brief
pl   -   en

Brief

Cotygodniowy przegląd ważnych informacji ze świata

Zapisz się do naszego newslettera, a w każdy piątek o godz. 8 znajdziesz w swojej skrzynce e-mailowej podsumowanie minionego tygodnia, a w nim ważne wydarzenia społeczne, polityczne, gospodarcze, naukowe z całego świata. Wyselekcjonowane, nieszablonowe, w czytelnej i ciekawej formie. Otrzymasz wiadomości z linkami do źródeł, abyś sama mogła/sam mógł dowiedzieć się jeszcze więcej i poznać kontekst opisywanych wydarzeń.

Naciskając “Zapisz się”, wyrażam zgodę na przesyłanie newslettera Brief przez Spółkę Outriders i akceptuję Regulamin

Czytam newsletter @outrid3rs.brief, który przyszedł do mnie w piątek. jedyny newsletter, który otwieram nawet z kilkudniowym opóźnieniem :)

Julia, Wrocław

Brief to świetna sprawa. Czuje, że stanie się moją obowiązkową lekturą w piątkowe poranki. Obowiązkową i przyjemną.

Sebastian, Pabianice

Archiwum briefa

Wielka Brytania, Europa

Badania nad przyczynami zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży

Naukowcy z Uniwersytetu w Exeter prowadzili badania nad przyczynami zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży w wieku od 5 do 19 lat.

Badania wykazały, że przyczyną tych zaburzeń mogą być trudności rodzinne – 24% dzieci, wykazujących takie zaburzenia, pochodziło z rodzin dysfunkcyjnych, a 28% badanych miało rodzica, który sam zmagał się z problemami psychicznymi. Inną przyczyną zaburzeń może być korzystanie z mediów społecznościowych – 29,4% badanych dzieci w wieku 11-19 lat z problemami psychicznymi spędzało na portalach więcej niż 4 godz. dziennie oraz tylko 12% ich zdrowych rówieśników. Dzieci z zaburzeniami w czasie badania mówiły, że polubienia, komentarze i udostępnienia mają wpływ na ich nastrój.

Do przyczyn zaburzeń psychicznych, które zaobserwowali naukowcy, należy także izolacja społeczna (wykluczenie ze szkoły) i zażywanie używek. Młodzi ludzie w wieku 11-16 lat, którzy mają zaburzenia psychicznie, sięgają po alkohol częściej niż ich koledzy i koleżanki bez zaburzeń.

USA, Ameryka Północna

Amerykańskie wojsko i IS wykorzystują gry komputerowe do rekrutacji

W 2015 r. Junaid Hussain (zabity 25 sierpnia 2015 r.) stał się jednym z najbardziej poszukiwanych liderów IS przez Stany Zjednoczone. Brytyjczyk pakistańskiego pochodzenia, który wcześniej chciał zostać raperem, jako młody hacker trafił do IS w Syrii, gdzie zajmował się propagowaniem działań dżihadystów w Internecie i rekrutacją osób w podobnym do niego wieku. Swoje działania cyberkalifatu prowadził m.in. przez Twittera, zachęcając do przeżycia przygody – udziału w grze komputerowej i walce o chwałę. W jednym z tweetów napisał: „Możesz siedzieć w domu i grać w Call of Duty albo przyjechać tutaj [do Syrii] i odpowiedzieć na wezwanie”. Hussain spowodował, że ideologia IS zaczęła szerzyć się w Internecie i stała się tam globalnym zagrożeniem, wykraczającym poza Syrię, Afganistan czy Irak. Hussain zrekrutował wielu młodych dżihadystów. Wśród nich był haker z Kosowa, który wykradł dane 1 300 amerykańskich żołnierzy. Informacje zostały później opublikowane w sieci przez IS, które zachęcało do ataków na te osoby.

Z badań Javiera Lesacy z Uniwersytetu George’a Washingtona, opartych na analizie 1 300 filmów promujących IS, wynika, że jeden na pięć był inspirowany amerykańskimi grami Call of Duty, Grand Theft Auto czy American Sniper.

Zainteresowanie grami wykorzystuje w rekrutacji również amerykańskie wojsko, które zmaga się z niskim poborem – w tym roku nie zrealizowano zakładanych do września celów (7 500 rekrutów), mimo zaoferowania do 40 tys. dol. premii czy spłaty kredytów studenckich. W serwisie reddit.com na profilu Ask Me Anything armia zamieściła ogłoszenie o zamiarze utworzenia drużyny e-sportowej, której członkowie wystąpią na zawodach gier wideo jako przedstawiciele amerykańskiego wojska. W ogłoszeniu napisano, że zespół będzie składał się z żołnierzy w służbie czynnej, rezerwistów i weteranów, którzy są doświadczonymi graczami w Call of Duty, Playerunknown’s Battlegrounds czy Fortnite. Ich grę będą śledzić oficerowie zajmujący się rekrutacją, co może pomóc usprawnić proces. Według danych szacunkowych firmy Newzoo, badającej rynek gier, do 2019 r. 427 mln ludzi będzie grało w gry wideo. Już wcześniej amerykańscy żołnierze tworzyli gry (strzelanki pierwszoosobowe), aby zapewnić żołnierzom m.in. wirtualne doświadczenia oraz wciągającą rozrywkę. Amerykańska armia wykorzystuje gry również do leczenia zaburzeń stresu pourazowego. Ostatnie badania wykazały, że gry mogą spowolnić zanikanie funkcji poznawczych, zwiększyć dokładność w ramach szkolenia chirurgów i pomagać w leczeniu depresji.

Europa

W Szwajcarii odbyło się referendum, dotyczące wyższości konstytucji nad umowami międzynarodowymi

W Szwajcarii odbyło się referendum, dotyczące wyższości konstytucji nad umowami międzynarodowymi. 25 listopada 67% głosujących opowiedziało się przeciwko tej propozycji, za jej wprowadzeniem było 33% Szwajcarów. Odrzucona została również propozycja subsydiów dla rolników, którzy nie usuwają rogów swoim krowom i kozom

Propozycja Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), największej w szwajcarskim parlamencie, zdenerwowała prawie wszystkie partie polityczne. Mogła też wpłynąć na stosunki Szwajcarii z Unią Europejską i ONZ. Przegłosowanie wyższości konstytucji nad prawem międzynarodowym oznaczałoby renegocjacje tysięcy traktatów, m.in. dotyczących praw człowieka, praw dziecka czy handlu międzynarodowego.

Inne duże partie polityczne w Szwajcarii, liderzy biznesu i aktywiści przeprowadzili zorganizowaną kampanię przeciwko propozycji suwerenności kraju.

Akt popierany przez prawicową SVP, zdaniem członków partii, wzmocniłby autonomię, neutralność i tożsamość narodową kraju. SVP od lat z pewnymi sukcesami składa propozycje dotyczące zerwania więzi z Unią Europejską, ograniczenia imigracji lub rozprawienia się z zagranicznymi przestępcami przy urnach wyborczych [jedną z propozycji SVP było referendum nad automatyczną deportacją obcokrajowców, którzy popełnili przestępstwo]” – mówi Imogen Foulkes, korespondentka BBC w Szwajcarii. Ostatnie referendum jest jednak dla partii porażką. Niektórzy analitycy pytają, czy szczyt populizmu SVP został już osiągnięty.

Krótka dygresja:
Słowo populizm” rzadko było stosowane w XX w. Jego użycie wzrosło dopiero w połowie lat 90., kiedy niemiecki politolog Hans-Georg Betz wydał książkę Radical Right-Wing Populism in Western Europe”. Niemieccy uczeni wykorzystywali pojęcie populizmu do odróżnienia partii takich jak Austriacka Partia Wolności czy niemieccy Republikanie, od partii skrajnie prawicowych lub radykalnych takich jak Front Narodowy Francji [obecnie Zjednoczenie Narodowe] czy belgijski Blok Flamandzki. Dopiero po kryzysie gospodarczym w 2008 r. pojawiły się lewicowe ruchy populistyczne i wzrosło użycie tego pojęcia. Od czasu brexitu i wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA słowo populizm” zaczęło być jeszcze szerzej używane, choć nadal jest kojarzone głównie z ruchami skrajnie prawicowymi.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, przeczytaj artykuł Casa Muddego, autora książki Populism: A Very Short Introduction.

Azja

Dzikie plemię zamieszkujące Sentinel Północny pozostaje niezbadane

Dzikie plemię zamieszkujące Sentinel Północny, jedną z wysp archipelagu Andamanów (pomiędzy Zatoką Bengalską a Morzem Andamańskim), pozostaje niezbadane. Nieznany jest nawet język, którym posługują się przedstawiciele plemienia. Uwaga świata skupiła się na Sentinelczykach 21 listopada br., kiedy rząd Indii poinformował o śmierci 26-letniego Amerykanina, Johna Allena Chaua, który w nocy przypłynął na wyspę kajakiem, aby szerzyć tam wiarę w Boga. Zginął jednak od strzał z łuków wystrzelonych przez członków plemienia. W 2004 r., mieszkańcy wyspy włóczniami i strzałami odstraszyli helikopter, monitorujący zniszczenia po tsunami. W 2006 r. dwóch indyjskich rybaków zostało zabitych przez plemię, ponieważ ich łódź przypadkowo dryfowała w pobliżu wyspy.

Antropolodzy uważają, że członkowie plemienia wywodzą się od migrantów z Afryki, którzy przybyli do Andamanów tysiące lat temu. Przez wieki ich styl życia niewiele się zmienił – noszą opaski na biodrach, mieszkają w prostych chatach, polują za pomocą włóczni i strzał, których groty wytwarzają ze skrawków metalu, znalezionych na brzegach wyspy. Żywią się m.in. złowionymi rybami.

Od czasu uzyskania przez Indie niepodległości od Brytyjczyków w 1947 r. indyjscy antropolodzy próbują przeprowadzić badania na Sentinelczykach. Triloknath Pandit, regionalny szef indyjskiego Ministerstwa Spraw Plemiennych, kilkakrotnie odwiedzał wyspę w latach 1967-1991. Pandit wierzy, że przedstawiciele plemienia w większości kochają pokój”, ale chcą żyć samotnie. W 1991 r. odbywały się spotkania, na których antropolodzy, stojący w wodzie przy brzegu (zobacz zdjęcie), obdarowywali uśmiechniętych Sentinelczyków kokosami i bananami. W 1997 r. rząd Indii przestał jednak kontaktować się z wyspiarzami. Osoby przeprowadzające spis ludności w 2011 r. oszacowały, że plemię składa się z 12 mężczyzn i trzech kobiet. Z danych szacunkowych Brytyjczyków wynika, że w 1901 r. żyło tam 117 Sentinelczyków. We wrześniu br. Pandit powiedział organizacji Down To Earth, że z jego obserwacji wynika, że liczebność plemienia wynosi od 80 do 100 osób.

Indie monitorują, czy ktoś próbuje dotrzeć do plemion (Wielkich Andamańczyków, Sentinelczyków, Jarawa i Onge). Władze kraju są zdania, że kontakt z innymi ludźmi może zniszczyć ich kulturę, a nawet życie, ponieważ ich układ immunologiczny może nie być odporny na współczesne drobnoustroje. Wokół wysp obowiązuje też prawie pięciokilometrowa strefa buforowa. Każdy, kto odważył się odwiedzić dzikie plemiona, jest witany strzałami z łuku. Nikt dotąd nie zbadał, dlaczego mieszkańcy wyspy są tak wrogo nastawieni do ludzi z zewnątrz.

PS

Polecamy Ci również artykuł o tym, czego możemy nauczyć się od dzikich plemion takich jak Sentinelczycy.

USA, Ameryka Północna

Sztuczne odciski palców, które mogą wprowadzić w błąd systemy biometryczne

Naukowcy potrafią wygenerować sztuczne odciski palców, które mogą wprowadzić w błąd systemy biometryczne. Fałszywe odciski, nazwane przez badaczy z Uniwersytetu Nowojorskiego DeepMasterPrints, stworzone zostały przy pomocy techniki uczenia maszynowego, a do ich powstania naukowcy wykorzystali sieć neuronową.

DeepMasterPrints, by oszukać zabezpieczenia, wykorzystują dwie właściwości systemów uwierzytelniania opartych na odciskach palców. Po pierwsze, ze względów ergonomicznych, większość czytników linii papilarnych nie odczytuje całego palca, a jedynie tę część, mającą styczność ze skanerem. Po drugie, systemy porównują częściowo zeskanowany palec tylko ze skanami odcisków palców w bazie danych.

Według informacji przedstawionych na konferencji bezpieczeństwa w Los Angeles sztucznie wygenerowane odciski palców były w stanie imitować więcej niż jeden na pięć odcisków palców zapisanych w systemie biometrycznym. Z założenia system ten nie jest nieomylny, ale błędy w odczycie powinny się pojawiać w nim zdecydowanie rzadziej – raz na tysiąc prób.

Naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego, pod kierownictwem Philipa Bontragera, uważają, że metoda tworzenia sztucznych odcisków palców może mieć szerokie zastosowanie w ochronie systemów wykorzystujących odciski palców”. Podobnie jak w przypadku wielu badań związanych z bezpieczeństwem, wykazanie wad istniejących systemów uwierzytelniania jest uważane za ważną część tworzenia bezpieczniejszych systemów w przyszłości.

Izrael, Azja

Technika przekształcania ludzkich odchodów w hydrochar

Zespół naukowców z izraelskiego Uniwersytetu Ben-Guriona (BGU) po raz pierwszy zademonstrował technikę przekształcania ludzkich odchodów w hydrochar. Jest to bezpieczne i odnawialne paliwo z biomasy, które przypomina węgiel drzewny czy nawóz bogaty w składniki odżywcze. Według badaczy technika ta mogłaby rozwiązać dwa główne problemy mniej zamożnych krajów – złe warunki sanitarne i rosnące potrzeby energetyczne.

Odchody ludzkie są uważane za niebezpieczne ze względu na ich potencjał przenoszenia chorób, podczas gdy są one bogate w składniki odżywcze z materii organicznej, takie jak azot, fosfor i potas. Ludzkie odchody zawierają również mikrozanieczyszczenia, pochodzące z wyrobów farmaceutycznych, które mogą prowadzić do zanieczyszczenia środowiska, jeśli nie zostaną odpowiednio zutylizowane lub ponownie użyte” – uważa Amit Gross z Wydziału Hydrologii Środowiska i Mikrobiologii na BGU.

W badaniu pilotażowym, opublikowanym w czasopiśmie Journal of Cleaner Production”, naukowcy opisali, w jaki sposób wykorzystali technikę zwaną karbonizacją hydrotermalną do podgrzewania stałych odchodów w specjalnym szybkowarze, do trzech różnych temperatur (180 °C, 210 °C i 240 °C), w trzech okresach: 30, 60 lub 120 min. Taki proces sterylizuje ludzkie odchody i wysusza je, tworząc hydrochar. Ponadto wytwarza się przy tym płyn bogaty w składniki odżywcze, który można wykorzystać jako nawóz.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ok. 2,3 mld ludzi nie ma dostępu do podstawowych usług sanitarnych. Ok. 892 mln z nich, głównie mieszkańców wiosek, wypróżnia się na otwartej przestrzeni.

Niedobór energii również jest problemem: ok. 2 mld ludzi na całym świecie używa stałej biomasy (np. drewna), która jest przerabiana na węgiel drzewny, a następnie używana do gotowania i ogrzewania. Wpływa to na zanieczyszczenia powietrza, emisje gazów cieplarnianych, wycinkę lasów i erozję gleb.

Hiszpania, Europa

Orki mają podobne cechy osobowości jak ludzie i szympansy

Orki mają podobne cechy osobowości jak ludzie i szympansy. Zwierzęta mogą odczuwać np. radość i sympatię do kogoś – wynika z badań zespołu naukowców z Uniwersytetu Girony w Hiszpanii.

Badacze przeanalizowali cechy osobowości 24 orek, z których sześć zostało schwytanych na wolności, a pozostałe urodziły się w niewoli w różnych miejscach na świecie.

Aby ocenić osobowość zwierząt, badacze poprosili ich trenerów i osoby z nimi pracujące o wypełnienie ankiety, oceniającej 38 cech osobowości każdej orki, w tym: chęć do zabawy, niezależności, upór, odwagę, wrażliwość i opiekuńczość. Następnie zespół porównał wyniki ankiety z wynikami poprzednich badań, dotyczących tych samych cech osobowości u szympansów i ludzi.

Okazało się, że orki przejawiają wiele podobnych cech osobowości jak ludzie i szympansy (choć bliżej im do tych drugich). Z ludźmi łączy je podobny ekstrawertyzm – orki są towarzyskie, figlarne i przyjacielskie. Ich sumienność, opiekuńczość, upór i ugodowość również były podobne do zachowań szympansów.

Zdaniem naukowców nowe wyniki badań są dowodem na działanie konwergencji – procesu, w którym organizmy, które nie są blisko spokrewnione, rozwijają podobne cechy w wyniku przystosowania się do podobnych środowisk lub nisz ekologicznych. Osobowości orek i naczelnych są podobne ze względu na zaawansowane zdolności poznawcze, niezbędne do tworzenia złożonych interakcji społecznych.

Wyniki innych badań wykazały, że niewola może zmienić osobowość orek, uwypuklając niektóre cechy, takie jak neurotyzm i agresja, a także spowodować zmiany fizyczne, np. opadniętą płetwę grzbietową.

Afryka, Republika Środkowoafrykańska

Alferd Yekatom oskarżony o dowodzenie chrześcijańskimi bojówkami antybakala

Alfred Yekatom został oskarżony o dowodzenie 3 tys. chrześcijańskich bojowników antybalaka, podejrzanymi o dokonanie zbrodni wojennych w latach 2013-2014 w Republice Środkowoafrykańskiej. 17 listopada Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze (MTK) ogłosił, że mężczyzna został przekazany trybunałowi przez władze Republiki Środkowoafrykańskiej, na podstawie nakazu aresztowania z 11 listopada. Yekatom, poseł do parlamentu, zwany też Rambo”, został aresztowany za rzekomą odpowiedzialność karną za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. MTK od 2014 r. prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych w Republice Środkowoafrykańskiej od 2012 r.

Yekatom jest byłym przywódcą milicji w ramach tzw. ruchu antybalaka, który przeprowadzał ataki na ludność  muzułmańską. W 2015 r. dostał zakaz podróżowania w związku z podejrzeniem o dokonanie ataków na muzułmanów, spowodowanie śmierci cywilów i wykorzystanie 153 dzieci jako bojowników. Rok później Yekatom został posłem do parlamentu Republiki Środkowoafrykańskiej. W październiku br. aresztowano go za otwarcie ognia w Zgromadzeniu Narodowym, izbie niższej parlamentu, podczas procedury wyboru przewodniczącego zgromadzenia.

Republika Środkowoafrykańska walczy o odzyskanie sił po wojnie domowej w 2013 r., która wybuchła, kiedy prezydent François Bozizé, chrześcijanin, został obalony przez głównie muzułmańskich rebeliantów z ugrupowania Séléka. W odwecie chrześcijanie (ok. 80% ludności), zorganizowali bojówki antybalaka. W wyniku konfliktu zginęły tysiące ludzi, a ok. jedna piąta z 4,5 mln mieszkańców kraju musiała opuścić swoje domy. Według ONZ ponad 642 tys. ludzi zostało przesiedlonych wewnętrznie.

Konflikt w tym kraju jednak trwa. 18 listopada w miejscowości Alindao (300 km od Bangi, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej), doszło do ataku na misję katolicką, w którym zginęło ponad 40 osób (według ONZ – 37), a kilkadziesiąt zostało rannych. Akty agresji w mieście wybuchły 15 listopada, kiedy chrześcijańscy milicjanci antybalaka zabili muzułmanów w ramach odwetu.

17 listopada misja pokojowa ONZ (MINUSCA), w której działa ok. 12,5 tys. osób w Republice Środkowoafrykańskiej, wydała oświadczenie, w którym napisano, że zostały wdrożone środki bezpieczeństwa w celu ochrony cywilów, szukających schronienia w pobliżu baz wojskowych misji”.

Kambodża, Azja

Dwaj liderzy Czerwonych Khmerów zostali skazani za ludobójstwo

Dwaj liderzy ekstremistycznego ugrupowania Czerwonych Khmerów, Nuon Chea (92 l.), zwany prawą ręką Pola Pota, i Khieu Samphan (87 l.) zostali skazani na dożywocie. 16 listopada, zgodnie z wyrokiem Nadzwyczajnej Izby Sądu Kambodży, zostali uznani za winnych dokonania ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości w latach 1977-1979 i odpowiedzialnymi za morderstwa, eksterminację ludności, zmuszanie ludzi do niewolniczej pracy, tortury, prześladowania na tle religijnym i politycznym, a także masowe gwałty wynikające z polityki przymusowych małżeństw oraz przymusowe wysiedlenia i stworzenie obozów pracy. Ofiarami tych zbrodni była mniejszość muzułmańska Cham, Wietnamczycy i buddyjscy mnisi. Obaj skazani, którzy od 2014 r. odbywają już karę za zbrodnie przeciwko ludzkości, zaprzeczyli oskarżeniom o ludobójstwo, przyznając, że pełnili ważne role w komunistycznym reżimie Czerwonych Khmerów.

Według danych szacunkowych 1,7-2,2 mln ludzi (blisko jedna czwarta ówczesnej populacji Kambodży) zginęło w latach 1975-1979 w czasie rządów Czerwonych Khmerów. Do tej pory trybunał, który powstał w 2003 r. we współpracy ONZ i Kambodży, oprócz Chea i Khieu skazał trzy osoby – Kainga Guek Eava, szefa tzw. więzienia bezpieczeństwa 21 (S-21, Tuol Sleng) i dwóch innych liderów Czerwonych Khmerów, Ta Moka i Ienga Sary.

Wyrok, ogłoszony w listopadzie 2018 r., zapadł prawie 40 lat po upadku brutalnego, komunistycznego reżimu Pola Pota, kiedy Czerwoni Khmerzy, uzbrojone skrzydło Komunistycznej Partii Kampuczy, przejęli władzę w Kambodży. W 1975 r. komunistyczny przywódca i jego siły wkroczyli do Phnom Penh, ogłosili utworzenie Demokratycznej Kampuczy i ustanowili Rok Zerowy, czyli początek budowy nowego społeczeństwa. Pol Pot odizolował swój naród od reszty świata – chciał zlikwidować pieniądze, własność prywatną, religię oraz wysiedlać ludzi z miast, w celu kolektywizacji wsi. Celem organizacji było utworzenie bezklasowego społeczeństwa opartego na rolnictwie. Każdy, kogo uważali za intelektualistę, był zabijany. Setki tysięcy wykształconych przedstawicieli klasy średniej było torturowanych i przetrzymywanych w specjalnych ośrodkach. Najbardziej znanym było więzienie S-21 w Phnom Penh, gdzie 17-20 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci zostało uwięzionych w czasie czterech lat panowania reżimu, a ok. 14 tys. ludzi zabitych [nie ma dokładnych danych potwierdzających te informacje]. Ponadto w całym kraju setki tysięcy osób zmarło z powodu choroby, głodu lub wyczerpania. Członkowie Czerwonych Khmerów zmuszali ich do ciężkiej pracy.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o sytuacji politycznej w Kambodży, polecamy artykuł Mu Sochui, opozycjonistki z Partii Ratunku Narodowego Kambodży (CNRP), która przez 18 lat przebywała na emigracji aż do 1989 r., kiedy wróciła do kraju. Tam przez wiele lat działała na rzecz praw człowieka, była też członkinią Parlamentu. W 2017 r. jej działalność polityczna została zablokowana, a Sochua 3 października 2017 r. opuściła kraj przez groźbę więzienia i do tej pory przebywa poza granicami Kambodży.

Afryka, Libia, Europa

Uchodźcy płynący z Libii zabarykadowali się na pokładzie statku

Statek, który uratował 95 uchodźców i migrantów, płynących na tratwie z Libii, został zatrzymany przez libijską straż przybrzeżną na morzu, 185 km od Trypolisu. Płynął on do portu we Włoszech, ale 10 listopada został zawrócony do libijskiego miasta Misrata, przy zatoce Wielkiej Syrty. Według doniesień organizacji Lekarze bez Granic 14 osób zdecydowało się na opuszczenie statku, a reszta zabarykadowała się na pokładzie. Wcześniej niektórzy z nich byli torturowani i więzieni przez handlarzy ludźmi, a teraz obawiają się powrotu do ośrodków zatrzymań na terenie Libii, przemocy fizycznej oraz tego, że zostaną sprzedani handlarzom. Jeden z migrantów, przebywający na statku, mówił: nie chcemy wychodzić na zewnątrz, wolimy umrzeć na statku”.

20 listopada połączone siły libijskich władz zmusiły uchodźców do opuszczenia pokładu. W tym celu użyto gumowych kul i gazu łzawiącego. Ranni zostali przeniesieni do szpitala, a wszystkie osoby, które zabarykadowały się na pokładzie, trafiły do ośrodka detencyjnego na terenie Misraty.

Od ponad roku libijska straż przybrzeżna, wspierana przez Włochy, patroluje wody i blokuje łodzie, planujące płynąć do Europy, przed opuszczeniem wybrzeży libijskich. Zgodnie z warunkami umowy o współpracy Włochy zgodziły się szkolić, wyposażać i finansować libijską straż przybrzeżną. Te wspólne działania zostały skrytykowane przez organizacje praw człowieka, ponieważ, ich zdaniem, doprowadziły do poważnych naruszeń praw człowieka, w tym tortur i niewolnictwa.

Amnesty International szacuje, że ok. 20 tys. osób zostało zatrzymanych przez libijską straż przybrzeżną w 2017 r. i zawróconych do kraju. Według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od początku 2018 r. ponad 850 migrantów zginęło, próbując przedostać się przez Morze Śródziemne. Od stycznia br. 40 tys. osób trafiło do Europy. W poprzednim roku, w tym samym okresie, na kontynent dotarło 80 tys. migrantów, a 2 100 osób zginęło w czasie drogi.

Holenderska organizacja humanitarna Movement on the Ground prowadzi misję na wyspie Lesbos, która ma zintegrować migrantów i lokalnych mieszkańców wyspy. Mężczyźni z Afryki, Afganistanu, Syrii i Iraku zajmują się budową drewnianej konstrukcji, która będzie służyć jako nowe schronienie dla uchodźców, docierających tam od trzech lat. Drewno do budowy schronu, podobnie jak cement, kamienie i siatka, zostało nabyte od mieszkańców wioski Moria (niedawno pisaliśmy o krytycznej sytuacji migrantów w obozie w Morii). Organizacja ma nadzieję, że współpraca ta umożliwi zbudowanie pozytywnych relacji między mieszkańcami tych terenów a uchodźcami.

Europa

Włoscy sędziowie wydali nakaz zatrzymania Aquariusa

20 listopada włoscy sędziowie wydali nakaz zatrzymania Aquariusa – statku ratunkowego, który od 2016 r. pomaga migrantom. Zdaniem śledczych w 11 włoskich portach w południowej części Włoch statek zdawał potencjalnie toksyczne odpady [24 tony] jako zwykłe śmieci. Dwie organizacje humanitarne – Lekarze bez Granic i SOS Mediterranée, które czarterują statek, potępiają decyzję sędziów i odrzucają oskarżenia. SOS Mediterranée nazwał akcję włoskich władz atakiem politycznym” i wezwał francuskie władze, by wykazały powściągliwość we wdrażaniu włoskiego nakazu przejęcia statku. Obie organizacje twierdzą, że przestrzegano wszystkich zasad, a włoskie władze nigdy nie zgłosiły żadnych zastrzeżeń.

Aquarius został zawrócony do portu w Marsylii. Statek ma zostać zatrzymany w wyniku śledztwa włoskiej prokuratury, dotyczącego postępowania z resztkami żywności i odzieżą uratowanych migrantów oraz odpadami medycznymi.

Natomiast na Węgrzech odmówiono ekspertom Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. praw człowieka wejścia do stref przy przejściach granicznych Röszke i Tompa. Przedstawiciele ONZ twierdzą, że nielegalnie odmówiono im dostępu do ośrodków, w których przetrzymywani są uchodźcy. Decyzja doprowadziła do zawieszenia ich oficjalnej wizyty na Węgrzech. Elina Steinerte i Setodji Roland Adjovi, członkowie grupy roboczej ONZ ds. arbitralnego pozbawienia wolności, powiedzieli, że otrzymali szereg wiarygodnych informacji, dotyczących przymusowych zatrzymań w strefach, które chcieli wizytować”. Dodali też, że nieograniczony dostęp do wszystkich obozów, w tym tych przy strefach tranzytowych, powinien być zagwarantowany niezależnym organizacjom międzynarodowym, regionalnym i krajowym, ponieważ ma to kluczowe znaczenie dla ochrony praw człowieka w kraju rządzonym przez praworządność”. ONZ powołała się również na umowę międzynarodową, która gwarantuje ekspertom organizacji dostęp do zatrzymanych osób.

USA, Kolumbia, Ameryka Południowa, Ameryka Północna

Kolumbijskie władze otworzyły w Bogocie tymczasowy obóz dla migrantów i uchodźców

Kolumbijskie władze otworzyły w Bogocie tymczasowy obóz dla migrantów i uchodźców z Wenezueli. Powstał on dla tych, którzy od miesięcy mieszkali w slumsach przy dworcu autobusowym w stolicy Kolumbii. W obozie jest 78 namiotów przeznaczonych dla 500 osób. Wszystkie miejsca już zostały zapełnione. Władze planują, że obóz będzie otwarty do stycznia 2019 r. To pierwsza tego rodzaju pomoc udzielona uchodźcom przez Kolumbię, do której dziennie trafia ok. 3 tys. Wenezuelczyków. Obecnie przebywa tam już ok. 1 mln migrantów z tego kraju, ale kolumbijskie władze szacują, że do 2021 r. ich liczba wzrośnie do 4 mln. Od 2015 r. 2,3 mln Wenezuelczyków opuściło swój kraj.

 

U wybrzeży Kolumbii zacumował statek USNS Comfort, na którym Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych (United States Navy) udziela pomocy medycznej migrantom z Wenezueli. W oświadczeniu wydanym przez United States Southern Command misja została określona jako odzwierciedlenie trwałej obietnicy przyjaźni, partnerstwa i solidarności Ameryk”.

 

Natomiast amerykańskie władze chcą umieścić uchodźców, przybywających do USA, na terenie bazy wojskowej Fort Bliss, w mieście El Paso, w stanie Teksas. Mają być w niej także przetrzymywane rodziny rozdzielone na granicy z Meksykiem. Decyzja wzbudziła protesty mieszkańców miasta. 10 listopada ok. 100 osób przeszło ulicami El Paso w stronę jednego z mostów łączących USA z Meksykiem. Maszerujący protestowali przeciwko polityce migracyjnej Donalda Trumpa i militaryzacji granicy. W czasie demonstracji Fernando Garcia, dyrektor organizacji Border Network for Human Rights, powiedział, że Stany Zjednoczone muszą pomóc krajom Ameryki Środkowej w rozwoju ich gospodarek, aby ludzie nie musieli stamtąd uciekać”.

 

20 listopada br. Jon Tigar, sędzia federalny z San Francisco, zablokował rozporządzenie Donalda Trumpa o zakazie przyznawania azylu migrantom nielegalnie przekraczającym południową granicę USA. Tigar oświadczył, że obowiązujące ustawodawstwo jasno określa, że każdy cudzoziemiec, przybywający do USA, może ubiegać się o azyl niezależnie od tego, w jaki sposób dostał się do kraju”. Dodał też, że prezydent nie może zmieniać ustaw imigracyjnych, wprowadzając zasady, których Kongres zakazał. Orzeczenie sędziego weszło w życie ze skutkiem natychmiastowym i będzie obowiązywać do czasu kolejnej rozprawy sądowej w grudniu. Dotyczy ono dekretu wprowadzonego przez Donalda Trumpa 9 listopada, na mocy którego wnioski o azyl osób, które nielegalnie przekroczyły amerykańską granicę, nie byłyby rozpatrywane.

 

Po wyborach środka kadencji w Stanach Zjednoczonych pojawiła się informacja, że żołnierze strzegący granicy USA z Meksykiem, wysłani tam przed wyborami, mogą opuścić swoje stanowiska. Generał broni Jeffrey Buchanan, który nadzoruje rozmieszczenie wojsk na granicy, powiedział 19 listopada portalowi politico.com, że żołnierze zaczną wracać do domu, jak tylko zrealizują zadania związane z wzmacnianiem portów wjazdowych i budowaniem obozów bazowych, co może nastąpić nawet w najbliższym tygodniu. Z kolei Laura Seal, rzeczniczka Pentagonu, podkreśliła, że wojska są zobligowane do wspierania ochrony celnej do 15 grudnia. W oficjalnym oświadczeniu dla mediów Pentagon nie przedstawił konkretnej daty wycofania wojsk z granicy z Meksykiem.

Afryka, USA, Ameryka Północna

Tysiące uchodźców i migrantów są przetrzymywane w centrum przejściowym w Trypolisie (stolicy Libii)

Tysiące uchodźców i migrantów są obecnie przetrzymywane w centrum przejściowym w Trypolisie (stolicy Libii) przez Departament ds. Zwalczania Nielegalnej Migracji (DCIM), na bliżej nieokreślony czas.

Jeden z uchodźców, po dziewięciu miesiącach przebywania w ośrodku, popełnił samobójstwo przez samospalenie. Inni uważają, że miejsce jest przeludnione i panuje tam epidemia gruźlicy. Wielu z migrantów trafiło do ośrodka po tym, jak łodzie, którymi płynęli do Włoch, zostały zatrzymane przez libijską straż przybrzeżną finansowaną przez Unię Europejską. Wśród zatrzymanych są obywatele Somalii, Erytrei czy Sudanu, krajów w stanie wojny lub dyktatury, w których dochodzi do poważnych naruszeń praw człowieka. Organizacje, zajmujące się prawami człowieka, w tym Amnesty International, oskarżają władze Libii o współpracę z przemytnikami dla korzyści finansowych. Szacuje się, że tylko jeden na 10 migrantów, próbujących dostać się do Europy drogą śródziemnomorską, trafia na kontynent europejski.

Prokuratorzy z Sycylii analizują zeznania osób, które 12 czerwca br. przeżyły wywrócenie się łodzi na Morzu Śródziemnym. USS Trenton uratował wtedy 42 osoby, ale ocaleni twierdzą, że załoga okrętu marynarki wojennej USA zignorowała ich wcześniejsze wołania o pomoc, przyczyniając się do śmierci 76 osób.

Rozwiązaniami, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenie wód mikroplastikiem

Start-upy pracują nad rozwiązaniami, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenie wód mikroplastikiem. Syntetyczne mikrowłókna, które wypadają z naszych ubrań w czasie prania, są zbyt małe (wielkości ok. 3 mikrometrów), więc przedostają się przez oczyszczalnie ścieków i trafiają do oceanów. Na każde 6 kg ubrań do wody może trafiać ok. 700 tys. mikrowłókien – szacuje Imogen Napper, doktor nauk przyrodniczych z Uniwersytetu Plymouth w Wielkiej Brytanii.

Amerykański start-up Cora Ball z przetworzonych materiałów stworzył kulki, które wyłapują maksymalnie jedną trzecią mikrowłókien, wypadających z ubrań w czasie każdego prania, i nadają się do dalszego recyklingu. Innym pomysłem na ograniczenie plastików, trafiających do oceanów, jest torba do prania Guppyfriend, stworzona przez Alexandra Nolte i Oliviera Spiesa. Produkt ogranicza łamanie się włókien o ok. 86%, a dzięki bardzo małym otworom nawet te złamane pozostają wewnątrz torby. Innym przykładem jest duńska firma KD Group, która opracowała technologię filtracji ścieków, pozwalającą na usunięcie z nich ok. 90% tworzyw sztucznych. W październiku br. czterech studentów bioinżynierii z Imperial College London wymyśliło niedrogi sposób na oczyszczenie ścieków. Ich pomysł polega na wprowadzeniu dodatkowego komponentu na etapie filtracji w oczyszczalniach, co pozwoliłoby na usunięcie z wody 99% mikroplastików i nie wymagałoby modernizacji oczyszczalni.

W Wielkiej Brytanii powstał supermarket ze strefą bez plastiku”. Thornton’s Budgens w Londynie sprzedaje 1 700 produktów w opakowania z drewna bukowego, papieru, metalu, szkła i wielu innych materiałów, które są alternatywą dla plastiku. Plan na najbliższe trzy lata zakłada całkowite pozbycie się plastikowych opakowań. Supermarket jest kolejnym, który wprowadził takie rozwiązanie. Pierwszym na świecie był holenderski sklep Ekoplaza.

Stephen Buranyi pisze w artykule The plastic backlash: what’s behind our sudden rage – and will it make a difference?”, że plastik nie jest marginalnym problemem, który możemy łatwo wyeliminować z naszego życia, tylko – najbardziej widocznym produktem nieokiełznanej konsumpcji ostatniego półwiecza”. Richard Thompson, oceanolog i autor pojęcia mikroplastik”, uważa, że od 30 lat nie mieliśmy takiej spójności działań rządów, naukowców i przedsiębiorców w celu ograniczenia używania plastiku, co sprawia, że istnieje realna szansa, aby rozwiązać problem.

USA, Ameryka Północna

Badania na temat wpływu niedoboru cynku na autyzm

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda badają, czy niedobór cynku może być jedną z przyczyn autyzmu. W artykule, opublikowanym w czasopiśmie naukowym Frontiers in Molecular Neuroscience”, opisują, jak cynk kształtuje połączenia lub synapsy między neuronami za pośrednictwem białek Shank. Z analiz wynika, że brak cynku w okresie wczesnego rozwoju może potencjalnie przyczynić się do autyzmu poprzez upośledzenie funkcji synaps, które umożliwiają neuronom komunikację.

Zespół odkrył, że kiedy sygnał mózgowy został przekazany przez synapsę, do docelowego neuronu dostał się cynk, który mógł związać tam dwa białka – Shank2 i Shank3, które powodują zmiany w składzie i funkcjonowaniu sąsiadujących receptorów sygnałowych AMPA w synapsie na powierzchni neuronu.

Nadal nie jest jasne, czy deficyt cynku prowadzi do autyzmu, jednak naukowcy odkryli mechanizm wyjaśniający jedną z możliwych przyczyn jego występowania.

Z kolei dr Peter Tsai, adiunkt neurologii w Peter O’Donnell Jr. Brain Institute, prowadził przedkliniczne badania na zwierzętach, u których zaobserwowano, że leczenie niektórych genetycznych czy molekularnych uwarunkowań zaburzeń autystycznych może być skuteczne nawet u dorosłych. Tsai wymienia prądy elektryczne o niskiej dawce lub stymulację magnetyczną do modulowania obwodów mózgowych, związanych z zachowaniami społecznymi lub niestabilnością zachowania, jako najbardziej obiecujące strategie leczenia. Metody te obecnie badane są także pod kątem leczenia m.in. depresji, schizofrenii, zespołu stresu pourazowego czy skutków udaru mózgu.

Badania Tsaia wymagają dalszej pracy, zanim zostaną zastosowane na pacjentach, ale dają nadzieję, że w przyszłości autyzm będzie możliwy do wyleczenia niezależnie od wieku.

W Stanach Zjednoczonych ponad 3,5 mln osób żyje z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, m.in.z zespołem Aspergera. Średnia wieku dziecka, u którego zdiagnozowano autyzm, wynosi powyżej 4 lat. Z tego powodu wiele z nich nie jest w stanie ukończyć terapii we wczesnym okresie życia.

Coraz więcej ludzi ma zły stan zdrowia, wynika z analizy badań globalnego obciążenia chorobami

Analiza globalnego obciążenia chorobami z 2017 r. wskazuje, że coraz więcej ludzi ma zły stan zdrowia. Ból krzyża, bóle głowy i zaburzenia depresyjne były trzema głównymi przyczynami niepełnosprawności na świecie w 2017 r. i są nimi od ponad 30 lat. Poprawa globalnego poziomu zdrowia, którą obserwowano od zakończenia II wojny światowej, zatrzymała się.

Ponad połowa wszystkich zgonów na świecie wynika z czterech głównych czynników ryzyka: palenia tytoniu, wysokiego ciśnienia krwi, wysokiego poziomu glukozy we krwi i wysokiego wskaźnika masy ciała (BMI). Ogromnym problemem jest otyłość, najbardziej widoczna w rozwiniętych gospodarkach zachodnich, ale występująca także w państwach o średnich dochodach, a także w gospodarkach rozwijających się. Wskaźnik otyłości wzrósł w niemal każdym kraju. Ponad milion osób zmarło z powodu cukrzycy typu 2, a pół miliona ludzi – z powodu niewydolności nerek związanej z cukrzycą. Przedwczesną przyczyną zgonów jest też uzależnienie od opiatów – w 2017 r. pojawiło się ponad 4 mln nowych przypadków uzależnień i ok. 110 tys. osób zmarło. Od czasu zamachu z 11 września 2001 r. w USA i konfliktu na Bliskim Wschodzie [arabska wiosna i wojna w Syrii], głównymi przyczynami zgonów stały się terroryzm i wojny. Miliony ludzi zginęły w Syrii, Iraku, Jemenie, Libii i Afganistanie.

W badaniu zwrócono także uwagę na globalny spadek płodności wśród kobiet. W prawie połowie ze 195 krajów nie rodzi się wystarczająco dużo dzieci, aby utrzymać liczebność populacji. W 1950 r. kobiety rodziły średnio 4,7 dzieci w ciągu swojego życia, w 2017 r. współczynnik dzietności zmniejszył się do 2,4. Widoczne są znaczące różnice między narodami – w Nigerze kobiety rodzą średnio siedmioro dzieci, natomiast na Cyprze – jedno. W przypadku krajów Europy Zachodniej wskaźnik dzietności wynosi 1,7.

Autorzy badania podkreślają, że ilekroć wskaźnik ten w danym kraju spada poniżej 2,1, populacja zaczyna się zmniejszać. W 1950 r. żaden z krajów nie był w takiej sytuacji. Badacze twierdzą, że rozwiązaniem może być zwiększenie imigracji lub wprowadzenie polityki zachęcającej ludzi do posiadania większej liczby dzieci.

Afryka

W ciągu ostatnich 20 lat wyraźnie zmniejszyła się liczba przypadków obrzezania dziewcząt w Afryce

W ciągu ostatnich 20 lat wyraźnie zmniejszyła się liczba przypadków obrzezania dziewcząt w Afryce. Największy spadek odnotowano we wschodniej części kontynentu. – W 1995 r. obrzezano 71% dziewcząt poniżej 14 lat, a w 2016 r. – 8% – wynika z badania opublikowanego na stronie BMJ Global Health, przeprowadzonego na 210 tys. dzieci z 29 afrykańskich krajów.

W Afryce Północnej liczba obrzezanych dziewcząt spadła z kolei z 60% w 1990 r. do 14% w 2015 r. Podobnie wygląda sytuacja w zachodniej części Afryki, gdzie w 1996 r. obrzezano 74% dziewcząt, a w 2017 r. – 25%. Rzeczniczka grupy 28 Too Many, która organizuje kampanię przeciwko obrzezaniu, zaznacza, że w badaniu nie uwzględniono przypadków obrzezania wśród dziewcząt powyżej 14 r.ż. i młodych kobiet, a w tych grupach wiekowych ten proceder nadal występuje.

Ngianga-Bakwin Kandala, profesor biostatystyki na brytyjskim Uniwersytecie Northumbria i główny autor badania, przyznaje, że zespół nie zbadał przyczyn spadku liczby obrzezanych dziewcząt, ale uważa, że może mieć to związek z postawą matek i ich wyedukowaniem. W niektórych krajach, gdzie obrzezanie jest nielegalne, rodzice mogą nie chcieć przyznać, że ich dziecko zostało poddane zabiegowi.

Praktyka obrzezania polega na całkowitym lub częściowym usunięciu zewnętrznych narządów płciowych. W niektórych społecznościach jest traktowana jak rytuał przejścia. Jest to niebezpieczny zabieg – u dziewcząt i kobiet może powodować przewlekłe bóle, bezpłodność, problemy z miesiączką, a także śmiertelne komplikacje okołoporodowe. W najgorszym przypadku może doprowadzić także do śmierci z powodu infekcji lub wykrwawienia. Według danych UNICEF ok. 200 mln dziewcząt i kobiet na całym świecie zostało poddanych tej praktyce, głównie w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

Brytyjskie związki zawodowe są zaniepokojone wszczepianiem mikrochipów pracownikom

Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu (zrzeszająca 190 tys. brytyjskich firm) i Kongres Związków Zawodowych w Wielkiej Brytanii wyrażają zaniepokojenie wprowadzeniem mikrochipów wszczepianych pracownikom w celu poprawy bezpieczeństwa. Do tej pory brytyjska firma BioTeq, która kieruje swoje usługi do firm i indywidualnych klientów, sprzedała w kraju 150 mikrochipów, z których większość została wszczepiona osobom prywatnym.

Rozmowy na temat wszczepienia urządzeń pracownikom z kilku brytyjskich firm prawniczych i finansowych (jedna z nich zatrudnia tysiące pracowników) prowadzi firma Biohax of Sweden, która również specjalizuje się w produkcji mikrochipów. Te wszczepiane są pod skórę w miejscu między kciukiem a palcem wskazującym i mają rozmiar ziarenka ryżu. Umożliwiają one ludziom otwieranie drzwi wejściowych, dostęp do biura, uruchomienie samochodu, pozwalają też na przechowywanie danych medycznych. Koszt jednego mikrochipa wynosi od 70 do 260 funtów brytyjskich.

Firma Biohax of Sweden poinformowała na swojej stronie internetowej, że planuje otworzyć biuro w Londynie. Twierdzi też, że mikrochipy wszczepiono 4 tys. osób, głównie w Szwecji. Firma współpracuje już z państwową firmą kolejową Statens Järnvägar, aby umożliwić swoim pasażerom podróżowanie za pośrednictwem chipów, zamiast używania biletów kolejowych. W ubiegłym roku amerykańska firma Three Square Market z siedzibą w Wisconsin nawiązała współpracę z Biohax of Sweden i stała się pierwszą firmą w Stanach Zjednoczonych, która wszczepiła mikrochipy swoim pracownikom za ich zgodą. Z kolei firma BioTeq wszczepiła urządzenia pracownikom banku i wysłała ich na testy technologiczne do Hiszpanii, Francji, Niemiec, Japonii i Chin.

USA, Ameryka Północna

Floryda przywraca skazańcom prawa do głosowania

6 listopada na Florydzie przegłosowano wprowadzenie 4. poprawki do konstytucji. Większością głosów (64%) przywrócono prawa wyborcze mieszkańcom stanu, którzy zostali skazani za przestępstwa, ale odbyli już swój wyrok. Głosować znów będzie mogło 1,4 mln osób – w tym 20% Afroamerykanów ze stanu Floryda oraz 40% czarnoskórych mężczyzn. Pozbawione tej możliwości będą osoby, które dokonały morderstwa lub zbrodni na tle seksualnym.

Floryda to trzeci największy stan w USA pod względem liczby mieszkańców, który często odgrywa ważną rolę w wyborach – zdecydował o zwycięzcy wszystkich wyborów prezydenckich w tym stuleciu. Obecnie w USA trwa debata na temat wpływu tej decyzji na scenę polityczną na Florydzie. Do tej pory stan był pod kontrolą Partii Republikańskiej.

Decyzja o wprowadzeniu 4. poprawki ma nie tylko wymiar polityczny, ale także jest dowodem na zwycięstwo przeciwko blokowaniu praw wyborczych. Od 2016 r. w Stanach Zjednoczonych 6,1 mln ludzi nie mogło głosować z powodu wyroku za przestępstwo, wynika z danych organizacji The Sentencing Project.Spośród 34 stanów, które ograniczają skazanym udział w wyborach, Kentucky i Iowa są obecnie jedynymi, w których stosuje się dożywotnie pozbawienie praw wyborczych.

Afryka, Azja, Europa

Fałszywe informacje przechodzą na wyższy poziom

Fałszywe informacje przechodzą na wyższy poziom. Tzw. deep fakes to nieprawdziwe nagrania wideo lub audio tworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego – generatywnej sieci kontradyktoryjnej (GAN). Technika ta została stworzona w 2014 r. przez Iana Goodfellowa i polega na wykorzystaniu odpowiednich algorytmów, dzięki którym system, na podstawie istniejących danych, może generować nowe. Na przykład na podstawie tysiąca zdjęć Baracka Obamy może stworzyć kolejne, które nie będzie kopią żadnego z poprzednich. Na początku GAN było wykorzystywane w filmach pornograficznych, w których aktoromwstawiano” głowy celebrytów, dzisiaj pojawia się w coraz większej liczbie nagrań udostępnionych w sieci.

Jednym z przykładów zastosowania GAN był film opublikowany w maju br., na którym Donald Trump zwraca się do Belgów w sprawie wycofania się ich kraju z porozumienia paryskiego. Wideo zostało stworzone przez belgijską Partię Socjalistyczną (Socialistische Partij Anders) i opublikowane na jej kontach w mediach społecznościowych. To, że amerykański prezydent odważył się skomentować politykę klimatyczną Belgii, wywołało oburzenie. Natomiast intencją belgijskiej partii było wykorzystanie fałszywego wideo do przyciągnięcia uwagi ludzi do internetowej petycji, wzywającej belgijski rząd do podjęcia pilnych działań w kwestii klimatu. Twórcy wideo powiedzieli później Politico”, że zła jakość nagrania miała zwrócić uwagę odbiorców na jego nieautentyczność.

Fake newsy stały się sposobem na zarabianie pieniędzy m.in. w Kosowie. Burim, mężczyzna zajmujący się dystrybucją fałszywych informacji, przyznał w rozmowie z BBC, że zarabiał na liczbie kliknięć w publikowane przez niego artykuły w mediach społecznościowych i na zewnętrznych stronach. Liczba polubień jego stron na Facebooku sięgała nawet 240 tys., a dzienny przychód wynosił ok. 600 euro. Powstawały też zamknięte grupy na Facebooku, gdzie osoby takie jak Burim mogły handlować polubieniami, fałszywymi kontami, czy udzielać rad na temat tego, jak obejść działania Facebooka. Handlarze cytowani w artykule twierdzą, że w ten sposób zarabiają tysiące osób, a być może nawet 40% młodych Kosowian.

Po zmianie polityki serwisu w walce z fake newsami, biznes stał się nie tylko mniej dochodowy (dzienne przychody Burima spadły do 100 euro), ale także mniej polityczny – teraz publikowane treści dotyczą w większości celebrytów.

Z badań przeprowadzonych przez BBC w Indiach, Nigerii i Kenii wynika, że mieszkańcy tych krajów, nie ufając kanałom informacyjnym, udostępniają w mediach społecznościowych wiadomości z alternatywnych źródeł, bez ich wcześniejszej weryfikacji. Badania obejmowały liczbę komentarzy przy postach na Facebooku, rodzaje udostępnianych zdjęć lub nadawcę informacji. Wielu ludzi zakładało, że wiadomości otrzymane na WhatsAppie od rodziny i przyjaciół są zaufane i wysłali je bez sprawdzania, wierząc, że pomagają rozpowszechnić prawdziwe informacje.

Powszechne dzielenie się fałszywymi informacjami przez WhatsAppa, wzmacniane działaniami nacjonalistycznymi, doprowadziło do fali przemocy w Indiach, podczas której ludzie przekazywali przyjaciołom i rodzinie fałszywe wiadomości o porwaniach dzieci, z poczuciem obowiązku ochrony swoich bliskich i społeczności. Według BBC w zeszłym roku co najmniej 32 osoby zostały zabite wskutek nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych na ich temat w social mediach.