brief
Brief #38
Moskity z mikroplastikiem, AI i karawana migrantów
19 października
Ameryka Północna

Prezydent Donald Trump podpisał ustawę o ochronie wód (Save Our Seas Act)

11 października prezydent Donald Trump podpisał ustawę o ochronie wód (Save Our Seas Act), która zastąpi dotychczasowy akt dotyczący morskich odpadów (Marine Debris Act). Regulacja ma na celu promowanie międzynarodowych działań na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia mórz i oceanów.

W ciągu każdego roku produkowanych jest 320 mln ton plastiku. Od 1950 r. wytworzono już ponad 8 mld ton. 9 proc. z tych odpadów jest poddawanych recyklingowi, a 12 proc. spalanych, co oznacza, że ponad 6 mld ton występuje nadal w naszym otoczeniu. Najczęściej wykorzystywane w produkcji butelek jest tworzywo PET, które teoretycznie mogłoby zostać poddane recyklingowi, jednak państwa sobie z tym nie radzą. – W Indiach przetwarzane jest ok. 80 proc. butelek, które trafiają na rynek, z kolei w USA – poniżej 30 proc.

Z plastikiem coraz skuteczniej walczą aktywiści. Od czerwca do września 2018 r. ponad 10 tys. wolontariuszy z 42 krajów podczas akcji sprzątania swoich okolic zebrało 180 tys. sztuk plastikowych odpadów. Najwięcej wyprodukowały firmy: Coca-cola – 9216, Pepsi – 5750, Nestlé – 2950 i Danone – 1843. Break Free From Plastic (Uwolnij się od plastiku), koalicja 1300 organizacji na całym świecie, chce pociągnąć globalne korporacje do odpowiedzialności za przetworzenie wykorzystanego przez nie plastiku. Dzięki temu coraz więcej firm, m.in. Mondelēz International, Colgate-Palmolive, Procter & Gamble, deklaruje zwiększenie recyklingu wyprodukowanych produktów.

Zanieczyszczenie tworzywami sztucznymi generują także polimery akrylowe wykorzystywane od lat 40. XX w. jako alternatywa dla futra naturalnego. Modakryle są materiałem ropopochodnym, wydzielają zanieczyszczenia w czasie produkcji, a podczas czyszczenia wypadają z nich mikrowłókna o wielkości poniżej 1 mm, które zanieczyszczają oceany. Z poliestrowej kurtki z polarem w czasie jednego prania może wydobyć się nawet milion włókien. Ponadto materiały wykorzystywane m.in. w sztucznych futrach nie mogą zostać poddane recyklingowi.

Do zanieczyszczenia mikroplastikiem przyczyniają się także moskity. Larwy owadów zjadają cząsteczki plastiku obecnego w wodzie i przenoszą go do atmosfery, kiedy zaczynają latać. Naukowcy z Uniwersytetu w Reading karmili larwy wodą z cząsteczkami mikroplastiku w formie fluorescencyjnych kulek. Badacze byli w stanie wykryć je w organizmach na każdym etapie rozwoju owadów. Nawet wtedy, kiedy osiągnęły najwyższy (czwarty) etap rozwoju i zaczęły latać. Komary zjadane są przez większe owady i w ten sposób cząsteczki plastiku przedostają się do łańcucha pokarmowego zwierząt.

Ameryka Północna

Sztuczna inteligencja wykorzystywana w systemie rekrutacji w firmie Amazon preferowała kandydatów płci męskiej

Sztuczna inteligencja wykorzystywana w systemie rekrutacji w firmie Amazon preferowała kandydatów płci męskiej. Od 2014 r. pracownicy Amazona rozwijali program komputerowy do rekrutacji oparty na systemie uczenia maszynowego. Wykorzystywana w nim sztuczna inteligencja miała oceniać kandydatów w skali od 1 do 5 gwiazdek.

W 2015 r. pracownicy zauważyli, że program nie wybiera kandydatów w sposób neutralny. Okazało się, że sztuczna inteligencja została wyszkolona do weryfikacji potencjalnych pracowników na podstawie wzorów życiorysów z ostatnich 10 lat, których większość należała do mężczyzn. W efekcie system obniżał oceny kandydatów, których życiorysy zawierały słowa wskazujące na płeć żeńską. Firma zmieniła ustawienia systemu, aby nie dyskryminował kandydatów ze względu na płeć. Oświadczyła także, że nigdy nie wykorzystywał narzędzia do oceny kandydatów, ale nie zaprzeczyła, że rekruterzy sprawdzali wygenerowane przez maszynę rankingi.

Aby zrekrutować większą liczbę pracowników o wysokich kwalifikacjach, grupa inżynierów z Amazona stworzyła 500 modeli komputerowych skoncentrowanych na specyficznych umiejętnościach i lokalizacji kandydatów. Inżynierowie nauczyli każdego z nich rozpoznawania ok. 50 tys. zwrotów, które pojawiały się w bazie kandydatów. Algorytm nauczył się jednak przypisywać niskie znaczenie umiejętnościom, które były powszechne wśród kandydatów z IT, takich jak znajomość różnych kodów. Zamiast tego modele faworyzowały kandydatów, którzy opisali siebie poprzez czasowniki występujące w CV inżynierów płci męskiej. To spowodowało, że system polecał niewykwalifikowanych pracowników na różne stanowiska.

Według badań firmy Career Builder, która oferuje oprogramowania do rekrutacji, przeprowadzonych w 2017 r., prawie 55 proc. menedżerów z działu zarządzania zasobami ludzkimi w USA twierdzi, że systemy rekrutacyjne oparte na AI będą obecne w ich pracy w ciągu najbliższych 5 lat.

Azja

Naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk stworzyli myszy z komórek macierzystych osobników tej samej płci

Naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk stworzyli myszy z komórek macierzystych osobników tej samej płci. Ich badania pokazują, że biologiczne bariery reprodukcji w zakresie jednej płci mogą zostać przełamane. Tym razem próba okazała się skuteczna i z 210 zarodków z komórek dwóch samic urodziło się 29 żywych myszy, które dożyły dorosłości i miały własne potomstwo (we wcześniejszych próbach, urodzone myszy miały liczne zaburzenia).

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Cell Stem Cell„. Jego celem było sprawdzenie, dlaczego u ssaków niezbędny jest materiał genetyczny zarówno od matki, jak i ojca oraz jaką regułę należy złamać, aby narodziło się potomstwo z komórek osobników tej samej płci. Okazało się, że najważniejszą rolę pełni kod genetyczny, który zachowuje się inaczej w zależności od tego, czy pochodzi od matki, czy od ojca. Bez żeńskiej i męskiej kopii DNA rozwój ssaków, w tym ludzi, jest niemożliwy. W genetyce określa się to terminem naznaczenia genetycznego (imprinting) – fragmenty kodu genetycznego w spermie i jajeczkach otrzymują różne naznaczenia”, które zmieniają sposób ich działania. Błędy w naznaczeniu genetycznym wiążą się z chorobami, np. zespołem Angelmana.

W badaniu wykorzystano narzędzie do edycji genów CRISPR-Cas9. Umożliwiło ono usunięcie naznaczenia genetycznego jednej z samic, z trzech kluczowych obszarów DNA, poprzez wycięcie pojedynczej litery z kodu genetycznego, do której przypisane było chemiczne oznaczenie. Dzięki temu materiał genetyczny stał się bardziej męski”. Następnie zmodyfikowane komórki wstrzyknięto do niezapłodnionego jaja drugiej samicy, gdzie materiał genetyczny dwóch myszy połączył się, aby utworzyć zarodek.

W przypadku samców wykorzystano plemniki i genetycznie zmodyfikowane komórki macierzyste, które wstrzyknięto jajnikom samicy pozbawionym materiału genetycznego. Zarodki zostały przeniesione do matek zastępczych, które urodziły myszy. Ich potomstwo zdechło po 48 godzinach od urodzenia.

Pierwszym wyzwaniem będzie poczęcie dziecka ze sztucznie pozyskanych od par męskich i żeńskich jajeczek i nasienia” – oświadczył Robert Norman, prof. medycyny reprodukcyjnej i prekoncepcyjnej z Uniwersytetu Adelaide. – Nie zostało wydane pozwolenie na próbę stworzenia żywego potomstwa, chociaż zarodki wyprodukowano doświadczalnie, bez przeniesienia do macicy. Istnieją jednak obawy o bezpieczeństwo takich praktyk oraz wątpliwości etyczne. Dopóki naukowcy nie będą pewni, że urodzone w ten sposób dzieci wyrosną na zdrowe psychicznie i fizycznie, metoda nie będzie stosowana.

Afryka

Kenijczycy zarzucają Chińczykom pracującym w Afryce stosowanie dyskryminacji rasowej

Kenijczycy zarzucają Chińczykom pracującym w Afryce stosowanie dyskryminacji rasowej. Śledztwo dziennikarzy Sunday Standard” z czerwca 2018 r. ujawniło powtarzające się przypadki dyskryminacji rasowej i wykorzystywania kenijskich pracowników przez chińskich nadzorców w firmie Standard Gauge Railway. Ukur Yatani, sekretarz gabinetu w ministerstwie pracy utworzył zespół, który ma zbadać te zarzuty. Rząd Kenii zaapelował do swoich obywateli o porozumienie się z Chińczykami. Stwierdził także, że to rzekomy rasizm” jest przyczyną nieporozumień i różnic kulturowych.

Dziennikarze ujawnili również, że firma China Road and Bridge Corporation (CRBC), zarządzająca linią kolejową na trasie Nairobi – Mombasa (o długości 473 km), stosowała system segregacji rasowej. Kenijczycy jedli, mieszkali i podróżowali oddzieleni od chińskich kolegów, ich zarobki również się różniły. Inne zarzuty dotyczyły degradowania wykwalifikowanych kenijskich pracowników i zatrudniania Chińczyków na te stanowiska, np. konduktorami pociągów mogli być tylko chińscy pracownicy. Kenijczycy narzekali także na zbyt długi czas pracy i przemoc.

To nie pierwsze zastrzeżenia wobec Chińczyków. W marcu 2015 r. chińska restauracja zabroniła wstępu czarnoskórym klientom po godzinie 17. Właściciele nie ponieśli z tego powodu konsekwencji, a restauracja została zamknięta ze względu na brak ważnego pozwolenia na prowadzenie działalności. Możliwe, że przypadków dyskryminacji rasowej było więcej, jednak Kenijczycy nie znają swoich praw i regulacji prawnych, więc nie potrafią poradzić sobie w takich sytuacjach. Zgłaszane przypadki rasizmu były do tej pory w większości ignorowane, mimo tego że Kenia podpisała międzynarodową konwencję ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Coraz więcej takich przypadków jest nagłaśnianych przez media społecznościowe i prasę.

Chiny są jednym z największych inwestorów w Afryce finansujących rozbudowę infrastruktury. W Kenii ich flagowym projektem jest szerokotorowa linia kolejowa wyceniana na 3,2 mld dol. Chińczycy inwestują też w sektory produkcyjne, budowlane i hotelarskie. Nie ma dokładnych danych na temat tego, ilu Chińczyków przebywa w Kenii, ale według raportu China Business Perceptionjest ich ok. 40 tys. Wielu z nich od kilku lat pracuje w setkach chińskich firm, do których są dowożeni i odwożeni z powrotem do swoich osiedli mieszkaniowych, przez co mają niewielki kontakt z kenijską społecznością.

Ameryka Południowa

Blisko 3 tys. migrantów z Hondurasu, zmierzających do Stanów Zjednoczonych, dotarło do granicy z Gwatemalą

Blisko 3 tys. migrantów z Hondurasu, zmierzających do Stanów Zjednoczonych, dotarło do granicy z Gwatemalą. 13 października dorośli i dzieci wyruszyli w zorganizowanym marszu z San Pedro Sula, kilka dni po tym jak Mike Pence, amerykański wiceprezydent, wezwał kraje Ameryki Środkowej do zatrzymania masowej migracji. W tym czasie liczba uczestników marszu wzrosła z 1300 do ok. 3 tys. osób.

Ambasada USA w Hondurasie wyraziła zaniepokojenie karawaną migrantów”, którym rzekomo obiecano przedostanie się do USA. Jednak organizator marszu Bartolo Fuentes zapewnia, że uczestnikom marszu niczego nie obiecano, a przyczyną opuszczenia kraju jest panująca tam bieda i przemoc. Jego zdaniem plan zakłada przeprawę przez Gwatemalę i dotarcie do Tapachuli w południowym Meksyku, aby ubiegać się o wizy humanitarne, które pozwolą ludziom przekroczyć granicę lub uzyskać azyl. Instytut Migracyjny Meksyku poinformował, że uczestnicy marszu powinni przestrzegać zasad imigracyjnych. Nie określił jednak, o jakie kryteria chodzi.

16 października Donald Trump ostrzegł, że – jeśli karawana migrantów nie zostanie powstrzymana – Honduras (później również Gwatemala i Salwador) zostanie odcięty od milionów dolarów pomocy finansowej Stanów Zjednoczonych.

Tysiące kilometrów przemierzają migranci z Wenezueli w kierunku granicy Ekwadoru i Kolumbii. Alfred-Maurice de Zayas, ekspert ONZ ds. praw człowieka, napisał w raporcie, że kryzys w Wenezueli ma charakter gospodarczy, jednak jego konsekwencją jest kryzys humanitarny na ogromną skalę. Do tej pory 2,6 mln Wenezuelczyków zostawiło swoje domy ze względu na panujące w kraju biedę i głód. Co najmniej 30 dzieci w wieku 0-3 lat zmarło z powodu niedożywienia. Matki nie miały wystarczająco pokarmu, aby je nakarmić, brakowało też zapasów mleka w proszku. Z powodu niewystarczającej ilości pożywienia ok. 75 proc. Wenezuelczyków utraciło średnio 11 kg masy ciała. Alex Moncada, dyrektor organizacji CARE w Ekwadorze, tłumaczy, że kryzys w Wenezueli będzie powodował migracje na dużą skalę, których już jesteśmy świadkami. Jego zdaniem obywatele są zmuszeni do opuszczenia kraju z powodu głodu, przemocy i braku możliwości godnego życia, a w krajach, do których trafiają, gdzie społeczeństwa żyją na progu ubóstwa, migranci są stygmatyzowani i dyskryminowani.

Uchodźcy z Ameryki Centralnej, zmierzający w stronę Meksyku, stają się ofiarami szmuglerów. Służby graniczne w amerykańskim stanie Arizona informują, że od 20 sierpnia przemytnicy zostawili na pustyni Sonora ponad 1400 migrantów. Grozi im niebezpieczeństwo ze względu na silne opady deszczu i wysokie temperatury, które latem mogą sięgać nawet 49 °C. Migranci pozostawieni są często bez wody i pożywienia, wymagają także opieki medycznej. 2 października amerykańscy strażnicy znaleźli 108 osób z Gwatemali i Hondurasu w pobliżu miasta Yuma w Arizonie, a pięć godzin później kolejną grupę 56 uchodźców. Zdaniem Randy’ego Cappsa z Instytutu Polityki Migracyjnej szmuglerzy kierują się z migrantami w stronę granicy ze stanem Arizona, ponieważ jest mniej strzeżona niż granica w Teksasie.

7 października Urząd ds. Imigracji i Służby Celnej Stanów Zjednoczonych (ICE) zaczął wypuszczać setki osób czekających na terminy sądowe o przyznanie azylu w USA, ponieważ nie był w stanie utrzymać niewiarygodnie dużej liczby” migrantów pojawiających się na granicy. Zdaniem Cappsa uchodźcy mogą latami czekać na przyznanie im azylu.

Australia i Oceania

Liderzy polityczni Polinezji Francuskiej oskarżają Francję o dokonanie zbrodni przeciwko ludzkość

Liderzy polityczni Polinezji Francuskiej oskarżają Francję o dokonanie zbrodni przeciwko ludzkość. 9 października Oscar Temaru, lider opozycji i były prezydent Polinezji Francuskiej, poinformował o złożeniu do Międzynarodowego Trybunały Karnego w Hadze skargi przeciwko Francji, która prowadziła testy nuklearne na terenie swoich kolonii.

W latach 1960-1996, aż do zakończenie programu nuklearnego przez ówczesnego prezydenta Jacques’a Chiraca (traktat z Rarotonga), Francja wykonała 193 testy pocisków nuklearnych na Południowym Pacyfiku, m.in. na atolach Mururoa i Fangataufa, oraz 17 na Saharze – w Algierii. Wzięło w nich udział ok. 150 tys. osób – cywilów i wojskowych. Wiele z nich miało w konsekwencji poważne problemy ze zdrowiem. W 2010 r. Francja przyznała prawo do rekompensaty weteranom i cywilom, których choroba była związana z programem nuklearnym. Jednak spośród ok. tysiąca osób, które wystąpiły o finansową rekompensatę, tylko 20 ją otrzymało.

Testy przeprowadzane przez Francję miały również wpływ na środowisko. Maxime Chan z organizacji Te Ora Naho, zajmującej się ochroną środowiska na Polinezji Francuskiej, powiedział ONZ, że w czasie testów doszło do co najmniej 368 przypadków opadów promieniotwórczych do Oceanu Spokojnego.

Przez lata Francja nie brała odpowiedzialności za wpływ działań na zdrowie i środowisko na terenach swojej byłej kolonii, obawiając się, że osłabi to program nuklearny w czasie zimnej wojny. Jednak prezydent Emmanuel Macron publicznie mówi o chęci rozwiązania problemów ochrony środowiska na Polinezji Francuskiej i stymulacji jej rozwoju gospodarczego.

Afryka

Epidemia wirusa ebola w Demokratycznej Republice Konga

Epidemia wirusa ebola w Demokratycznej Republice Konga (DRK) może potrwać kolejne 3-4 miesiące i rozprzestrzenić się w każdym momencie na Ugandę czy Rwandę – informuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Sąsiednie kraje są przygotowane na taką ewentualność, ale nie zatwierdziły jeszcze zastosowania szczepionek.

Liczba przypadków zakażenia wirusem wzrosła w DRK ponad dwukrotnie od września 2018 r., kiedy przemoc rebeliantów w północno-wschodnim regionie przerwała działania medyczne. We wrześniu br. odnotowano 41 przypadków zakażenia wirusem, a w okresie 1-9 października – 33. Do tej pory 19 pracowników medycznych zostało zakażonych ebolą poza szpitalami i klinikami, co oznacza, że wirus rozprzestrzenia się wśród społeczności. Najbardziej niepokojąca jest sytuacja w mieście Beni, w prowincji Kiwu Północne, gdzie miały miejsce ataki rebeliantów, a osoby, które mogły mieć kontakt z wirusem, ukrywają się przed pracownikami medycznymi.

W DRK trwa jeden z najbardziej złożonych kryzysów humanitarnych na świecie. W wyniku toczącego się konfliktu między rządem a różnymi grupami rebeliantów cierpi 6 mln dzieci. Wiele z nich żyje w prowincji Kiwu Północne. UNICEF szacuje, że co najmniej 2 mln dzieci grozi śmierć w wyniku niedożywienia. Młodzi chłopcy – w zamian za jedzenie i pieniądze – są zmuszani do brania udziału w walkach, a nastoletnie dziewczęta – porywane przez lokalnych rebeliantów i zmuszane do małżeństw. W ostatnim roku wzrosła liczba przypadków przemocy wobec dzieci, a w ciągu ostatnich 10 lat – liczba najmłodszych rekrutowanych do walki. Nawet 6-letnie dzieci pracują przy wydobyciu kobaltu wykorzystywanego w bateriach litowo-jonowych, znajdujących się m.in. w smartfonach. W DRK znajduje się ponad 60 proc. światowych zasobów tego surowca.

Organizacje takie jak Save the Children starają się pomagać dzieciom na miejscu, nie mają jednak funduszy, aby dotrzeć do najbardziej potrzebujących. Obecnie DRK posiada mniej niż 30 proc. środków finansowych potrzebnych do zapobiegania kryzysowi humanitarnemu.

Archiwum briefa