brief
Brief #37
Różowy Dom, mechaniczne owady i humbak
12 października

Rozwiązania wykorzystujące dwutlenek węgla znajdujący się w powietrzu

Rozwiązania, wykorzystujące dwutlenek węgla znajdujący się w powietrzu, mogą pomóc w zmniejszeniu skutków globalnego ocieplenia. Na początku 2018 r. czasopismo naukowe Environmental Research Letters” opublikowało trzy badania, w których przeanalizowano potrzebę emisji ujemnych i określono stan rozwoju technologii, które mogą nam w tym pomóc.

Jednym z rozwiązań jest technologia BECCS (Bioenergy with Carbon Capture and Storage), polegająca na połączeniu dwóch metod: spalania biomasy oraz wychwytywania i składowania dwutlenku węgla. 19 takich fabryk na całym świecie jest w stanie zgromadzić ok. 40 mln ton CO2 każdego roku. Obecnie trzy start-upy na świecie pracują nad technologią bezpośrednio wychwytującą dwutlenek węgla z powietrza, która również pozwala na jego składowanie i jest bardziej zaawansowana niż BECCS. To rozwiązanie pozwoli na zebranie do 5 mld ton CO2 rocznie, jednak praca nad jego rozwojem jest tak kosztowna, że wytworzone zostały dopiero prototypy urządzeń. Innym rozwiązaniem jest biowęgiel, który powstaje w wyniku termicznego rozkładu biomasy. Po dodaniu go do gleby nie tylko zwiększa się zawartość węgla, ale także retencja wody. Biowęgiel redukuje emisję metanu i azotu. Zwykle jest wytwarzany z drewna i pozyskiwany w sposób niezrównoważony, co może mieć negatywny wpływ na klimat.

W zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla mogą pomóc również materiały występujące w naturze. Niektóre minerały mają zdolność do wchodzenia w reakcję z CO2 i wychwytywania go z powietrza. Na skutek działania sił natury skały pękają i odsłaniają się ich kolejne warstwy, które nie weszły jeszcze w reakcję z dwutlenkiem węgla. Wietrzenie przyspiesza ten proces poprzez szlifowanie skały, a następnie jej rozprowadzanie na kawałku ziemi w celu zwiększenia ekspozycji na powietrze. Jako efekt uboczny alkaliczność (przeciwieństwa kwasowości) zwietrzałych skał może również przyczynić się do poprawy jakości gleby. Szacuje się, że w Omanie, gdzie znajduje się najwięcej perydotytów (ultrazasadowych skał głębinowych), mogą one przechować rocznie ok. 1 mld ton CO2.

Innym naturalnym rozwiązaniem jest sadzenie lasów, które są w stanie oczyścić powietrze z 0,5-3,6 mld ton dwutlenku węgla rocznie. Podobną ilość węgla potrafi skumulować gleba, co próbuje się zwiększyć poprzez nawozy, kontrolę wypasu zwierząt lub sadzenie roślin strączkowych.

Ameryka Północna

Pierwsza farma, wykorzystująca roboty i sztuczną inteligencję otwarta w Kalifornii

Pierwsza farma, wykorzystująca roboty i sztuczną inteligencję, została otwarta w Kalifornii. Firma Iron Ox stworzyła w pełni zautomatyzowaną hodowlę roślin, którymi zajmują się maszyny nadzorowane przez naukowców. Farma może być rozwiązaniem na niedobór siły roboczej czy zmienność warunków pogodowych.

Na powierzchni 186 metrów kwadratowych sadzone są zielone warzywa liściaste i zioła. „Angus”, maszyna o masie ok. 450 kg, porusza się po farmie, wykrywa i podnosi rośliny, a także przenosi je do miejsca, w którym są przetwarzane. Tam zajmuje się nimi autonomiczne ramię”, które potrafi rozpoznawać rośliny i analizować ich skład w skali submilimetrowej. Maszyna jest wyposażona w cztery czujniki Lidar i kamery, dzięki którym widzi rośliny w 3D, co pozwala na wykrycie chorób, szkodników i innych anomalii.

Roboty przekazują zebrane dane do mózgu” – chmury opartej na sztucznej inteligencji, która również kieruje maszynami i wskazuje im, kiedy mają działać. Mózg”, nadzorowany przez zespół botaników, przetwarza dane ze wszystkich czujników, także tych znajdujących się na robotach.

Rośliny i zioła wyhodowane na tej zautomatyzowanej farmie jeszcze w tym roku mogą trafić do sklepów i restauracji w San Francisco Bay Area. Właściciele firmy Iron Ox w najbliższych latach planują otwarcie kolejnych gospodarstw w pobliżu ośrodków miejskich, aby skrócić czas i koszty dostawy.

Z kolei na Uniwersytecie Technicznym w Delft, w Holandii, trwają prace nad stworzeniem mechanicznych pszczół – the DelFly. Naukowcy próbują odtworzyć schematy ruchu skrzydeł muszek owocowych, dzięki którym będą w stanie stworzyć roje dronów, przypominających wyglądem pszczoły, które zapylają rośliny.

Mechaniczne owady ważą 29 gramów i są 55 razy większe niż muszki owocowe. Ich skrzydła o rozpiętości 33 cm uderzają 17 razy na sekundę, i wykonane są z mylaru – materiału wykorzystywanego w kocach kosmicznych, który jest bezpieczny dla ludzi. Na razie bateria pozwala dronom obracać się i latać przez 6 minut lub na odległość 1 km.

ONZ szacuje wzrost średniej temperatury na świecie o 1,5 °C w porównaniu temperatury sprzed okresu industrialnego

Według najnowszego raportu ONZ, przy obecnym tempie ocieplenia, między 2030 a 2052 r. średnia temperatura na świecie wzrośnie o 1,5 °C w porównaniu do światowej temperatury sprzed okresu industrialnego. – Od połowy XIX w. średnia temperatura na Ziemi wzrosła już o 1 °C.

W 2015 r. w Paryżu osiągnięto porozumienie klimatyczne, które wyznaczyło dwa główne cele: ograniczenie wzrostu globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka do poziomu znacznie poniżej 2 ℃ oraz kontynuowanie wysiłków w celu ograniczenia ocieplenia do 1,5 ℃.

Zatrzymanie wzrostu temperatur na poziomie 1,5 ℃ pozwoliłoby na przykład zmniejszyć wzrost poziomu morza i częstotliwość występowania powodzi. Pomogłoby także w dostosowaniu się do zmian klimatycznych ludziom mieszkającym na wybrzeżach, wyspach i w deltach rzek.

– Ten raport nie jest sygnałem ostrzegawczym, mamy do czynienia z tykającą bombą – powiedziała Gro Harlem Brundtland, pełniąca obowiązki przewodniczącej organizacji The Elders. – Działacze zajmujący się klimatem od dziesięcioleci wzywają przywódców do wykazania się odpowiedzialnością i do podjęcia stanowczych działań. Na razie ledwo wkroczyliśmy na powierzchnię tego, co należy zrobić. Dalsza porażka byłaby nieobliczalną zdradą planety i przyszłych pokoleń – dodała.

W raporcie wezwano przywódców do natychmiastowego wstrzymania wszelkich dotacji do paliw kopalnych, ustalenia kar za nadmierną emisję dwutlenku węgla, wprowadzenia energii odnawialnej oraz zielonych technologii.

Europa

Rozpoczęcie procedury autokefalii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego

11 października, po zakończeniu trzydniowego Świętego Synodu Patriarchatu Konstantynopolitańskiego w Stambule, Patriarcha Ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I zdecydował o rozpoczęciu procedury autokefalii (autonomii) Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego. Ukraińskie władze zwróciły się do niego o nadanie tomosu (dekretu) Ukraińskiej Cerkwi, czyli zgody na utworzenie autokefalii, która byłaby uznawana przez prawosławnych. Zanim patriarcha podjął decyzję, Rosyjski Kościół Prawosławny ostrzegł, że zgoda na autokefalię spowoduje jego odłączenie od prawosławia, co może doprowadzić do największej schizmy w historii chrześcijaństwa, od czasu wielkiej schizmy wschodniej w 1054 r.

Obecny spór między Kościołami wynika z przynależności Ukraińskiego Kościoła do Kościoła Rosyjskiego, która pierwotnie została przyznana Patriarchatowi Moskiewskiemu w 1686 r. Obecnie Ukraińcy chcą uniezależnić się od Rosyjskiej Cerkwi. Zdaniem Wiaczesława Gorszkowa, który uczy katechizmu w jednej z kijowskich katedr, polityka Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w ciągu ostatnich kilkuset lat była w dużej mierze zależna od państwa. Prezydent Rosji Władimir Putin w ostatnich latach starał się ożywić ideę, według której Moskwa powinna być stolicą dla wszystkich wyznawców prawosławia, co pomogłoby w realizacji jego imperialnych planów.

Przedstawiciele Rosyjskiego Kościoła twierdzą, że patriarcha nie ma prawa do podjęcia takiej decyzji bez zgody strony rosyjskiej. Chcąc zapobiec separacji Ukrainy, moskiewski patriarcha Cyryl I napisał do wszystkich samorządnych kościołów prawosławnych, wzywając do rozmów na temat sytuacji na Ukrainie. We wrześniu Moskwa zawiesiła kontakty z Konstantynopolem i usunęła imię Bartłomieja I ze swoich nabożeństw. My, Rosyjski Kościół, nie uznamy tej autokefalii i nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko zerwać relację z Konstantynopolem” – powiedział w telewizji państwowej metropolita Hilarion Alfiejew z Wołokołamska, odpowiedzialny za stosunki zewnętrzne Kościoła Rosyjskiego.

Rozpad może pozostawić Kościół wschodni słabszym i uboższym, ponieważ to właśnie w Rosji mieszka ok. 150 mln wiernych i z niej otrzymuje znaczące środki finansowe i wpływy. Z kolei Rosyjski Kościół Prawosławny straciłby ok. 30-40 proc. wiernych, ponieważ część parafii mogłaby przenieść się pod zwierzchnictwo ukraińskiej autokefalii. Rozłam Kościoła prawosławnego utrudni także Moskwie dążenia do osiągnięcia statusu protektora wszystkich prawosławnych chrześcijan.

Eksport plastikowych odpadów ze Stanów Zjednoczonych do Malezji, Tajlandii i Wietnamu wzrósł w 2018 r

Eksport plastikowych odpadów ze Stanów Zjednoczonych do Malezji, Tajlandii i Wietnamu wzrósł znacząco w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2018 r. Powodem jest zakaz przyjmowania odpadów wprowadzony przez Chiny w styczniu br. Jak informuje Unearthed, organizacja, do której należą dziennikarze śledczy współpracujący z Greenpeace, na podstawie danych z amerykańskiego urzędu statystycznego, w tym samym okresie 2018 r. eksport śmieci z USA do Tajlandii wzrósł o prawie 2000 proc., do Malezji – o 273 proc., a do Wietnamu – o 46 proc. Wzrost eksportu odpadów z USA odnotowano również w Turcji i Korei Południowej. Wcześniej śmieci były wysyłane do Chin i Hong Kongu, dokąd Stany Zjednoczone eksportowały ponad 70 proc. zużytych plastików w 2017 r.

USA wysyłają do krajów Azji Południowo-Wschodniej m.in. odpady z gospodarstw domowych, jednorazowe butelki, plastikowe torby i opakowania po jedzeniu. Zdaniem Johna Hocevara z Greenpeace USA produkty te mogą zawierać też materiały toksyczne.

Recykling przyjmowanych odpadów zaczyna być problemem dla importerów. W czerwcu br. w Tajlandii znaleziono martwego grindwala, ssaka z rodziny delfinowatych, w którego żołądku znajdowało się 80 plastikowych toreb. Rząd tego kraju rozważa wprowadzenie zakazu importu wszystkich odpadów. Jest to związane z nieprawidłowościami wykrytymi w zakładach recyklingu. W Wietnamie tymczasowo zakazano importu tworzyw sztucznych (od 10 czerwca do 30 września), po tym jak dwa porty zostały przeładowane importowanymi odpadami. W lipcu w Malezji również wprowadzono taki zakaz, ze względu na skargi dotyczące zanieczyszczenia powietrza i wody w okolicy zakładów recyklingu w Banting (miasto położone na południowy-zachód od Kuala Lumpur), co doprowadziło do ich zamknięcia.

Do 2018 r. Chiny były największym importerem plastikowych odpadów na świecie. Kraj przyjmował nie tylko tworzywa sztuczne z USA, ale także z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Japonii i Meksyku.

Azja

Afgańska Akademia Oficerów Armii Narodowej w Kabulu chce zrekrutować i wyszkolić więcej kobiet

Afgańska Akademia Oficerów Armii Narodowej w Kabulu chce zrekrutować i wyszkolić więcej kobiet. Do 2021 r. panie mają stanowić co najmniej 10 proc. Afgańskiej Policji Narodowej i 3 proc. Afgańskiej Armii Narodowej. Resolute Support”, międzynarodowa misja NATO, to odpowiedź na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1325 przyjętą w 2000 r. W związku z tym Afganistan, jako członek organizacji, zaakceptował finansowany przez ONZ plan działania polegający na m.in. angażowaniu mężczyzn w walkę z przemocą wobec kobiet czy wdrażaniu kobiet w działania decyzyjne w wymiarze krajowym, regionalnym i lokalnym.

Mimo ustalonych celów i działań NATO – 160 mln dol. w budżecie w ciągu ostatnich trzech lat – trudno jest zachęcić kobiety do wstąpienia do wojska. Ich awans w sektorze bezpieczeństwa wciąż jest w dużej mierze sprzeczny z kulturowym postrzeganiem ich miejsca w społeczeństwie. Częste są przypadki molestowania seksualnego czy pogardy ze strony mężczyzn. W zamian za awans lub podwyżkę kobiety zmuszane są do stosunków seksualnych z przełożonymi.

Te, które decydują się na wstąpienie do sił bezpieczeństwa, zwłaszcza do policji, postępują tak ze względów finansowych. Są to najczęściej wdowy lub samotne kobiety, które potrzebują pracy, aby utrzymać siebie i dzieci.

Według danych Resolute Support” obecnie 3231 kobiet pracuje w Afgańskiej Policji Narodowej, 1312 – w Afgańskiej Armii Narodowej (zaliczają się do nich również siły lotnicze), a 122 – w Afgańskich Specjalnych Siłach Bezpieczeństwa. Wszystkie kobiety stanowią 1,4 proc. afgańskich sił bezpieczeństwa.

Afryka

W Senegalu zabicie noworodka jest drugą najczęstszą przyczyną kary więzienia dla kobiet

W Senegalu zabicie noworodka jest drugą najczęstszą przyczyną kary więzienia dla kobiet. Pierwszą jest przemyt narkotyków. W 2015 r. 19 proc. z 283 więźniarek zostało skazanych za zabójstwo noworodka, a 3 proc. – za potajemną aborcję (dane biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka w Afryce Zachodniej). Ponad połowa więźniarek przebywała wtedy w areszcie przedprocesowym, który może trwać latami. Niektóre kobiety, oskarżone o zabójstwo noworodków, od pięciu lat nie otrzymały wyroku.

W Senegalu ciąże pozamałżeńskie są tematem tabu i wiążą się z ostracyzmem i hańbą dla rodziny. Dlatego kobiety wolą pozbyć się dziecka” – tłumaczy Abdoulaye Thiam, dyrektor Państwowej Szkoły Pracy Społecznej w Dakarze. Często w takich przypadkach kobiety rodzą w samotności i zatajają ciążę przed rodziną. W tym kraju aborcja jest prawnie zakazana, więc trafia się za nią do więzienia. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy zagrożone jest życie matki – zabieg wymaga wtedy zgody dwóch lekarzy i prokuratora, co jest niemal niemożliwe do uzyskania. Grupa prawniczek i aktywistek pracuje nad zmianą prawa, które dopuszczałoby aborcję w przypadku gwałtu, kazirodztwa i w sytuacji zagrożenia życia kobiety. Projekt jest jednak na poziomie ministerialnym i nie ma daty głosowania w parlamencie. W Senegalu dominuje islam, który zabrania aborcji. Dlatego nie ma pewności, czy zmiana prawa zmniejszyłaby liczbę przypadków dzieciobójstwa.

Różowy Dom w Dakarze udziela pomocy kobietom i nastolatkom z dziećmi zmuszanym do małżeństwa, doświadczającym przemocy domowej, zgwałconym, a także tym oskarżonym o dzieciobójstwo. Od 10 lat organizacja pomaga swoim podopiecznym wyleczyć się z przeżytej traumy, zdobyć wykształcenie i niezależność finansową.

Ameryka Północna

Rząd federalny USA próbuje znaleźć miejsca w obozach dla migrantów dla ponad 13 tys. dzieci

Rząd federalny USA próbuje znaleźć miejsca w obozach dla migrantów dla ponad 13 tys. dzieci. Od kilku tygodni setki z nich, do tej pory znajdujące się w schroniskach na terenie wielu stanów – od Kansas do Nowego Jorku, są nocami przewożone do obozu w Tornillo, w Teksasie, oddalonego ok. 56 km od miasta El Paso (granicy USA i Meksyku). Od maja 2018 r. liczba miejsc w schroniskach zapełniła się prawie w 90 proc. Według New York Timesa” ponad 1600 dzieci zostało już przetransportowanych do obozu. Mieszkają tam w dwudziestoosobowych namiotach, mają ograniczony dostęp do edukacji i słaby kontakt z przedstawicielami prawnymi, którzy zajmowali się ich sprawami imigracyjnymi.

Obóz w Tornillo został otwarty w czerwcu 2018 r. Początkowo miał być schronieniem dla 400 migrantów, wyłącznie przez 30 dni. Jednak od września został powiększony, aby pomieścić 3800 osób. Teraz będzie przystosowany do jeszcze większej liczby osób i pozostanie otwarty przynajmniej do końca 2018 r.

Czas, jaki do tej pory dzieci migrantów spędzały w obozach, wydłużył się z 34 do 59 dni” – poinformowało Ministerstwo Zdrowia i Pomocy Humanitarnej Stanów Zjednoczonych, które nadzoruje opiekę nad najmłodszymi. Dzieci znalazły się w obozach, ponieważ nielegalnie przekraczały granicę w poszukiwaniu azylu. Część z nich przedostała się do USA z rodzicami, większość jednak zrobiła to samodzielnie. Małoletni bez opieki, oddzieleni od rodziców, przebywają w ośrodkach federalnych, dopóki nie zgłoszą się ich bliscy, u których będą mogli zamieszkać, gdy ich sprawy imigracyjne toczą się w sądach.

Coraz trudniejsza jest również sytuacja dzieci i dorosłych na Nauru. Władze wyspy poinformowały 5 października, że Lekarze bez Granic nie są już potrzebni. Organizacja charytatywna została wezwana do zaprzestania swoich działań w ciągu 24 godzin. Lekarze potępiają decyzję rządu i obawiają się, że wpłynie ona na zdrowie i życie ich pacjentów. Przez ostatnie 11 miesięcy organizacja zajmowała się zdrowiem psychicznym mieszkańców Nauru i azylantów z australijskiego obozu przejściowego na terenie wyspy. O obozie było głośno w kontekście zarzutów o powszechne wykorzystywanie dzieci i kobiet, a także problemów psychicznych mieszkających tam małoletnich. Prezes Australijskiego Towarzystwa Medycznego określił ich sytuację jako kryzys humanitarny wymagający niezwłocznej interwencji”. Koalicja ponad 30 organizacji, działających na rzecz praw człowieka (#KidsOffNauru), w sierpniu br. zażądała od australijskiego rządu przeniesienia wszystkich dzieci do Australii lub do innych miejsc poza Nauru.

Nie tylko praca organizacji pomocowych na wyspie jest ograniczona. Australijskie władze nie mogły wysłać ambulansu lotniczego do ewakuacji medycznej, którego użycie nakazał sąd, ponieważ rząd Nauru nie wydał pozwolenia na lądowanie. Anonimowy starszy funkcjonariusz służby granicznej tłumaczył dziennikowi The Guardian”, że zgoda na lądowanie wpłynęłaby na warunki pracy morskich ośrodków przejściowych.

Archiwum briefa