pl   -   en

Udostępnianie czytelnikom wskaźników zaufania nie zwiększa zaufania do mediów

Afrykańskie przysłowie mówi, że czasami potrzeba wysiłku całej społeczności, aby dokonać czegoś ważnego, np. wychować dziecko. Nie trzeba jednak podawać oceny danej wiadomości przez wybraną społeczność po to, by zwiększyć zaufanie czytelników do tej informacji.


Artykuł autorstwa Christine Schmidt został opublikowany w serwisie Nieman Lab.


Pracownicy Instytutu Gallupa oraz Fundacji Knightów postanowili sprawdzić, jak użytkownicy reagują na oceny wiarygodności różnych serwisów informacyjnych. Skorzystali z narzędzia zastosowanego już wcześniej, gdy badali, jaki wpływ na czytelników ma podanie w wiadomości źródła jej pochodzenia. Jak się okazało, nie powodowało to wzrostu zaufania do treści informacji. Oceny wiarygodności zostały ustalone według:

  • użytkownika osobiście,
  • społeczności użytkowników wybranych do badania,
  • „osób takich jak ty” – na podstawie danych demograficznych,
  • i (lub) dwóch z powyższych,
  • grupy kontrolnej. (Przy okazji: serwis Nieman Lab w przeszłości otrzymywał wsparcie finansowe od Fundacji Knightów).

Najświeższa wiadomość: nic nie pomaga

„Wskaźniki oparte na badaniu opinii, które obrazują ogólne wrażenia czytelników, wydają się obniżać poziom zaufania do wiadomości” – podsumowali naukowcy. Zauważyli również, że „im więcej ludzie wiedzą, tym bardziej sceptyczni się stają”. Co jest dobrym zjawiskiem, prawda? Prawda? No tak, samemu trzeba sobie odpowiedzieć.

Tak wyglądały oceny na platformie testowej:


Badanie objęło prawie 12 tys. użytkowników, którzy ocenili co najmniej jeden artykuł podczas odbywającego się wiosną eksperymentu. Wiele osób nie miało problemu z oceną na miarę trzech gwiazdek:


Wyniki sugerują, że oceny osobiste, grupowe i „osób takich jak ty” mogą mieć wpływ na indywidualny ranking zaufania. Ludzie, którzy widzieli tylko swoją określoną średnią, dawali wyższe oceny wiarygodności niż w innych grupach eksperymentalnych. Z kolei oglądanie ocen innych bez wglądu we własne miało negatywny wpływ na oceny, których udzielał użytkownik.

Platforma eksperymentalna o nazwie Media Matters to „progresywny ośrodek badawczy i informacyjny poświęcony… korygowaniu płynącej ze źródeł konserwatywnych dezinformacji w amerykańskich mediach”. To liberalny odpowiednik 100PercentFedUp, które opisuje siebie następująco: „Dwie matki zainspirowane życiem Andrew Breitbarta, ujawniające kłamstwa lewicy i propagandystów z MSM”. Te zjawiska medialne mają swoje osobliwości, jak wspomniał mój kolega Shan Wang w poprzednim artykule o podobnym badaniu. Różnica jest taka, że zaufanie do skrajnie prawicowej strony medialnego spektrum zwiększyło się, gdy pokazano badanym oceny „osób takich jak ty”. W przypadku skrajnie lewicowych mediów zaufanie to spadło.


„Podsumowując, postawiliśmy hipotezę, że przedstawianie w izolacji od pozostałych danych opinii innych osób na podstawie badania społeczności lub «osób takich jak ty» tworzy dysonans poznawczy, który powoduje, że spada zaufanie użytkownika do artykułów lub wiadomości” – napisali badacze.

Zamknij