pl   -   en

„W 2018 r. spójność oznacza złe dziennikarstwo, graniczące z nadużyciem”. Ale dziennikarstwo może być lepsze (z pomocą mediatorów)

„Celem nie jest pozbycie się konfliktu. Celem jest pomóc ludziom wybrnąć z błota, z trudnej sytuacji, tyle razy, ile się w niej znajdą. Tak, aby ich godność pozostała nienaruszona”.


Artykuł Laury Hazard Owen został opublikowany w serwisie Niemanlab.


W sprawozdaniu dotyczącym Solutions Journalism Network (Sieci Dziennikarstwa Rozwiązań, niezależnej organizacji dziennikarskiej) dziennikarka Amanda Ripley opisuje, jak reporterzy mogą poprawiać swój warsztat, stosując nowe techniki pracy. Sprawdzą się one „w Ameryce tak bardzo podzielonej jak obecnie”, której sytuację naukowcy nazywają „konfliktem wysoce trudnym do rozwiązania”. Ripley spędziła trzy miesiące, przeprowadzając wywiady z ludźmi, którzy z owym konfliktem mają osobiście do czynienia i wypracowali sposoby na to, by skutecznie przez niego przebrnąć – „psychologami, mediatorami, prawnikami, rabinami i przedstawicielami innych zawodów, którzy wiedzą, jak rozbroić toksyczne narracje i przekonać ludzi do ujawnienia prawdy o sobie”. Skróconą wersję sprawozdania opublikował „The Guardian”.

„Musimy stosować bardziej skomplikowaną narrację – uważa Ripley. – Należy opowiadać historie bardziej zawiłe, aby ludzie otworzyli się na nie i reagowali. Historia złożona to historia pełna i dokładna. Ponadto zwiększa szanse na to, że twoja praca będzie miała znaczenie, szczególnie jeśli opisujesz historię, która powoduje polaryzację opinii – pisze autorka. – Kiedy czytelnicy otrzymują złożoną historię, są ciekawsi i otwierają się na nowe informacje. Innymi słowy, słuchają”.

Oto kilka wskazówek, jak uczynić opowieść bardziej złożoną:

1) Narzuć odpowiedni ton opowieści przez zadawanie pytań, na które nie ma odpowiedzi łatwych ani odpowiedzi typu „tak”/„nie”. Pozwól rozmowie się rozwijać.

Ripley poprosiła dwóch zawodowych mediatorów o analizę programu 60 minut, w którym Oprah Winfrey przeprowadziła wywiady na temat Donalda Trumpa z wyborcami ze stanu Michigan. Połowa z nich opowiadała się za republikanami, połowa – za demokratami. Na początku Winfrey zapytała, jak jej goście oceniają dotychczasową pracę prezydenta.

„To dość zamknięte pytanie. Lepszym pytaniem na otwarcie dyskusji byłoby przykładowo »Co nas dzieli?«. W ten sposób zaczynamy rozmawiać o podziale, a postać Trumpa nie jest czarną dziurą, do której można wrzucić całą złożoność tematu”.

Pierwszej odpowiedzi udzielił Tom: – Każdego dnia uwielbiam Trumpa coraz bardziej. Każdego dnia. Nadal nie lubię jego ataków, ataków na Twitterze, ataków na innych polityków. Uważam to za niewłaściwe. Jednocześnie jego czyny mówią głośniej niż słowa. I uwielbiam to, co on robi dla tego kraju. Uwielbiam.

Słysząc to, Winfrey odwróciła się bez słowa komentarza do kobiety siedzącej obok Toma, aby uzyskać przeciwstawną opinię. Obaj mediatorzy skrytykowali Winfrey za brak odpowiedzi na słowa Toma.

„To była świetna okazja. Powiedziałbym: »Kurczę, Tom, nie przypuszczałem, że będziemy mieć tak złożoną dyskusję w studiu. Chciałbym cię pochwalić, bo przecież łatwo jest zwyczajnie odpowiedzieć TAK lub NIE. A ty przedstawiłeś oba stanowiska za jednym razem«. Na samym początku programu Winfrey mogła nadać mu właściwy ton. Ton złożoności, co byłoby bardziej interesujące i odpowiednie. Większość z nas nosi w sobie więcej niż jedną opowieść, podobnie jak Tom”.

Według Winslade’a Winfrey mogła skoncentrować się na tej złożoności i wydobyć z Toma więcej, mówiąc choćby: „Z jednej strony uwielbiasz go coraz bardziej, a z drugiej nie lubisz części rzeczy, które on robi. Powiedz mi, co ci się nie podoba w jego atakach?”.

2) Zadawaj pytania, gdy twoi rozmówcy narzekają, i rozmawiaj o podstawowych wartościach i przekonaniach.

Według Jonathana Haidta, psychologa społecznego z Uniwersytetu Nowojorskiego, ludzie kierują się przeczuciem i sercem, a nie rozsądnym myśleniem. W książce Prawy umysł (The Righteous Mind) autor powołuje się na badania sięgające dekad wstecz. Jak się okazuje, powierzchowny interes własny nigdy nie był dobrym prognostykiem zachowań politycznych. (Uwaga dla dziennikarzy: być może to już czas, aby przestać opowiadać, w jaki sposób wyborcy Trumpa w tzw. pasie rdzy głosowali przeciwko własnym interesom gospodarczym. To równie wnikliwe jak artykuł opowiadający o tym, że plażowicze nie używają kremów przeciwsłonecznych).

Haidt identyfikuje sześć fundamentów moralnych myśli politycznej: troskę, uczciwość, wolność, lojalność, autorytet i świętość. To najcenniejsze przepustki do kondycji człowieka. Liberałowie (i liberalni przedstawiciele mediów) mają skłonność do podkreślania troski, sprawiedliwości i wolności. Konserwatyści natomiast są szczególnie wyczuleni na lojalność, autorytet i świętość, ale tak naprawdę dbają o wszystkie sześć fundamentów. Jak podkreśla Haidt, konserwatywni politycy starannie grają na sześć nut.

Konserwatyści (i konserwatywne media) mają w rezultacie systemową przewagę. Mogą częściej motywować większą liczbę osób, ponieważ poruszają w debacie publicznej więcej wątków. (Warto zwrócić uwagę, że przywódcy demokratyczni nie podnoszą kwestii nielojalności Trumpa wobec Ameryki, członków gabinetu i jego żon, mimo że są bombardowani dowodami owej nielojalności. Coraz częściej natomiast skarżą się na niesprawiedliwość, nieprzyzwoitość i nieżyczliwość. Te wątki z reguły poruszają najchętniej).

Jeśli dziennikarz myśli o tym, aby dotrzeć do większej liczby odbiorców, powinien odwoływać się do wszystkich sześciu fundamentów moralnych. Jeśli ktokolwiek z nas chce zrozumieć, co kryje się za czyimś politycznym gniewem, musimy w swoich opowieściach obrać kierunek na te właśnie moralne korzenie – tak jak mediatorzy.

3) „Podejdź do wywiadu jak do sztuki, której nigdy nie przestajesz się uczyć”. „Nikt nigdy nie słuchał moich wywiadów przed ich wydrukowaniem i nikt nie udzielał mi informacji zwrotnych. Uczę się metodą prób i błędów, co przypomina samodzielną naukę języka – pisze Ripley. – Możesz stać się lepszy, ale ten proces pochłonie cię całkowicie”. Na przykład: bądź uważny na „drogowskazy”.

Drogowskazy to wypowiedzi, które zawierają słowa takie jak „zawsze” lub „nigdy”, jakiekolwiek oznaki emocji, metafory, deklaracje określonej tożsamości, powtarzające się fragmenty czy oznaki zmieszania. Gdy usłyszysz jedną z takich wskazówek, podkreśl ją i poproś rozmówcę o rozwinięcie tematu.

We wspomnianym programie 60 minut jeden z uczestników wyjaśnił głosowanie na Trumpa w następujący sposób: – Chcieliśmy, żeby ktoś wszedł i rozpieprzył to wszystko. Mamy dość status quo…

Winfrey zapytała wtedy: – Co takiego według ciebie zostało rozpieprzone?

To było dobre pytanie, ponieważ prowadząca wykazała zainteresowanie metaforą rozmówcy. Ludzie często używają metafor, gdy odczuwają emocje. Badanie metafor pomaga poznawać retorykę stosowaną przez rozmówcę i prawdę, którą on skrywa. Zdaniem Winslade’a jeszcze lepiej byłoby, gdyby padło pytanie: „A co nie zostało rozpieprzone?”. W ten sposób metafora uczestnika programu nie tylko zostałaby przyjęta, ale również postawiono by go przed wyzwaniem. Pytanie brzmiałoby w istocie: „Czy są jakieś elementy administracji Trumpa, które utrwalają status quo?”.

Pełen raport można znaleźć tutaj.

Czytaj również

Zamknij