pl   -   en

Dziewięć redakcji, cztery kraje, tysiące dzieci: ProPublica rozpoczyna poszukiwania młodych imigrantów

„To początek pracy dla naszej redakcji. Jesteśmy transparentni – nie ukrywamy tego, co wiemy. Nie ukrywamy, gdy czegoś nie wiemy. I prosimy o pomoc, gdy jej potrzebujemy”.


Artykuł Christine Schmidt został opublikowany w serwisie Niemanlab.


Jak można odnaleźć każde z tysięcy dzieci cudzoziemców, które rząd trzyma gdzieś pod kluczem? Trzeba zrobić o nich materiał dziennikarski. Wspólnymi siłami.

Osiem, a w zasadzie nawet dziewięć redakcji z różnych krajów połączyło siły i pracuje razem, aby ustalić, gdzie wspomniane dzieciaki zostały zabrane i ile ich dokładnie jest. „Pomóż nam doliczyć się każdego dziecka” – apeluje redakcja Intercept.

W inicjatywie biorą udział: ProPublica, BuzzFeed News, Univision News, The Intercept, Frontline, Texas Tribune, Animal Político (Meksyk), El Faro (Salwador) i Plaza Pública (Gwatemala). Proszą czytelników o informacje, gdzie mogą się znajdować dzieci. Najlepiej z dołączonym potwierdzeniem, gdzie dana osoba była przetrzymywana, gdzie pracowała lub nadal pracuje oraz kim dokładnie jest (imię, nazwisko) – w językach hiszpańskim, angielskim i portugalskim.

Projekt rozpoczął się od opublikowania przez ProPublica mapy wszystkich znanych placówek, w których mieszkają dzieci oddzielone od rodziców na granicy oraz nieletni, którzy granicę przekroczyli sami. Dzięki temu czytelnicy mogą lepiej zrozumieć skalę i bliskość problemu, natomiast agencje rządowe – zostać pociągnięte do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

„To była dla ProPublica jedna z naprawdę istotnych chwil. Spotkaliśmy się tydzień wcześniej i ustaliliśmy, że musimy zmienić nasze podejście, skupić się na opisywaniu historii związanych z polityką zerowej tolerancji” – pisze Adriana Gallardo, reporterka.

Nigdy wcześniej ProPublica nie opracowała w tak krótkim czasie tak dużego projektu polegającego na współpracy różnych redakcji. Współdziałała wprawdzie z innymi podmiotami ze świata, ale po raz pierwszy opublikowała mapę i kwestionariusze zaangażowania jednocześnie w wielu krajach.

Gallardo podkreśla, że ProPublica przekazuje informacje partnerom, którzy mogą tworzyć artykuły i reportaże zgodnie ze swoją wolą, ale są też zobowiązani do dzielenia się formularzami i mapą ze swoimi odbiorcami. Na projekcie koncentruje się kilkanaście osób z redakcji ProPublica: z zespołów aplikacji informacyjnych, zespołów badawczych i reporterskich. „Gdy zdobędziemy więcej informacji, więcej reporterów zaangażuje się w proces dziennikarski. To główny cel” – zapowiada Gallardo.

Media zajmują się kryzysem migracyjnym od dłuższego czasu, co odbijało się echem już w latach prezydentury Baracka Obamy. Podczas kadencji Donalda Trumpa sytuacja się pogorszyła, ponieważ jego urzędnicy postanowili oddzielać dzieci od rodziców na granicy państwa. Przykuło to uwagę opinii publicznej, zwłaszcza po ujawnionym przez ProPublica nagraniu małych dzieci płaczących w jednym ze schronisk tymczasowych. W ciągu dziewięciu dni od pojawienia się informacji redakcja Texas Tribune dodała 78 tweetów do tego wątku. Media zaczęły krytykować postępowanie władz, czego przykładem jest okładka magazynu „Time” przedstawiająca Trumpa i imigrantkę z Hondurasu (która tak naprawdę nie została oddzielona od matki). W politycznych programach telewizyjnych przewijali się różni goście, nikt natomiast nie słyszał głosu osób naprawdę zaangażowanych w problem migracyjny. W międzyczasie zbiórka charytatywna na Facebooku mająca pomóc rodzinom z rodzin imigranckich stała się tak popularna, że przekroczyła 20 mln dolarów (początkowo celem było zgromadzenie 1500 dolarów).

Teraz media pracują, aby osiągnąć jeszcze więcej.

Jak podaje Gallardo, większość napływających informacji jest związana z obiektami, a nie z dziećmi, reporterka jednak zachowuje optymizm. Również dlatego, że międzynarodowi współpracownicy i inni partnerzy pomogą rozpowszechnić akcję. „To początek pracy dla naszej redakcji. Jesteśmy transparentni – nie ukrywamy tego, co wiemy. Nie ukrywamy, gdy czegoś nie wiemy. I prosimy o pomoc, gdy jej potrzebujemy”.

„Nasi czytelnicy są bardzo entuzjastycznie nastawieni do możliwości pomocy w zwiększaniu zasięgu mapy, szczególnie że reakcja naszego rządu na kryzys była bardzo nieśmiała, niezgrabna i podporządkowana USA – pisze Enrique Naveda, redaktor naczelny portalu Plaza Pública, który już wcześniej współpracował z międzynarodowymi koalicjami, takimi jak ICIJ (Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych) – Nasze oczekiwania dotyczące tego sojuszu to przede wszystkim oferowanie usług imigrantom oraz wywieranie bezpośredniego wpływu politycznego, aby polityka w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Środkowej była bardziej humanitarna”.

W dniu wyborów w 2016 r. ProPublica zainicjowała inny duży projekt, nazwany Electionland. Na przygotowania redakcja miała wtedy zdecydowanie więcej czasu. Następnie 450 dziennikarzy z ok. 250 serwisów informacyjnych monitorowało uchybienia podczas procesu głosowania w 47 stanach (i w Dystrykcie Kolumbii). ProPublica pracuje również nad materiałem dokumentującym nienawiść – ogólnokrajowym projektem śledzenia przestępstw z nienawiści, z udziałem partnerów takich jak Univision, New York Times, Meedan, PBS NewsHour czy mniejsze, lokalne media.

W witrynie Poynter David Beard zwrócił uwagę, że inne serwisy informacyjne, przykładowo Texas Tribune i Washington Post, także próbują gromadzić informacje na ten temat, podobnie jak grupa naukowców studiujących materiały w bibliotekach uniwersyteckich.

Zamknij