brief
pl   -   en
Brief #43
Sztuczne odciski palców, hydrochar i odważne orki
23 listopada
USA, Ameryka Północna

Sztuczne odciski palców, które mogą wprowadzić w błąd systemy biometryczne

Naukowcy potrafią wygenerować sztuczne odciski palców, które mogą wprowadzić w błąd systemy biometryczne. Fałszywe odciski, nazwane przez badaczy z Uniwersytetu Nowojorskiego DeepMasterPrints, stworzone zostały przy pomocy techniki uczenia maszynowego, a do ich powstania naukowcy wykorzystali sieć neuronową.

DeepMasterPrints, by oszukać zabezpieczenia, wykorzystują dwie właściwości systemów uwierzytelniania opartych na odciskach palców. Po pierwsze, ze względów ergonomicznych, większość czytników linii papilarnych nie odczytuje całego palca, a jedynie tę część, mającą styczność ze skanerem. Po drugie, systemy porównują częściowo zeskanowany palec tylko ze skanami odcisków palców w bazie danych.

Według informacji przedstawionych na konferencji bezpieczeństwa w Los Angeles sztucznie wygenerowane odciski palców były w stanie imitować więcej niż jeden na pięć odcisków palców zapisanych w systemie biometrycznym. Z założenia system ten nie jest nieomylny, ale błędy w odczycie powinny się pojawiać w nim zdecydowanie rzadziej – raz na tysiąc prób.

Naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego, pod kierownictwem Philipa Bontragera, uważają, że metoda tworzenia sztucznych odcisków palców może mieć szerokie zastosowanie w ochronie systemów wykorzystujących odciski palców”. Podobnie jak w przypadku wielu badań związanych z bezpieczeństwem, wykazanie wad istniejących systemów uwierzytelniania jest uważane za ważną część tworzenia bezpieczniejszych systemów w przyszłości.

Izrael, Azja

Technika przekształcania ludzkich odchodów w hydrochar

Zespół naukowców z izraelskiego Uniwersytetu Ben-Guriona (BGU) po raz pierwszy zademonstrował technikę przekształcania ludzkich odchodów w hydrochar. Jest to bezpieczne i odnawialne paliwo z biomasy, które przypomina węgiel drzewny czy nawóz bogaty w składniki odżywcze. Według badaczy technika ta mogłaby rozwiązać dwa główne problemy mniej zamożnych krajów – złe warunki sanitarne i rosnące potrzeby energetyczne.

Odchody ludzkie są uważane za niebezpieczne ze względu na ich potencjał przenoszenia chorób, podczas gdy są one bogate w składniki odżywcze z materii organicznej, takie jak azot, fosfor i potas. Ludzkie odchody zawierają również mikrozanieczyszczenia, pochodzące z wyrobów farmaceutycznych, które mogą prowadzić do zanieczyszczenia środowiska, jeśli nie zostaną odpowiednio zutylizowane lub ponownie użyte” – uważa Amit Gross z Wydziału Hydrologii Środowiska i Mikrobiologii na BGU.

W badaniu pilotażowym, opublikowanym w czasopiśmie Journal of Cleaner Production”, naukowcy opisali, w jaki sposób wykorzystali technikę zwaną karbonizacją hydrotermalną do podgrzewania stałych odchodów w specjalnym szybkowarze, do trzech różnych temperatur (180 °C, 210 °C i 240 °C), w trzech okresach: 30, 60 lub 120 min. Taki proces sterylizuje ludzkie odchody i wysusza je, tworząc hydrochar. Ponadto wytwarza się przy tym płyn bogaty w składniki odżywcze, który można wykorzystać jako nawóz.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ok. 2,3 mld ludzi nie ma dostępu do podstawowych usług sanitarnych. Ok. 892 mln z nich, głównie mieszkańców wiosek, wypróżnia się na otwartej przestrzeni.

Niedobór energii również jest problemem: ok. 2 mld ludzi na całym świecie używa stałej biomasy (np. drewna), która jest przerabiana na węgiel drzewny, a następnie używana do gotowania i ogrzewania. Wpływa to na zanieczyszczenia powietrza, emisje gazów cieplarnianych, wycinkę lasów i erozję gleb.

Hiszpania, Europa

Orki mają podobne cechy osobowości jak ludzie i szympansy

Orki mają podobne cechy osobowości jak ludzie i szympansy. Zwierzęta mogą odczuwać np. radość i sympatię do kogoś – wynika z badań zespołu naukowców z Uniwersytetu Girony w Hiszpanii.

Badacze przeanalizowali cechy osobowości 24 orek, z których sześć zostało schwytanych na wolności, a pozostałe urodziły się w niewoli w różnych miejscach na świecie.

Aby ocenić osobowość zwierząt, badacze poprosili ich trenerów i osoby z nimi pracujące o wypełnienie ankiety, oceniającej 38 cech osobowości każdej orki, w tym: chęć do zabawy, niezależności, upór, odwagę, wrażliwość i opiekuńczość. Następnie zespół porównał wyniki ankiety z wynikami poprzednich badań, dotyczących tych samych cech osobowości u szympansów i ludzi.

Okazało się, że orki przejawiają wiele podobnych cech osobowości jak ludzie i szympansy (choć bliżej im do tych drugich). Z ludźmi łączy je podobny ekstrawertyzm – orki są towarzyskie, figlarne i przyjacielskie. Ich sumienność, opiekuńczość, upór i ugodowość również były podobne do zachowań szympansów.

Zdaniem naukowców nowe wyniki badań są dowodem na działanie konwergencji – procesu, w którym organizmy, które nie są blisko spokrewnione, rozwijają podobne cechy w wyniku przystosowania się do podobnych środowisk lub nisz ekologicznych. Osobowości orek i naczelnych są podobne ze względu na zaawansowane zdolności poznawcze, niezbędne do tworzenia złożonych interakcji społecznych.

Wyniki innych badań wykazały, że niewola może zmienić osobowość orek, uwypuklając niektóre cechy, takie jak neurotyzm i agresja, a także spowodować zmiany fizyczne, np. opadniętą płetwę grzbietową.

Afryka, Republika Środkowoafrykańska

Alferd Yekatom oskarżony o dowodzenie chrześcijańskimi bojówkami antybakala

Alfred Yekatom został oskarżony o dowodzenie 3 tys. chrześcijańskich bojowników antybalaka, podejrzanymi o dokonanie zbrodni wojennych w latach 2013-2014 w Republice Środkowoafrykańskiej. 17 listopada Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze (MTK) ogłosił, że mężczyzna został przekazany trybunałowi przez władze Republiki Środkowoafrykańskiej, na podstawie nakazu aresztowania z 11 listopada. Yekatom, poseł do parlamentu, zwany też Rambo”, został aresztowany za rzekomą odpowiedzialność karną za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. MTK od 2014 r. prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych w Republice Środkowoafrykańskiej od 2012 r.

Yekatom jest byłym przywódcą milicji w ramach tzw. ruchu antybalaka, który przeprowadzał ataki na ludność  muzułmańską. W 2015 r. dostał zakaz podróżowania w związku z podejrzeniem o dokonanie ataków na muzułmanów, spowodowanie śmierci cywilów i wykorzystanie 153 dzieci jako bojowników. Rok później Yekatom został posłem do parlamentu Republiki Środkowoafrykańskiej. W październiku br. aresztowano go za otwarcie ognia w Zgromadzeniu Narodowym, izbie niższej parlamentu, podczas procedury wyboru przewodniczącego zgromadzenia.

Republika Środkowoafrykańska walczy o odzyskanie sił po wojnie domowej w 2013 r., która wybuchła, kiedy prezydent François Bozizé, chrześcijanin, został obalony przez głównie muzułmańskich rebeliantów z ugrupowania Séléka. W odwecie chrześcijanie (ok. 80% ludności), zorganizowali bojówki antybalaka. W wyniku konfliktu zginęły tysiące ludzi, a ok. jedna piąta z 4,5 mln mieszkańców kraju musiała opuścić swoje domy. Według ONZ ponad 642 tys. ludzi zostało przesiedlonych wewnętrznie.

Konflikt w tym kraju jednak trwa. 18 listopada w miejscowości Alindao (300 km od Bangi, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej), doszło do ataku na misję katolicką, w którym zginęło ponad 40 osób (według ONZ – 37), a kilkadziesiąt zostało rannych. Akty agresji w mieście wybuchły 15 listopada, kiedy chrześcijańscy milicjanci antybalaka zabili muzułmanów w ramach odwetu.

17 listopada misja pokojowa ONZ (MINUSCA), w której działa ok. 12,5 tys. osób w Republice Środkowoafrykańskiej, wydała oświadczenie, w którym napisano, że zostały wdrożone środki bezpieczeństwa w celu ochrony cywilów, szukających schronienia w pobliżu baz wojskowych misji”.

Kambodża, Azja

Dwaj liderzy Czerwonych Khmerów zostali skazani za ludobójstwo

Dwaj liderzy ekstremistycznego ugrupowania Czerwonych Khmerów, Nuon Chea (92 l.), zwany prawą ręką Pola Pota, i Khieu Samphan (87 l.) zostali skazani na dożywocie. 16 listopada, zgodnie z wyrokiem Nadzwyczajnej Izby Sądu Kambodży, zostali uznani za winnych dokonania ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości w latach 1977-1979 i odpowiedzialnymi za morderstwa, eksterminację ludności, zmuszanie ludzi do niewolniczej pracy, tortury, prześladowania na tle religijnym i politycznym, a także masowe gwałty wynikające z polityki przymusowych małżeństw oraz przymusowe wysiedlenia i stworzenie obozów pracy. Ofiarami tych zbrodni była mniejszość muzułmańska Cham, Wietnamczycy i buddyjscy mnisi. Obaj skazani, którzy od 2014 r. odbywają już karę za zbrodnie przeciwko ludzkości, zaprzeczyli oskarżeniom o ludobójstwo, przyznając, że pełnili ważne role w komunistycznym reżimie Czerwonych Khmerów.

Według danych szacunkowych 1,7-2,2 mln ludzi (blisko jedna czwarta ówczesnej populacji Kambodży) zginęło w latach 1975-1979 w czasie rządów Czerwonych Khmerów. Do tej pory trybunał, który powstał w 2003 r. we współpracy ONZ i Kambodży, oprócz Chea i Khieu skazał trzy osoby – Kainga Guek Eava, szefa tzw. więzienia bezpieczeństwa 21 (S-21, Tuol Sleng) i dwóch innych liderów Czerwonych Khmerów, Ta Moka i Ienga Sary.

Wyrok, ogłoszony w listopadzie 2018 r., zapadł prawie 40 lat po upadku brutalnego, komunistycznego reżimu Pola Pota, kiedy Czerwoni Khmerzy, uzbrojone skrzydło Komunistycznej Partii Kampuczy, przejęli władzę w Kambodży. W 1975 r. komunistyczny przywódca i jego siły wkroczyli do Phnom Penh, ogłosili utworzenie Demokratycznej Kampuczy i ustanowili Rok Zerowy, czyli początek budowy nowego społeczeństwa. Pol Pot odizolował swój naród od reszty świata – chciał zlikwidować pieniądze, własność prywatną, religię oraz wysiedlać ludzi z miast, w celu kolektywizacji wsi. Celem organizacji było utworzenie bezklasowego społeczeństwa opartego na rolnictwie. Każdy, kogo uważali za intelektualistę, był zabijany. Setki tysięcy wykształconych przedstawicieli klasy średniej było torturowanych i przetrzymywanych w specjalnych ośrodkach. Najbardziej znanym było więzienie S-21 w Phnom Penh, gdzie 17-20 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci zostało uwięzionych w czasie czterech lat panowania reżimu, a ok. 14 tys. ludzi zabitych [nie ma dokładnych danych potwierdzających te informacje]. Ponadto w całym kraju setki tysięcy osób zmarło z powodu choroby, głodu lub wyczerpania. Członkowie Czerwonych Khmerów zmuszali ich do ciężkiej pracy.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o sytuacji politycznej w Kambodży, polecamy artykuł Mu Sochui, opozycjonistki z Partii Ratunku Narodowego Kambodży (CNRP), która przez 18 lat przebywała na emigracji aż do 1989 r., kiedy wróciła do kraju. Tam przez wiele lat działała na rzecz praw człowieka, była też członkinią Parlamentu. W 2017 r. jej działalność polityczna została zablokowana, a Sochua 3 października 2017 r. opuściła kraj przez groźbę więzienia i do tej pory przebywa poza granicami Kambodży.

Afryka, Libia, Europa

Uchodźcy płynący z Libii zabarykadowali się na pokładzie statku

Statek, który uratował 95 uchodźców i migrantów, płynących na tratwie z Libii, został zatrzymany przez libijską straż przybrzeżną na morzu, 185 km od Trypolisu. Płynął on do portu we Włoszech, ale 10 listopada został zawrócony do libijskiego miasta Misrata, przy zatoce Wielkiej Syrty. Według doniesień organizacji Lekarze bez Granic 14 osób zdecydowało się na opuszczenie statku, a reszta zabarykadowała się na pokładzie. Wcześniej niektórzy z nich byli torturowani i więzieni przez handlarzy ludźmi, a teraz obawiają się powrotu do ośrodków zatrzymań na terenie Libii, przemocy fizycznej oraz tego, że zostaną sprzedani handlarzom. Jeden z migrantów, przebywający na statku, mówił: nie chcemy wychodzić na zewnątrz, wolimy umrzeć na statku”.

20 listopada połączone siły libijskich władz zmusiły uchodźców do opuszczenia pokładu. W tym celu użyto gumowych kul i gazu łzawiącego. Ranni zostali przeniesieni do szpitala, a wszystkie osoby, które zabarykadowały się na pokładzie, trafiły do ośrodka detencyjnego na terenie Misraty.

Od ponad roku libijska straż przybrzeżna, wspierana przez Włochy, patroluje wody i blokuje łodzie, planujące płynąć do Europy, przed opuszczeniem wybrzeży libijskich. Zgodnie z warunkami umowy o współpracy Włochy zgodziły się szkolić, wyposażać i finansować libijską straż przybrzeżną. Te wspólne działania zostały skrytykowane przez organizacje praw człowieka, ponieważ, ich zdaniem, doprowadziły do poważnych naruszeń praw człowieka, w tym tortur i niewolnictwa.

Amnesty International szacuje, że ok. 20 tys. osób zostało zatrzymanych przez libijską straż przybrzeżną w 2017 r. i zawróconych do kraju. Według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od początku 2018 r. ponad 850 migrantów zginęło, próbując przedostać się przez Morze Śródziemne. Od stycznia br. 40 tys. osób trafiło do Europy. W poprzednim roku, w tym samym okresie, na kontynent dotarło 80 tys. migrantów, a 2 100 osób zginęło w czasie drogi.

Holenderska organizacja humanitarna Movement on the Ground prowadzi misję na wyspie Lesbos, która ma zintegrować migrantów i lokalnych mieszkańców wyspy. Mężczyźni z Afryki, Afganistanu, Syrii i Iraku zajmują się budową drewnianej konstrukcji, która będzie służyć jako nowe schronienie dla uchodźców, docierających tam od trzech lat. Drewno do budowy schronu, podobnie jak cement, kamienie i siatka, zostało nabyte od mieszkańców wioski Moria (niedawno pisaliśmy o krytycznej sytuacji migrantów w obozie w Morii). Organizacja ma nadzieję, że współpraca ta umożliwi zbudowanie pozytywnych relacji między mieszkańcami tych terenów a uchodźcami.

Europa

Włoscy sędziowie wydali nakaz zatrzymania Aquariusa

20 listopada włoscy sędziowie wydali nakaz zatrzymania Aquariusa – statku ratunkowego, który od 2016 r. pomaga migrantom. Zdaniem śledczych w 11 włoskich portach w południowej części Włoch statek zdawał potencjalnie toksyczne odpady [24 tony] jako zwykłe śmieci. Dwie organizacje humanitarne – Lekarze bez Granic i SOS Mediterranée, które czarterują statek, potępiają decyzję sędziów i odrzucają oskarżenia. SOS Mediterranée nazwał akcję włoskich władz atakiem politycznym” i wezwał francuskie władze, by wykazały powściągliwość we wdrażaniu włoskiego nakazu przejęcia statku. Obie organizacje twierdzą, że przestrzegano wszystkich zasad, a włoskie władze nigdy nie zgłosiły żadnych zastrzeżeń.

Aquarius został zawrócony do portu w Marsylii. Statek ma zostać zatrzymany w wyniku śledztwa włoskiej prokuratury, dotyczącego postępowania z resztkami żywności i odzieżą uratowanych migrantów oraz odpadami medycznymi.

Natomiast na Węgrzech odmówiono ekspertom Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. praw człowieka wejścia do stref przy przejściach granicznych Röszke i Tompa. Przedstawiciele ONZ twierdzą, że nielegalnie odmówiono im dostępu do ośrodków, w których przetrzymywani są uchodźcy. Decyzja doprowadziła do zawieszenia ich oficjalnej wizyty na Węgrzech. Elina Steinerte i Setodji Roland Adjovi, członkowie grupy roboczej ONZ ds. arbitralnego pozbawienia wolności, powiedzieli, że otrzymali szereg wiarygodnych informacji, dotyczących przymusowych zatrzymań w strefach, które chcieli wizytować”. Dodali też, że nieograniczony dostęp do wszystkich obozów, w tym tych przy strefach tranzytowych, powinien być zagwarantowany niezależnym organizacjom międzynarodowym, regionalnym i krajowym, ponieważ ma to kluczowe znaczenie dla ochrony praw człowieka w kraju rządzonym przez praworządność”. ONZ powołała się również na umowę międzynarodową, która gwarantuje ekspertom organizacji dostęp do zatrzymanych osób.

USA, Kolumbia, Ameryka Południowa, Ameryka Północna

Kolumbijskie władze otworzyły w Bogocie tymczasowy obóz dla migrantów i uchodźców

Kolumbijskie władze otworzyły w Bogocie tymczasowy obóz dla migrantów i uchodźców z Wenezueli. Powstał on dla tych, którzy od miesięcy mieszkali w slumsach przy dworcu autobusowym w stolicy Kolumbii. W obozie jest 78 namiotów przeznaczonych dla 500 osób. Wszystkie miejsca już zostały zapełnione. Władze planują, że obóz będzie otwarty do stycznia 2019 r. To pierwsza tego rodzaju pomoc udzielona uchodźcom przez Kolumbię, do której dziennie trafia ok. 3 tys. Wenezuelczyków. Obecnie przebywa tam już ok. 1 mln migrantów z tego kraju, ale kolumbijskie władze szacują, że do 2021 r. ich liczba wzrośnie do 4 mln. Od 2015 r. 2,3 mln Wenezuelczyków opuściło swój kraj.

 

U wybrzeży Kolumbii zacumował statek USNS Comfort, na którym Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych (United States Navy) udziela pomocy medycznej migrantom z Wenezueli. W oświadczeniu wydanym przez United States Southern Command misja została określona jako odzwierciedlenie trwałej obietnicy przyjaźni, partnerstwa i solidarności Ameryk”.

 

Natomiast amerykańskie władze chcą umieścić uchodźców, przybywających do USA, na terenie bazy wojskowej Fort Bliss, w mieście El Paso, w stanie Teksas. Mają być w niej także przetrzymywane rodziny rozdzielone na granicy z Meksykiem. Decyzja wzbudziła protesty mieszkańców miasta. 10 listopada ok. 100 osób przeszło ulicami El Paso w stronę jednego z mostów łączących USA z Meksykiem. Maszerujący protestowali przeciwko polityce migracyjnej Donalda Trumpa i militaryzacji granicy. W czasie demonstracji Fernando Garcia, dyrektor organizacji Border Network for Human Rights, powiedział, że Stany Zjednoczone muszą pomóc krajom Ameryki Środkowej w rozwoju ich gospodarek, aby ludzie nie musieli stamtąd uciekać”.

 

20 listopada br. Jon Tigar, sędzia federalny z San Francisco, zablokował rozporządzenie Donalda Trumpa o zakazie przyznawania azylu migrantom nielegalnie przekraczającym południową granicę USA. Tigar oświadczył, że obowiązujące ustawodawstwo jasno określa, że każdy cudzoziemiec, przybywający do USA, może ubiegać się o azyl niezależnie od tego, w jaki sposób dostał się do kraju”. Dodał też, że prezydent nie może zmieniać ustaw imigracyjnych, wprowadzając zasady, których Kongres zakazał. Orzeczenie sędziego weszło w życie ze skutkiem natychmiastowym i będzie obowiązywać do czasu kolejnej rozprawy sądowej w grudniu. Dotyczy ono dekretu wprowadzonego przez Donalda Trumpa 9 listopada, na mocy którego wnioski o azyl osób, które nielegalnie przekroczyły amerykańską granicę, nie byłyby rozpatrywane.

 

Po wyborach środka kadencji w Stanach Zjednoczonych pojawiła się informacja, że żołnierze strzegący granicy USA z Meksykiem, wysłani tam przed wyborami, mogą opuścić swoje stanowiska. Generał broni Jeffrey Buchanan, który nadzoruje rozmieszczenie wojsk na granicy, powiedział 19 listopada portalowi politico.com, że żołnierze zaczną wracać do domu, jak tylko zrealizują zadania związane z wzmacnianiem portów wjazdowych i budowaniem obozów bazowych, co może nastąpić nawet w najbliższym tygodniu. Z kolei Laura Seal, rzeczniczka Pentagonu, podkreśliła, że wojska są zobligowane do wspierania ochrony celnej do 15 grudnia. W oficjalnym oświadczeniu dla mediów Pentagon nie przedstawił konkretnej daty wycofania wojsk z granicy z Meksykiem.

Archiwum briefa