pl   -   en

W Afrinie i wschodniej Ghucie trwa dramat cywilów

W lutym 2018 r. w Syrii zginęło przynajmniej 2595 osób, z czego 1391 to cywile, w tym 373 dzieci. Niemal dwie trzecie z tej liczby to ofiary bombardowań we wschodniej Ghucie – informuje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie.

Drugim miejscem, gdzie dochodzi do najbardziej zaciętych walk, jest Afrin. Sytuacja nie zmieniła się po ogłoszeniu trzydziestodniowego zawieszenia broni.

24 lutego Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie uchwaliła rezolucję w sprawie natychmiastowego zawieszenia broni w całej Syrii, które ma obowiązywać przez 30 dni. W tym czasie ma zostać udzielona pomoc humanitarna w miejscach, gdzie ze względu na toczące się walki było to dotychczas zbyt niebezpieczne.

Ostry spór dyplomatyczny

Od 20 stycznia turecka armia i wspierani przez nią bojownicy (m.in. niektóre grupy Wolnej Syryjskiej Armii) prowadzą ofensywę na Afrin. To kontrolowany przez kurdyjskie bojówki (Powszechne Jednostki Ochrony i Kobiece Jednostki Ochrony) region w północnej Syrii. W trakcie trwającej dwa i pół miesiąca ofensywy tureckie wojska i ich sojusznicy zajęli ponad 30% obszaru Afrinu. Początkowo bardzo mozolnie idąca operacja zaczęła nabierać tempa. Tureckiej armii nie powstrzymały syryjskie prorządowe bojówki, które wsparły kurdyjskie oddziały w Afrinie. Nie dokonała też tego rezolucja ONZ.

Zawieszenie broni nie obejmuje bowiem grup terrorystycznych, a za takie Turcja uważa YPG i YPJ ze względu na ich powiązania z Robotniczą Partią Kurdystanu (PKK). W rozmowie telefonicznej przed przyjęciem rezolucji prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział swojemu tureckiemu odpowiednikowi Recepowi Erdoğanowi, że zawieszenie broni obejmuje Afrin. Ankara oskarżyła Francję o podawanie fałszywych informacji. To z kolei wywołało ostrą reakcję Stanów Zjednoczonych.

– Zapraszamy Turcję, by wróciła i jeszcze raz uważnie przeczytała tekst rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Sugeruję, by to zrobiła – powiedziała rzeczniczka prasowa Departamentu Stanu USA Heather Nauert podczas konferencji prasowej z 27 lutego.

Mimo trwających walk, Międzynarodowemu Komitetowi Czerwonego Krzyża udało się dostarczyć pomoc humanitarną do Afrinu 1 marca. Konwój składający się z 29 ciężarówek dostarczył produkty pierwszej potrzeby, takie jak jedzenie, ciepłe ubrania, środki higieniczne, materace, koce, leki i wodę dla 50 tysięcy potrzebujących osób.

Pomoc nie dla wszystkich

Rosja również nie zastosowała się do rezolucji ONZ. Wprowadziła natomiast swoje własne zawieszenie broni, które również nie działa.

26 lutego rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu ogłosił, że zgodnie z decyzją prezydenta Rosji Władimira Putina od następnego dnia we wschodniej Ghucie będą obowiązywać tzw. „humanitarne pauzy”. Przez 5 godzin (od 9:00 do 14:00 lokalnego czasu, czyli w godzinach 8:00-13:00 polskiego czasu) siły prezydenta Baszara al-Asada, wspierane przez Rosję i Iran, mają wstrzymywać ogień. W tym czasie dzięki humanitarnemu korytarzowi ma być dostarczana pomoc medyczna i autobusy, którymi ludność cywilna będzie mogła opuścić otoczony teren. Ochronę mają zapewniać rosyjska żandarmeria i syryjska armia. Jak do tej pory wszystkie „humanitarne pauzy” zostały zerwane, bo dochodziło do regularnych starć. Rosja oskarża znajdujące się we wschodniej Ghucie siły antyrządowe o to, że uniemożliwiają ludności cywilnej opuszczenie tego terytorium. Do 4 marca miało się to udać tylko dwójce dzieci.

5 marca do Dumy we wschodniej Ghucie dotarł pierwszy od połowy lutego konwój humanitarny. ONZ wysłało 46 ciężarówek z jedzeniem. To pomoc dla 27500 osób znajdujących się w potrzebie. W konwoju miały znaleźć się też leki i sprzęt medyczny, ale na to nie zgodziły się syryjskie władze. Jak ustaliła agencja Reuters, w rezultacie nie trafią do wschodniej Ghuty narzędzia chirurgiczne, insulina czy sprzęt do dializ.

W ciągu kolejnych dni ma dotrzeć pomoc dla kolejnych 42500 osób. To kropla w morzu potrzeb, bowiem na oblężonym terenie przebywa około 400 tysięcy ludzi.

Kolejne ofiary

Turcja i wspierani przez nią bojownicy zajmują kolejne terytoria w regionie Afrin. Skuteczną ofensywę prowadzą także siły reżimu wspierane przez Rosję i Iran we wschodniej Ghucie. Obrona bojowników stopniowo jest przełamywana. O tym, że zawieszenie broni jest fikcją, świadczą dane publikowane codziennie przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka: 28 lutego zginęło 129 osób w całej Syrii, 1 marca – 90 osób, 2 marca – 64 osoby. I nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała ulec zmianie.

W połowie marca minie siedem lat, odkąd rozpoczęła się wojna w Syrii, w trakcie której zginęło przynajmniej 400 tysięcy osób, a 11 milionów, czyli połowa populacji kraju, musiało opuścić swoje domy.

Zamknij