brief
pl   -   en
Brief #3
Tu nie przeczytasz o reaktywacji Spice Girls
9 listopada
Europa

Spór Grecji z Macedonią

Ponad 100 tys. Greków wyszło w ostatnią niedzielę na główny plac w Atenach, aby zaprotestować przeciwko potencjalnemu kompromisowi Grecji w sporze z Macedonią, dotyczącemu oficjalnej nazwy byłej jugosłowiańskiej republiki. Grecy są zdania, że nazwa kraju sugeruje terytorialną przynależność do prowincji Macedonia, która była domem Aleksandra Wielkiego. Oskarżają też Skopje o fałszowanie dziedzictwa historycznego. Macedonia to nazwa regionu w północnej Grecji, a historyczna Macedonia Aleksandra Wielkiego w wiekszosci obejmowała tereny obecnie należące do Grecji.
Międzynarodowe instytucje nazywają kraj “Byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii” (FYROM), podczas gdy 130 państw używa słowa “Macedonia”. Wielu Greków nazwę kraju odnosi do jego stolicy – Skopje.
Dyskusja nad nazwą państwa rozpoczęła się w 1991 r., kiedy Macedonia uzyskała niepodległość. Spór przez lata nie został rozwiązany. 24 stycznia br. w Davos odbyło się przełomowe i pierwsze od 2010 r. spotkanie premierów Macedonii i Grecji, mające rozwiązać konflikt. Ateny od 2008 r. blokują swoim sąsiadom drogę do NATO i Unii Europejskiej. W rezultacie styczniowego spotkania premier Macedonii Zoran Zaew zadeklarował, że jest gotów zrezygnować z nazywania głównego lotniska i autostrady imieniem Aleksandra Wielkiego, ale w zamian premier Grecji Alexis Tsipras przestanie blokować członkowstwo Macedonii w inicjatywie adriatycko-jońskiej i przedłoży w parlamencie porozumienie o stabilizacji i stowarzyszeniu między UE a Macedonią. Po spotkaniu szef MSZ Grecji oświadczył, że w lutym jego kraj przedstawi projekt rozwiązania sporu dotyczącego nazwy.
Demonstracje zaczęły się dwa tygodnie po tym, jak 300 tys. osób zebrało się w Salonikach, aby sprzeciwić się negocjacjom w sprawie uznania oficjalnej nazwy “Macedonia” niezależnie od innych słów, które towarzyszyłyby nazwie państwa.
Seraphin Seriades, profesor politologii z Uniwersytetu Panteion w Atenach, zaprzeczył apolityczności akcji. Dodał, że za demonstracje odpowiedzialna jest skrajna prawica, nawet jeśli próbuje to ukryć. Choć prawicowa Nowa Demokracja zdystansowała się od tej demonstracji, niektórzy członkowie partii publicznie wyrazili poparcie dla niej. Setki antyfaszystów, anarchistów i socjalistów zorganizowało kontrdemonstracje, a w niektórych miejscach doszło do zamieszek.
Na rozwiązaniu spornej kwestii zależy również Brukseli, ponieważ od 2025 r. miałoby rozpocząć się przyjmowanie krajów Bałkanów Zachodnich do wspólnoty europejskiej.
Azja

Mimo noworocznych obietnic przywódcy Chin, jego kraj wcale nie zmierza w stronę demokracji, wolności słowa i niezależnego systemu prawnego

Mimo noworocznych obietnic przywódcy Chin, jego kraj wcale nie zmierza w stronę demokracji, wolności słowa i niezależnego systemu prawnego. Działania Chińskiej Republiki Ludowej nie spotykają się jednak z krytyką ani ze strony państw demokratycznych, ani światowego biznesu.
W 2017 r. krajom uczestniczącym (Nowa Zelandia, USA) w zorganizowanych w Chinach konferencjach nie przeszkadzało, że gospodarzem jest rząd autorytarny. Na międzynarodowym sympozjum o prawach człowieka w Pekinie pojawiła się Komisja Praw Człowieka ONZ, która, podobnie jak inne agendy ONZ, systematycznie spotyka się z odmową w sprawie działań w Chinach. NaŚwiatową Konferencję Internetową przyjechał Tim Cook, CEO Apple, który chwalił plany na “wspólną przyszłość w cyberprzestrzeni”, w kraju, w którym codziennością jest cenzura i coraz bardziej rozwinięta cyfrowa inwigilacja. Istotne jest również to, że Cook walczy w USA o prawo do prywatności.
W zeszłym roku chęć odwiedzenia Chin wyraził również papież Franciszek, co miało zbliżyć oba kraje. Celem wspólnych rozmów ma być możliwość wpływu Watykanu na wybór biskupów w Chinach, którzy od lat 70. byli mianowani przez autorytarny rząd. Z kolei korzyścią dla chińskiej władzy może być zwiększenie kontroli nad kościołami katolickimi działającymi w ukryciu.

W Hong Kongu, będącym pod silnym naciskiem Chin, troje aktywistów: Joshua Wong (21 l.), Nathan Law (24 l.), Alex Chow (27 l.) oraz ruch „Umbrella” zostali zgłoszeni przez amerykańskich kongresmenów do Pokojowej Nagrody Nobla za bezkonfliktowe starania wprowadzenia reform politycznych, ochrony autonomii i swobód gwarantowanych Hong Kongowi. Kilka dni po ogłoszeniu nominacji Agnes Chow, jedna z założycielek (razem z Joshuą Wongiem i Nathanem Lawem) demokratycznej partii Demosisto, została pozbawiona możliwości kandydowania w wyborach do rady legislacyjnej Hong Kongu, z powodu prodemokratycznego programu partii.

Nawet 5-milimetrowe kawałki plastiku mogą być niebezpieczne dla życia rekinów, wielorybów i płaszczek, które połykają dziennie setki takich cząstek

Okazuje się, że nawet 5-milimetrowe kawałki plastiku mogą być niebezpieczne dla życia rekinów, wielorybów i płaszczek, które połykają dziennie setki takich cząstek. Zanieczyszczenia mikroplastikami mogą wpłynąć na zmniejszenie populacji tych zwierząt.
Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych, Australii i Włoch przyjrzeli się danym dotyczącym zagrożenia mikroplastikami dla życia w oceanie. Obszary, które ich zdaniem powinny być szczególnie monitorowane, to: wybrzeże Meksyku, Morze Śródziemne, Zatoka Bengalska i Trójkąt Koralowy na Oceanie Spokojnym. Badania przeprowadzone do tej pory wykazały obecność toksyn w ciałach rekinów, wielorybów i płaszczek. We Francji, w zwłokach standardowej wielkości wieloryba, znaleziono 800 kg plastiku, a w Australii – 6 metrów kwadratowych tworzywa sztucznego oraz 30 plastikowych toreb na zakupy. Wiele z tych rekinów, płaszczek i wielorybów jest zagrożonych wyginięciem. Szkodliwe zanieczyszczenia mogą poważnie wpłynąć na funkcjonowanie ich układu hormonalnego, odpowiedzialnego za wzrost, rozwój organizmu, metabolizm i funkcje rozrodcze.
Azja

Dzieci są uczestnikami trwającej od 2004 r. wojny domowej w Jemenie

Dzieci są uczestnikami trwającej od 2004 r. wojny domowej w Jemenie. Od marca 2015 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych odnotowała 2369 przypadków rekrutowania i wykorzystywania ich w walkach, o czym powiedział w rozmowie z CNN Meritxell Relano, przedstawiciel UNICEF w Jemenie. Liczba zmuszanych do walki dzieci może być jednak znacznie wyższa. Nie znamy dokładnej liczby ze względu na problemy w monitorowaniu bieżącej sytuacji. Jemeńscy urzędnicy z popierającego Zachód rządu na południu uważają, że jest ponad 6 tys. dzieci-żołnierzy w całym kraju i przypuszczają, że 20 tys. zostało poszkodowanych przez wojnę.

W opublikowanym przez CNN artykule pojawiają się wypowiedzi najmłodszych uczestników wojny. Jednym z nich jest 13-letni Yunis, który został zmuszony przez rebeliantów Houthi nie tylko do strzelania z broni, lecz także do walki na linii frontu. Jak informuje ONZ, werbowane dzieci są nawet młodsze od Yunisa, często nie mają więcej niż 11 lat. Oprócz walki, pilnują punktów kontrolnych, budynków, zajmują się patrolowaniem okolicy, są też wykorzystywane jako tragarze. Problem wzrósł na początku wojny w Saada (Jemen) w 2004 r. Dzieci były wówczas wcielane do wojska, plemion i grup zbrojnych. Obie strony konfliktu, zarówno rządowa, jak i Houthi, wykorzystywały najmłodszych do walki.

Wojna domowa w Jemenie zaczęła się w 2004 r., kiedy grupa szyickich muzułmanów (Houthi) zbuntowała się przeciw jemeńskiemu rządowi. Konflikt ma charakter zarówno religijny, jak i separatystyczny. Niektórzy zachodni dyplomaci twierdzą, że bunt Houthi jest wspierany przez Iran, podczas gdy rząd Jemenu uważa, że odpowiedzialność ponosi Hezbollah. Od wiosny 2017 r. w kraju odnotowano milion przypadków cholery. To największa epidemia choroby we współczesnej historii.

Afryka

Jeden z czołowych badaczy, zajmujących się nielegalnym handlem kością słoniową i rogami nosorożców, został zabity w Kenii

Jeden z czołowych badaczy, zajmujących się nielegalnym handlem kością słoniową i rogami nosorożców, został zabity w Kenii. 75-letni Esmond Bradley Martin kilka dekad swojego życia poświęcił na dokumentowanie nielegalnego handlu drogimi kośćmi. Narażając życie, potajemnie fotografował dowody przestępstw popełnianych przez kłusowników.
Po raz pierwszy pojechał do Kenii w latach 70., kiedy nastąpił nagły wzrost liczby zabijanych słoni. Podróżował do Chin, Wietnamu i Laosu podając się za kupca, aby ustalić ceny na czarnym rynku. Jego praca pomogła wywrzeć presję na Chinach, które w 2017 r. zakazały handlu rogami nosorożców i sprzedaży kości słoniowej na terenie kraju.
4 lutego Esmond Bradley Martin został znaleziony martwy w swoim domu w Nigerii z raną kłutą w szyi. Paul Kahumbu, działacz na rzecz ochrony przyrody, powiedział, że Esmond był na tropie ujawnienia handlarzy kością słoniową w Stanach Zjednoczonych, Kongo, Wietnamie, Nigerii, Angoli, Chinach i Birmie.
Obecnie Wietnam i Chiny to główne rynki nielegalnej sprzedaży rogów nosorożcy, które są uważane za lekarstwo na raka, kaca i inne dolegliwości, mimo że składają się z tej samej substancji, co ludzki paznokieć.

Sposoby na wchłanianie dwutlenku węgla z powietrza nie zadziałają na dużą skalę potrzebną do zwalczania zmian klimatu

Sposoby na wchłanianie dwutlenku węgla z powietrza nie zadziałają na dużą skalę potrzebną do zwalczania zmian klimatu – ostrzegają naukowcy z Rady Doradczej Europejskiej Akademii Nauk. W raporcie opublikowanym 1 lutego negatywnie ocenili potencjalny wkład tzw. technologii ujemnej emisji CO2 (NET) w osiągnięciu celów z porozumienia paryskiego.
Z raportu wynika, że potencjał zatrzymania wzrostu stężenia gazów cieplarnianych z NET jest ograniczony. Jeden z autorów, prof. John Shepherd, uważa, że technologia ujemnych emisji nie stanowi alternatywy dla dużych i szybkich redukcji emisji CO2. Zdaniem Sheperda to one pozostają najbezpieczniejszą i najbardziej niezawodną metodą jaką znamy. Co więcej, autorzy raportu przestrzegają, że poleganie na NET może doprowadzić do dotkliwego ocieplenia klimatu oraz poważnych konsekwencji dla przyszłych pokoleń.
Kilka dni po ogłoszeniu raportu w mediach pojawiła się informacja o pomyśle Billa Gatesa na oczyszczenie planety dzięki produkcji paliwa neutralnego pod względem emisji dwutlenku węgla. Założyciel Microsoft wraz z fizykiem Davidem Keithem i Normanem Murrayem Edwardsem wpadli na pomysł kombinacji trzech technologii: direct-air-capture, elektrolizy wody i syntezy paliw użytej do produkcji płynnych paliw węglowodorowych. Tak działający mechanizm jest porównywany do procesu fotosyntezy. Pomysł może stać się rozwiązaniem stosowanym na szeroką skalę. Co ważne, nie jest ono znacząco droższe od wydobycia i sprzedaży paliw kopalnych.
Firma Carbon Engineering stworzyła już prototyp fabryki z zainstalowanymi wentylatorami. Każdego roku wydobywa z powietrza około tony czystego dwutlenku węgla, który trafia z powrotem do powietrza.
Wykorzystane w tym wypadku technologie nie są nowością, ale ich kombinacja może zrewolucjonizować branżę transportu, która emituje jedną trzecią całkowitej ilości gazów szkodliwych dla klimatu.
Azja

Korea Północna sprzedawała broń rządom Syrii i Birmy

Korea Północna sprzedawała broń rządom Syrii i Birmy, a także eksportowała węgiel, żelazo i stal, materiały objęte sankcjami nałożonymi przez Organizację Narodów Zjednoczonych – ujawnili w poufnym raporcie niezależni obserwatorzy ONZ.
Według niego Pyongyang pomagał prezydentowi Syrii Baszarowi al-Assadowi w rozwoju programu nuklearnego i dostarczał birmańskiej armii pociski balistyczne. Ponadto Korea Płn. naruszyła sankcje dotyczące transportu węgla do portów w Rosji, Chinach, Korei Płd., Malezji i Wietnamie. Dochód z transakcji wynosił w 2017 r. ponad 200 mln dolarów. Aby ukryć nielegalne źródła surowców, fałszowano dokumenty przewozowe, wskazujące na pochodzenie z Rosji lub Chin zamiast z Korei Płn., stosowano też zwodnicze sposoby nawigacji, sygnały manipulacyjne, a także przeładunki m.in. na Tajwanie.
W 2006 r. 15 członków Rady Bezpieczeństwa ONZ zdecydowało jednomyślnie o sankcjach wobec Korei Płn., chcąc, aby zlikwidowała ona finansowanie programów nuklearnych i pocisków balistycznych w Pyongyangu. W 2016 r. zakazano też eksportu węgla, żelaza, ołowiu, tekstyliów, owoców morza i ograniczono import ropy naftowej oraz produktów ropopochodnych z Korei Północnej.
Od stycznia do sierpnia 2017 r. odkryto 16 dostaw węgla do portów w Rosji, Chinach, Malezji i Wietnamie, z czego tylko jedna została zgłoszona do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Pozostałe 15 naruszyło sankcje. 5 sierpnia, po kolejnym ograniczeniu eksportu węgla, sprawdzono 23 dostawy również do Rosji, Chin, Wietnamu i Korei Płd. Jeśli informacje się potwierdzą, będzie to następne naruszenia postanowień organizacji.
4 lutego Hans-Georg Maassen, szef niemieckiego wywiadu, w rozmowie z telewizją NDR powiedział, że Korea Płn. wykorzystuje ambasadę w Berlinie do pozyskiwania technologii, która może być używana do celów cywilnych i militarnych. Dodał, że wiele tych działań zostało udaremnionych, ale nie wszystkie udało się wykryć.

Niedźwiedzie polarne mogą wyginąć szybciej, niż do tej pory sądzono

Niedźwiedzie polarne mogą wyginąć szybciej, niż do tej pory sądzono. W warunkach topniejącego lodu coraz trudniej jest im polować na foki, które są ich głównym pożywieniem. Badania opublikował magazyn „Science”.
Przez trzy lata monitorowano 9 niedźwiedzi żyjących w Morzu Beauforta. Każdy z nich potrzebował co najmniej jednej dorosłej lub trzech młodych fok, które zapewniły mu odpowiednią dawkę kalorii na kolejne 10 dni. Aż 5 spośród badanych niedźwiedzi nie było w stanie zdobyć wystarczającej ilości pożywienia. W ciągu 10 dni straciło 20 kg masy ciała. Okazało się także, że niedźwiedzie mają znacznie szybszy metabolizm niż przypuszczano.
Zwierzęta te są niemal wyłącznie zależne od diety opartej na fokach. Aby zmniejszyć zużycie energii, czekają na nie przy dziurach w powierzchni morskiego lodu. Jednak ocieplenie klimatu znacznie utrudnia im polowanie. Lód morski łamie się wcześniej i formuje późną jesienią, co zmusza niedźwiedzie do spalania olbrzymiej dawki energii podczas chodzenia lub pływania w poszukiwaniu pozostałych fragmentów lodu. Do tego powierzchnia lodowa Arktyki od 1979 r.zmniejszyła się o 13 proc.

– Niedawno opublikowany film, przedstawiający wycieńczonego niedźwiedzia polarnego, to okropna scena, którą będziemy zmuszeni oglądać częściej – twierdzi dr Steven Amstrup, który przez 30 lat prowadził badania nad niedźwiedziami polarnymi na Alasce.

Archiwum briefa