brief
pl   -   en
Brief#13
Żółw punkowiec, zmutowany enzym i wyścig kolarski
20 kwietnia

Naukowcy przypadkiem stworzyli zmutowany enzym, który rozkłada tworzywo PET

Naukowcy przypadkiem stworzyli zmutowany enzym, który rozkłada tworzywo PET stosowane w butelkach. Odkrycie może pomóc rozwiązać globalny problem z przetwarzaniem plastiku.

Przyczynkiem do badań opublikowanych w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America było odkrycie na wysypisku śmieci w Japonii bakterii, które w procesie ewolucji zmutowały i zaczęły się odżywiać plastikiem. Zespół prof. Johna McGeehana z Uniwersytetu w Portsmouth w Wielkiej Brytanii dokładnie zbadał strukturę enzymu. Wykorzystał do tego intensywną wiązkę promieni rentgenowskich, która jest 10 mld razy jaśniejsza od Słońca i może odkryć pojedyncze atomy. Po zbadaniu substancji okazało się, że enzym przypomina swoją budową inne enzymy wydzielane przez wiele bakterii rozpuszczających skórkę – naturalny polimer, wykorzystywany przez rośliny jako płaszcz ochronny. Kiedy zespół próbował zbadać nowo odkryty enzym, przypadkowo poprawił jego zdolność do rozkładania PET.

Obecnie zanim zmutowany enzym zacznie rozkładać plastik musi minąć kilka dni, ale naukowcy są zdania, że można przyspieszyć proces rozkładu i wprowadzić go na większą skalę. „Mamy nadzieję, że enzym będzie rozkładał plastik na związki chemiczne, z których produkuje się plastik” – mówi prof. McGeehan. Na świecie co minutę sprzedaje się milion plastikowych butelek, a tylko 14 proc. z nich można poddać recyklingowi.

Europa

Grupa zwana Tarnac Nine, oskarżona o próbę dokonania sabotażu francuskiej sieci szybkiej kolei (TGV), została oczyszczona z zarzutów

Po prawie 10 latach śledztwa i procesie, który trwał od 13 marca do 12 kwietnia br., grupa zwana Tarnac Nine, oskarżona o próbę dokonania sabotażu francuskiej sieci szybkiej kolei (TGV), została oczyszczona z zarzutów. Okazało się, że grupa nigdy nie istniała.

Sprawa rozpoczęła się w listopadzie 2008 r. Wtedy to 100 funkcjonariuszy francuskiej policji zaatakowało wioskę Tarnac w środkowej Francji. W wyniku akcji aresztowano antykapitalistów, którzy żyli na miejscu, prowadzili wspólne gospodarstwo i sklep. Prawicowy rząd i władze francuskie utrzymywały, że Tarnac Nine była komórką niebezpiecznych wywrotowców”, którzy zamierzali dokonać anarchistycznego przewrotu zbrojnego, aby obalić państwo. Od początku zarówno sami zatrzymani, jak i mieszkańcy wsi zaprzeczali oskarżeniom wysuniętym przez władzę. Grupy zajmujące się prawami człowieka uważały, że działania policji i prokuratury to przykłady nadużycia prawa antyterrorystycznego. Prawnicy wskazywali, że rząd umyślnie manipulował sprawą, by stworzyć wizerunek władzy, która niezłomnie walczy z domniemanym wewnętrznym wrogiem.

Obrońcy oskarżonych starali się wykazać, że rząd i organy władzy byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego błędnie uznawały, że wioska Tarnac była siedliskiem lewicowych anarchistów terrorystycznych. Twierdzili również, że władze tak manipulowały sprawą, by wizja przez nie przedstawiona wydawała się prawdopodobna.

W wyniku śledztwa i procesu oczyszczono z zarzutów o przynależność do grupy pięciu mężczyzn i trzy kobiety.

Ameryka Północna

Prawnik z Nowego Jorku popełnił samobójstwo na znak protestu przeciwko wykorzystywaniu paliw kopalnych

Prawnik z Nowego Jorku popełnił samobójstwo na znak protestu przeciwko wykorzystywaniu paliw kopalnych. 60-letni David Buckel dokonał samospalenia w Prospect Park na Brooklynie.

W liście pożegnalnym, który wysłał mailem do mediów, m.in. do New York Timesa”, Buckel napisał: Większość ludzi żyjących na Ziemi oddycha niezdrowym powietrzem, zanieczyszczonym przez paliwa kopalne, a wielu z nich z tego powodu wcześnie umiera. Moja przedwczesna śmierć, która nastąpiła w wyniku użycia paliwa kopalnego, odzwierciedla to, co robimy nam samym”.

Buckel pracował na rzecz grup zajmujących się ochroną środowiska i praw mniejszości seksualnych. Był głównym prawnikiem w sprawie Brandona Teeny, zamordowanego transseksualnego nastolatka, którego historią zainspirowali się twórcy filmu Nie czas na łzy”. Buckel pracował również jako starszy radca prawny w firmie Lambda Legal, która walczy o prawa dla mniejszości seksualnych.

Azja

W Arabii Saudyjskiej odbył się pierwszy wyścig kolarski kobiet

W Arabii Saudyjskiej odbył się pierwszy wyścig kolarski kobiet. 12 kwietnia 47 uczestniczek wzięło udział w 10-kilometrowym rajdzie po mieście Dżudda. W Arabii Saudyjskiej dopiero od 2013 r. kobiety mogą jeździć na rowerze po plażach i parkach, pod warunkiem, że są skromnie ubrane i znajdują się pod nadzorem ochroniarza – mężczyzny. 24 czerwca ma zostać zniesiony zakaz prowadzenia samochodów przez kobiety, który funkcjonował od 1990 r. Zmieniające się podejście do praw kobiet w Arabii Saudyjskiej jest częścią planu Saudi Arabia’s Vision 2030.

Inną zmianą w saudyjskim społeczeństwie uwarunkowaną ekonomicznie jest otwarcie pierwszego od 35 lat kina. Z szacunków instytucji rządowej wynika, że w 2017 r. Saudowie wydali 30 mld dol. na rozrywkę i usługi hotelarsko-gastronomiczne poza Arabią Saudyjską. To prawie 5 proc. PKB tego kraju. Kraj przygotowuje się do transformacji gospodarki, która ma być coraz mniej zależna od złóż ropy naftowej, dlatego szuka nowych ścieżek rozwoju. Otwarcie sektora rozrywkowego ma przyczynić się do powstrzymania wypływu pieniędzy z kraju i stworzenia nowych miejsc pracy.

Dzisiaj prawie połowę z 32 mln obywateli Arabii Saudyjskiej stanowią osoby poniżej 30 roku życia. Dlatego, by nawiązać z nimi kontakt, król Salman mianował na swojego następcę najmłodszego syna – 32-letniego Muhammada ibn Salmana. Będzie on odpowiedzialny za transformację gospodarczą kraju.

 

Europa

Generation Identity (GI), skrajnie prawicowa grupa paneuropejska rekrutuje młodych Brytyjczyków

Generation Identity (GI), skrajnie prawicowa grupa paneuropejska rekrutuje młodych Brytyjczyków na szkolenia paramilitarne. Powstała we Francji, ale jej działalność rozszerzyła się na inne kraje Europy. GI utrzymuje, że działa w imieniu rdzennych Europejczyków i zajmuje się propagowaniem skrajnie prawicowej teorii mówiącej o tym, że biali ludzie stają się mniejszością na Starym Kontynencie. Winą za taki stan rzeczy członkowie GI obarczają nieograniczoną migrację i islamizację, które są ich zdaniem skutkiem koncepcji, którą nazywają: The Great Replacement” (wielkie zastąpienie”).

Na szkolenia paramilitarne GI mogą zapisać się zarówno młodzi mężczyźni, jaki i młode kobiety. Zrekrutowane osoby ćwiczą fizycznie, mają zajęcia z walki wręcz, a na koniec tygodnia treningów biorą udział w próbnych demonstracjach. Rekruci mogą też wybrać, czy podczas próby staną po stronie degeneratów czy patriotów.

Miesiąc temu na moście Westminster GI w ramach rekrutacji nowych członków wywiesiła baner z napisem Chronić Londyn – zatrzymać islamizację”. Damhnait McKenna, liderka brytyjskiego i irlandzkiego oddziału GI, twierdzi, że ideologia organizacji, dotycząca etniczno-kulturowej tożsamości” i wzywania do deportacji nielegalnych imigrantów, nie jest czymś ekstremalnym. Naszą największą obawą jest to, że staniemy się mniejszością we własnym kraju” – przyznała.

Poparcie dla grupy rosło zwykle po atakach terrorystycznych, do których przyznawała się ISIS. GI pozyskała również fundusze (poprzez crowdfunding) na łódź, która utrudniała akcje ratowania migrantów na Morzu Śródziemnym. Dużą rolę w sukcesie akcji crowdfundingowej odegrały obawy związane z przybyciem setek tysięcy migrantów do Europy. Wykorzystując filmy i obecność w mediach społecznościowych, GI kieruje swój przekaz do nastolatków, co naukowcy nazywają uzbrajaniem kultury Internetu”.

Azja

ONZ określił obecną sytuację w Jemenie jako „największą katastrofę humanitarną na świecie”

ONZ określił obecną sytuację w Jemenie jako „największą katastrofę humanitarną na świecie”. Na krawędzi głodu znajdują się setki tysięcy dzieci. Przez trwający konflikt 3 mln mieszkańców opuściły swoje domy, stając się uchodźcami wewnętrznymi.

Wojna domowa w Jemenie trwa od marca 2015 r. Walki toczą się pomiędzy wojskami popierającymi obecnego prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego (te oddziały wspierane są przez międzynarodową koalicję z Arabią Saudyjską na czele) a szyickimi rebeliantami z regionu Huti, którzy już we wrześniu 2014 r. zajęli stolicę państwa, Sanę.

Region Huti, leżący na północny kraju, zamieszkany jest przez szyickie ugrupowanie zajdytów. Teren ten od wielu lat był ignorowany przez skorumpowane rządy z południowo-wschodnich regionów sunnickich. Od 2004 r. do wybuchu arabskiej wiosny, gdy urząd ówczesnego prezydenta Ali Abdullaha Saleha zajął jego zastępca – Abd Rabbuh Mansur Hadi, Huti (zajdyckie ugrupowanie rebeliantów) wznieciło sześć rebelii. Zmęczeni dalszym brakiem zmian w 2014 r. zajęli stolicę Jemenu i do 2015 r. zyskali wpływy w rządzie. W wyniku ciągłych nieporozumień ze stroną rządową przejęli siłą władzę i zmusili Hadiego do rezygnacji, co w niedługim czasie doprowadziło do wojny domowej.

Szacuje się, że do tej pory konflikt pochłonął 10 tys. ofiar. Ucierpiały dzieci, których zginęło bądź zostało rannych około 5 tys. W wyniku wojny ponad 22 mln Jemeńczyków potrzebuje pomocy międzynarodowej, a ponad 1/3 tej liczby jest bliska śmierci głodowej, z czego 400 tys. to dzieci. Na złą sytuację ma wpływ zwiększająca się zapaść ekonomiczna kraju, którą potęgują działania zbrojne pomiędzy stronami konfliktu, oraz celowa działalność koalicji prowadzona przez Saudów. Celem bombardowań koalicji są magazyny, fabryki oraz infrastruktura transportowa. Efektem jest wzrost cen żywności oraz paliwa, rosnące bezrobocie przy jednoczesnym spadku wysokości wynagrodzeń.

1,5 mln osób zatrudnionych w sektorze publicznym (w szkołach, szpitalach i firmach wodno-sanitarnych) straciło pensje, a instytucje – budżety, gdy Saudowie zmienili siedzibę banku centralnego, odcinając Huti od środków. W porcie w Al-Hudajda, który odpowiadał za 80 proc. jemeńskiego importu, zniszczono pięć dźwigów. Pracę straciło ponad 20 tys. osób.

Jedynie zakończenie konfliktu może naprawić sytuację w kraju. Na pomoc humanitarną dla Jemenu w 2018 r. ONZ otrzymała 2 mld dol. (wnioskowała o 3 mld). Największego wsparcia udzieliły kraje, które są częścią koalicji odpowiedzialnej za zniszczenia.

Afryka

Genewie odbyła się konferencja na rzecz kryzysu humanitarnego w Demokratycznej Republice Konga

13 kwietnia w Genewie odbyła się konferencja, której celem było zebranie pieniędzy na rzecz kryzysu humanitarnego w Demokratycznej Republice Konga (DRK). W spotkaniu wzięło udział 100 delegacji z krajów ONZ i UE. Rząd DRK zbojkotował spotkanie, więc zabrakło na nim prezydenta Josepha Kabili.

Według ONZ Demokratyczna Republika Konga mierzy się z trzecim (najwyższym) poziomem kryzysu humanitarnego. W kraju, gdzie znajduje się połowa afrykańskich lasów oraz zasobów wody, a także liczne rezerwy surowców mineralnych warte biliony dolarów, ponad połowa mieszkańców żyje za mniej niż 1,5 dol. dziennie.

Pod względem liczby osób potrzebujących pomocy (13 mln, wg danych ONZ) DRK dorównuje krajom takim jak Jemen i Syria. Co najmniej 4,5 mln ludzi to uchodźcy wewnętrzni. Ponad 7 mln osób cierpi z powodu braku bezpieczeństwa żywnościowego, a 2 mln dzieci zagraża głód (co stanowi 12 proc. przypadków na świecie).

Zdaniem prezydenta Kabili ONZ wyolbrzymia problem. Z danych rządowych wynika, że w DRK przesiedlenia dotknęły 231 tys. osób, ONZ szacuje natomiast, że jest to 4,5 mln. Prezydent przekonywał kraje biorące udział w spotkaniu, by odrzuciły lub potępiły próby wsparcia, które nazwał kampanią demonizacyjną odstraszającą zagranicznych inwestorów.

Kabila jest u władzy od 2001 r. Jego trzecia i ostatnia kadencja zakończyła się oficjalnie w grudniu 2016 r. Kolejne wybory mają odbyć się w grudniu br. Jego odmowa ustąpienia ze stanowiska prezydenta spotęgowała istniejące już liczne konflikty w dziesięciu prowincjach kraju. W DRK rosną też obawy przed kolejną wojną domową (ostatnia toczyła się w latach 1998-2003).

Odbiorcom mediów znacznie trudniej jest dowiedzieć się o pozytywnych wydarzeniach ze świata

Odbiorcom mediów znacznie trudniej jest dowiedzieć się o pozytywnych wydarzeniach, które dzieją się na świecie, niż o negatywnych. Jednym z autorów książki na ten temat pt. Factfulness: The Reasons We’re Wrong About the World – and Why Things Are Better Than You Think” jest Hans Rosling, szwedzki lekarz, naukowiec i statystyk, zmarły w 2017 r.

Rosling pisał, że media wykorzystują tragedie, żeby przyciągnąć naszą uwagę, ponieważ znacznie łatwiej jest im stworzyć historię kryzysu czy tymczasowego pogorszenia sytuacji, niż pozytywnej, długotrwałej zmiany. Wolność prasy, rozwój technologii i sposoby przekazywania informacji sprawiły, że słyszymy w mediach więcej negatywnych komunikatów. Ponadto aktywiści i lobbyści potrafią sprawić, że sytuacja o zabarwieniu negatywnym odbierana jest jako koniec świata”. Na przykład w USA współczynnik brutalnej przestępczości spada od 1990 r., ale niemal co roku, gdy dzieje się coś szokującego, relacjonowane jest jako kryzys. To sprawia, że większość ludzi wierzy, że sytuacja się pogarsza.

Zdaniem Roslinga postęp, jakiego dokonuje ludzkość, jest zbyt długotrwałym i złożonym procesem, aby kiedykolwiek mógł być zauważony przez media w postaci krótkiego newsa przyciągającego uwagę. Artykuły dotyczące stopniowej poprawy w jakiejś dziedzinie rzadko trafiają na pierwsze strony serwisów informacyjnych, nawet jeśli dotyczą milionów ludzi.

Rosling zaznaczył jednak, że ludzkość nadal zmaga się z wieloma problemami i ma powody do niepokoju, ale jednocześnie podkreślił, że nie możemy nie dostrzegać postępu. – Liczba konfliktów spada od czasu zakończenia II wojny światowej. Połowa świata żyła w ekstremalnej biedzie w 1966 r., a w roku 2017 było to już tylko 9 proc. populacji. Kiedy ludzie błędnie wierzą, że nic się nie poprawia, mogą stracić zaufanie do środków, które faktycznie działają.

Archiwum briefa