w Indiach, o czym informuje Reuters. Rynki zagraniczne przystosowują się do głębokich e-portfeli licznych chińskich turystów. Od sklepów sieci Mango w Hiszpanii, gdzie można już płacić aplikacją Alipay, jak napisała agencja Europa Press, po paryskie metro. W stolicy Francji podróżni z Państwa Środka zapłacą, korzystając z WeChat.

W większości restauracji w Szanghaju pytanie brzmi „Alipay czy Weixin?”, a nie „Czy płaci pan/pani kartą czy gotówką?”

Przyszłość za jeden uśmiech

Czy tradycyjne pieniądze w Chinach najzwyczajniej znikną? Zel Wang nie posuwa się w swoich przewidywaniach aż tak daleko. „Nadal istnieją miejsca akceptujące tylko żywą gotówkę, zwłaszcza w słabiej rozwiniętych obszarach wiejskich, a wielu starszych wiekiem Chińczyków po prostu woli mieć przy sobie gotówkę”. Po chwili dodaje: „Co więcej, w dużym biznesie korporacyjnym wciąż często operuje się tradycyjną, papierową gotówką”.

Konsultant Asia Payments, Felix Yang, widzi plusy i minusy życia w społeczeństwie bezgotówkowym. „Poniesiemy mniejsze koszty związane z produkcją pieniędzy, ryzyko występowania napadów i oszustw się zmniejszy, a sposób przeprowadzania płatności stanie się skuteczniejszy. Jednak społeczeństwo bezgotówkowe tworzy inne zagrożenia. To konieczność większej ochrony prywatności i zależność od całej tej technologicznej infrastruktury. A jeżeli wybuchnie wojna albo wydarzy się katastrofa naturalna? System płatności zawali się i zapanuje chaos. Do tego wszystkiego dochodzi również aspekt etyczny – gdy pieniądze to tylko cyfry na ekranie urządzenia mobilnego klienta, ten może je wydawać bez właściwej oceny ryzyka finansowego”.

Czy to jest ta Przyszłość? Cóż, przyszłość może być bardziej optymistyczna. W 2017 r. należąca do koncernu Alibaba firma Ant Financial (wcześniej znana jako Alipay) uruchomiła usługę „uśmiechnij się i zapłać” w sieci KFC w Hangzhou. W Chinach doszło do tego, że za kurczaka płaci się swoją twarzą.

Na zdjęciu: Sprzedawczyni owoców w Szanghaju sprzedaje produkty za pomocą kodu QR.

 

Czytaj również

Zamknij