pl   -   en

Associated Press będzie śledzić swoje newsy w internecie za pomocą technologii łańcucha bloków


Artykuł autorstwa Shan Wang został opublikowany w serwisie Nieman Lab.


Roku Pańskiego 2018 słowa „Associated Press” i „start-up dziennikarstwa łańcucha bloków” pojawiły się obok siebie w tym samym zdaniu. Jak informuje serwis Digiday, agencja AP zdecydowała się udzielić licencji na swoje artykuły 14 różnym podmiotom wchodzącym w skład start-upu Civil oraz wielu innym środkom przekazu. Co ciekawe, obie firmy będą koordynować wysiłki oparte na technologii łańcucha bloków, aby umożliwić redakcjom start-upu Civil obserwowanie przepływu należących do nich treści i egzekwowanie praw licencyjnych. AP otrzyma również tokeny CVL, walutę systemu zbudowanego przez start-up Civil, która umożliwia zabieranie głosu w kwestiach związanych z zarządzaniem działaniami redakcyjnymi. Ich publiczna sprzedaż została przesunięta na 18 września. (Jesteście przygotowani do tego quizu, prawda?)

Jak pisze Digiday, umowa pomiędzy dwoma podmiotami jest przede wszystkim sposobem na znalezienie nowych klientów przez agencję Associated Press. A start-up Civil wejdzie w sojusz z uznanym na rynku graczem.

Umowa daje start-upowi dostęp do doświadczenia agencji w zakresie licencjonowania, praktyk biznesowych i projektowania produktu. Agencja uzyska z kolei możliwość dotarcia do potencjalnych nowych klientów za pośrednictwem sieci start-upu oraz szansę na poznanie i przyjęcie nowej technologii łańcucha bloków. (Civil angażuje się w tworzenie tej technologii, Associated Press nie, tak przynajmniej wynika z oficjalnych informacji).

„Ludzie, którzy tworzą treść, nie mają żadnej kontroli nad tym, jak rozprzestrzenia się ona w sieci” – powiedział Matthew Iles, założyciel i dyrektor generalny start-upu Civil. „Całe zamieszanie związane jest z tym, aby twórcy byli doceniani za pracę, którą wykonują. Bez względu na to, gdzie jest ona publikowana. Ważne są również możliwość skuteczniejszego śledzenia tzw. łańcucha wartości oraz zapewnienie twórcom uznania i zapłaty”.

Jim Kennedy, wicedyrektor ds. strategii i rozwoju przedsiębiorczości w Associated Press, stwierdził, że znalezienie nowych klientów było głównym celem agencji w ramach umowy ze start-upem Civil, ale ochrona własności intelektualnej także była ważna.

„Teraz jest tak, że wysyłamy wiadomość w internet i nie możemy tak naprawdę śledzić ani jej losów, ani tego, jak często jest czytana” – mówi Kennedy. „Jeżeli przekazujesz prawa do wiadomości firmie medialnej należącej do tzw. starych mediów, możesz kontrolować jej drogę. Jednak w internecie nigdy nie było to łatwe. Kiedy podpisujemy z ludźmi umowy dotyczące korzystania z wiadomości, ustalamy prawa, które na ogół są przestrzegane. W momencie gdy wiadomość zostaje opublikowana w sieci, można ją w niekontrolowany sposób zmieniać, wycinać, kopiować i wklejać. Kiedyś martwiliśmy się, że dostęp do newsów jest za darmo. Teraz martwimy się, że w ten sposób można tworzyć te wszystkie fake newsy i szerzyć dezinformację. To wszystko stwarza możliwość wprowadzenia konkretnej dokumentacji, kto może publikować dane treści i jak są one używane”.

Civil twierdzi, że produkt będzie dostępny za kilka miesięcy, a publikacje, które ukażą się w start-upie, będą prawdopodobnie korzystać z jego wersji za darmo.

To trudne do rozwiązania odwieczne problemy internetu. Zapowiedź ich zlikwidowania pozostawia jednak spore pole do interpretacji. Brzmi to mniej więcej tak: coś tam, coś tam, coś tam, łańcuchy bloków. (Przepraszam, bo Civil wykonuje dobrą robotę, przekazując część zebranych pieniędzy na wartościowe, często lokalne publikacje. Jest również zainteresowany wsparciem azjatyckich start-upów medialnych. A ja, czytając kolejne ogłoszenia, nadal staram się zrozumieć, co dokładnie przygotowuje).

Agencja AP mierzy się z nieco innym zestawem problemów internetowych niż wydawca cyfrowy, mający bardziej bezpośredni kontakt z odbiorcą. Owszem, AP to twórca ogromnej ilości treści, ale co ważniejsze, to dystrybutor tej treści. Korzystają z niej zarówno legalni partnerzy, którzy płacą za produkt, jak i osoby działające na zasadzie wolnej amerykanki i metody kopiuj-wklej. Wykorzystują one materiały AP do własnych celów i jest to proceder mało przyjemny dla agencji. Kontrola nad procesem dystrybucji treści, legalnym i nielegalnym – a przynajmniej wgląd w ten proces – to cel prawie tak stary jak sam internet.

Jeżeli czytałeś Nieman Lab w 2009 r., możesz pamiętać projekt „SYGNAŁ NAWIGACYJNY”, czyli wcześniejszą próbę zbudowania technologicznego rozwiązania problemu kontrolowania treści w internecie. Poniżej fragment dokumentu zawierającego ówczesną strategię Associated Press:

Rdzeniami planu AP są identyfikacja i ochrona zasobów informacji… W ubiegłym roku programiści AP stworzyli znormalizowany „mikroformat” wiadomości, aby upewnić się, że każda treść będzie zawierać kluczowe elementy metadanych, a także warunki korzystania ustalone przez Associated Press i „cyfrowy sygnał nawigacyjny” do śledzenia korzystania z wiadomości przez odbiorców…

Gdy Associated Press będzie się dzielić wiadomością, jej treść trafi do swoistego pojemnika, który będzie zawierał informacje o prawach autorskich oraz sygnał nawigacyjny, wysyłający raporty z powrotem do głównej bazy danych za każdym razem, gdy wiadomość zostanie kliknięta przez użytkownika końcowego. Sygnał identyfikuje każdy element treści, adres IP przeglądającego wiadomość, serwer WWW i czas interakcji. Treść zostanie oznaczona również prostym kodem, który będzie z nią podróżował po sieci, niezależnie od tego, gdzie będzie publikowana w internecie. Kod zostanie zapisany w formie czytelnej zarówno dla ludzi, jak i dla maszyn i będzie informował o tym, co można, a czego nie można zrobić z treścią.

Ten cały „SYGNAŁ NAWIGACYJNY” był niczym więcej jak skryptem Java, który można było obejść prostą kombinacją klawiszy ctrl + c. „SYGNAŁ NAWIGACYJNY” (przepraszam za taką formę zapisu, tak przyjęliśmy w Nieman Lab w 2009 r.) przekształcił się w osobną firmę o nazwie NewsRight, zajmującą się egzekwowaniem prawa autorskiego, kierowaną przez byłego szefa ABC News, Davida Westina, oraz partnerów z branży medialnej. NewsRight odszedł cicho w niebyt jakiś rok później.

Zdjęcie autorstwa iaremenko, opublikowane na licencji CC. 

Czytaj również

Zamknij