pl   -   en

„The Cincinnati Enquirer” publikuje artykuły na podstawie Instagram Stories

Przepisy na hot dogi na podstawie ankiet, strony z kolorowankami na zrzutach ekranu oraz debaty o transporcie publicznym za pośrednictwem funkcji pytań i odpowiedzi (Q&A) zostały w kreatywny sposób zaprezentowane w Insta Stories na profilu „The Cincinnati Enquirer”.


Artykuł autorstwa Christine Schmidt został opublikowany w serwisie Nieman Lab.


Jeśli śledzisz profile redakcji prasowych lub organizacji informacyjnych na Instagramie, z pewnością wielokrotnie widziałeś różne quizy z wiadomościami albo tzw. rzeczy, które powinieneś wiedzieć, na należących do nich Insta Stories. Nie ma nic złego w proponowaniu różnego rodzaju testów śledzącym profile, aby sprawdzili oni swoją wiedzę na temat bieżących wydarzeń. Nie ma również nic złego w dzieleniu się wiadomościami. Co więcej, na platformie, która pozwala użytkownikom brać udział w głosowaniach, oceniać poziom samopoczucia czy bezpośrednio zadawać pytania, może się pojawić szansa na nieco większe zaangażowanie odbiorców.

Jeżeli śledzisz profil „The Cincinnati Enquirer”, możesz dostać szansę na dekorowanie stron cyfrowej książki do kolorowania o hipopotamicy Fionie, a nawet wypowiedzieć się na temat miejskich problemów z transportem publicznym. W ten sposób twój głos usłyszy redakcja gazety.

– Ludzie myślą, że Instagram to zdjęcia jedzenia i że jest tam dużo przesady we wszystkim – mówi Mallorie Sullivan, menedżer ds. social mediów w „The Cincinnati Enquirer”. Ona także ma konto na Instagramie, poświęcone głównie jej psu. – Naprawdę nie przypuszczałam, że ludzie będą interesować się tu również poważnymi sprawami, troszczyć o prawdziwe problemy związane z życiem tutaj. A tak właśnie robią.

Wiecie, co to Instagram Stories, prawda? Są one widoczne w tych kółeczkach na samej górze aplikacji, a sam pomysł został zapożyczony ze Snapchata. W naszym poprzednim materiale na ten temat rozmawialiśmy, jak nazwać „opatrzoną komentarzem mieszankę zdjęć i krótkich filmów, ułożoną w porządku czasowym, pionowo sformatowaną, zaprojektowaną dla urządzeń mobilnych, nawigowaną za pomocą dotknięcia, często (choć nie zawsze!) znikającą po pewnym czasie”. Ta dyskusja odnosiła się do modelu proponowanego przez Google, który umożliwiał publikującym wiadomości tworzyć własne narzędzia do zamieszczania relacji na kształt Insta Stories. Trzeba pamiętać, że Stories – to właściwa nazwa, ukłon w stronę formatu Snapchat Stories, z którego skorzystały Instagram, Facebook i Messenger – są prawdziwym nowym placem zabaw dla wydawców.

Raport firmy INMA autorstwa Yusufa Omara i Sumaiyi Omar zawiera gruntowny opis Stories każdej z platform oraz sposobów, jak wydawcy mogą je mądrze wykorzystać. „Prawie miliard kont na Snapchacie, Instagramie, WhatsAppie, Facebooku i Messengerze tworzy i ogląda Stories. Teraz, w tym momencie. To już nie jest jakiś boczny pasek w mediach społecznościowych” – napisali w raporcie, którego najważniejsze fragmenty opublikował portal journalism.co.uk. (Z wnioskami raportu zgadza się właściciel Facebooka Mark Zuckerberg. W lutym tego roku stwierdził, że „Stories są na dobrej drodze do zyskania większej popularności niż posty i News Feedy jako najczęstszy sposób dzielenia się treścią przez użytkowników we wszystkich aplikacjach społecznościowych”).

Redakcje próbowały już produkcji wideo wysokiej jakości na Snapchacie i IGTV Instagrama (aplikacja Instagrama pozwalająca dodawać dłuższe materiały wideo), że nie wspomnę nawet o dodawaniu materiałów na swojego stałego News Feeda. Na Instagramie pojawiły się jednak niedawno nowe funkcje, kolejne zabawki w wesołym miasteczku mediów społecznościowych, a „The Cincinnati Enquirer” potrafi świetnie korzystać z kilku z nich.

Mallorie Sullivan kieruje strategią mediów społecznościowych gazety dla Facebooka, Twittera i Instagrama. Ze Snapchata zrezygnowano z powodu małego zainteresowania. Te trzy kanały mają trzy różne typy odbiorców. Na przykład starsi followersi na Facebooku często krytykują stronę „The Cincinnati Enquirer” za udostępnianie dowcipów na bazie popkultury lub za… zbytnią kreatywność. – Nie publikujemy wielu memów na Facebooku, ponieważ ludzie się na nas wściekają, gdyż „jesteśmy poważną gazetą i nie powinniśmy działać w ten sposób”, jak zwracają nam uwagę czytelnicy – powiedziała mi Sullivan, która współtworzy czteroosobowy zespół ds. cyfrowych. Pozostała trójka to producenci.

Stories są dla Sullivan „poligonem doświadczalnym dla jej głupich pomysłów”. Spotkanie w ramach Facebook Journalism Project w Cincinnati zachęciło ją do skupienia się na interaktywnym komponencie Stories. Przez ostatnie tygodnie Sullivan eksperymentowała z relacjonowaniem za pomocą Stories takich wydarzeń jak narodowe święto hot doga. Zaproponowała także zabawę kolorowankami (no proszę, Instagram to nie tylko jedzenie). Wykorzystała funkcję Stories, aby poprosić czytelników o podanie przepisu na swojego ulubionego hot doga za pomocą ankiet i niedawno dodanej funkcji pytań i odpowiedzi. Potem wróciła do domu i sama wymyśliła dodatki do tych hot dogów, by domknąć Stories. Bekon i jalapeño. Tyle wystarczy.

Inspiracją do stworzenia konkursu kolorowania dla dzieci były czarno-białe grafiki pokazujące życie zwierząt w lokalnym ogrodzie zoologicznym w Cincinnati, a zwłaszcza losy celebrytki (i gwiazdy dziecięcych książek) – hipopotamicy Fiony. Użytkownicy mogli zrobić sobie zrzut ekranu z grafiką, a następnie, używając naklejek, różnych pędzli, kolorowych farb i przede wszystkim swoich zdolności, kolorować pobrane obrazy. Sullivan dodawała efekty końcowe do Stories gazety, aby talenty artystyczne czytelników nie przepadły.

Największy szum spowodowała jednak akcja z użyciem funkcji pytań i odpowiedzi, która polegała na zapytaniu czytelników o opinię na temat problemów miasta związanych z transportem publicznym. Stories miały zachęcić obserwujących do czytania złożonego z wielu etapów, całorocznego projektu, rozpoczętego przez „The Cincinnati Enquirer”. Najpierw Mallorie Sullivan pytała użytkowników w sondażach, czy korzystają z autobusu, roweru, czy samochodu, a następnie zaprosiła ich do przyłączenia się do grupy na Facebooku stworzonej specjalnie dla tego projektu. Odpowiedzi zainicjowały interesującą dyskusję. Sullivan dzięki Stories przypomniała użytkownikom tę interakcję, podzieliła się kilkoma ciekawostkami z opublikowanego projektu i zapytała obserwujących, jakie zmiany chcieliby zobaczyć w systemie publicznych środków transportu w Cincinnati. W ciągu pół godziny na profilu śledzonym przez mniej więcej 33 tys. użytkowników pojawiło się od 15 do 20 odpowiedzi.


Sullivan zapytała więc reportera prowadzącego projekt, czy może stworzyć artykuł uzupełniający na podstawie udzielonych przez użytkowników odpowiedzi. Reakcja była natychmiastowa: „Uderzaj. Im więcej osób zachęcimy do rozmów o transporcie publicznym w Cincinnati, tym lepiej”, jak wspomina Sullivan. Przygotowała ona listę pięciu rzeczy, które mieszkańcy Cincinnati pragnęliby zmienić w transporcie publicznym. Co ciekawe, jej spis niewiele się różnił od listy rozwiązań rekomendowanej przez Southwest Ohio Regional Transit Authority oraz firmę doradczą EY, opublikowanej w głównym artykule. W efekcie ponad 100 osób przeczytało w Stories artykuł stworzony społecznościowo w ramach crowdsourcingu.

– Już ponad 50 wyświetleń artykułu na Instagramie było dla mnie sporym zaskoczeniem. To pokazało mi, że nie był to głupi pomysł. To bardzo ważne, ludzie doceniają takie akcje i liczą, że ich głosy zostaną wysłuchane, nawet jeżeli się tego nie spodziewasz – podsumowała Sullivan.

Sullivan poza Stories publikuje również przypominające newslettery podsumowania w ramach zwykłych postów na Instagramie. Składa kilka wartych uwagi lokalnych wydarzeń w wiele slajdów z numerowanym nagłówkiem, dzięki czemu obserwujący mogą przesuwać i oglądać odpowiednie obrazy – i jest to najwyraźniej jedna z najpopularniejszych pozycji na Instagramie „The Cincinnati Enquirer”. Posty w ramach czwartkowego powrotu do przeszłości, bazujące na materiałach z archiwum gazety, także cieszą się dużą popularnością.

 

Czytaj również

Zamknij