Wspomóż
pl   |   en

Izraelsko-irańska wojna zastępcza

W Syrii dochodzi do coraz ostrzejszej konfrontacji dwóch bliskowschodnich mocarstw.

Syryjska telewizja państwowa poinformowała o „nowej agresji”. W nocy z 29 na 30 kwietnia doszło do nalotu przeprowadzonego przez niezidentyfikowane samoloty. Noc rozświetliły kule ognia. Celem były obiekty wojskowe w okolicy Hamy i Aleppo. Do tej pory nie ustalono, kto odpowiada za atak. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie zginęło w nim 26 osób, w większości byli to obywatele Iranu.

W ostatnich miesiącach syryjskie obiekty militarne są celem licznych ataków, niektóre próby zostają udaremnione. Do najgłośniejszego wydarzenia doszło 14 kwietnia, gdy Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja dokonały ataku rakietowego na bazy wojskowe w Syrii.

Niemal dwa tygodnie temu syryjska obrona przeciwlotnicza została postawiona w stan gotowości. Niezidentyfikowane samoloty miały przeprowadzić ataki na pozycje w okolicach Homs i stołecznego Damaszku. Ostatecznie alarm okazał się fałszywy. 10 lutego w trakcie nalotu na pozycje syryjskiego rządu zestrzelony został izraelski F-16. 8 kwietnia bomby spadły na bazę lotniczą T4 w pobliżu Homs. Na skutek nalotu zginęło siedmiu członków irańskiego personelu wojskowego. To pierwszy od rozpoczęcia wojny w Syrii atak bezpośrednio wymierzony w irańskie siły. Syria, Rosja oraz Iran oskarżają o niego Izrael.

Siła Iranu
Po ataku na bazę T4 irański generał brygady Hossein Salami, zastępca dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, stwierdził, że Izrael znajduje się w zasięgu irańskich rakiet, jest otoczony i nie ma gdzie się ukryć.

Iran wykorzystał kryzys w Iraku spowodowany amerykańską inwazją w 2003 r., a także trwającą od siedmiu lat wojnę w Syrii do umocnienia swojej pozycji w regionie. Konsekwentnie buduje tzw. szyicki półksiężyc, ciągnący się od granicy iracko-irańskiej poprzez Syrię aż do Morza Śródziemnego. Dla Iranu to korzyści polityczne, gospodarcze i militarne. Od roku 2003 w Iraku coraz większą władzę zdobywa szyicka większość zamieszkująca ten kraj. Kluczowym momentem był początek wojny z ISIS w 2014 r. Wówczas powstały Siły Mobilizacji Ludowej, które w mniejszym stopniu zaangażowały się też w syryjską wojnę.

Konflikt w Syrii zmobilizował libański Hezbollah i dał mu okazję do swego rodzaju treningu. Liczbę jego członków wraz z Siłami Mobilizacji Ludowej i innymi organizacjami spoza Syrii szacuje się na 20–25 tys. W 2012 r., czyli tuż po rozpoczęciu wojny, reżim powołał Narodowe Siły Obrony, które miały powstawać pod nadzorem irańskich sił specjalnych Al-Kuds. Narodowe Siły Obrony liczą od 50 do 100 tys. członków. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zdobył dużo doświadczenia w Syrii i Iraku.

Obawy Izraela
Dla Izraela dalsze umacnianie i konsolidacja tych sił stanowi zagrożenie, szczególnie że wkrótce może on zostać pozostawiony sam sobie. Prezydent Donald Trump odłożył w czasie realizację zapewnienia, że „już wkrótce” amerykańskie wojska opuszczą Syrię, ale najprawdopodobniej nie na bardzo długo. W tym kontekście marnym pocieszeniem dla Izraela jest chęć zerwania porozumienia z Iranem, co proponuje administracja Trumpa.
Przed rosnącymi wpływami w regionie Iranu ostrzegał premier Izraela Binjamin Netanjahu w trakcie zeszłorocznej wizyty w Londynie. Stwierdził, że miejsce ISIS zajmuje Iran. – Oni chcą przesunąć bazy lotnicze, by ich myśliwce dzieliły od Izraela sekundy. Chcą umieścić szyickie dywizje na odległość splunięcia od Izraela – mówił.

Jeszcze dosadniej wyraził to 27 kwietnia minister obrony tego kraju Awigdor Lieberman w trakcie spotkania w Monachium z amerykańskim sekretarzem obrony Jamesem Mattisem. Lieberman powiedział, że „są trzy kluczowe problemy: Iran, Iran, Iran”.

Zagrożenie nową wojną
Izraelskie władze miały poinformować Rosję i Stany Zjednoczone, że w razie irańskiego ataku na ich terytorium izraelska armia uda się do wszystkich irańskich baz na terenie Syrii.

Rosnąca liczba incydentów i niepewność zawartych sojuszy powodują, że coraz częściej dla władz Izraela i Iranu konfrontacja wydaje się prawdopodobna czy wręcz nieunikniona w przyszłości. To dlatego Izrael podejmuje próby osłabiania Iranu i daje jasny sygnał, że nie zamierza akceptować wojsk tego kraju w pobliżu swoich granic.

Były szef wywiadu Amos Yadlin, obecnie dyrektor Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym, powiedział, że maj 2018 r. jest najniebezpieczniejszy od maja roku 1967, czyli miesiąca poprzedzającego wojnę sześciodniową. Głównym powodem zagrożenia jest potencjalna wojna z Iranem i jego sojusznikami. Jak pisze analityk Ben Caspit w „Al-Monitor”: „Po raz pierwszy od wieków obie strony nie są pewne, czy chcą uniknąć konfrontacji za wszelką cenę”.

Zamknij
pl   |   en
Menu
Home
Brief
Wspomóż