brief
pl   -   en
Brief #20
Patriotyzm Malezyjczyków, wojna na fake newsy i RKO w rytmie „Macareny”
8 czerwca

Nucenie rytmu piosenki „Macarena” może pomóc w wykonywaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO)

Nucenie rytmu piosenki Macarena może pomóc w wykonywaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO). Tempo 103 uderzenia na minutę pomaga ludziom w wykonywaniu uciśnięć klatki piersiowej z odpowiednią szybkością – wynika z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Barcelońskim.

Naukowcy zaprosili do udziału w nich 164 studentów, którzy mieli wykonywać RKO na fantomach przez dwie minuty. Podzielono ich na trzy grupy. Pierwsza nie otrzymała żadnego zewnętrznego rytmu, druga słuchała metronomu z aplikacji na androida, a trzecia została poproszona o odtworzenie w głowie piosenki Macarena”. Wyniki badania pokazały, że dwie ostatnie grupy poradziły sobie z masażem serca znacznie lepiej niż studenci, którzy działali bez narzuconego rytmu. 91 proc. studentów z aplikacją wykonało w tempie 100-120 uciśnięć na minutę. Takie tempo osiągnęło 74 proc. słuchających Macareny” i 24 proc. pozostałych. Choć żadnej z grup nie udało się wykonywać uciśnięć na odpowiedniej głębokości nacisku (5-6 cm), naukowcy tłumaczą to trudnością w skupieniu się w tym samym czasie na odpowiedniej liczbie uciśnięć i ich głębokości.

Osoby korzystające z aplikacji z metronomem wykonywały masaż serca bardziej precyzyjnie, jednak miały większe opóźnienie przy pierwszych uciskach niż studenci słuchający piosenki. Profesor Enrique Carrero Cardenal zaangażowany w badania jest zdania, że piosenka może pomóc ludziom w wykonywaniu RKO w odpowiednim tempie, jeśli nie będą mieli aplikacji pod ręką.

PS
Jeśli nie przepadasz za Macareną”, polecamy całą listę innych znanych piosenek w tempie 103 uderzenia na minutę.

Azja

Setki cywilów zginęły w Rakce w 2017 r. podczas trwających cztery miesiące ataków międzynarodowej koalicji ze Stanami Zjednoczonymi na czele

Setki cywilów zginęły w Rakce w 2017 r. podczas trwających cztery miesiące ataków międzynarodowej koalicji ze Stanami Zjednoczonymi na czele.

Na potrzeby raportu Amnesty International (AI), opublikowanego 5 czerwca, pracownicy organizacji odwiedzili 42 lokalizacje ataków powietrznych w Rakce i rozmawiali ze 112 cywilami z czterech rodzin zamieszkujących miasto. Rozmówcy AI mówili o 90 bliskich i sąsiadach, którzy zginęli. W wyniku bombardowania z powietrza jedna z rodzin straciła 39 krewnych. Francuskie i brytyjskie siły koalicji przeprowadziły dziesiątki tysięcy nalotów. Za ponad 90 proc. z nich odpowiedzialne były Stany Zjednoczone, które przyznały się też do wystrzelenia 30 tys. pocisków artyleryjskich – informuje w raporcie AI. Organizacja wezwała również członków koalicji do zbadania zarzutów o stosowanie przemocy i do podania liczby ofiar cywilnych, a także do publicznego poinformowania o liczbie ofiar i rozmiarze zniszczeń dokonanych w Rakce.

ISIS przejęło Rakkę w styczniu 2014 r. Od tego czasu terroryści stosowali na mieszkańcach represje, m.in. publiczne biczowania i egzekucje, aresztowali również dysydentów i aktywistów. Ofensywa międzynarodowej koalicji wojsk brytyjskich, francuskich i amerykańskich, wspierających działania Syryjskich Sił Demokratycznych, rozpoczęła się 6 czerwca 2017 r. i miała na celu wyparcie ISIS z Rakki. Operacja zakończyła się 12 października 2017 r.

Pentagon oświadczył 1 czerwca, że w wyniku działań militarnych, prowadzonych w 2017 r. w Syrii, Iraku, Afganistanie i Jemenie, zginęło 500 cywilów. Grupa Airwars, monitorująca ataki koalicji, której przewodziły Stany Zjednoczone, szacuje, że liczba śmiertelnych ofiar wśród cywilów w Iraku, Syrii i Libii może wynieść od 3 923 do 6 102 osób. Jak informuje CNN, w raporcie Pentagonu jest też mowa o kolejnych 450 raportach o ofiarach cywilnych. Dokumenty te mają zostać przeanalizowane.

Raport Pentagonu jest pierwszym od czasu, kiedy były prezydent Barack Obama pod koniec swojej kadencji podpisał dekret zobowiązujący Departament Obrony Stanów Zjednoczonych do badania liczby ofiar cywilnych poniesionych w wyniku działań militarnych.

Azja

Kobiety pracujące w fabrykach odzieżowych zaopatrujących GAP i H&M w pięciu azjatyckich krajach są wykorzystywane fizycznie i seksualnie

Kobiety pracujące w fabrykach odzieżowych zaopatrujących GAP i H&M w pięciu azjatyckich krajach są wykorzystywane fizycznie i seksualnie. W dwóch raportach Global Labor Justice przedstawia wyniki rozmów z ponad 540 pracownicami fabryk. Według organizacji przypadki wykorzystywania są wynikiem niskich kosztów i presji związanej z krótkimi terminami produkcji, którym kobiety nie są w stanie sprostać.

Model łańcucha dostaw szybkiej mody” firm H&M i GAP powoduje nieracjonalne cele produkcyjne i kontrakty oparte na cenach dumpingowych. W rezultacie zatrudnione w fabrykach kobiety muszą pracować w godzinach nadliczbowych, za które nie dostają wynagrodzenia. W opublikowanych w zeszłym tygodniu raportach kobiety przyznają, że były obrażane, bite i karane przez kierowników produkcji za nierealizowanie zadań w wyznaczonych terminach. Zdaniem Toli Moeun, dyrektor organizacji Central Cambodia zaangażowanej w badania, większość tych przypadków nie jest zgłaszana w obawie przed zemstą w miejscu pracy.

Zarzuty dotyczące przemocy zostały udokumentowane w raporcie rozmowami przeprowadzonymi z kobietami pracującymi w fabrykach obu firm w Indiach, Kambodży, Bangladeszu, Indonezji i na Sri Lance, w okresie od stycznia do maja 2018 r. Zarówno GAP, jak i H&M zobowiązały się zbadać sprawę i odpowiedzieć na zarzuty.

Ameryka Północna

Meksykańskie partie polityczne wykorzystywały boty i fake newsy, żeby wpłynąć na decyzje elektoratu w czasie wyborów prezydenckich

Meksykańskie partie polityczne wykorzystywały boty i fake newsy, żeby wpłynąć na decyzje elektoratu w czasie wyborów prezydenckich 1 czerwca. Oskarżenia pojawiły się ze strony dziennikarzy, badaczy i aktywistów.

Samantha Bradshaw z Uniwersytetu Oksfordzkiego badała wykorzystywanie botów i trolli w manipulowaniu opinią publiczną podczas wyborów prezydenckich w 2012 r., które zwyciężył Enrique Peña Nieto, przywódca Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI). Jej zdaniem aktywność w Internecie w tegorocznych wyborach przypomina to, co działo się w 2012 r. W swojej pracy opublikowanej w ubiegłym roku napisała, że sponsorowane przez rząd spamboty były wykorzystywane w Meksyku, aby docierać do dziennikarzy i szerzyć dezinformację”.

Alberto Escorcia, założyciel bloga Lo Que Sigue, który śledził automatyczne konta w tegorocznych wyborach, mówił, że boty używane są co najmniej od 2010 r., ale ich stosowanie nasiliło się w ostatnich latach. Wspomina również, że w tym roku wiadomości wysyłane z automatycznych kont były skierowane przeciwko Delfinie Gomez Álvarez z Narodowego Ruchu Odrodzenia (Morena) i dotyczyły głównie jej płci. Bloger zdecydował się opuścić Meksyk przed wyborami. Za tropienie botów grożono mu śmiercią.

Inicjatywa Verificado 2018 powstała w odpowiedzi na publikowanie fake newsów. Korzystający z mediów społecznościowych używali hashtaga #QuieroQueVerifiquen (Chcę, żebyście to sprawdzili – przyp. red.). Badacze z organizacji weryfikowali opublikowane wiadomości i oceniali ich zgodność z prawdą. Jednym z fake newsów, który pojawił się w tym roku, była ankieta przeprowadzona przez New York Timesa”, wskazująca na 42 proc. poparcia dla kandydata PRI. W rzeczywistych badaniach zajmował trzecią pozycję, z poparciem ok. 20 proc.

Narzędzia internetowej propagandy są też wykorzystywane w cyberwojnie między Katarem a Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Kraje stosują przeciwko sobie ataki hakerskie, fake newsy i boty rozsyłające tweety. Pierwszy atak hakerski na Katarską Agencję Informacyjną (QNA) odbył się 24 maja 2017 r. Inne działania w cyberprzestrzeni nasiliły się od 5 czerwca 2017 r., kiedy dziewięć krajów całkowicie zerwało stosunki dyplomatyczne z Katarem, podając za powód wspieranie przez państwo organizacji terrorystycznych. Wśród nich były Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska.

Azja

3,7 mln afgańskich dzieci w wieku 7-17 lat nie ma dostępu do edukacji

3,7 mln afgańskich dzieci w wieku 7-17 lat nie ma dostępu do edukacji. Aż 73 proc. z nich (2,7 mln) to dziewczęta – wynika z raportu UNICEF. Liczba dzieci, które nie uczęszczają do szkoły, wzrosła pierwszy raz od czasu obalenia rządów Talibów przez amerykańską inwazję w 2001 r. Fundamentaliści islamscy zamykali wówczas szkoły, a dziewczętom zabraniali się uczyć.

Według organizacji przyczyną problemu jest trwający w Afganistanie konflikt, pogarszająca się sytuacja kraju, bieda i dyskryminacja kobiet. 85 proc. dziewcząt bez dostępu do edukacji mieszka w najbardziej poszkodowanych prowincjach: Kandahar, Helmand, Wardak, Paktika, Zabol i Oruzgan, gdzie dzieci są narażone na molestowanie, wykorzystywanie do pracy i rekrutację do uzbrojonych gangów.

Raport podkreśla wysoki odsetek dziewcząt pozbawionych możliwości edukacji, ze względu na częstą praktykę wydawania ich za mąż i na przesiedlenia rodzin w wyniku wojny.

Od czasu obalenia władzy w 2001 r. Talibowie prowadzą wojnę ze wspieranym przez Zachód rządem w Kabulu. W ostatnich miesiącach islamscy fundamentaliści wzmocnili ataki w całym kraju. W pierwszych trzech miesiącach br. śmierć poniosły 763 osoby, a 1 495 zostało rannych.

Ameryka Północna

Departament Energii Stanów Zjednoczonych pracuje nad planem subsydiowania elektrowni węglowych i nuklearnych

Departament Energii Stanów Zjednoczonych pracuje nad planem subsydiowania elektrowni węglowych i nuklearnych. Wejście projektu w życie oznaczałoby bezprecedensową ingerencję państwa w amerykański rynek energetyczny. Jak informuje The Wall Street Journal”, plan ma zmusić operatorów sieci do odbioru energii z dotowanych źródeł przez dwa lata, w celu zapewnienia ich rentowności.

Projekt memorandum jest reakcją na trudności, z jakimi od kilku lat zmaga się sektor elektrowni węglowych i nuklearnych, konkurujący z odnawialnymi źródłami energii, gazem ziemnym i ropą naftową. To też kolejna próba wsparcia obu sektorów. W styczniu br. Państwowa Komisja Regulacji Energii odrzuciła propozycję Donalda Trumpa, dotyczącą udzielenia przez państwo pomocy zagrożonym sektorom, uznając ją za nieuzasadnioną i niesłuszną.

Krytycy projektu, w tym operatorzy sieci, uważają, że ingerencja państwa może być szkodliwa dla rynku i wpłynąć na wzrost cen energii.

Europa

Debaty nad projektem węgierskiej ustawy zwanej „Stop Soros”

Osobom i organizacjom, pomagającym migrantom ubiegającym się o azyl, może grozić kara więzienia. Węgierski parlament 5 czerwca rozpoczął debatę nad projektem ustawy, nieformalnie zwanej planem Stop Soros. Jego inicjatorem jest partia Fidesz, której przewodniczy Victor Orbán. Jeśli ustawa zostanie przyjęta, zacznie obowiązywać miesiąc po uchwaleniu.

Zaangażowanie się w działania wspierające nadanie statusu azylanta nielegalnemu imigrantowi lub umożliwienie uzyskania prawa do pobytu osobie, która nielegalnie przekroczyła granicę, będą postrzegane jako ułatwienie nielegalnej imigracji, czyli jako przestępstwo karane pozbawieniem wolności od 5 do 90 dni” – napisał na swoim blogu Zoltán Kovács, rzecznik prasowy Victora Orbána. Regularne popełnianie tego przestępstwa może prowadzić do ograniczenia wolności nawet do roku i wydania zakazu przebywania w obrębie 8 km od granicy.

We wcześniejszej wersji ustawy funkcjonował zapis o nadzorze organizacji pozarządowych przez służby bezpieczeństwa narodowego i nałożeniu na te organizacje 25 proc. podatku od finansowania z funduszy zagranicznych. Partia rządząca usunęła jednak ten zapis.

Ustawa Stop Soros” była kluczowym punktem programu Fideszu w kwietniowych wyborach parlamentarnych. W swojej kampanii partia oskarżyła Georga Sorosa o finansowanie mediów i organizacji pozarządowych przyciągających migrantów na Węgry i niszczących chrześcijańską Europę”. Nowa ustawa ma być skierowana w rzekomą siatkę agentów Sorosa” na Węgrzech, jednak szczególnie dotyczy tych, którzy pomagają osobom ubiegającym się o azyl.

Organizacje pozarządowe są zdania, że ustawa w obecnej formie jest zła. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) zarzuca jej pozbawienie ludzi koniecznej pomocy, agresywny język debaty publicznej i pogłębienie rosnącej ksenofobii.

Nowa metoda wykrywania nowotworów z krwi, pozwala na wykrycie raka przed wystąpienie objawów

Wczesne wykrycie 10 rodzajów nowotworu na podstawie badania krwi może być wykorzystywane do diagnozowania choroby nowotworowej przed wystąpieniem jej objawów. Badanie, które nie zostało jeszcze opublikowane, polegało na pobraniu swobodnie pływającego we krwi DNA komórek, także nowotworowych. Przeprowadzony test pozwolił określić, czy pacjent ma raka, a połączone ze sobą różne rodzaje płynnych biopsji” są w stanie ustalić, gdzie w ciele pacjenta występuje nowotwór. Nowa metoda może pomóc nie tylko wcześniej wykryć raka i jego nawroty, lecz także sprawdzić skuteczność stosowanej metody leczenia. Więcej o badaniach naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore (USA) pisaliśmy tutaj.

Kolejne metody leczenia nowotworów dotyczą również raka piersi i raka prostaty. Okazuje się, że kobiety ze zdiagnozowanym rakiem piersi we wczesnym stadium rozwoju nie muszą przechodzić chemioterapii. Badania zostały przeprowadzone przez Albert Einstein Cancer Center w Nowym Jorku, na podstawie testu genetycznego wykonanego na próbie 10 273 kobiet. Jego wyniki pokazały nieznaczną różnicę szansy przeżycia 9 lat przez kobiety, u których zastosowano chemioterapię (współczynnik wynosił 93,8 proc.), a pacjentkami, które po operacji wycięcia guza były poddawane terapii hormonalnej (93,9 proc.). 4 czerwca Wielka Brytania zaczęła działać w oparciu o te wyniki badań. Szacuje się, że dzięki temu rocznie 3 tys. Brytyjek nie będzie poddawanych chemioterapii.

W przypadku raka prostaty zespół lekarzy z Instytutu Badań nad Rakiem i szpitala Royal Marsden w Londynie zauważył, że skuteczna może okazać się immunoterapia, stosowana dotąd u pacjentów chorych na raka skóry lub raka płuc. Jej działanie polega na zaatakowaniu nowotworu przez układ odpornościowy pacjenta. Przykładem skuteczności metody jest 72-letni Michael English, u którego w 2005 r. zdiagnozowano raka prostaty. Przez dwa lata stosował pembrolizumab, wykorzystywany przy immunoterapii, który całkowicie wyleczył go z raka. Michael był jednym z 258 pacjentów, u których testowano skuteczność tego leku. Prof. Johann de Bono, który brał udział w badaniach, podkreśla, że metoda nie jest skuteczna u wszystkich pacjentów – tylko u 10-15 proc. z nich zaobserwowano jakąkolwiek reakcję. Badacze z Londynu zauważyli, że metoda najlepiej sprawdza się u pacjentów z najbardziej zmutowanym nowotworem. Kolejnym krokiem w badaniach będzie rozpoznanie, dla mężczyzn o jakich cechach i w jakim stadium choroby działanie leku okaże się skuteczne.

Azja

Rząd Malezji zorganizował akcję crowdfundingową w celu spłacenia długu publicznego

Rząd Malezji zorganizował akcję crowdfundingową w celu spłacenia długu publicznego. W ciągu doby Malezyjczycy wpłacili na specjalny fundusz prawie 2 mln dol. Obecnie zadłużenie kraju wynosi 250,8 mld dol., co stanowi 80 proc. jego PKB.

Minister finansów Lim Guan Eng podkreślił w przemówieniu, że ludzie dobrowolnie chcą dzielić się swoimi zarobkami z rządem, aby pomóc zmniejszyć wysokość zadłużenia. Pieniądze, wpłacane na państwowy fundusz Malaysia Hope Fund”, pojawiają się na koncie w lokalnym banku, a obywatele Malezji mogą dokonywać wpłat w ringgitach (tamtejszej walucie – przyp.red.).

Pomysł władz na kampanię crowdfundingową narodził się po tym, jak 27-letnia Malezyjka rozpoczęła akcję Please Help Malaysia!” na portalu crowdfundingowym GoGetFunding. Mahathir bin Mohamad, 92-letni premier Malezji, przywódca partii Pakatan Harapan, która zwyciężyła w wyborach 9 maja br., zobowiązał się do redukcji zadłużenia kraju. Za cel postawił sobie również znalezienie pieniędzy, które zaginęły” w ostatnim skandalu korupcyjnym. Wówczas były premier Najib Razak został oskarżony o kradzież 700 mln dol. z funduszu państwowego 1Malaysian Development Berhad. W 2015 r. zniknęło z niego 11 mld dol., które miały zostać przelane na konta banków i obligatariuszy. Aby zmniejszyć wydatki państwa, Mahathir zobowiązał się również do obniżenia pensji ministrom, przeglądu dużych projektów i redukcji agend rządowych. Z drugiej strony planuje zlikwidować podatek od towarów i usług, co ograniczy jednak wpływy do budżetu.

Archiwum briefa