brief
Brief #77
Fala upałów, wycinka lasów w Amazonii oraz ręka Luke’a Skywalkera
1 sierpnia
Bangladesz, Birma, Chiny, Azja

Niepewna przyszłość ludności Rohingja

Chińscy inwestorzy wznowili starania o budowę ogromnej zapory Myitsone na rzece Irawadi w stanie Kaczin, w Birmie, którą wstrzymano w 2011 r. w związku z protestami lokalnej ludności. Głównym inwestorem są Chińczycy, a zapora generowałaby więcej prądu, niż obecnie produkuje się w Birmie. Jednak wg jednego z urzędników aż 90% prądu miałoby trafiać do Chin. Ponadto budowa spowodowała wysiedlenia lokalnej ludności, której brakuje obecnie ziemi rolnej pod uprawę. Pod wodą znalazłby się obszar wielkości Singapuru, w tym cenne lasy deszczowe. Zapora wpłynęłaby także na życie milionów rybaków, którzy będą mieszkać poniżej wybudowanego zbiornika. Rzeka Irawadi jest określana jako siła życiowa Birmy, a obszar Myitsone uważany za miejsce narodzin ludu Kaczinów, od którego pochodzi nazwa stanu. Od 1962 r. tutejsi rebelianci walczą z birmańską armią, aby zdobyć większą kontrolę nad tym bogatym w surowce obszarem. Tama jest uważana za bezpośrednie zagrożenie dla Kaczinów oraz ich źródeł utrzymania.

Birma deklaruje, że jest gotowa rozpocząć repatriację setek tysięcy muzułmańskich uchodźców Rohingja, którzy schronili się w Bangladeszu, gdy w 2017 r. rząd birmański przeprowadził przeciwko nim akcję noszącą znamiona ludobójstwa. Jednak Australijski Instytut Polityki Strategicznej (ASPI) twierdzi, że władze kraju nie tylko nie odbudowały osad Rohingja w stanie Rakhine, ale nadal niszczyły je w latach 2018–2019 oraz budowały tam obiekty wojskowe, co wynika z analizy zdjęć satelitarnych. W grudniu 2018 r. śledztwo Agencji Reutera wykazało, że na byłych terenach zamieszkałych przez Rohingja władze Birmy zbudowały domy dla Arakańczyków, a ​​Rohingjowie, zamiast wracać do swoich pierwotnych wiosek, mieli zamieszkać w kilkudziesięciu osiedlach przeznaczonych tylko dla nich, gdzie do tej pory nie trafili.

Austria, Belgia, Niemcy, Holandia, Francja, Szwajcaria, Wielka Brytania, Europa

Kolejne rekordy wysokich temperatur

Zmiany klimatu wywołują fale upałów, które będą powodować przegrzewanie się ludzkiego organizmu. W lipcu 2019 r. w Azji Południowej oraz w rejonie Zatoki Perskiej odnotowano temperatury sięgające 54°C. Natomiast, gdy tzw. temperatura mokrego termometru – najniższa temperatura, do której przy danej wilgotności (i ciśnieniu atmosferycznym) można ochłodzić ciało przy pomocy parowania – osiągnie 35°C, ciało człowieka przestaje się pocić, a tym samym schładzać. Ten próg zaczyna już być przekraczany w niektórych miejscach w Azji Południowo-Zachodniej. Naukowcy przewidują, że w związku z tym wiele rejonów świata, także tych obecnie gęsto zaludnionych, nie będzie nadawało się do zamieszkania przed końcem XXI w. 

Rekordy wysokich temperatur padły w czwartym tygodniu lipca 2019 r. we Francji, w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Holandii. We Francji od 2004 r. działa ogólnokrajowy program ostrzegania przed upałami. W Wielkiej Brytanii brakuje długofalowego systemu zapobiegania skutkom upałów, jaki został opracowany w Niemczech. Jego częścią jest m.in. zalesienie kraju, na co zostanie przeznaczone 550 mln euro. Wiedeń przeznaczy 8 mln euro na posadzenie drzew w obrębie miasta.

Upały spowodowały znaczne utrudnienia na kolei. Temperatura szyn kolejowych może być o 20°C wyższa niż otoczenia i powodować odkształcanie się torów, narażając pociągi na wykolejenie. W Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii tory kolejowe są malowane na biało. Taka farba jest w stanie obniżyć temperaturę szyn o 10°C.

Zmiany klimatu tworzą sprzężenie zwrotne: im są silniejsze, tym więcej jest bardzo gorących lub zimnych dni, co oznacza zwiększenie zużycia energii na schłodzenie lub ogrzanie budynków. Wywołuje to wzrost emisji gazów cieplarnianych i – co się z tym łączy – więcej zmian klimatycznych. W 2018 r. odnotowano kolejny rekord globalnych emisji gazów cieplarnianych. Ponad 80% światowej energii nadal produkowane jest z paliw kopalnych.

Malawi, Afryka, USA, Ameryka Północna

Nowoczesna proteza ręki LUKE Arm

Najnowsza, sterowana myślami proteza ręki jest tak czuła, że pozwala pacjentowi trzymać w dłoni surowe jajko, zrywać winogrona, wysyłać wiadomości tekstowe czy założyć partnerowi ślubną obrączkę. LUKE Arm został skonstruowany z udziałem naukowców z Uniwersytetu Stanowego w Utah i przywraca pacjentowi zmysł dotyku. [Nazwa protezy nawiązuje do jednego z głównych bohaterów filmu „Gwiezdne Wojny”, Luke’a Skywalkera, któremu Darth Vader odciął prawą rękę. Zastąpiła ją mechaniczna proteza]. Sztuczna ręka i palce kontrolowane są przez wiązkę 100 elektrod i przewodów, wszczepioną do nerwów w przedramieniu, i podłączoną do komputera na zewnątrz ciała. System interpretuje sygnały z pozostałych po amputacji nerwów ramienia, a komputer tłumaczy je na sygnały cyfrowe, które każą protezie odpowiednio poruszać się. LUKE Arm zapobiega również uczuciu bólu fantomowego.

W Malawi 9 mln osób musi podróżować godzinę, aby dotrzeć do lekarza, większości mieszkańców nie stać na pobyt w szpitalu, a 6,5% dzieci umiera przed ukończeniem 5. r.ż. Rząd kraju, we współpracy z UNICEF, wprowadził program, w ramach którego przez 18 lat dzieci noszą urządzenia pozwalające na gromadzenie danych dot. ich zdrowia i rozwoju. W 6 tys. gospodarstw domowych wearables będą zbierać podstawowe dane jak: temperatura skóry, tętno i częstotliwość oddechów, ale także nasycenie krwi tlenem, bioelektryczne czynności mózgu [elektroencefalogram] i charakterystyka mimiki twarzy (co może pomóc w wykrywaniu zaburzeń psychicznych). Odczyty EEG mogą być wykorzystywane do wykrywania zaburzeń uwagi i nadpobudliwości, a nasycenie tlenem może pomóc w wykryciu zespołu bezdechu sennego.

Nowy sposób zapobiegania zarażeniu się wirusem HIV polega na umieszczeniu implantu ze związkiem o nazwie izlatrawir (MK-8591) tuż pod skórą górnej części ramienia pacjenta. Niewielkie dawki leku są wtedy uwalniane do organizmu przez rok lub dłużej. Implant wielkości zapałki przeszedł już pierwsze testy z udziałem 12 osób. Ok. 75 mln ludzi zaraziło się śmiertelnym wirusem od czasu wybuchu epidemii AIDS. W 2018 r. zaraziło się nim 1,7 mln osób (dane WHO).

Hongkong, Korea Południowa, Japonia, Filipiny, Rosja, Kambodża, USA, Syria, Wenezuela, Tajwan, Ukraina, Chiny, Ameryka Południowa, Azja, Ameryka Północna, Europa

Rośnie napięcie między Rosją i Chinami a USA

Ewentualny sojusz Rosji z Chinami powoduje rosnące obawy administracji Donalda Trumpa oraz ekspertów od geopolityki, co ma związek z amerykańskimi wpływami w Azji Wschodniej. Przywódcy Rosji i Chin, którzy od 2013 r. spotkali się już ok. 30 razy, podzielają pogląd o słabnięciu liberalnej demokracji, którą mogą zastąpić rządy autorytarne. Rosnący, globalny wpływ Chin był uważany przez władze amerykańskie za zdrową konkurencję, ale od czasu prezydentury Donalda Trumpa jest traktowany jako zagrożenie. Przyczyny konfliktu to sytuacja Tajwanu, Hongkongu, odważne działania Chińczyków na Morzu Południowochińskim oraz poparcie władz Filipin i Kambodży dla Chin. Ponadto administracja Donalda Trumpa nie ma konkretnego planu działań w Azji. Natomiast Rosja i USA różnią się w kwestii kryzysu w Syrii, Wenezueli i na Ukrainie. Niepokój USA wzbudzają również agresywne działania Rosji w internecie oraz powrót do nuklearnego wyścigu zbrojeń.

W drugiej połowie lipca 2019 r. Rosja i Chiny po raz pierwszy przeprowadziły wspólny wojskowy patrol powietrzny. Samoloty Korei Południowej oddały w jego kierunku setki strzałów ostrzegawczych. Władze Korei i Japonii oskarżyły Rosję i Chiny o naruszenie ich przestrzeni powietrznej, do czego nie przyznały się oba kraje. Co więcej, rosyjscy wojskowi zapowiadają kolejne wspólne patrole. Japonia złożyła skargę również do władz Korei Południowej, ponieważ koreańskie myśliwce miały podjąć działania przeciwko rosyjskiemu samolotowi w japońskiej przestrzeni powietrznej.

Amerykański krążownik rakietowy przepłynął przez Cieśninę Tajwańską, oddzielającą Chiny kontynentalne od Tajwanu, wzbudzając zaniepokojenie władz w Pekinie. Chiny ostrzegły wcześniej, że są gotowe na wojnę, gdyby Tajwan chciał uzyskać niepodległość. Oskarżyły również Stany Zjednoczone o osłabianie globalnej stabilności i potępiły sprzedaż broni Tajwanowi.

Rosja, Wielka Brytania, Azja, Europa

Pasożyty wywołujące malarię coraz groźniejsze

W czerwcu 2019 r. w rejonie Irkucka, we wschodniej Syberii, odnotowano największe powodzie od 180 lat. W lipcu zaobserwowano tam dużą liczbę żmij, którym pojawiły się prawdopodobnie z powodu dużej wilgoci. Wyjątkowo wilgotny rok sprawił, że  Las Vegas opanowały miliardy koników polnych, które zazwyczaj zamieszkują pustynne obszary obu Ameryk. Koniki przyciągane są przez roślinność miasta oraz światło, np. to emitowane co noc ze szczytu kasyna Luxor.

Wg najnowszych badań oporne na leki pasożyty wywołujące malarię rozprzestrzeniają się w Azji Południowo-Wschodniej. Nawet 80% nosicieli uodporniło się na dwa najpopularniejsze leki przeciwmalaryczne. Natomiast zarodziec sierpowaty pierwotniak, jeden z czterech głównych gatunków, wywołujących malarię u ludzi jest już w 50% badanych przypadków oporny na jedną z najnowszych i najsilniejszych terapii. Obecnie ponad 200 mln ludzi jest zarażonych pasożytem zarodźca sierpowatego, który odpowiada za dziewięć na 10 zgonów z powodu malarii na świecie. Komary powodują zakażenie nie tylko malarią, ale także wirusem Zika, gorączką Zachodniego Nilu, dengą i żółtą febrą. Ok. 100 bln lub więcej komarów przemierza prawie całą Ziemię i zabija ok. 700 tys. ludzi rocznie. Naukowcy przypuszczają, że komary mogły spowodować śmierć połowy ze 108 mld ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na Ziemi. Żadne inne zwierze nie przyczyniło się do śmierci tak wielu osób.

W Wielkiej Brytanii od kilku lat mewy atakują ludzi oraz mniejsze psy, zwłaszcza w okresie, gdy pisklęta uczą się latać i dorosłe mewy opiekują się nimi. Ataki czasami kończą się wizytą w szpitalu. Miasta i miasteczka są dla mew bardziej gościnne niż skały i klify, a ptaki w naturalny sposób bronią swojego terytorium. Ludzi atakują również głuptaki i rybitwy arktyczne.

USA, Ameryka Północna

Nie ma wątpliwości naukowych: człowiek ma wpływ na globalne ocieplenie

YouTube to także platforma do propagowania filmów podważających teorie naukowe o zmianach klimatu oraz filmów przedstawiających teorie spiskowe na ten temat. Według badania organizacji Frontiers in Communication z 20 najbardziej popularnych filmów w serwisie, dotyczących ośmiu haseł związanych ze zmianami klimatu, 18 podaje teorie zgodne z ustaleniami Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Jednak bardziej szczegółowe wyszukiwania często kierowały do filmów, których autorzy nie zgadzali się z wynikami badań naukowych. Co więcej, tylko jeden ze wspomnianych 18 filmów próbował obalić którąś z teorii spiskowych. YouTube był już krytykowany za brak reakcji na szerzenie dezinformacji za pomocą filmów publikowanych w serwisie.

Administracja prezydenta Trumpa jest sceptycznie nastawiona do nauki badającej zmiany klimatyczne. Raporty badaczy są ignorowane, wpływ człowieka na globalne ocieplenie usuwany z opracowań, a naukowcy w ramach protestu odchodzą z pracy. Inni, jak np. dr Maria Caffrey, tracą pracę, ponieważ zajmują się wpływem człowieka na zmiany klimatu, więc ich kariera jest blokowana przez administrację prezydenta.

Obszerne dane historyczne pokazują, że zmiany temperatury w ciągu ostatnich 2 tys. lat nigdy nie były tak szybkie i rozległe jak w ostatnich dziesięcioleciach. Naukowcy podkreślają, że nie ma już żadnych naukowych wątpliwości: człowiek ma wpływ na globalne ocieplenie. Trzy niezależne od siebie badania, oparte na analizie danych z 700 rejestrów pośrednich zmian temperatury, takich jak drzewa, lód i osady, pobrane ze wszystkich kontynentów, wykazały, że żadna z wcześniejszych zmian klimatycznych nie objęła więcej niż połowy globu. Natomiast obecne ocieplenie jest odczuwalne w każdym miejscu na Ziemi – wszędzie padają rekordy temperatur. Głównym powodem ocieplenia jest czynnik ludzki: m.in. emisja gazów cieplarnianych, wycinanie lasów i hodowla zwierząt.

Brazylia, Ameryka Południowa, Europa

Trwa masowa wycinka lasów Amazonii

Unia Europejska opracowała plan ochrony i przywracania terenów zalesionych na świecie, który obejmuje współpracę z rządami państw w celu lepszego wykorzystania ziemi i zasobów, zarządzania łańcuchami dostaw i prowadzenia badań. Plan, jak twierdzą działacze na rzecz ochrony środowiska, ma pomóc rozwiązać problem wylesiania, spowodowany w dużej mierze spożyciem soi, czekolady, mięsa i innych produktów. Ok. 80% wycinki lasów na świecie jest związane z pozyskaniem terenu pod rolnictwo lub wypas zwierząt hodowlanych, a Europa to jeden z największych rynków konsumenta na świecie. To tutaj trafia 36% światowego importu zbóż i bydła hodowanego na terenach uzyskanych dzięki wylesianiu.

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zaprzeczył, że trwa masowa wycinka lasów Amazonii i zakwestionował rządowe dane satelitarne, które wskazują na dramatyczny wzrost wylesiania w maju i czerwcu 2019 r. Podkreślił także przynależność tych terenów do Brazylii. „Niech Europa martwi się o siebie, tam już zniszczyła środowisko” – dodał Bolsonaro. Wg danych satelitarnych wylesianie Amazonii postępuje – co minutę znika obszar zalesiony wielkości ponad trzech boisk piłkarskich. Tylko w lipcu (stan na 27.07) wycięto 1345 kilometrów kwadratowych lasów deszczowych. Naukowcy obawiają się, że w pewnym momencie wylesiania nastąpi punkt krytyczny – zdegradowany las zacznie zamieniać się w sawannę i nie będzie w stanie się odrodzić. Tropikalne lasy deszczowe to najważniejsze miejsca składowania dwutlenku węgla. CO₂ jest tam zamknięty w glebie i drzewach. Amazonia to największy na świecie las tropikalny. Jej ochrona ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania niekontrolowanym zmianom klimatu. To również miejsce o największej bioróżnorodności na Ziemi, co sprawia, że jego ​​ochrona spowalnia proces wymierania roślin i zwierząt. Ponadto Amazonia jest domem dla setek tysięcy rdzennych mieszkańców i ponad 400 plemion. W wielu przypadkach walczą oni o obronę swojej ziemi przed prywatnymi korporacjami, drwalami i górnikami. W ciągu ostatnich 50 lat jedna piąta lasów w Amazonii została wycięta.

Estonia, Singapur, Łotwa, USA, Azja, Ameryka Północna, Europa

Unia Europejska ostrzega przed nadużyciami w branży bankowości

Najnowsze badanie, dotyczące wzrostu gospodarczego i ustrojów politycznych w 133 krajach, obejmujące lata 1858–2010, wykazało, że przywódcy ograniczający wolność polityczną rzadko przyczyniali się do wzrostu gospodarczego. Znacznie częściej ich rządy doprowadziły do spowolnienia gospodarczego, a ewentualny sukces opierał się na wcześniejszym wzroście. Donald Trump jest uważany za przywódcę rządzącego silną ręką. W wyniku wojny handlowej chińskie inwestycje w Stanach Zjednoczonych spadły o 90% od momentu rozpoczęcia jego kadencji. Kłopoty przeżywa sektor nieruchomości, podobnie jak te stany USA, które zachęciły wcześniej chińskie firmy do inwestycji.

Imigrantki pracujące w USA mogłyby wygenerować 1,6 mld dol. rocznego PKB kraju, a imigrantki na całym świecie – 1,4 bln dol. światowego PKB, gdyby zostały zlikwidowane różnice w płacy i utrudnienia związane z możliwością zatrudnienia. Administracja Donalda Trumpa prawie czterokrotnie zmniejszyła liczbę uchodźców przybywających do USA (z 85 tys. w 2016 r. do 22,5 tys. w 2018 r.).

Urzędnicy Unii Europejskiej wezwali do zaostrzenia przepisów dotyczących walki z praniem pieniędzy po tym, jak zidentyfikowali błędy, które doprowadziły do ​​skandali w europejskim systemie finansowym. Zdarzało się, że banki ignorowały wymogi związane z powstrzymaniem nielegalnych przepływów finansowych, a organy nadzoru były słabo przygotowane na walkę z praniem pieniędzy. Rosyjscy przestępcy wykorzystywali placówki skandynawskich banków (zwłaszcza w Estonii i na Łotwie) do przekazywania pieniędzy na Zachód. Skandale zostały ujawnione w Danske Bank A/S, Nordea Bank Abp oraz ING Groep N.V. 

Komisja Europejska ostrzegła również przed miastami, najczęściej portowymi, które są strefami wolnymi od podatku, jak na przykład Singapur. To potencjalne miejsca prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu. W Unii Europejskiej są obecnie 82 porty lub strefy wolne od podatku w 21 krajach członkowskich (np. Kopenhaga i Brema).

Archiwum briefa