pl   -   en

Crowdsourcing jako metoda oceny mediów może zadziałać, ale nie w sposób proponowany przez Facebooka.

W ostatnim badaniu zadano użytkownikom Facebooka pytanie, czy wydawcy mogą być „wystarczająco skuteczni w zmniejszaniu liczby nieprawdziwych wiadomości krążących w mediach społecznościowych”. Facebook będzie jednak musiał dokonać jednej ważnej zmiany w swoim planie.


Artykuł autorstwa Laury Hazard Owen, został opublikowany w serwisie Niemanlab.


19 stycznia prezes Facebooka Mark Zuckerberg przedstawił strategię, według której jego firma będzie pozycjonować źródła informacji w nowej wersji Aktualności (News Feed). „Doszliśmy do wniosku, że to społeczność Facebooka powinna decydować, które źródła wiadomości są najbardziej wiarygodne” – napisał.

Strategia ta – w ramach której użytkownicy mieliby odpowiadać na dwa pytania: czy znają dane źródło wiadomości i na ile mu ufają – generalnie została odebrana sceptycznie. – Dostałem wiadomość od dziennikarza z pytaniem, co o tym myślę. Zacząłem więc wymieniać wszystkie powody, dla których uważam ten pomysł za fatalny – powiedział David Rand, profesor psychologii z Yale. On i Gordon Pennycook opublikowali wspólnie większość z często omawianych w ostatnim czasie badań związanych z fake newsami. – W pewnym momencie zrozumiałem jednak, że jest to w zasadzie pytanie empiryczne. Dlaczego więc nie sprawdzić go w praktyce – dodał Rand.

W roboczym dokumencie opublikowanym na początku lutego Rand i Pennycook napisali, że strategia podobna do planów Facebooka może zadziałać zaskakująco skutecznie: „Nieprzychylne traktowanie przez algorytm źródeł wiadomości o niskich ocenach wiarygodności w crowdsourcingu może być – jeżeli zostanie poprawnie wdrożone – dość skuteczne w zmniejszaniu ilości dezinformacji w Internecie” – napisali autorzy.

Istnieje jednak wielkie „ale”. Rand i Pennycook zauważyli, że oceny zaufania ustalone na podstawie crowdsourcingu są mniej wiarygodne, jeśli wykluczają oceny osób, które nie znały przed badaniem danego serwisu. A taki właśnie system planuje wdrożyć Facebook.

– Pytamy ludzi, czy są zaznajomieni z wydawcą wiadomości. Jeśli nie, nie ma nawet sensu pytać ich, czy temu wydawcy ufają – napisał w zeszłym miesiącu Adam Mosseri, wiceprezes Facebooka do spraw kanałów informacyjnych. – Wszelkie dane, badające wiarygodność wiadomości, nie są brane pod uwagę, jeżeli pytane osoby nie poznały wcześniej ich źródła.

Rand i Pennycook potwierdzają, że „brak znajomości źródła wpływa na brak zaufania do wiadomości”. Dla przykładu: jeżeli ktoś nie słyszał o portalu zawierającym fake newsy o nazwie, powiedzmy, worldnewsdailyreport.com, będzie automatycznie mniej ufał zawartości, która jest tam zamieszczona. Wykluczanie ocen uczestników badania, którzy nie znają danego źródła wiadomości, innymi słowy, liczenie głosów tylko tych, którzy mówią, że spotkali się już z worldnewsdailyreport.com – „radykalnie zmniejsza różnicę badawczą między wiadomościami pochodzącymi z mediów mainstreamowych i tymi z serwisów skrajnie stronniczych lub bazujących na fake newsach”.

Rand i Pennycook wykorzystali Mechanical Turk –  usługę internetową Amazona, służącą do crowdsourcingu prostych zadań. Przeprowadzili ankietę wśród 1000 mieszkańców USA. Ankietowanym zadano dwa pytania: czy spotkali się już z daną stroną internetową wcześniej oraz jak bardzo ufają obecnym tam wiadomościom (formuła pytania została oparta na prawdziwej ankiecie, którą zalecił Facebook). Pytania dotyczyły 20 źródeł mainstreamowych, 20 mocno stronniczych (na przykład: Breitbart, Daily Kos, Infowars) i 20 bazujących na fake newsach. W tym ostatnim przypadku kryterium wyboru stanowiła obecność wiadomości z niektórych stron na serwisie snopes.com, który zajmuje się weryfikacją fake newsów (trafiły tu więc takie strony jak news4ktla.com czy newsexaminer.net). Następnie uczestnicy badania otrzymali test świadomego myślenia, CRT – Cognitive Reflection Test, (wyniki tej części badania nie są omawiane w niniejszym artykule) i wypełnili kwestionariusz demograficzny, zawierający również pytania o preferencje polityczne.

Rand i Pennycook stwierdzili „wyraźne różnice w zaufaniu do serwisów skrajnie stronniczych”, ale były one „znacznie mniejsze niż ogólna różnica między mediami mainstreamowymi a mniej renomowanymi stronami internetowymi”. Ogólnie rzecz biorąc, ocena wiarygodności mediów oparta na metodzie crowdsourcingu „świetnie sprawdziła się w kwestii odróżnienia źródeł wiarygodnych od niewiarygodnych”. Pod warunkiem, że wyniki nie były filtrowane na podstawie wcześniejszych doświadczeń pytanego z witryną.

Gdy jednak wspomniany filtr, z którego chce korzystać również Facebook, zostanie zastosowany, wyniki ulegają zmianie: różnica w zaufaniu czytelników do witryn mainstreamowych, skrajnie stronniczych oraz zawierających fake newsy zmniejsza się.

„Jeżeli z ocen wiarygodności witryn dokonanych na podstawie metod crowdsourcingowych wykluczymy opinie tych uczestników, którzy wcześniej nie zaznajomili się z wybranymi witrynami, same wyniki badań stają się nierzetelne” – piszą Rand i Pennycook. „Nieznajomość źródeł to ważna przesłanka do okazania braku zaufania do nich. Nasze badania zdecydowanie sugerują, że pomijanie odpowiedzi osób niezaznajomionych z wybranymi źródłami wiadomości to ogromny błąd. A przecież celem crowdsourcingowych badań zaufania jest oddzielenie tych mainstreamowych od skrajnie stronniczych i zawierających fake newsy”. Pewną nadzieją napawa fakt, że pracownicy Facebooka czytają opracowania Randa i Pennycooka. Tak przynajmniej twierdzi ten pierwszy. Pozbyli się znacznika “zakwestionowany przez osobę trzecią”, co znaczy, że biorą pod uwagę trwające badania.

Wyniki te odpowiadają modelowi zaufania do mediów, które można nazwać „wstępnie sceptycznym”. Jest też drugi model nazywany „wstępnie agnostycznym”. „Wstępnie sceptyczny” model zakłada, że ludzie traktują źródło wiadomości, o którym wcześniej nie słyszeli, jako niewiarygodne. – Działa tu zasada, że lepiej być nieufnym – tłumaczy Rand. Gdy ktoś lepiej zaznajomi się z danym kanałem informacyjnym, może zmienić zdanie. – Dowód? Jest wiele środków przekazu, które nie cieszą się ani dobrą rozpoznawalnością, ani zaufaniem. Jest również wiele cieszących się dużym zaufaniem i rozpoznawalnością. Mniej jest natomiast środków przekazu z dużą rozpoznawalnością a niskim zaufaniem – tłumaczy David Rand.

– To nie jest tak, że skoro coś znasz, to automatycznie masz do tego zaufanie. Jeśli spojrzysz na takie serwisy jak Breitbart czy Infowars, i porównasz je z innymi skrajnie stronniczymi, zauważysz, że ich rozpoznawalność jest wyższa niż wiarygodność. Czytelnicy znają je lepiej, ale wcale bardziej im nie ufają.

Przy okazji można przedstawić wyniki ankiety przeprowadzonej przez Randa i Pennycooka. Z pełnej listy wszystkich 60 źródeł ocenianych na podstawie znajomości i wiarygodności, w tej drugiej kategorii najlepiej wypadła amerykańska sieć stacji telewizji publicznej PBS. I to zarówno wśród wyborców demokratów, jak i republikanów. Na drugim miejscu, według wyborców republikańskich, znalazła się telewizja Fox News. Głosujący na demokratów postawili na “The New York Times”. Jeśli połączyć wyniki ankiet obu grup wyborców, ranking prezentuje się następująco: 1. PBS 2. “The New York Times” 3. NBC ex aequo z CBS 5. “The Washington Post”.

Kwestia zaufania do źródła sprawia potencjalne problemy dla „stosujących wysokie standardy środków przekazu, które są mniej rozpoznawalne lub nowe na rynku medialnym”, zauważają autorzy badań. Korzystanie z crowdsourcingu jako metody badawczej, biorącej pod uwagę nieznajomość źródła, sprawi, że takie ambitne a mniej znane serwisy będą miały kłopot ze zbudowaniem pozycji na rynku. „Można zostawić wszystkie oceny odzwierciedlające znajomość środków przekazu. Część serwisów informacyjnych o złej jakości nie znajdzie się wtedy w wynikach badania. Części tych dobrych również tam nie zobaczymy” –  podkreśla Rand. – Jeżeli jednak crowdsouring nie weźmie pod uwagę ocen od osób, które nie znają wskazanych serwisów, algorytm dopuści do publikacji wiadomości z wielu kiepskich środków przekazu, ale i wielu wartościowych”.

Możliwym rozwiązaniem dla Facebooka byłoby podjęcie samodzielnej decyzji, w jakim stopniu oprze swoje działania na kryterium nieznajomości źródeł, jak ważne jest dla serwisu eliminowanie złych jakościowo środków przekazu, a jak istotne wpuszczanie do Aktualności tych dobrych. Według Randy’ego „lepszym rozwiązaniem byłoby wypracowanie metody, w której Facebook udostępnia użytkownikom fragment tekstu z nieznanego im wcześniej źródła, a dopiero potem oceniają oni to źródło”. Naukowiec zaproponował system, w którym próbki artykułów wybierane są losowo z serwisu informacyjnego, a każdy użytkownik widzi inny nagłówek artykułu przed dokonaniem oceny źródła. – Byłby to proces znacznie wolniejszy i bardziej kosztowny dla Facebooka, ale jest w nim potencjał – twierdzi Rand. Uważa, że Facebook powinien tak robić w przypadku wszystkich źródeł wiadomości, które jego użytkownicy mają oceniać, ponieważ serwisy szczególnie stronnicze oraz przekazujące fake newsy mają często nazwy brzmiące bardzo podobnie do nazw wartościowych serwisów. – To poważne wyzwanie – przyznaje naukowiec.

Istniały, oczywiście, różnice w ocenie treści wiadomości pomiędzy badanymi o poglądach republikańskich i demokratycznych. Wyborcy demokratów mieli większe zaufanie do prawie wszystkich mainstreamowych mediów za wyjątkiem Fox News. Głosujący na republikan natomiast częściej ufali mediom skrajnie stronniczym oraz zawierającym fake newsy. „Można to wyjaśnić teorią mówiącą, że republikanie, jako ludzie ceniący sobie indywidualizm, skłaniają się ku bardziej alternatywnym źródłom wiadomości” – tłumaczą Rand i Pennycook. Pozytywnym aspektem tych badań jest konkluzja, że „osądy wiarygodności źródeł wiadomości to kolejny przykład, gdzie rzetelność wygrywa z faworyzowaniem opinii grupy”.

– Moja ogólna opinia na ten temat jest następująca: rozumowanie umotywowane, negatywne nastawienia, które w dzisiejszych czasach cieszą się tak dużym zainteresowaniem, to wszystko jest trochę przereklamowane – podsumowuje David Rand. – Te zjawiska istnieją, nie ma co do tego wątpliwości, lecz są sprawą drugorzędną. Zdolność ludzi do rozpoznania, co jest prawdziwym źródłem informacji lub wiarygodną wiadomością, jest w tym przypadku ważniejszym czynnikiem poznawczym.

Czytaj również

Zamknij