Loading

Loading

Notatki

Strefy Strachu

Strefy Strachu to opowieść o życiu muzułmanów w Europie. Sprawdzamy doniesienia o tzw. no go zones w europejskich miastach, czyli dzielnicach, w których według niektórych panuje bezprawie. Chcemy zweryfikować informacje o tzw. strefach szariatu w europejskich miastach. Czym są i czy w ogóle istnieją? Będziemy jeździć do tych miejsc, żeby na własne oczy przekonać się, jak wygląda życie w takich dzielnicach.

Tutaj publikujemy zbiór notatek o tym jak powstaje projekt – którymi dzielimy się z Wami w różnych mediach społecznościowych.

Rafał Hetman
Rafał Hetman
W ciągu najbliższych lat Marsylia stanie się pierwszym tak dużym miastem w Europie, w którym większość mieszkańców będą stanowić wyznawcy islamu. Niektóre media donoszą o tym, że na ulicach tego miasta pojawiają się gangi i “policja szariatu”. Mówi się też o istnieniu no-go zones i „małych państw islamskich”, gdzie nie sięga władza państwowa, gdzie trudno egzekwować prawo. Ponadto z Marsylii pochodzi wielu francuskich dżihadystów walczących w Syrii.

Dlatego zdecydowaliśmy, że jednym z kolejnych miast, które chcemy opisać w naszym projekcie #StrefyStrachu, jest Marsylia leżąca na południu Francji. Mamy zamiar sprawdzić doniesienia o no-go zones i „policji szariatu”. Chcemy do Marsylii wysłać reporterów, którzy zweryfikują pojawiające się w mediach informacje.

Czy ktoś z was był w tym mieście? A może mieszka na miejscu i chce opowiedzieć o tym, jak z jego perspektywy wygląda życie w mieście? Na jakie wątki związane z tematem naszego projektu powinniśmy według was zwrócić uwagę, kiedy będziemy przygotowywać się do reportażu o Marsylii?
Rafał Hetman
Rafał Hetman
W ramach projektu #StrefyStrachu Rafał i Marcin wrócili trzy tygodnie temu z Malmö, gdzie zbierali materiały do tekstu o Rosengårdzie, dzielnicy uważanej przez niektórych za no-go zone i strefę szariatu.

Reportaż jest w przygotowaniu. A my już myślimy o kolejnych europejskich miastach, do jakich powinniśmy wysłać reporterów, by sprawdzili, doniesienia o istnieniu innych no-go zones i stref szariatu.

Mamy kilka pomysłów, którymi z pewnością się z wami podzielimy, ale dziś chcielibyśmy zapytać was: jakie miasta powinniśmy sprawdzić? W jakich miejscach mówi się o istnieniu stref szariatu lub stref podwyższonego ryzyka? Jakie miasta szczególnie was interesują?

Bardzo jesteśmy ciekawi waszych podpowiedzi. Dajcie znać w komentarzach.

Czym są „no-go zones” i „strefy szariatu”? Jak rozumieć te pojęcia?
Żeby być precyzyjnym, sięgnijmy do słownika.

Tylko w słowniku języka angielskiego Collinsa znajdziemy aż cztery definicje strefy no-go.

W pierwszej kolejności mianem no-go zone słownik określa miejsce, w którym występująca przemoc i przestępczość sprawia, że ludzie boją się w nim pojawiać. Druga definicja mówi o miejscu kontrolowanym przez grupę ludzi, którzy używają siły, aby uniemożliwić innym wejście do tego miejsca. Trzecia wyjaśnia, że no-go zone to zabarykadowana dzielnica w mieście, zwykle przez organizację paramilitarną, do której policja, wojsko itd. może wejść tylko siłą. Czwarta mówi o obszarze, w którym niektóre osoby i grupy muszą poruszać się w ograniczony sposób.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Dziś uchylamy rąbka tajemnicy i chcemy wam pokazać, o kim będziemy m.in. pisać w ramach projektu #StrefyStrachu poświęconemu tzw. strefom no-go i tzw. strefom szariatu.

Rafał i Marcin wrócili tydzień temu z Malmo w Szwecji, gdzie zbierali materiał do reportażu o dzielnicy Rosengard. W reportażu poznacie m.in. "filar społeczności" Rosengardu, czyli....

Zobaczcie sami

Jest legendą. Niektórzy nazywają go „królem Rosengardu”, ale dla większości to po prostu Dallas, Papa Dallas.

- Musicie o nim napisać! – przekonuje nas Gemila.

- O tak, Dallas… - wzdychają z uznaniem wszyscy, których o niego pytamy.

- To wielki człowiek – zaczyna Ulf, który pracuje w klubie sportowym w samym sercu Rosengardu. W tym samym miejscu, w którym Papa Dallas zbudował swoją legendę. – Dallas miał to coś. Potrafił trafić do dzieciaków. Był jak ojciec, wszyscy się go słuchali. Twardy, zdecydowany, ale nigdy nie używał siły. Nie musiał – opowiada Ulf w swojej kanciapce przy wejściu do hali sportowej.

Przez szybę widzimy osoby wchodzące do klubu i wychodzące z niego. To okoliczna młodzież. Głównie z Rosengardu, ale nie tylko. Ulf macha do każdego, pozdrawia zza biurka. – Do zobaczenia! Na razie! – krzyczy. Nastolatki przychodzą tu by trenować głownie boks, ale również inne sztuki walki w tym MMA.

- Mamy tu świetną dziewczynę, Somalijkę. Jest znakomita – przekonuje Ulf. – Chłopcy też są nieźli. Zajęcia odbywają się codziennie od 16:00 do 21:00. Każdy płaci za zajęcia, ale ta kwota jest symboliczna, 250 koron za pół roku, to jest prawie darmo.
Papa Dallas naprawdę nazywa się Dialy Mory Diabaté i pochodzi z Senegalu. Urodził się w 1942 roku. Do Szwecji przyjechał w 1964 roku, kiedy w Malmo trudno było znaleźć na ulicy osoby o ciemnym kolorze skóry. Nie od razu zajął się sportem. Był kierownikiem grupy tanecznej. Pracował też jako sprzątacz. W 1973 trafił do klubu na Rosengardzie i zaczął zajmować się szkoleniem młodzieży.

- Niektórzy przyjeżdżają tu bez rodziców, nie mówią po szwedzku, są poza społeczeństwem – tak Dallas opowiadał o swojej pracy BBC w 2006 roku. - Kiedy młodzi ludzie zaczynają boksować tutaj, z nami jako braćmi i siostrami, zaczynają zachowywać się inaczej, zaczynają rozumieć, że są kimś i że ktoś się nimi zajmuje – tłumaczył.

BBC nazwało Dallasa „filarem społeczności” Rosengardu. Od lat 70. Dialy Mory Diabaté wychował pokolenia zawodników. Za swoją pracę na rzecz sportu i młodych ludzi został wyróżniony kilkoma nagrodami, m.in. nagrodą Sports Mirror od TV Sport i nagrodą Królewskiego Towarzystwa Patriotycznego.

- Bez wątpienia Dallas zmienił moje życie – przyznaje Hilal Masri. – Kiedy byłem młodym chłopcem, miałem wtedy 12 lat, dostrzegł mój potencjał. Powiedział mojemu ojcu, że będą ze mnie ludzie. Trenowałem z nim, ale interesowały mnie też samochody. Dziś pracuję przy produkcji samochodów, jestem odpowiedzialny m.in. za malowanie takich marek jak Tesla, Porsche czy Hundai. Ciągle też jestem zawiązany z klubem sportowym na Rosengardzie. Trenuję tutaj młodzież. Spędzam tu popołudnia – opowiada Hilal. – Staram się kontynuować to, co robił Dallas.

Dialy Mory Diabaté nie zajmuje się już trenowaniem młodzieży. Ze względu na stan zdrowia cały czas przebywa w szpitalu.

- Jestem u niego dwa razy w tygodniu – mówi Hilal. – Rozmawiamy, pokazuję mu filmy bokserskie, czytam mu, jestem obok, tak jak on był obok przez całe moje życie. Oddaję mu to, co dostałem. On zawsze powtarzał: jeśli mi coś dajesz, ja muszę dać jeszcze więcej od siebie. W klubie staramy się kontynuować jego dzieło i przekazywać jego idee. Dzieciaki, z którymi pracujemy, są wdzięczne za to co robimy. Opiekujemy się nimi wraz z rodzicami, a czasami zamiast nich. W życiu różnie bywa. To klub bokserski, ale zawsze powtarzamy, że boks jest tylko planem B. Plan A to skończyć szkołę, ustawić się w życiu, bo prawdziwa walka to właśnie życie, szkoła. Boks powinien być tylko planem zapasowym. To staramy się im wytłumaczyć. Tak też mówił Dallas. Mówił również, że ważne jest, żeby sobie pomagać bez względu na kolor skóry czy wyznanie. Przychodzisz do kluby i nie ważne czy jesteś z Albanii, czy jesteś pochodzenia romskiego, z Afryki, z Palestyny, z Serbii, Chorwacji. Wszyscy jesteśmy jak rodzina. Tu nie osądzamy nikogo ze względu na jego pochodzenie, oceniamy jedynie akcje, jakie wykonuje w ringu.

Tekst: Rafał Hetman
Fotografie: Marcin Suder
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Wróciliśmy z Malmö, gdzie przez kilka dni zbieraliśmy materiały do pierwszej części reporterskiego projektu o tzw. no-go zones i tzw. strefach szariatu, które według niektórych mediów i polityków występują w europejskich miastach.

W reportażu, który przygotowujemy, chcemy opowiedzieć o tym, jak wygląda dziś Rosengard, czyli dzielnica Malmö uważana za jedną ze stref no-go, i dlaczego zyskał złą sławę. To były bardzo intensywne i pracowite dni pełne spotkań i rozmów.

Udało nam się porozmawiać z mieszkańcami Rosengardu, osobami tam pracującymi, z lokalnym imamem, a także z policją w Malmö.

– Tak, mamy tu gangi. Są strzelaniny, podpalenia aut – mówi Ulf, pracujący w klubie sportowym w samym sercu Rosengardu.

– Mówiąc ogólnie, nie ma zagrożeń dla bezpieczeństwa w Malmö – słyszymy na policji, kiedy pytamy o największe zagrożenia bezpieczeństwa w mieście. – Oczywiście, że w mieście dochodzi do różnego rodzaju przestępstw, dochodzi do nich także w innych miastach, ale najnowsze statystyki kryminalne wskazują na spadek liczby przestępstw w Malmö – wyjaśnia Jimmy Modin z zespołu prasowego.

– Mieszkałem w Austin w Teksasie, w Londynie, ale Malmö to jest miasto, w którym czuję się najbezpieczniej – mówi Axel, student pochodzenia hiszpańskiego.

– Kiedy tu przyjechałam, zorganizowano dla nas spotkanie z oficerem Mikiem z policji – mówi Katia, studentka z Wielkiej Brytanii, która na Rosengardzie mieszka od dwóch lat. – Oficer Mike mówił nam, na co mamy uważać w Malmö: tłumaczył, żebyśmy uważali na rowery, wyjaśniał, żebyśmy zwracali uwagę, gdzie są wyznaczone trasy rowerowe, a gdzie pasy dla przechodniów, mówił, czego nie robić, żebyśmy nie dostali mandatu. Takie rzeczy - podsumowuje Katia.

– Nie wszystkim jest łatwo się zintegrować, dlatego pojawiają się problemy – wyjaśnia imam Roland Vishkurti z Centrum Islamskiego w Malmö. – Co mają ze sobą zrobić ludzie, którzy na decyzję ws. azylu czekają czasem pięć lat? Próbujemy im pomóc. Działamy w takiej radzie, która skupia przedstawicieli kilku religii: islamu, Kościoła katolickiego, Kościoła Szwecji, judaizmu, buddyzmu. Rozmawiamy o problemach. Staramy się wypracować wspólne, uniwersalne przesłanie dla naszych wiernych.

To oczywiście tylko część tego, czego dowiedzieliśmy się o Szwecji, Malmö i Rosengardzie. Czas poskładać zebrany materiał w jedną, spójną całość.

Siadamy więc do pracy.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Po kilku godzinach rozmowy z Gamilą, mieszanką dzielnicy Rosengard w Malmö, poszliśmy coś zjeść. – To jest najlepszy falafel na Rosengardzie – przekonuje Gamila. Nazwa lokalu mówi sama za siebie "Falafel N. 1". I rzeczywiście, jedzenie było bardzo dobre.

Po kolacji, około godziny 22, rozstaliśmy się z naszą przewodniczący i rozmówczynią. Kilkanaście minut później policja w Malmö otrzymuje zgłoszenie: W pobliżu lokalu "Falafel N. 1" doszło do strzelaniny. Po kilku minutach na miejscu pojawiają się radiowozy. Rano Gamila przesyła nam link z newsem na temat tego wydarzenia.

Tak się składa, że na rano mamy umówione spotkanie z policją. Chcemy więc zapytać, co się stało, bo doniesienia o strzelanie są niepewne.
– Tak, mieliśmy zgłoszenie o strzelanie, do której miało dojść po zderzeniu samochodowym. Ale na miejscu nie znaleźliśmy żadnych śladów strzelaniny. Nie było łusek, ani dziur po kulach – usłyszeliśmy na policji.
– Tak, coś było. Czytaliśmy w internecie – potwierdza jeden z mężczyzn, stojący za ladą "Falafel N. 1". – Ale tu nic nie słyszeliśmy. Pracowaliśmy normalnie – dodaje.
A więc zderzenie pojazdów. Nie strzelanina.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
– Malmö to najlepsze miasto w Szwecji – mówi wiozący nas z lotniska taksówkarz.

Przyjechaliśmy do Malmö, w Szwecji, żeby napisać o tzw. no go zone, za którą uważana jest dzielnica Rosengård. Większość budynków to bloki z lat 60. i 70. XX w., które powstały dla rodzin robotniczych. Dziś mieszkają tu głównie imigranci.

– Malmö jest piękne i bardzo dobrze mi się w nim żyje – kontynuuje Ali, taksówkarz. – Oczywiście, są problemy jak wszędzie. Ale nie takie znowu wielkie. Problemem Malmö jest bliskość Danii i Niemiec. Tutaj krzyżują się szlaki przemytników. Mamy narkotyki, gangi, strzelaniny. Na szczęście oni raczej zabijają siebie nawzajem – tłumaczy, gestykulując za kierownicą. – Większość z tych rzeczy dzieje się na Rosengårdzie – dodaje, a my już wiemy, że powtarza fałszywą, ale bardzo popularną opinię o tym miejscu.

Według policyjnych statystyk Rosengård nie jest dzielnicą, w której najczęściej dochodzi do przestępstw. Nie jest też dzielnicą, której mieszkańcy najgorzej oceniają poziom bezpieczeństwa.

Skąd więc się bierze zła opinia o Rosengårdzie? Chcemy to sprawdzić.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Za trzy dni jedziemy do Malmo, żeby z bliska zobaczyć życie w Rosengardzie, czyli dzielnicy uważanej przez niektórych za no go zone.

Udało nam się już skontaktować z osobami mieszkającymi w Malmo, które opowiedziały nam trochę o tej dzielnicy. Oto kilka wypowiedzi:

- Jest tak zwana Strefa, ale ja i znajomi jesteśmy takiego zdania, że jeśli im się nie przeszkadza to i oni nie przeszkadzają. Ale tak naprawdę to nie tylko na Rosengardzie dzieją się cuda. W Malmö strzelają się, gdzie im się podoba.

- Mieszkałem bardzo blisko, trzy lata temu. Nie bałem się wychodzić na ulicę, samochodu też mi nie obrobili mimo, że stał przy ulicy. Oczywiście na Rosengard też kradną, ale myślę że tak jak wszędzie.

- Jak moja przyjaciółka przyleciała w odwiedziny zaprowadzilam ją tam i poszliśmy razem z jej mężem na spacer. Zapytała, "czy to są te szwedzkie slamsy", o których mówią w polskiej telewizji. Ja mówię, że tak. To zapytała, czy może tu zostać.

Zapytaliśmy też policję, jak w ich statystykach wygląda Rosengard. Otrzymaliśmy taką odpowiedź: Przestępczość w Rosengård jest poniżej średniej Malmö i również poniżej średniej krajowej. Ma to odzwierciedlenie zarówno w statystykach pokazujących liczbę przestępstw przypadających na jednego mieszkańca, jak i w corocznym badaniu bezpieczeństwa.

I na koniec jeszcze jedna opinia od Polaka mieszkającego w Malno:
- Chcesz coś wiedzieć o Rosengard? To może wpadnij i przekonaj się sam. Bilety nie są takie drogie. I na własne oczy zobaczysz, gdzie leży prawda pomiędzy lewą a prawą narracją.

No więc lecimy sprawdzić.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Robimy research do naszego projektu, w którym sprawdzamy, czy w europejskich miastach istnieją tzw. no go zones i tzw. strefy szariatu.

Natykamy się na wypowiedzi polityków, że w Szwecji istnieją 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat.

Pytamy więc u źródła, w Szwecji. W odpowiedzi od profesora kryminologii z Uniwersytetu w Sztokholmie otrzymujemy odpowiedź: “W Szwecji nie ma no go zones czy stref szariatu. Oczywiście są problemy z integracją i z przestępczością”.

Szukamy więcej informacji. Natykamy się na wypowiedź wicekomisarza policji w Malmo, która znajduje się w reportażu polskiego reportera Macieja Czarnecikego: policja zidentyfikowała w całym kraju 15 obszarów, na których, choć obowiązuje tam szwedzkie prawo, występują „paralelne struktury społeczne”. Wśród nich jest Rosengard.

Co właściwie znaczą paralelne struktury społeczne? Chcemy to sprawdzić. Dlatego zdecydowaliśmy, że pierwszym miastem, o jakim napiszemy będzie Malmo, a w nim dzielnica Rosengard.

Z Rosengardu pochodzi Zlatan Ibrahimovic, najbardziej znany szwedzki piłkarz. Jest to też dzielnica uważana za no go zone. Co to w praktyce oznacza? Musimy zweryfikować.

➡️ Byliście kiedyś w Malmo? Może ktoś z was tam mieszka? Może ma znajomych? Jeśli tak, dajce znać, na co w szczególności powinniśmy zwrócić uwagę w Szwecji?

➡️ I już na koniec: Jakie najczęściej mity powtarzają się w związku z no go zones? Napiszcie o nich. A my sprawdzimy, jak to wszystko wygląda na miejscu.
Rafał Hetman
Rafał Hetman
Chcemy wam dziś opowiedzieć, czym zajmiemy się w najbliższym czasie. ⤵️

Zaczynamy nowy, duży i chyba najtrudniejszy projekt reporterski, jakiego się do tej pory podjęliśmy. Musimy wam się od razu przyznać, że nie możemy być pewni, dokąd dokładnie on nas zaprowadzi. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy dzielić się z wami informacjami o nim już w czasie przygotowań do jego realizacji. Chcemy was pytać, prosić o opinie i dzielić się naszymi wątpliwościami, bo wierzymy, że dzięki waszej pomocy uda nam się lepiej ten projekt poprowadzić, być może uniknąć mielizn i znaleźć jeszcze ciekawsze wątki.

Ale do rzeczy!

Chcemy opowiedzieć o życiu muzułmanów w Europie, sprawdzić doniesienia o tzw. no go zones w europejskich miastach, czyli dzielnicach, w których według niektórych mediów panuje bezprawie. Chcemy zweryfikować informacje o tzw. strefach szariatu w europejskich miastach. Czym są i czy w ogóle istnieją? Będziemy jeździć do tych miejsc, żeby na własne oczy przekonać się, jak wygląda życie w takich dzielnicach.

W dużej mierze będzie to projekt fact checkingowy. Będziemy podążali za newsami pojawiającymi się w mediach i sprawdzali szeroki kontekst przedstawianych historii.

Niewiedza jest przyczyną niezrozumienia, wywołuje strach, a strach może prowadzić do konfliktów. Dlatego chcemy tłumaczyć i weryfikować fakty, bo jesteśmy przekonani, że tylko rzetelna informacja pozwala nam szczerze i merytorycznie rozmawiać o problemach.

➡️ Dajcie nam znać, czy temat was interesuje. Być może słyszeliście już w mediach o tzw. no go zones i w związku z informacjami o nich pojawiły się w waszych głowach jakieś pytania. Napiszcie o nich w komentarzach.

Wzmocnij nas

Dzięki Tobie udamy się w jeszcze więcej miejsc. Weprzyj nas finansowo już dziś!

Przy Strefach Strachu pracują m.in.:

Marcin Suder

Marcin Suder

W Outriders fotograf i fotoreporter. Przez wiele lat pracował dla agencji Corbis. Współpracował także z organizacjami pozarządowymi – Unicefem i UNDP. Wykonywał fotoreportaże w kilkudziesięciu państwach, które publikowano na łamach czołowych tytułów na świecie.

Rafał Hetman

Rafał Hetman

Bloger i reporter. Od czterech lat prowadzi blog o literaturze faktu CzytamRecenzuję.pl. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, dzienniku „Polska the Times”, czy w magazynie żydowskim „Chidusz”. Wcześniej pracował w portalu TVN24.pl oraz prowadził własny lokalny portal Jastrzębie Online.