brief
pl   -   en
Brief #45
Miliony implantów medycznych, cynober i chińscy „krewni”
7 grudnia
Europa

Pojazdy zanieczyszczające środowisko mają zakaz wjazdu do centrum Madrytu

Pojazdy zanieczyszczające środowisko mają zakaz wjazdu do centrum Madrytu30 listopada zaczął obowiązywać plan „Centralny Madryt”, który ustanowił strefę niskiej emisji obejmującą zasięgiem 472 ha. Jego celem jest obniżenie poziomu emisji dwutlenku azotu o 23% do 2020 r.

Zakaz dotyczy wszystkich pojazdów benzynowych, zarejestrowanych przed 2000 r., a także tych z silnikiem diesla, zarejestrowanych przed 2006 r., za wyjątkiem pojazdów należących do mieszkańców centrum miasta. Swobodny dostęp do strefy centrum jest możliwy tylko dla aut, które wytwarzają zerową emisję. Pojazdy hybrydowe i LPG mogą parkować w centrum maksymalnie przez dwie godziny. Natomiast dla samochodów spalinowych dostępne są tylko publiczne parkingi lub prywatne garaże. Zmieniły się także zasady ruchu dla ciężarówek. Te najstarsze mogą wjeżdżać do miasta tylko w godzinach 7-13. Natomiast nowsze, mniej zanieczyszczające środowisko, mają dostęp do strefy do godziny 21. Taksówki na benzynę i z silnikiem diesla mogą wjeżdżać do centrum do 2022 r. Władze miasta do marca 2019 r. nie będą karać kierowców mandatami.

Podobne działania planują podjąć inne miasta. W 2016 r. władze Paryża, Aten i miasta Meksyk, podobnie jak Madrytu, ogłosiły plan, aby do 2025 r. wycofać z centrum samochody z silnikiem diesla i ciężarówki. Ograniczenie planuje wprowadzić też Oslo. Natomiast w Paryżu od stycznia 2017 r. wprowadzono kolorystyczne oznaczenia pojazdów, wskazujące na to, o jakiej porze mogą wjechać do centrum miasta.

Chiny, Azja

Chińscy szpiedzy infiltrują ujgurską mniejszość muzułmańską

Chińscy szpiedzy infiltrują ujgurską mniejszość muzułmańską w regionie Sinciang, w ramach rządowego programu propagującego zakładanie rodzin (Pair Up and Become Family). Chiński rząd przedstawia go jako wymianę międzykulturową i sposób na ratowanie Ujgurów przed ubóstwem. Chiny utrzymują też, że praca i standardy życia są kluczowe w zapobieganiu ekstremizmowi religijnemu. Natomiast oficjalne opisy odwiedzin i programu pobytu krewnych w domach wskazują na to, że ujgurskie rodziny są niecywilizowane i że „ich styl życia powinien zostać zmieniony”.

Według oficjalnej gazety Komunistycznej Partii Chin do końca września br. 1,1 mln lokalnych urzędników, podających się za krewnych Ujgurów, zamieszkało w ich domach, bywało w miejscach modlitwy, brało udział w ślubach i innych uroczystościach. Lokalni urzędnicy pojawiają się w domach Ujgurów, przynoszą rodzinom jedzenie (głównie ryż i olej) oraz pomagają w pracach domowych i rolnych.

Z rozmów Associated Press z pięcioma Ujgurami ze Stambułu, którzy przyjęli do swoich rodzin chińskich fałszywych krewnych, wynika, że czuli się kontrolowani. W obecności urzędników nie mogli modlić się ani nosić ubrań, wskazujących na ich wyznanie czy religię. Bali się, ponieważ każdy błąd mógł doprowadzić do ich zatrzymania. Obawiali się również odmówić udziału w programie, myśląc, że zostaną uznani za ekstremistów.

To kolejny program po ogłoszonym w grudniu 2017 r. Becoming Family Week, w wyniku którego milion lokalnych urzędników trafiło do gospodarstw domowych Ujgurów.

W Sinciang mieszka ponad 11 mln przedstawicieli ujgurskiej mniejszości muzułmańskiej. W sierpniu br. ujawniono, że chiński rząd przetrzymuje 2 mln przedstawicieli mniejszości muzułmańskich, w tym Ujgurów, w „tajnych obozach indoktrynacji”.

Wielu Ujgurów mieszka też w Waszyngtonie, jednak nie czują się tam bezpiecznie, ponieważ chińskie władze nadal im grożą, co przedstawia dokument przygotowany przez „The Atlantic”.

Iran, Azja

Iran testuje pociski batalistyczne średniego zasięgu

1 grudnia Iran przeprowadził test pocisków balistycznych średniego zasięgu, mogących przenosić kilka głowic bojowych. Zdaniem USA było to złamanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231, dotyczącej porozumienia nuklearnego z Iranem z lipca 2015 r. W maju br. Stany Zjednoczone wystąpiły z porozumienia. Decyzję USA poparły też Francja i Wielka Brytania. 4 grudnia odbyło się zamknięte spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu omówienia irańskiego testu, jednak nie wygłoszono wspólnego oświadczenia w tej sprawie. Po spotkaniu Brian Hook, specjalny przedstawiciel USA ds. Iranu, powiedział na konferencji prasowej, że Stany Zjednoczone chciałyby, aby UE nałożyła na Iran sankcje gospodarcze. Dyskusje na ten temat odbędą się w Radzie do Spraw Zagranicznych (FAC) 10 grudnia, jak zapowiedział Paul Johnston, brytyjski ambasador Komitetu Politycznego i Bezpieczeństwa (PSC), instytucji pomocniczej Rady Unii Europejskiej.

Według rezolucji 2231 Iran został wezwany do wstrzymania na okres 8 lat prac nad pociskami balistycznymi zdolnymi przenosić głowice jądrowe. Władze kraju utrzymują jednak, że rezolucja nie wymaga zaprzestania rozwoju technologii rakietowych, które, zdaniem Teheranu, nie mają nic wspólnego z programem nuklearnym, więc nie doszło do złamania rezolucji.

30 listopada Agencja Reutera opublikowała raport o internetowej operacji propagandowej Iranu. Dziennikarze zweryfikowali ponad 70 stron dokumentów w 16 językach, które powstały od 2012 r. w 15 krajach. Zawierały one artykuły, filmy i kreskówki dostarczane przez International Union of Virtual Media, agencję internetową z siedzibą w Teheranie, lub udostępniały dane rejestracyjne on-line za pomocą tej agencji. Strony znalezione przez dziennikarzy odwiedza miesięcznie pół miliona użytkowników, a powiązane z nimi konta w mediach społecznościowych śledzi ponad milion osób. Dziennikarzom Reutera nie udało się ustalić, czy za te działania odpowiada irański rząd – irańscy urzędnicy w Teheranie i Londynie nie udzielili odpowiedzi na pytania.

Choć nie wszystkie publikowane informacje okazały się prawdziwe, strony wyraźnie wspierają rząd Iranu i wzmacniają wrogość wobec krajów przeciwnych Teheranowi – szczególnie Izraelowi, Arabii Saudyjskiej i Stanom Zjednoczonym. Informacje były kierowane m.in. do czytelników w Jemenie, Syrii, Afganistanie, Wielkiej Brytanii czy Rosji.

Iran wykorzystuje Siły Kuds w Iraku, aby pozbyć się osób krytykujących próby przejęcia kontroli nad nowym, irackim rządem” – mówią brytyjscy oficerowie bezpieczeństwa, którzy szkolą i wspierają militarnie irackie siły zbrojne. Według nich oddziały zostały wysłane po wyborach parlamentarnych w maju br. na rozkaz Kassema Solejmaniego, dowódcy elitarnych Sił Kuds, irańskiej gwardii rewolucji. Ich celem było zastraszenie przeciwników ingerencji Iranu w iracką politykę. W czasie wyborów żaden ze wspieranych przez Iran kandydatów nie otrzymał wystarczającej liczby głosów. W wyniku działań grupy zamordowani zostali m.in. Adel Shaker el-Tamimi (zginął we wrześniu br.), bliski sojusznik byłego premiera Iraku Hajdara al-Abadiego, a także Shawki al-Haddad (zginął w lipcu br.), bliski sojusznik Muktady as-Sadra – radykalnego duchownego szyickiego, polityka i przywódcy Ruchu Sadrystowskiego.

Iran, szyickie supermocarstwo w regionie, próbuje zwiększyć swoje wpływy w krajach arabskich. Jego celem od dawna był Irak, gdzie większość stanowią szyici, a planem – stworzenie szyickiego półwyspu sięgającego od Iranu po wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego.

Szwajcaria, Europa

Wzrasta poziom globalnego zanieczyszczenia rtęcią

Wzrasta poziom zanieczyszczenia rtęcią. W dniach 19-23 listopada dyplomaci ze 150 krajów spotkali się w Genewie na konferencji COP 2, aby przedyskutować podjęcie kolejnych kroków w ramach konwencji z Minamaty w sprawie rtęci. Według ostatnich badań poziom globalnego zanieczyszczenia rtęcią w latach 2010-2015 wzrósł o ok. 20%.

Rtęć jest uwalniana do powietrza, ziemi i wody w wyniku ludzkiej działalności, m.in. palenia węgla i „rzemieślniczego wydobywania złota na małą skalę”. Takie kopalnie zlokalizowane są w krajach rozwijających się na terenie Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Stanowią główne źródło utrzymania dla ok. 15 mln górników z 70 krajów. Według danych szacunkowych badaczy kopalnie te odpowiadają za zanieczyszczenia rtęcią, które wynoszą 1 400 ton, co stanowi 40% całkowitego zanieczyszczenia tym pierwiastkiem.

Rtęć z łatwością zmienia stan skupienia i dostaje się do wody, ziemi i atmosfery. Może przez dekady krążyć w środowisku, trafiając również do łańcucha pokarmowego zwierząt, a w konsekwencji – do ludzkiego organizmu, gdzie może zalegać miesiącami. W Stanach Zjednoczonych co roku rodzi się 300 tys. dzieci z niebezpiecznie wysokim poziomem rtęci. Jej nadmierne wdychanie lub spożywanie może spowodować uszkodzenie mózgu, serca, płuc i niewydolność nerek, a także wpłynąć na funkcjonowanie układu odpornościowego. Szczególnie zagrożone są kobiety w ciąży, ponieważ rtęć może zakłócić rozwój układu nerwowego płodu i zaburzyć pamięć, zdolności motoryczne czy językowe dziecka.

Konwencję z Minamaty podpisało 128 państw, w tym Stany Zjednoczone i kraje Unii Europejskiej. Jej celem jest zmniejszenie zanieczyszczenia rtęcią poprzez m.in. wprowadzenie zakazu wydobywania rudy rtęci (minerału cynober), nakaz wdrożenia najnowszej technologii redukcji rtęci w elektrowniach, a także zaprzestanie używania tego pierwiastka do termometrów i ciśnieniomierzy do 2020 r.

Dania, Europa

Obcokrajowcy, którzy popełnili przestępstwo zostaną wysłani na duńską wyspę Lindholm

Duński rząd ogłosił, że obcokrajowcy, m.in. skazani za przestępstwa, będą umieszczeni w centrum deportacyjnym na wyspie Lindholm. Polityka ta jest częścią umowy zawartej między rządem koalicyjnym, składającym się z trzech konserwatywnych partii, a antyimigracyjną Duńską Partią Ludową. Za funkcjonowanie ośrodka odpowiedzialne będą duński Urząd ds. Więziennictwa i Nadzoru Kuratorskiego (Kriminalforsorgen) oraz policja. Centrum ma powstać do 2021 r.

Do zakładu o powierzchni 7 ha, położonego na wyspie, trafią osoby ze statusem pobytu tolerowanego, które nie mają pozwolenia na zamieszkanie w Danii, ale nie mogą zostać deportowane z przyczyn prawnych. Przewożeni będą tam też ci, którzy dokonali przestępstw, a ich wniosek o azyl został odrzucony. „Osoby uznane za więźniów tzw. niskiego ryzyka, w ciągu dnia będą mogły podróżować promem na ląd i z powrotem, a noce będą musiały spędzać w centrum deportacyjnym” – tłumaczy minister finansów Kristian Jensen. Obecnie osoby, które mają trafić na wyspę, przebywają w ośrodkach w Kærshovedgård, na Półwyspie Jutlandzkim.

W reakcji na propozycję duńskiego rządu Duńska Partia Ludowa opublikowała na Twitterze grafikę, przedstawiającą ciemnoskórego mężczyznę wyrzuconego na wyspę Lindholm. Minister finansów tłumaczył, że takie działanie pomoże kontrolować osoby skazane na deportacje, które nadal popełniały przestępstwa. Natomiast opozycja ostro skrytykowała propozycję rządu. – Uffe Elbaek, przywódca partii Alternatywa, określił ją „humanitarnym upadkiem” duńskiej polityki.

Afryka, Azja, Europa

Siedem krajów na świecie osiągnęło cele ONZ w walce z HIV/AIDS

Siedem krajów na świecie osiągnęło cele Organizacji Narodów Zjednoczonych, dotyczące diagnozy, leczenia i transmisji wirusa HIV. Wśród tych, które w tym roku spełniły wskaźniki 90-90-90, są: Wielka Brytania, Botswana, Kambodża, Dania, Eswatini, Namibia i Holandia, o czym informujemy z okazji Światowego Dnia AIDS, obchodzonego 1 grudnia.

Celem UNAIDS, projektu ONZ w walce z HIV/AIDS z 2016 r. [90-90-90], jest do 2020 r.: zdiagnozować 90% nosicieli wirusa HIV, 90% z nich zapewnić terapię i stłumić wirusa u 90% tych, którzy już są poddani leczeniu. W Europie średnia tych wskaźników wynosi 86-91-92.

Według Public Health England, agencji rządowej Ministerstwa Zdrowia Wielkiej Brytanii, do sukcesu przyczynił się wzrost badań na obecność HIV, używanie prezerwatyw i wcześniejsze poddawanie chorych terapii. Z kolei w Namibii, na znaczną poprawę wskaźników wpłynął m.in. program Total Control of Epidemic, prowadzony przez organizację Development Aid from People to People (DAPP) Namibia. Dzięki organizacji testy na obecność HIV są prowadzone nawet w najdalszych regionach kraju.

Jak wynika z corocznego raportu monitorowania HIV/AIDS, przygotowanego przez Światową Organizację Zdrowia wraz z Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), w 2017 r. w Europie Wschodniej wykryto obecność HIV u 130 tys. osób, z czego 75% nowych przypadków zachorowań odnotowano w Rosji i na Ukrainie.

Sytuacja pogarsza się również w Zimbabwe, gdzie kryzys gospodarczy spowodował brak środków na zakup leków dla pacjentów szpitali. Lekarze obawiają się, że jeśli ich pacjenci przerwą terapię lub będą przyjmować leki nieregularnie, doprowadzi to do powstania odpornych na działania farmaceutyków szczepów wirusa, które będą trudniejsze i droższe w leczeniu.

W ciągu ostatnich kilku lat naukowcy zaczęli pracować nad nowymi metodami walki z HIV, który w odróżnieniu od innych wirusów, potrafi wchodzić w fazę spoczynku, co sprawia, że jest wtedy niewidoczny dla układu odpornościowego i obecnie stosowanych terapii leczenia. Zainfekowane komórki, które występują w zbiorach wraz z wirusem, mogą atakować inne, zdrowe komórki, jeśli leczenie zostanie przerwane. Obecnie naukowcy testują różne podejścia do walki z uśpionym wirusem. Jedno z nich polega na wytrąceniu zainfekowanych wirusem HIV komórek ze stanu spoczynku, aby można było je zlokalizować i wyeliminować. Natomiast inna metoda stara się wykryć i zniszczyć komórki zainfekowane wirusem HIV, które znajdują się w fazie spoczynku.

Obecnie na świecie ok. 36,7 mln ludzi żyje z wirusem HIV. W 2017 r., z powodu chorób powiązanych z AIDS, zmarło 940 tys. osób, to jednak o 51% mniej niż w 2004 r., kiedy liczba śmiertelnych przypadków była najwyższa od 2000 r. i wyniosła 1, 9 mln.

Urzędy ds. zdrowia dopuściły na światowe rynki wadliwe implanty

Urzędy ds. zdrowia na całym świecie dopuściły na rynek implanty medyczne, które nie przeszły odpowiednich testów. Trwające rok śledztwo „The Implant Files”, dziennikarzy z Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), ujawniło rosnącą liczbę zgonów w wyniku niedokładnej kontroli urządzeń, a także niskie standardy testowania wymuszane przez branżę producentów implantów (niższe niż w przypadku nowych leków).

Według śledztwa przeprowadzonego w 36 krajach miliony implantów wszczepianych pacjentom – od protez po spirale antykoncepcyjne – były niebezpieczne dla zdrowia i powodowały m.in. przebijanie narządów, martwicę kości czy zatrucie krwi. Urządzenia łamały się po wszczepieniu i użyciu przez pacjenta lub były niesprawne. Mimo zapewnień ze strony branży, lekarzy i organów regulacyjnych o ich bezpieczeństwie, w ciągu ostatnich 10 lat prawdopodobnie przyczyniły się do śmierci 83 tys. osób i spowodowały obrażenia u 1,7 mln ludzi. W raporcie ustalono, że urządzenia, wycofywane ze względu na kwestie bezpieczeństwa w niektórych krajach, w innych wciąż były dostępne.

Do amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków w ciągu ostatniej dekady wysłano ponad 5,4 mln doniesień, napisanych przez lekarzy, producentów, prawników i pacjentów, dotyczących skutków ubocznych stosowania implantów, które mogły doprowadzić do poważnych urazów lub śmierci.

Śledztwo „The Implant Files” jest pierwszą w historii globalną kontrolą branży urządzeń medycznych i ich nadzorców, m.in. władz europejskich czy amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, na których opinii polegają inne kraje.

Australia uznała tzw. handel sierotami za formę współczesnego niewolnictwa

Australia stała się pierwszym krajem na świecie, który uznał tzw. handel sierotami za formę współczesnego niewolnictwa. Wprowadzone przepisy są częścią szerszej inicjatywy, która ma powstrzymać Australijczyków od udziału w programach wolontariackich w zagranicznych sierocińcach. „Zainteresowanie taką formą »turystyki« spowodowało problemy w Azji Południowo-Wschodniej” – mówi australijska senator Linda Reynolds, która nazwała ją „perfekcyjnym oszustwem XXI w.”.

Na stronie parlamentu Australii czytamy, że proceder związany z konkretnym rodzajem wykorzystywania dzieci, określany jako „handel sierotami” lub „osierocenie na papierze”, wiąże się z instytucjami – domami dziecka, które powstały, aby czerpać korzyści materialne z organizowania akcji wolontaryjnych, mających pomagać sierotom. W rzeczywistości jednak nie spełniają swojej roli.

Wiele dzieci, które trafiają m.in. do sierocińców w Nepalu czy Kambodży, pochodzi z biednych rodzin. 80% przebywających w placówkach ma przynajmniej jednego opiekuna. Rodzice decydują się na oddanie dzieci, aby zapewnić im opiekę i wykształcenie, ale w rzeczywistości wychowywanie się w ośrodkach szkodzi ich zdrowiu i rozwojowi. – Według Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych są one wykorzystywane przez właścicieli placówek do zdobywania pieniędzy i zmuszane do pokazów, interakcji lub zabaw z potencjalnymi darczyńcami, aby zachęcić ich do wpłat. Dzieci stały się „atrakcją turystyczną”, a wsparcie wolontariuszy napędza rozwój tej branży w wielu krajach na całym świecie.

Australia jest jednym z głównych darczyńców zagranicznych domów dziecka. Według raportu ReThink Orphanages ponad 57% australijskich uniwersytetów promuje odbywanie praktyk w sierocińcach, a średnio 14% tamtejszych szkół średnich organizuje wyjazdy, oferuje wolontariat lub zbiera fundusze na zagraniczne ośrodki dla sierot.

Archiwum briefa