brief
pl   -   en

Brief

Cotygodniowy przegląd ważnych informacji ze świata

Zapisz się do naszego newslettera, a w każdy piątek o godz. 8 znajdziesz w swojej skrzynce e-mailowej podsumowanie minionego tygodnia, a w nim ważne wydarzenia społeczne, polityczne, gospodarcze, naukowe z całego świata. Wyselekcjonowane, nieszablonowe, w czytelnej i ciekawej formie. Otrzymasz wiadomości z linkami do źródeł, abyś sama mogła/sam mógł dowiedzieć się jeszcze więcej i poznać kontekst opisywanych wydarzeń.

Naciskając „Zapisz się”, wyrażam zgodę na przesyłanie newslettera Brief przez Outriders Sp. not-for-profit Sp. z o.o. i akceptuję regulamin.

Czytam newsletter @outrid3rs.brief, który przyszedł do mnie w piątek. jedyny newsletter, który otwieram nawet z kilkudniowym opóźnieniem :)

Julia, Wrocław

Brief to świetna sprawa. Czuje, że stanie się moją obowiązkową lekturą w piątkowe poranki. Obowiązkową i przyjemną.

Sebastian, Pabianice

Archiwum briefa

Syria, Azja

Dowódca Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG) zapowiada rozpoczęcie rozmów pokojowych z syryjskim rządem

Dowódca Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), milicji syryjskich Kurdów, zapowiedział, że wobec pozytywnej reakcji rządu syryjskiego wkrótce powinny rozpocząć się rozmowy pokojowe między stronami. Kurdowie obawiają się wkroczenia wojsk tureckich na ich terytoria. Natomiast prezydent Baszar al-Asad zarzucił prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi złamanie umowy z 1998 r. w sprawie obecności Turcji w północnej Syrii. Asad, wraz ze wspierającą go Rosją, rozważa również zerwanie zawieszenia broni i atak na Idlib, gdzie rządy przejęła niedawno powiązana z Al-Kaibojówka Hayat Tahrir al-Szam, która ma dobre relacje z lokalną społecznością i nie stosuje brutalnych metod władzy. Wspólny, rosyjsko-syryjski atak na Idlib oznaczałby katastrofę humanitarną. Rośnie napięcie na linii Iran – Izrael.

Syryjscy Kurdowie, w obliczu zapowiedzi wycofania się z Syrii wspierających ich wojsk amerykańskich, postanowili szukać rosyjskiej pomocy w mediacjach z reżimem Baszara al-Asada, aby chronić swój autonomiczny region na północy Syrii przed atakiem Turcji, uważającej YPG za organizację terrorystyczną. Kurdowie domagają się samorządności i praw mniejszości w ramach syryjskiej federacji. Mazloum Kobani, szef kierowanych przez Kurdów Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), zapowiedział również rychłe pokonanie IS w Syrii. Kilkuset bojowników IS walczy jeszcze przy granicy z Irakiem. Operacja prowadzona przy wsparciu sił amerykańskich ma zakończyć się w lutym br. Tymczasem napięcia między Turcją a Kurdami pojawiły się w prowincji Dahuk, w Kurdyjskim Okręgu Autonomicznym w Iraku, gdzie mieszkańcy, protestujący przeciwko tureckim nalotom na bojówki Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), zaatakowali turecką bazę wojskową. Ponadto syryjski rząd prezydenta Baszara al-Asada oskarżył Turcję o regularne łamanie porozumienia z Adany w wyniku wielokrotnego naruszania terytorium Syrii oraz wspieranie działających w niej ugrupowań terrorystycznych. Według strony tureckiej porozumienie z Adany z 1998 r. daje Turcji prawo do interwencji przeciwko PKK na terytorium sąsiada.

Atmosferę na Bliskim Wschodzie podgrzewają dodatkowo relacje między Iranem a Izraelem. Niedawno w izraelskich nalotach na Damaszek zginęli prorządowi bojownicy syryjscy i irańscy. Powtarzające się izraelskie ataki na cele irańskie w Syrii mogą doprowadzić do wybuchu konfliktu między Izraelem a Iranem. W odpowiedzi Iran rozpoczął zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia militarne. Izrael od lat walczy ze wspieranym przez Iran Hezbollahem, a od kilku lat atakuje powiązane z reżimem Asada bojówki irańskie w Syrii.

W 2018 r. ludzkość wyprodukowała 50 mln ton elektrośmieci

Podczas gdy ONZ ostrzega świat przed powodzią elektroodpadów, w wielu miejscach powstają niewielkie inicjatywy rozwijające proces recyclingu. Ludzkość wyprodukowała w 2018 r. 50 mln ton elektrośmieci (to więcej niż masa wszystkich wyprodukowanych w historii samolotów pasażerskich). Każdego roku na wysypiska trafia sprzęt o wartości 48 mld funtów. W jednej tonie zużytych telefonów komórkowych można znaleźć 100 razy więcej złota niż w jednej tonie rudy złota. Wiele minerałów zawartych w elektrośmieciach należy do rzadko występujących w naturze, a ich wydobycie powoduje ogromne koszty pracy, uszczerbek na życiu i zdrowiu ludzi oraz koszty środowiskowe.

Oficjalnie jedna piąta elektroodpadów podlega recyklingowi, a spora ich część jest przetwarzana nielegalnie i w niebezpiecznych warunkach przez mieszkańców biedniejszych regionów świata. Na przykład przemysł recyclingu artykułów plastikowych w Malezji jest wyceniany na 840 mln dol. Trafia tam coraz więcej odpadów z importu, jednak nie wszystkie nadają się do ponownego wykorzystania, więc są wyrzucane na wysypiska. Tymczasem dau – tradycyjny arabski statek żaglowy, pierwszy wykonany w całości z odzyskanego plastiku – wyruszył w rejs z wyspy Lamu w Kenii na Zanzibar. Autorzy projektu chcą zwrócić uwagę świata na problem 12 mln ton plastikowych śmieci, które każdego roku są wyrzucane do oceanów.

Aby ograniczyć produkcję plastikowych opakowań, koalicja światowych potentatów na rynku artykułów codziennego użytku testuje nowy system pojemników wielokrotnego użytku oraz pojemników zwrotnych. W ramach programu Loop, prowadzonego przez firmę TerraCycle, konsument może zamówić dany produkt on-line (szampon, proszek do prania itp.) w pojemniku wielokrotnego użytku. Natomiast firma Asics przygotuje dla gospodarzy najbliższych letnich igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w Tokio w 2020 r. stroje wykonane z materiałów pochodzących z ubrań używanych.

USA, Ameryka Północna

Bakteria porphyromonas gingivalis może przyczyniać się do powstawania tzw. płytek starczych obserwowanych w chorobie Alzheimera

Porphyromonas gingivalis, bakteria powodująca przewlekłe zapalenie dziąseł i chorobę przyzębia, może przyczyniać się do powstawania zmian strukturalnych blaszek amyloidowych [tzw. płytek starczych] oraz białek tau, obserwowanych w chorobie Alzheimera. Bakteria przenika do mózgu dzięki białym krwinkom lub połączeniom nerwowym. Przebadano ponad 50 osób, które zmarły z powodu choroby Alzheimera – w mózgach ponad 90% z nich znaleziono toksyczny enzym wytwarzany przez Porphyromonas gingivalis. Enzym był obecny również w płynie rdzeniowym badanych.

Bakterię znaleziono także u pacjentów leczących się na chorobę Alzheimera, a testy przeprowadzone na myszach udowodniły, że wspomniany enzym niszczy neurony w mózgach zwierząt w sposób przypominający działanie choroby u ludzi. Naukowcy z amerykańskiej firmy Cortexyme, która przeprowadziła badania, opracowali lek o nazwie COR388. Będzie on testowany przez chorych w przyszłym roku i ma szansę stać się jednym z podstawowych sposobów leczenia choroby Alzheimera. Tymczasem białku tau jest poświęcone inne badanie – udowodniono w nim, że zaburzenia snu przyspieszają pogorszenie pamięci i upośledzenie poznawcze oraz wpływają na rozwój choroby Alzheimera.

Białka tau powstają podczas procesów myślowych oraz wykonywania codziennych czynności. Ulegają rozproszeniu podczas fazy snu głębokiego. Ingerencja w nią przez dłuższy czas powodowała u pacjentów znaczne przyspieszenie powstawania białek tau oraz tworzenie przez nie lepkich grudek, potrafiących niszczyć neurony. Z badań naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego wynika, że techniki poprawiające sen mogą zwolnić proces rozwoju choroby Alzheimera.

Filipiny, Azja

Na południowych Filipinach powstanie złożony z pięciu prowincji autonomiczny region Bangsamoro

Na południowych Filipinach powstanie złożony z pięciu prowincji autonomiczny region Bangsamoro – tak zdecydowali w referendum mieszkańcy tej części kraju, głównie muzułmanie, przy 1,6 mln głosów za i 250 tys. głosów przeciw. Filipiński rząd ma nadzieję, że utworzenie autonomicznego regionu położy kres wojnie oraz osłabi działające bojówki powiązane z IS, salaficką organizacją terrorystyczną.

Referendum w sprawie Bangsamoro to owoc porozumienia rządu z Islamskim Frontem Wyzwolenia Moro. W trwającym od końca lat 60. konflikcie, wywołanym atakiem bojówek chrześcijańskich na modlących się w meczecie muzułmanów, zginęło przynajmniej 120 tys. ludzi, a region pogrążył się w nędzy. Bojówki islamskie przez lata walczyły o utworzenie własnego, niepodległego państwa islamskiego. Teraz ich członkowie będą zajmować się tworzeniem rządu w Bangsamoro, a także współpracą z rządem Filipin w walce ze sprzymierzeńcami IS.

Nowy region zajmie m.in. terytorium Regionu Autonomicznego na Muzułmańskim Mindanao oraz miasto Marawi. Kolejne terytoria zdecydują o swojej przynależności w referendum wyznaczonym na 6 lutego. Bangsamoro będzie cieszyło się częściową samorządnością, większą kontrolą nad posiadanymi zasobami, otrzyma również pomoc finansową filipińskiego rządu w wysokości ok. 1 mld dol. oraz ulgi podatkowe. Rząd nadal będzie dbał także o bezpieczeństwo. Tuż po zatwierdzeniu wyników referendum bojownicy zdemobilizowali jedną trzecią swoich sił militarnych oraz rozpoczęli proces rozbrojenia.

Wielka Brytania, USA, Ameryka Północna, Europa

W 2018 r. w Stanach Zjednoczonych doszło do 50 morderstw związanych z działalnością skrajnie prawicowych ekstremistów

W 2018 r. w Stanach Zjednoczonych doszło do 50 morderstw związanych z działalnością skrajnie prawicowych ekstremistów. Autorzy raportu – Liga Przeciwko Zniesławieniu – podają, że jest to najwyższy wynik od 1995 r. Był to zarazem czwarty najtragiczniejszy rok, od kiedy organizacja rozpoczęła prowadzenie monitoringu w 1970 r. 42 z 50 morderstw popełniono z użyciem broni palnej. Tragicznym przykładem jest atak białego nacjonalisty na synagogę w Pittsburghu, podczas którego zastrzelonych zostało 11 modlących się tam osób.

47% Kanadyjczyków uważa USA za kraj, w którym mieszka duża liczba osób o poglądach neonazistowskich. To zdanie o swoich rodakach podziela 51% Amerykanów. Zarazem prawie 80% Kanadyjczyków i Amerykanów nie akceptuje głoszenia tych poglądów. O wzroście popularności idei neonazistowskich oraz przemocy związanej z ideologią głoszoną przez skrajną prawicę świadczy zbrodnia dokonana przez Jamesa Jacksona, który zabił mieczem czarnoskórego mieszkańca Nowego Jorku, aby wywołać globalną wojnę totalną z czarną rasą”. Biały mężczyzna został oskarżony o krajowy terroryzm. Idee neonazistowskie rozprzestrzeniają się z łatwością na platformach społecznościowych, zwłaszcza w tak mocno podzielonym politycznie społeczeństwie jak amerykańskie.

W Wielkiej Brytanii dochodzi do ponad 100 incydentów antysemickich miesięcznie. Co 20 dorosły Brytyjczyk (5% populacji) nie wierzy w Holocaust, a 8% twierdzi, że skala ludobójstwa została zawyżona – to wyniki ankiety przeprowadzonej na Wyspach Brytyjskich w związku z przypadającym na 27 stycznia Dniem Upamiętnienia Ofiar Holocaustu. Prawie połowa przepytanych nie wie, ilu Żydów zginęło podczas Holocaustu. Niewiedza Brytyjczyków szokuje ekspertów, którzy zwracają uwagę, że podobne wyniki odnotowano również w innych państwach europejskich (Francja, Austria) oraz w USA. W Kanadzie 15% obywateli, w tym 22% millenialsów i przedstawicieli pokolenia Z, nigdy nie słyszało o Holocauście lub nie jest pewnych, czy kiedykolwiek zetknęło się z tym pojęciem.

Nowa metoda badań naukowych pozwala dokładnie ustalić liczebność gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem

Nowa metoda naukowa, oparta na zaawansowanych modelach statystycznych, pozwala dokładnie ustalić liczebność gatunków zwierząt, które mogą być zagrożone wyginięciem. Z badań wynika, że ponad 600 gatunków mogło zostać błędnie sklasyfikowanych jako bezpieczne. Udało się również ustalić dane, których naukowcy nie potrafili dotąd zebrać, kolejnych 100 gatunków. One również mogą wyginąć, jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie środki zaradcze.

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN), sprawująca pieczę nad Czerwoną księgą gatunków zagrożonych, posługiwała się dotychczas metodą szacowania prawdopodobieństwa wyginięcia danego gatunku, sprawdzając liczebność i rozmieszczenie jego populacji. Na tej podstawie powstało pięć kategorii – od zwierząt „krytycznie zagrożonych” po te „najmniejszej troski”. Liderem projektu nowej strategii badań jest dr Luca Santini z Uniwersytetu im. Radbouda w Nijmegen. Musimy zrewidować status zwierząt w czerwonej księdze. Poprzednie dane są nieaktualne i wątpliwej jakości. Wiele gatunków żyje w bardzo odległych regionach świata, które nie zostały jeszcze dobrze zbadane” – mów Santini.

Obecnie w Czerwonej księdze gatunków zagrożonych opisanych jest 90 tys. gatunków zwierząt. Dzięki nowej metodzie badań za zagrożone wyginięciem zostały uznane tajemnicze, zamieszkujące Filipiny, ptaki z rodziny chruścielowatych i oraz przedstawiciele kanczyli z Tajlandii. Karłówka górska, uważana dotychczas za bezpieczną, jest prawdopodobnie także zagrożona wyginięciem. Wyniki nowej metody badań, która może zostać wykorzystana jako system wczesnego ostrzegania, zostały opublikowane w czasopiśmie „Conservation Biology”. Strategia ochrony zagrożonych gatunków, prowadzona od 1973 r., przynosi wymierne rezultaty w wodach morskich należących do USA. Jak pokazują wyniki najnowszych badań, ponad trzy czwarte populacji żółwi i ssaków morskich (wielorybów oraz manatów) odbudowuje się.

Afryka

Kandydat opozycji Felix Tshisekedi został nowym prezydentem Demokratycznej Republiki Konga

Kandydat opozycji Felix Tshisekedi został nowym prezydentem Demokratycznej Republiki Konga. Natomiast kandydaci koalicji rządzącej zdobyli większość w parlamencie. Mówi się o możliwym porozumieniu między Tshisekedim a liderem partii rządzącej, byłym prezydentem i obecnym dożywotnim senatorem Josephem Kabilą, dzięki czemu ten drugi nadal miałby spory wpływ na władzę. Jednocześnie pojawiły się doniesienia o nieprawidłowościach podczas wyborów. – Ich wyniki są kwestionowane przez bardzo wpływowy w kraju Kościół katolicki oraz Francję i Belgię. Ofiarą domniemanego spisku miał paść Martin Fayulu, lider koalicji Lamuka, który w wyborach prezydenckich zajął drugie miejsce. W głosowaniu nie mogli wziąć udziału mieszkańcy kilku regionów kraju z powodu rozprzestrzeniającej się epidemii gorączki krwotocznej Ebola. Niestabilność sytuacji politycznej i konflikty zbrojne przeszkadzają w opanowaniu ognisk choroby, która, jak ostrzega Światowa Organizacja Zdrowia, może wkrótce dotrzeć do Ugandy, Rwandy i Sudanu Południowego. Demokratyczna Republika Konga zmaga się również z epidemiami malarii, polio i cholery.

Human Rights Watch informuje o okrutnym traktowaniu osób demonstrujących w Zimbabwe przez żołnierzy i zwolenników Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe Frontu Patriotycznego [partii rządzącej]. Powodem demonstracji jest kryzys ekonomiczny i nagły wzrost cen paliwa. Ponad 170 osobom udzielono pomocy lekarskiej, a prawie 70 poszkodowanych miało rany postrzałowe. Co najmniej trzy osoby zginęły, a ponad 600 aresztowano. Rząd wprowadził trwającą trzy dni blokadę Internetu, która może kosztować kraj ponad 17 mln dol. Po jej zniesieniu przez władze nadal nie można korzystać z Facebooka, YouTube’a, Twittera i WhatsAppa. Mieszkańcy Zimbabwe, aby ominąć zabezpieczenia, zaczęli używać technologii VPN (ang. Virtual Private Network), wirtualnej sieci prywatnej – usługi szyfrującej dane przesyłane przez Internet, aby chronić tożsamość użytkownika.

Holandia, Europa

Holenderscy lekarze zaczynają mieć poważne wątpliwości dotyczące łatwego dostępu do eutanazji

Holenderscy lekarze zaczynają mieć poważne wątpliwości dotyczące łatwego dostępu do eutanazji, która została zalegalizowana w Holandii w 2002 r. Obawy wzbudza coraz szerszy zakres jej stosowania. Kluczowe kwestie związane są z dwoma pojęciami: demencją i autonomią pacjentów. Lekarze obserwują zdolności adaptacyjne pacjentów do okoliczności, które kiedyś spodziewali się uznać za nie do zniesienia i wątpią, czy można dokładnie przewidzieć, co zrobią chorzy w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Natomiast najbardziej problematyczne są wnioski o eutanazję oparte na argumencie autonomii, na zasadzie: „nie Tobie osądzać, czy mogę umrzeć”.

Obecnie eutanazja [różniąca się nieznacznie definicją prawną lub rozumiana jako tzw. zabójstwo na żądanie i pod wpływem współczucia] jest legalna m.in. w Belgii, Szwajcarii, Luksemburgu, Kanadzie, Niemczech, Kolumbii, australijskim stanie Wiktoria oraz w części stanów USA. W Holandii przekonano się, że legalizacja eutanazji pozwala rozwiązać problem etyczny związany z cierpieniem nie do zniesienia bez perspektywy wyzdrowienia”, ale otwiera też dyskusję związaną z innymi kwestiami etycznymi, przede wszystkim z pytaniem: „Gdzie leżą granice w stosowaniu eutanazji, których nie powinno się przekroczyć?”.

W 2017 r. przeprowadzono w Holandii 6600 aktów eutanazji [praktycznie tyle samo próśb o jej dokonanie zostało odrzuconych z powodów prawnych]. Eutanazja, mająca przynieść ulgę w cierpieniu osobom w zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, jest również stosowana na życzenie pacjentów chorych np. na stwardnienie rozsiane, demencję, a nawet młodych ludzi ze stwierdzoną chorobą psychiczną. To efekt „równi pochyłej”, przed którym od kilku lat ostrzegają holenderscy naukowcy i sędziowie.

Największe kraje europejskie odchodzą od korzystania z energii atomowej

Największe kraje europejskie odchodzą od korzystania z energii atomowej, mimo niskiej emisyjności dwutlenku węgla, stawiając na alternatywne źródła energii, chociaż zdarzają się wyjątki. Rząd Niemiec zamknął już siedem z 18 elektrowni atomowych. Pozostałe zostaną zamknięte w ciągu najbliższych trzech lat, a nowe nie będą już powstawać. Niemcy cały czas utrzymują jednak elektrownie węglowe – w tym sześć z 10 najbardziej trujących elektrowni w Europie. Francja ograniczy do 2035 r. udział energii pochodzącej z atomu do 50% w ramach ogólnego miksu energetycznego. Natomiast Wielka Brytania musi podjąć decyzję, jak zastąpić energię, która miała pochodzić z trzech nowych elektrowni atomowych, które nie zostaną jednak zbudowane. Firmom Hitachi i Toshiba nie udało się zawrzeć porozumienia z rządem premier Theresy May.

Rząd niemiecki rozwija sektor energii odnawialnej. Po raz pierwszy udało się wyprodukować więcej niż 40% krajowego prądu za pomocą wiatru, słońca, biomasy i elektrowni wodnych. Niemcy posiadają największą turbinę wiatrową na świecie (178 m wysokości) oraz największą moc elektrowni wiatrowych na morzu (5,3 GW). Natomiast hiszpański producent turbin wiatrowych Siemens Gamesa Renewable Energy zapowiada pojawienie się na rynku potężnej turbiny, której łopata wirnika będzie mieć długość 94 m [prawie tyle, co długość boiska piłkarskiego], a zdolność do wytworzenia mocy będzie wynosić 10 MW. 20 wybudowanych na morzu tego typu turbin powinno zapewnić prąd miastu wielkości Liverpoolu [500 tys. mieszkańców]. Obecnie najpotężniejsze brytyjskie turbiny mają moc 8,8 MW.

Cena pozyskiwania zielonej energii systematycznie spada. Jej produkcja nie emituje dwutlenku węgla, co jest kluczowe w związku z próbami powstrzymywania zmian klimatycznych. Sposoby magazynowania energii oraz jej przesyłu między państwami są również coraz nowocześniejsze. Elektrownie słoneczne i wiatrowe są znacznie mniej skomplikowane w budowie i utrzymaniu, a w razie awarii nie spowodują katastrofy ekologicznej jak jest w przypadku elektrowni atomowej. Obecnie tylko dwa państwa na świecie – Chiny i Rosja – inwestują w atom.

Chiny, Azja

Pierwsza na świecie zdalna operacja chirurgiczna w technologii 5G w Chinach

Pierwsza na świecie zdalna operacja chirurgiczna w technologii 5G została wykonana w Chinach. Dzięki ograniczeniu do minimum opóźnienia między decyzjami chirurga a działaniami oddalonego od niego robota będzie można z coraz większym powodzeniem korzystać w medycynie z rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej w ramach chirurgii robotycznej.

Chirurg był oddalony od robota o ok. 50 km, a opóźnienie na łączach między nimi wyniosło 0,1 sek. Im mniej wynosi opóźnienie, tym mniejsze ryzyko wystąpienia błędów. Operacja polegała na usunięciu wątroby zwierzęciu laboratoryjnemu.

Technologia mobilna piątej generacji oznacza gwałtowny rozwój nie tylko chirurgii robotycznej. To również rewolucja na rynku wideo rozmów oraz gier dzięki przepływności do 20 Gb/s w łączu do terminala. Szybszy przepływ danych będzie miał również znaczenie dla wielu dziedzin przemysłu. Pierwsze nadajniki 5G dostępne są już w Chinach, Japonii i Korei Południowej. Wprowadzenie tej technologii do największych miast Wielkiej Brytanii nastąpi w latach 2019-2020.

USA, Ameryka Północna

Administracja prezydenta Donalda Trumpa najprawdopodobniej odebrała imigranckim rodzinom tysiące dzieci więcej, niż do tej pory twierdzono

Administracja prezydenta Donalda Trumpa najprawdopodobniej odebrała imigranckim rodzinom tysiące dzieci więcej, niż do tej pory twierdzono – wynika z najnowszego raportu Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (HHS). Polityka imigracyjna „zero tolerancji na granicy Meksyku z USA została wprowadzona w kwietniu 2018 r. Dwa miesiące później sąd w Kalifornii nakazał połączenie ok. 2500 rozdzielonych w jej ramach rodzin. Raport HHS dowodzi, że do rozbijania rodzin imigrantów dochodziło już w 2017 r., gdy podczas masowego napływu uchodźców tysiące dzieci [ich dokładna liczba nie jest znana, wiele dzieci zwolniono przed wyrokiem sądu z czerwca 2018 r.] zostało odseparowanych od swych rodziców i opiekunów przez pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych (DHS). Nikt nie prowadził jeszcze wtedy nakazanych przez sąd statystyk.

Informacjom o nadużyciach wobec dzieci towarzyszą wiadomości o wykorzystywaniu jako taniej siły roboczej osób ubiegających się o azyl w USA. Imigranci są przetrzymywani w prywatnych więzieniach lub aresztach, gdzie mogą podjąć nisko płatną pracę. Dzienna pensja w prowadzonym przez GEO Group ośrodku przetrzymywania w Adelanto, w Kalifornii, wynosi 1 dol., a ceny produktów w więziennym sklepie są kilkukrotnie wyższe niż poza murami ośrodka – trzeba pracować trzy dni, aby kupić jedną puszkę tuńczyka. Przetrzymywani skarżą się również na głodowe racje dzienne i brak środków higieny osobistej. Organizacje walczące o prawa imigrantów postanowiły złożyć pozwy przeciwko GEO Group oraz CoreCivic, innej wielkiej spółce prywatnej zarządzającej amerykańskimi więzieniami. Spółki oskarżane są o wykorzystywanie więźniów, których nieustannie przybywa w związku z agresywną polityką migracyjną prezydenta Donalda Trumpa.

Zdrowa dieta, która bierze pod uwagę sytuację żywnościową na świecie

Raport o zrównoważonych systemach żywnościowych został opublikowany w naukowym czasopiśmie medycznym „The Lancet”. Zawiera przepis na zdrową dietę, który bierze pod uwagę sytuację żywnościową na świecie oraz postępującą degradację Ziemi. Naukowcy z 16 krajów, przy współpracy z grupą EAT Forum, zwracają uwagę na istotne dysproporcje – mieszkańcy Ameryki Północnej spożywają sześć razy więcej czerwonego mięsa niż zalecana ilość, natomiast zamieszkujący Azję Południową jedynie połowę wskazanej dziennej dawki.

Dieta dla zdrowej planety to dzienny posiłek o wartości odżywczej 2500 kcal. Powinien składać się z 7 g czerwonego mięsa i wieprzowiny, 29 g drobiu, 28 g ryb, szklanki mleka, 500 g owoców i warzyw, 125 g roślin strączkowych, orzechów i soi, 52 g tłuszczy roślinnych oraz półtora jajka tygodniowo. Stosowanie się do tej diety przez konsumentów pozwoliłoby chronić naszą planetę przed katastrofą środowiskową, zapewnić wystarczającą ilość zdrowego pożywienia dla rosnącej ziemskiej populacji (prognozy mówią o 10 mld ludzi do 2050 r.) oraz zmniejszyć liczbę przedwczesnych zgonów związanych z niezdrowym odżywianiem się o 11 mln rocznie” – piszą cytowani przez The Independent” specjaliści.

Prof. Johan Rockström z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Skutkami Zmian Klimatu podkreśla, że zmiana w procesie produkcji żywności będzie wymagała przeprowadzenia „całkowitej rewolucji w rolnictwie”. Pomoże to wyrównać dysproporcje wśród mieszkańców Ziemi, których 800 mln cierpi z powodu głodu, 2 mld – z niedożywienia, a kolejne 2 mld ma problemy z nadwagą lub otyłością. Oprócz przekształceń w rolnictwie należy zadbać również o obszary morskie, z których przynajmniej 10% powinno być chronionych przed połowami. Zaleca się też, aby marnotrawienie żywności zostało ograniczone o połowę. W ten apel wpisuje się panujący na Alasce zwyczaj wykorzystywania mięsa zabitych przez samochody łosi [600-800 osobników rocznie]. Rodziny i organizacje charytatywne, które zgłosiły się wcześniej do policji stanowej, mogą za darmo wziąć martwe zwierzę i oprawić je, otrzymując w ten sposób ok. 100 kg wartościowego mięsa.

USA, Ameryka Północna

Efekt Dunninga-Krugera i przeciwnicy GMO

Efekt Dunninga-Krugera to zjawisko psychologiczne polegające na tym, że im mniejszą wiedzę ktoś w danej dziedzinie posiada, tym bardziej tę wiedzę przecenia. Niedawno efekt ten pojawił się w wynikach ankiet przeprowadzonych w USA, Niemczech i we Francji wśród przeciwników żywności modyfikowanej genetycznie. Okazało się, że najbardziej zagorzali wrogowie żywności GMO wiedzą o niej najmniej, a zarazem wierzą, że wiedzą najwięcej.

Philip Fernbach, naukowiec z Leeds School of Business, University of Colorado Boulder i jeden z autorów badań, tłumaczy, że „osoby święcie przekonane o swych racjach nie są otwarte na wiedzę, dlatego trzeba je najpierw przekonać o tym, że jednak warto uzupełnić wiadomości”. Graham O’Dwyer, wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie w Reading, dodaje do spostrzeżeń Fernbacha dwa inne uprzedzenia poznawcze: odrzucanie przez człowieka informacji, które pomogłyby mu zrozumieć świat, ponieważ kłócą się one z jego przekonaniami, oraz tzw. efekt odwrotnego rezultatu [dowody mające przekonać człowieka tylko utwierdzają go w pierwotnym przekonaniu].

Być może badania Fernbacha pomogą przekonać nieprzekonanych do nowych, genetycznie zmodyfikowanych odmian popularnych owoców, które nie tylko proponują nowe smaki, ale także są w stanie pokonać zagrażające im choroby. To bardzo słodkie truskawki o smaku brzoskwini, hodowane według technologii CRISPR [system obrony organizmów prokariotycznych przed egzogennymi elementami genetycznymi], tęczowa papaja, która jest w stanie obronić się przed chorobą pierścieniowej plamistości, pikantne pomidory, nad którymi pracują brazylijscy naukowcy i banany hodowane w brytyjskim Norwich, odporne na chorobę zwaną fuzaryjnym więdnięciem.

Czy jeden człowiek może pozbawić cały kraj Internetu?

Czy jeden człowiek może pozbawić cały kraj Internetu? Po raz pierwszy w historii dowiódł tego 30-letni Brytyjczyk Daniel Kaye, haker wynajęty przez firmę telekomunikacyjną Cellkom do przeprowadzania ataków cybernetycznych na Lonestar, konkurencyjnego dostawcę usług telefonicznych i internetowych w Liberii. Kaye posłużył się botnetem – grupą komputerów zainfekowanych przez wirusa, które są zdalnie sterowane przez atakującego, pozostając zarazem w ukryciu przed właścicielem. Był to klasyczny DDoS [ang. distributed denial of service, rozproszona odmowa usługi] – atak na system komputerowy lub usługę sieciową, aby uniemożliwić ich działanie w wyniku wzmożonego ruchu w sieci, przeprowadzany jednocześnie z wielu komputerów. W wyniku pracy brytyjskiego hakera w listopadzie 2016 r. cała Liberia została pozbawiona Internetu, a firma Lonestar poniosła wielomilionowe straty. Kaye został zatrzymany w porcie lotniczym Londyn-Luton w lutym 2017 r. i skazany wyrokiem sądu na 2,5 roku więzienia.

O ile Liberyjczycy zostali pozbawieni Internetu na krótki okres, tak mieszkańcy Kuby muszą zmagać się ze stałym, związanym z technologią, ograniczeniem dostępu do sieci. Znają jednak sposób, jak wirtualną rzeczywistość zaprosić do domu… na fizycznie istniejącym dysku. Kubański patent nazywa się el paquete semanal, czyli „pakiet tygodniowy” i przypomina sposobem działania dawne wypożyczalnie DVD. Zewnętrzny, terabajtowy dysk działa jak Internet off-line, omijając tym samym amerykańskie embargo handlowe nałożone na Kubę, które ogranicza możliwość inwestowania w nowe technologie i rozwój sieci internetowej.

Zewnętrzny dysk zawiera tysiące godzin treści multimedialnych i jest dostarczany do domu klienta, który kopiuje jego zawartość. Usługa kosztuje 2 dol. tygodniowo. Umożliwia oglądanie wiadomości z kraju i ze świata, amerykańskiego Big Brothera, brytyjskiego programu Celebrity MasterChef, tureckich oper mydlanych, a także korzystanie ze zeskanowanych magazynów w formacie pdf oraz wielu aplikacji na telefon. Dla porównania, za godzinę publicznego Wi-Fi trzeba zapłacić 1 dol. Tyle samo wynosi średnia dzienna płaca na Kubie.

Wielka Brytania, USA, Australia i Oceania, Ameryka Północna, Europa

Instytucje finansowe ostrzegają przed krachem na rynku tzw. pożyczek lewarowanych

Międzynarodowy Fundusz Walutowy, członkowie Systemu Rezerwy Federalnej USA, Bank Anglii oraz Bank Rezerwy Australii ostrzegają przed załamaniem wywołanym ewentualnym krachem na rynku tzw. pożyczek lewarowanych. Sytuacja zaczyna przypominać tę sprzed 11 lat, gdy kryzys rozpoczął się od upadku Banku Lehman Brothers i załamania rynku ryzykownych kredytów hipotecznych w USA.

Pożyczka lewarowana jest udzielana firmom lub osobom fizycznym, które są już obciążone znacznym długiem, a ich historia kredytowa nie jest wiarygodna. Pożyczki te są uważane za obarczone wyższym ryzykiem niewykonania zobowiązań, dlatego są kosztowniejsze dla pożyczkobiorcy. Co więcej, jak miało to miejsce w przypadku kryzysu na rynku kredytów hipotecznych subprime w 2008 r., standardy zawierania umów o pożyczki lewarowane spadły i banki zbyt chętnie udzielały ich zadłużonym firmom. Tym samym inwestujący w te pożyczki ponosili coraz większe ryzyko strat. Henry McVey z globalnej firmy inwestycyjnej KKR oszacował rynek pożyczek lewarowanych na 1,3 bln dol.

Według Rasheeda Saleuddina z University of Cambridge Judge Business School „niewielkie zmiany stóp procentowych w pożyczkach lub nawet tylko nerwowe oczekiwanie na nie mogą spowodować załamanie”. Natomiast Amir Amel-Zadeh, profesor nadzwyczajny w Saïd Business School na Uniwersytecie w Oksfordzie, ostrzegł inwestujących w pożyczki lewarowane, CLO [rodzaj obligacji zabezpieczonej długiem] oraz w pożyczkowe fundusze wspólnego inwestowania przed możliwością poniesienia większych strat niż w 2008 r.

„The Guardian” przypomina, że przed 2008 r. banki bardzo chętnie udzielały kredytów hipotecznych klientom, którzy nie mieli szans ich spłacić. Kredyty te były łączone i przekształcone w produkty inwestycyjne, powodując ogromne straty na całym świecie. Tym razem, zamiast udzielać ryzykownych pożyczek właścicielom domów, banki rozdają ryzykowne pożyczki lewarowane zadłużonym firmom, a inwestorzy skupują zbudowane z tych pożyczek niebezpieczne produkty finansowe.

USA, Ameryka Północna

Jedynie 5% powierzchni lądów Ziemi nie zostało jeszcze zmodyfikowane przez ekspansywną działalność człowieka

Amerykańskie czasopismo naukowe „Global Change Biology” opublikowało dane dotyczące stanu wykorzystania Ziemi przez człowieka. Jedynie 5% powierzchni lądów naszej planety nie zostało jeszcze zmodyfikowane przez naszą ekspansywną działalność. 84% powierzchni lądów doświadcza ludzkiej działalności na więcej niż jeden sposób, a ponad połowa może zostać uznana za zagrożoną nieodwracalnym zniszczeniem.

Christina Kennedy, starszy pracownik naukowy w The Nature Conservancy, amerykańskiej organizacji charytatywnej, ostrzega przed zagrożeniami wynikającymi z dalszego niszczenia Ziemi. „Niebezpieczeństwo polega na tym, że większa część globu została w jakimś stopniu zmieniona przez człowieka. Wraz z dalszym rozwojem cywilizacyjnym pojawią się kolejne katastroficzne zjawiska związane ze zmianami klimatu na Ziemi” – twierdzi Kennedy. Według klasyfikacji Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody 57% ekoregionów może zostać uznane za krytycznie zagrożone działalnością człowieka, polegającą m.in. na budownictwie, rolnictwie i górnictwie.

W alarmujące dane „Global Change Biology” wpisują się badania Brada Listera, który po 35 latach wrócił do lasów deszczowych na Portoryko, aby odkryć, że wyginęło 98% owadów żyjących w poszyciu leśnym i 80% mieszkających w koronach drzew. Najbardziej prawdopodobną przyczyną tej klęski jest globalne ocieplenie. Zniknęły również ptaki, dla których owady były głównym pożywieniem. Naukowcy od dawna ostrzegają przed zagrożeniem wynikającym z zagłady owadów, ponieważ są one podstawowym elementem łańcucha pokarmowego.

Azja

Prognozy dla Bliskiego Wschodu na rok 2019

Chaos, nieszczęścia, wojny już trwające i te, które wkrótce wybuchną – tak wyglądają prognozy dla Bliskiego Wschodu na rok 2019. Według cytowanego w artykule „The Independent” Ramiego Khoury, profesora dziennikarstwa na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie, najbardziej niebezpieczną tendencją jest „powolna decentralizacja całego regionu arabskiego i poszczególnych państw”. Bardzo groźne okażą się również przypadkowe i nieplanowane wojny. W zasadzie nie ma już punktów zapalnych na mapie regionu – przemoc rozprzestrzeniła się i wszędzie może dojść do konfliktu.

Eksperci spodziewają się rozwoju konfrontacji militarnej Izraela z Hezbollahem w ramach konfliktów syryjskiego i libańskiego. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku rywalizacji koalicji, na czele której stoją Stany Zjednoczone, z Iranem i jego sojusznikami, która będzie odbywać się w tle wspomnianego konfliktu Izraela z Hezbollahem oraz wojny domowej w Jemenie. Jest w nią zaangażowana Arabia Saudyjska, walcząca z Huti, zajdyckim ugrupowaniem rebeliantów. Zdaniem ekspertów sytuacja w Jemenie pogorszy się i doprowadzi do najpoważniejszego kryzysu humanitarnego od czasu II wojny światowej. Nie pomoże to dynastii Saudów, podejrzewanej o powiązania z morderstwem dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, która już teraz spotyka się z międzynarodowym ostracyzmem i żądaniami odsunięcia od wpływów księcia koronnego i następcy tronu Muhammada ibn Salmana.

Na sytuację w regionie wpływ mają amerykańskie sankcje nałożone na Iran. Pogarszają się wyniki ekonomiczne tego kraju, co ma negatywne skutki przede wszystkim dla obywateli. Cytowany w artykule Negar Mortazavi irański pisarz i znawca polityki wewnętrznej nie spodziewa się jednak upadku reżimu. Być może irańscy liderzy dojdą do wniosku, że najlepszym sposobem na odwrócenie uwagi od problemów wewnętrznych będzie zaangażowanie się w wojnę z Izraelem, którego władze zmagają się z zarzutem korupcji i wewnętrznymi konfliktami, dlatego również mogą dążyć do rozpętania konfliktu w regionie.

Dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Keplera odkryto ponad 2300 planet pozasłonecznych

Skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy? Jaki był początek i jaki będzie koniec naszej planety? Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? – Jeszcze nigdy człowiek nie miał tak świetnych instrumentów, nowoczesnych komputerów i potężnych teleskopów, aby szukać odpowiedzi na te pytania.

Dzięki działającemu od 2009 r. Kosmicznemu Teleskopowi Keplera odkryto ponad 2300 planet pozasłonecznych. Zastosowano metodę obserwacji zmian jasności gwiazd wynikającą z tzw. tranzytu planet, czyli przejścia jednego ciała niebieskiego przez tarczę drugiego ciała niebieskiego. Aby znaleźć planetę podobną do Ziemi, naukowcy poszukują ekosfery [strefy zamieszkiwalnej] – przestrzeni wokół gwiazdy, gdzie mogą panować warunki umożliwiające pojawienie się życia. Astronomowie zlokalizowali już kilkadziesiąt planet w takich ekosferach. Na przykład w układzie słonecznym TRAPPIST-1 znajduje się siedem planet podobnych rozmiarem do Ziemi, a przynajmniej na jednej z nich jest ocean ciekłej wody. Poszukiwaniem planet zajmuje się obecnie teleskop TESS, następca teleskopu Keplera, a dokładniejszych badań dostarczy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który w przyszłej dekadzie zastąpi wysłużony Kosmiczny Teleskop Hubble’a.

Naukowcy są również coraz bliżej pierwszej, przełomowej obserwacji czarnej dziury w samym centrum Drogi Mlecznej. W ramach programu Teleskop Horyzontu Zdarzeń (EHT), w którym współpracuje ze sobą wiele radioteleskopów za pomocą techniki zwanej interferometrią wielkobazową, „udało się uzyskać bardzo wysokiej jakości dane w bardzo wysokich rozdzielczościach niezbędnych do obserwacji cienia czarnej dziury, o ile naprawdę tam jest” – powiedziała Sera Markoff, profesor astrofizyki teoretycznej i astrofizyki cząstek z Uniwersytetu Amsterdamskiego, współprowadząca grupę roboczą projektu EHT. Głównym celem obserwacji są czarne dziury Sagittarius A* oraz potężna M87, znajdująca się w gwiazdozbiorze Panny. Wyniki badań zostaną opublikowane wiosną 2019 r.

USA, Ameryka Północna

Zanieczyszczenie powietrza przyczynia się do poronień w równym stopniu, co palenie papierosów podczas ciąży

Naukowcy z Uniwersytetu Utah, na czele z doktorem Matthew Fullerem, opublikowali w czasopiśmie „Fertility and Sterilitywyniki badań dowodzących zagrożenia, jakie zanieczyszczone powietrze stwarza dla kobiet w ciąży. Badania przeprowadzono w Salt Lake City oraz okolicy miasta, koncentrując się na dwutlenku azotu (NO2), który powstaje w wyniku wysokotemperaturowego spalania paliw, przede wszystkim w samochodach i autobusach, a także podczas produkcji energii. Udowodniono, że zanieczyszczenie powietrza przyczynia się do poronień w równym stopniu, co palenie papierosów podczas ciąży.

Naukowcy przeanalizowali dane 1300 kobiet, które w latach 2007-2013 trafiły po poronieniu na oddział ratunkowy lokalnego szpitala. Kluczowym czynnikiem związanym z utratą ciąży okazał się poziom dwutlenku azotu na 7 dni przed poronieniem. Badacze zauważyli, że wzrost zanieczyszczenia powietrza NO2 o 20 μg/m³ [20 mikrogramów na metr sześcienny] skutkował wzrostem ryzyka poronienia o 16%. Można porównać to do wpływu, jaki na utratę ciąży w pierwszym trymestrze ma dym tytoniowy. Nie ustalono jeszcze, w jaki sposób zanieczyszczenie powietrza szkodzi płodowi – podejrzewa się, że powoduje stres oksydacyjny i stan zapalny płodu.

Obecność dwutlenku azotu w powietrzu jest nie tylko problemem stanu Utah. Podobny poziom zanieczyszczenia występuje w Londynie, Paryżu, a w wielu miejscach na świecie jest jeszcze wyższy. Wiemy, że ​zanieczyszczone powietrze ma wpływ na nasze zdrowie. Wiedza o tym, że ma również rzeczywisty wpływ na nienarodzone dzieci, jest wyjątkowo niepokojąca” – podkreśla dr Fuller.

Rosja, Indie, Chiny, Azja

Swobodny dostęp do Internetu nie wszędzie jest możliwy

Swobodny dostęp do Internetu nie wszędzie jest możliwy. Treść, którą czytasz, różni się w zależności od tego, gdzie ją czytasz. Tym bardziej w czasach, gdy po raz pierwszy w historii dostęp do Internetu ma ponad połowa mieszkańców Ziemi” – pisze The Guardian”.

Oficjalnie chiński internauta nie może korzystać z Facebooka, Google’a, Twittera, WhatsAppa i witryn BBC. Działający od końca lat 90. Wielki Chiński Firewall blokuje adresy IP, nazwy domen oraz sprawdza wysyłane i odbierane dane. Słowa i wpisy niewygodne dla władz Chińskiej Republiki Ludowej są cenzurowane, a ich lista jest uaktualniana w zależności od bieżących potrzeb i wydarzeń politycznych. Jeżeli ktoś obejdzie zabezpieczenia, aby korzystać np. z Twittera, powinien liczyć się z konsekwencjami – policja może go ścigać, przesłuchać i aresztować. Zdecydowanej większości z 800 mln chińskich użytkowników restrykcje te jednak nie przeszkadzają. Mają do wyboru ogromną ofertę lokalnych aplikacji, witryn, gier i usług on-line. Bardzo popularna jest platforma komunikacyjna WeChat. Dzięki aplikacji Meituan można zamówić jedzenie na wynos, zrobić zakupy na Taobao, a zapłacić przez Alipay.

W Indiach, gdzie 50% społeczeństwa to analfabeci funkcjonalni, ogromną popularnością cieszy się WhatsApp. Aplikacja pozwala komunikować się nie tylko dzięki słowu pisanemu, ale także za pomocą plików audio, zdjęć i emotikonów. Indyjscy internauci są bardzo podatni na działanie fake newsów. W ubiegłym roku doszło do serii linczów na niewinnych osobach podejrzanych o porywanie dzieci. Zarazem rząd Indii przygotowuje się do wprowadzenia ustawy zmuszającej gigantów technologicznych do usuwania w ciągu 24 godzin treści godzących w „suwerenność i integralność Indii”. To kolejna próba zmuszenia serwisów społecznościowych do wzięcia odpowiedzialności za treści publikowane przez użytkowników na ich platformach. Inicjatywa rządu Indii wzbudza wśród opozycji obawy związane z cenzurą Internetu, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów.

Rosyjski rząd nie blokuje obywatelom dostępu do portali internetowych [wyjątkiem jest LinkedIn], promuje natomiast lokalne firmy internetowe, np. Yandex, Odnoklassniki, Mail.Ru czy VKontakte. Dzięki temu rosyjskie służby mają wgląd w dane użytkowników, które przechowywane są na serwerach w Rosji. Władze państwa wywierają natomiast presje na Facebooka i Twittera, aby dane użytkowników tych korporacji również znajdowały się na rosyjskich serwerach. W samym 2017 r. w Rosji odbyło się ponad 400 spraw karnych dotyczących treści publikowanych w mediach społecznościowych.