pl   -   en

Od „niefajnego wujka” po „frajdę” i „najlepszego przyjaciela”

Dlaczego, szukając dostępu do informacji, odwracamy się od Facebooka w kierunku… innych produktów należących do Facebooka?


Artykuł autorstwa Laury Hazard Owen został opublikowany w serwisie Nieman Lab.


Facebook: „socjopata”, „dwubiegunowy”, „niefajny wujek”, „w kryzysie wieku średniego”. WhatsApp: „najlepszy przyjaciel”, „towarzyski”, „zabawny”, „szczery”.
Przestaliśmy używać Facebooka jako platformy dostarczającej nam wiadomości. Ten trend potwierdzają liczne badania oraz prawdopodobnie twoje, czytelniku, spostrzeżenia. W USA od 2017 do 2018 r. o 20% spadła liczba młodych ludzi korzystających z Facebooka w celach informacyjnych. Pew Research Center w ubiegłym tygodniu, że liczba dorosłych Amerykanów, którzy kiedykolwiek korzystali z wiadomości dostarczanych przez media społecznościowe, w tym szczególnie z Facebooka, nie zmieniła się od zeszłego roku.

Powód tego stanu rzeczy? Wprawdzie użytkownicy korzystają ze swoich urządzeń mobilnych i komputerów tak często jak wcześniej, jednak funkcję dostarczyciela informacji przejmują aplikacje przeznaczone do komunikacji. Potwierdził to opublikowany kilka dni temu przez Reuters Institute for the Study of Journalism raport firmy badawczej Kantar Media, który analizuje zwyczaje użytkowników mediów społecznościowych w USA, Wielkiej Brytanii, Brazylii oraz Niemczech. Próba badawcza składała się z osób, które zadeklarowały, że co najmniej raz w tygodniu otrzymywały wiadomości z Facebooka lub komunikatorów internetowych. Celem raportu było dodanie informacji jakościowej do Digital News Report 2018, który został wydany przez Reuters Institute latem tego roku. Raport Kantar Media posłużył również do analizy efektów, które przyniosła zmiana algorytmu newsfeeda Facebooka w styczniu bieżącego roku (badanie przeprowadzono w lutym). „Dlaczego użytkownicy zwracają się w kierunku nowych nośników informacji, aby dostawać wiadomości, komentować je i dzielić się nimi?” – pytają autorzy raportu. „Czy jest w tych nośnikach coś, co zachęca do zmiany? Trzeba to koniecznie zbadać”.

Z badań Kantar Media wynika, że Facebook nadal jest „domyślną platformą dla wielu użytkowników”, nawet jeśli sami nie do końca dobrze czują się z tym wyborem. „To grzeszna przyjemność. Kocham ją i jednocześnie jej nienawidzę” – powiedział jeden z badanych Amerykanów (w wieku 20–29 lat). Facebook służy do „rozrywki, to wypełniacz czasu” i podstawowy sposób utrzymywania kontaktu z ludźmi (lub po prostu wynikające z bezczynności obserwowanie znajomych i wtykanie nosa w nie swoje sprawy). Tylko jak mocno można się angażować w coś, co postrzega się jako kompletną stratę czasu? „Facebook staje się coraz mniej atrakcyjny, a coraz bardziej bezosobowy, więc rzadziej się tam udzielam” – powiedziała jedna z ankietowanych Niemek (również w grupie wiekowej 20–29 lat). „Tylko 10% moich znajomych na Facebooku to moi prawdziwi przyjaciele” – dodała.

Jeżeli zmiana algorytmu Facebooka miała na celu ponowne zbliżenie użytkowników portalu – postawienie na bliskość, zażyłość i „znaczącą interakcję społeczną” kosztem liczby newsów – to cytowane wyżej badania sugerują, że przedsięwzięcie nie zakończyło się sukcesem. „Ograniczenie liczby źródeł wiadomości nie sprawdza się tak jak zmniejszenie liczby reklam” – powiedział jeden z badanych, Brazylijczyk w grupie wiekowej od 30 do 45 lat. Być może było już zbyt późno: jak wynika z wcześniejszego raportu Reuters Institute, użytkownicy zaczęli korzystać z aplikacji do przesyłania wiadomości, aby dzielić się newsami i rozmawiać na tematy osobiste.

Poniżej fragment wspomnianego raportu:

Zauważyliśmy, że ludzie mają zazwyczaj w tych aplikacjach [służących do przesyłania wiadomości] grupy skonfigurowane według kryterium rodziny, przyjaciół oraz wspólnych zainteresowań. Grupy wahają się od 3–4 osób do ok. 20, chociaż kilka przykładów obejmowało większe kręgi przyjaciół. Na przykład jedna z ankietowanych Amerykanek ma liczną grupę o nazwie „Chicitas” w aplikacji Facebook Messenger, w której dzieli się ze znajomymi „poradami dotyczącymi mody”, wiadomościami o zdrowiu i plotkami. Złożona z dziewięciu osób grupa „Moja rodzina” w aplikacji WhatsApp innej Amerykanki biorącej udział w badaniu służy omawianiu informacji o rodzinnym mieście i polityce. We wszystkich czterech badanych krajach jest podobnie: użytkownicy dzielą się w grupach wspólnymi zainteresowaniami, takimi jak teatr, śluby czy planowanie wakacji. Omawiane są zainteresowania polityczne, chociaż dzieje się to w grupach cechujących się większą prywatnością – np. w skład grupy „Boo Trump Boo” na WhatsAppie wchodzi czterech przyjaciół, którzy omawiają prezydenturę Donalda Trumpa.

Moja ulubiona część raportu? Ta, w której badający poprosili o podanie słów kojarzących się z poszczególnymi portalami społecznościowymi:

Facebook – wielopłaszczyznowy, socjopatyczny, dwubiegunowy, adaptacyjny, egocentryczny, dusza towarzystwa, niefajny wujek, kryzys wieku średniego, czysty, profesjonalny, ogólny.

Twitter – głośny, nie przestaje mówić, luźny, niechlujny, celebrycki, niszowy.

WhatsApp – najlepszy przyjaciel, towarzyski, zabawny, łączy ludzi, prosty, uczciwy, niezawodny, wierny, dyskretny, zwinny, sprawny, dynamiczny, aktualny.

Facebook Messenger – młodsza siostra / młodszy brat Facebooka, naśladowca, namolny, nachalny, irytujący, gorszy, nudna starsza pani, niespójny, w zastępstwie WhatsAppa.

Instagram – efektowny, modelowy, pełen życia, krzykliwy, próżny, pozerski, otwarty, prześladowczy.

Snapchat – młody, dziecinny, impulsywny, pretensjonalny, sztuczny, nieobecny.

Zabawne, że WhatsApp, Instagram i oczywiście Facebook Messenger należą do firmy Marka Zuckerberga. O ironio, wiele newsów, o których użytkownicy rozmawiają w swoich zamkniętych grupach, pochodzi właśnie z Facebooka. Jak zauważył pewien Brazylijczyk, „czasami na WhatsAppie dzielimy się jedynie zrzutem ekranu nagłówka wiadomości i po prostu zaczynamy dyskutować w grupie”.

„Źródłem wiadomości nadal jest Facebook. Kiedy mamy zamiar udostępnić coś na WhatsAppie, często jest to artykuł znaleziony wcześniej na Facebooku. Dlatego w tym sensie nadal jest on królem” – powiedział jeden z użytkowników z USA.

Pełen raport można znaleźć tutaj.

Zdjęcie: Surykatki, gdyby tylko mogły, z pewnością używałyby WhatsAppa. Zdjęcie autorstwa Drew Andersona, opublikowane na licencji CC.

Zamknij