Wspomóż
pl   |   en

377. Prawo, nad którym słońce nigdy nie zachodziło

Lola García-Ajofrín (o Sri Lance) i De Lovie Kwagala (o Ugandzie)

W XIX w. Brytyjczycy wprowadzili do wszystkich swoich kolonii tzw. prawo sodomii. 161 lat później społeczności LGBT+ w ok. 30 państwach – byłych koloniach brytyjskich – nadal walczą o jego uchylenie.

Stosunki seksualne osób tej samej płci są prawnie zakazane w co najmniej 68 krajach na świecie. Ponad połowę z nich łączy to, że były kiedyś koloniami brytyjskimi. W ich Kodeksach karnych znajdziemy przepisy o „przestępstwach sprzecznych z porządkiem natury”. Zapisy te zostały po raz pierwszy wprowadzone przez kolonizatorów do indyjskiego Kodeksu karnego w 1860 r. jako art. 377. Następnie trafiły do kolonialnych Kodeksów karnych w całym Imperium Brytyjskim.

We wczesnych latach 20. XX w. mówiono, że Wielka Brytania to „imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce”, ponieważ kiedy w Londynie wybijała 12:00 w południe, to na wyspie Fidżi, kolonii brytyjskiej do 1970 r., zegar wskazywał północ. Brytyjczycy rozpoczęli zamorską ekspansję w XVI w., rywalizując na morzach z Francją, i przyspieszyli akcję zdobywania nowych lądów w dwóch następnych stuleciach. Przed 1920 r. Imperium Brytyjskie obejmowało ok. jednej czwartej powierzchni Ziemi i ponad 80 krajów.

Większość z nich zdobywała niepodległość stopniowo od początku XX w., pozostałe – po zakończeniu II wojny światowej. Mimo to w ok. 30 z tych byłych kolonii nadal obowiązuje archaiczne prawo kolonialne – art. 377 dotyczący „przestępstw sprzecznych z porządkiem natury”.

Art. 377 nie odnosi się wprost do społeczności LGBT+. Kryminalizuje to, co nazywa „przestępstwami sprzecznymi z porządkiem natury”, w tym seks analny lub spółkowanie ze zwierzętami. Od półtora wieku jest używany jako narzędzie do karania ludzi za akty homoseksualne w miejscach tak od siebie odległych i odmiennych, jak Karaiby, Afryka Wschodnia czy Azja Południowo-Wschodnia.

Z Azji po Afrykę i Karaiby

Art. 377 został wpisany przez brytyjskich kolonizatorów do indyjskiego Kodeksu karnego w 1860 r., a następnie zaczął obowiązywać w całym Imperium Brytyjskim. To było sedno brytyjskiego projektu kolonizacyjnego. Brytyjczycy starali się narzucić mieszkańcom kolonii nie tylko brytyjską kontrolę, lecz także brytyjską moralność” – wyjaśnia Neela Ghoshal, zastępczyni dyrektora programu ds. praw osób LGBT+ w Human Rights Watch. „To prawo stanowiło narzędzie do kontrolowania ciała człowieka, jego seksualności i do przystosowania go do brytyjskiej moralności. A jeżeli ktoś nie chciał się temu podporządkować, był karany” – kontynuuje Ghoshal.

Nie było to jedyne prawo używane w ten sposób. „Istnieje cała masa przepisów, które są wytworami brytyjskiej kolonizacji, wiele z nich jest związanych z polityką klasową, np. ze zjawiskiem włóczęgostwa” – tłumaczy Neela Ghoshal.

Prawa te „nadal służą interesom rządów, nawet w społeczeństwach postkolonialnych” – mówi Ghosal, dlatego nie przestały obowiązywać po uniezależnieniu się tych krajów od Wielkiej Brytanii.

377 – gdy indyjski sąd cytował Szekspira

Belize (2016 r.), Trynidad i Tobago (2018 r.) oraz Indie (2018 r.) to byłe kolonie brytyjskie, które niedawno usunęły homofobiczne dziedzictwo kolonialne ze swoich Kodeksów karnych.

W 2018 r. w Indiach, gdzie wszystko się zaczęło, sąd wydał historyczny wyrok. Indyjski Sąd Najwyższy uchylił art. 377 z czasów kolonialnych, cytując przy tym Szekspira:

Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało”.

Ale w ok. 30 krajach świata społeczności LGBT+ nadal walczą o uchylenie homofobicznych przepisów.

Dzieje się tak m.in. w Ugandzie i Sri Lance.

Zapisz się do programu członkowskiego Outriders World, wspieraj niezależne dziennikarstwo międzynarodowe i odbieraj za to benefity. Budujemy świat oparty na wiedzy. Sami nie damy rady.

Dołącz

ARTYKUŁY 365 i 365A W SRI LANCE

Poznaj społeczność LGBT+ w Sri Lance, która walczy ze stygmatyzacją, z samobójstwami i małżeństwami pod przymusem.

6 września 2018 r., po wieloletniej walce aktywistów i prawników, Sąd Najwyższy Indii zdecydował o depenalizacji aktów homoseksualnych, uchylając art. 377. W sąsiednim kraju, Sri Lance, społeczność LGBT+ śledziła to wydarzenie z ogromną uwagą. Wszyscy się zastanawiali, czy historyczne orzeczenie sądu stworzy precedens, który usunie archaiczne prawo kolonialne z Kodeksu karnego.

W Kolombo w Sri Lance marzyli o tej zmianie prawnik mający za sobą kilka prób samobójczych, filmowiec, który przełamał społeczne tabu, i emerytka, która niedawno dokonała coming outu jako transpłciowa kobieta. Marzyli o zmianie, nawet gdyby miała trwać przez chwilę.

TŁO SYTUACJI – PRAWO Z 1883 r.

Kodeks karny Sri Lanki zawiera przepisy skopiowane z zastosowanego w Indiach art. 377. To przepisy 365 i 365A dotyczące „przestępstw sprzecznych z porządkiem natury”, które od ponad wieku są wykorzystywane do penalizacji społeczności LGBT+. Kodeks karny Sri Lanki został uchwalony w 1883 r. przez brytyjskie władze kolonialne. 150 lat później obowiązuje nadal, chociaż Sri Lanka jest niezależna od korony brytyjskiej od 1948 r.

Brytyjczycy, którzy po raz pierwszy uchwalili art. penalizujący przestępstwa „sprzeczne z porządkiem natury” w Indiach w 1860 r., zastosowali te same przepisy, czasem używając nawet tych samych słów, we wszystkich swoich koloniach, w tym w Sri Lance.

Europejczycy zajmowali Sri Lankę przez ponad 400 lat. Rządzili tam Portugalczycy (1505–1658), Holendrzy (1658–1796) i Brytyjczycy (1815–1948). Wszyscy pozostawili po sobie ślady okupacji.

CZYM SĄ PRZESTĘPSTWA SPRZECZNE Z PORZĄDKIEM NATURY?

Przepisy o „przestępstwach sprzecznych z porządkiem natury” zostały wprowadzone przez brytyjskie władze kolonialne, aby narzucić poddanym w koloniach purytańską moralność wiktoriańską i karać czyny „sprzeczne z porządkiem natury”. To szeroka koncepcja obejmująca stosunki seksualne ze zwierzętami, a także inne rodzaje zachowań seksualnych, których celem nie jest prokreacja, np. seks analny lub oralny. W Sri Lance w myśl przepisów dotyczących przestępstw „sprzecznych z porządkiem natury” za popełnienie takich czynów można otrzymać karę do 10 lat więzienia. Chociaż przepisy te rzadko są egzekwowane, penalizacja osób LGBT+ zwiększa ich dyskryminację i pozwala na bezkarność tych, którzy wobec mniejszości seksualnych dopuszczają się nadużyć i szerzą mowę nienawiści.

Istnieje również inne prawo kolonialne, tzw. rozporządzenie o włóczęgostwie, w myśl którego można ukarać „każdą osobę zachowującą się w sposób gwałtowny lub nieuporządkowany na jakiejkolwiek ulicy publicznej”. Jest ono stosowane do ścigania osób transpłciowych oraz pracownic seksualnych. I nie ma znaczenia, że zgodnie z art. 12 lankijskiej konstytucji państwo powinno chronić podstawowe prawo swoich obywateli do równości.

ŻYCIE WEDŁUG ART. 365 I 365A

Nie znamy liczby osób LGBT+, które w ostatnich latach zostały aresztowane lub skazane za „przestępstwa sprzeczne z porządkiem natury”. Human Rights Watch (HRW) na podstawie danych zawartych w raporcie policji podała, że w 2018 r. funkcjonariusze postawili zarzuty „popełnienia czynów homoseksualnych” co najmniej dziewięciu mężczyznom.

Ponadto HRW i Equal Ground, lokalna organizacja pozarządowa, poinformowały niedawno, że ​​od 2017 r. władze Sri Lanki poddały co najmniej siedem osób przymusowym badaniom fizykalnym, w tym badaniom odbytu i pochwy, by udowodnić im zachowania homoseksualne.

POSTĘP I WYZWANIA

Organizacja Narodów Zjednoczonych wielokrotnie apelowała do władz Sri Lanki o zmianę Kodeksu karnego, jednak bezskutecznie. Co więcej, w 1995 r. do zawartego w art. 365A, opisującym czyn będący rażącą nieprzyzwoitością, wyrażenia „jakakolwiek osoba płci męskiej” dodano słowo „lesbijka”.

Niedawno doszło do niewielkiego postępu w kwestii praw społeczności LGBT+, np. umożliwiono wydanie zaświadczenia o rozpoznaniu płci, dzięki któremu osoby transpłciowe mogą wymienić dokumenty tożsamości.

HISTORIA O STYGMATYZACJI, MAŁŻEŃSTWACH POZOROWANYCH I SAMOBÓJSTWACH

Jak XIX-wieczne prawo wpływa na życie ludzi w XXI w.?

Między 2019 a 2020 r. przeprowadziliśmy wywiady z dziewięcioma członkami społeczności LGBT+ w Sri Lance. Rozmawialiśmy z pierwszym transpłciowym prawnikiem w kraju, który ma za sobą kilka prób samobójczych; z muzułmańskim lekarzem i ojcem geja, uważającym, że ​​nadszedł czas, aby porozmawiać o zmianach społecznych; z buddyjskim prawnikiem zgłaszającym nadużycia wobec społeczności LGBT+; z wyznającą hinduizm Tamilką, lesbijką i aktywistką, która walczy z piętnem „mniejszości w mniejszości”; z chrześcijańskim gejem i założycielem pierwszej organizacji gejowskiej na wyspie; z filmowcem, który złamał społeczne tabu, kręcąc film o historii trójkąta miłosnego w Sri Lance, oraz z 72-letnią transpłciową kobietą.

Nasi rozmówcy opowiadali o stygmatyzacji, fikcyjnych małżeństwach, samobójstwach i aresztowaniach.

DAMITH

„Ukrywanie się jest rodzajem presji psychicznej”

Na kanapie w swoim domu, otoczony raportami i dokumentami, Damith Chandimal, buddysta i obrońca praw człowieka, wyjaśnia, że ​​w ostatnich latach zebrał „dowody na liczne przypadki samobójstw, aresztowań i znęcania się nad ludźmi ze społeczności LGBT+ w Sri Lance”.

Czytaj więcej

DAMITH: „Ukrywanie się jest rodzajem presji psychicznej”

Na kanapie w swoim domu, otoczony raportami i dokumentami, Damith Chandimal, buddysta i obrońca praw człowieka, wyjaśnia, że ​​w ostatnich latach zebrał „dowody na liczne przypadki samobójstw, aresztowań i znęcania się nad ludźmi ze społeczności LGBT+ w Sri Lance”.

Damith podaje przykład badania zatytułowanego „Dance Ponnaya, Dance!”. To raport obejmujący przeprowadzone w latach 1999–2002 24 długie wywiady z osobami transpłciowymi w Kolombo. Rozmówcy zgłaszali przemoc słowną i fizyczną, wymuszanie łapówek, a nawet kradzieże dokonywane przez lankijską policję. „Ponnaya” to obraźliwy termin określający osoby transpłciowe w Sri Lance.

Inna rozmówczyni, transpłciowa kobieta, powiedziała Chandimalowi, że „pewien policjant zaproponował jej seks, kiedy złapano ją na uprawianiu seksu z innym mężczyzną”. „Osoby transpłciowe i osoby świadczące usługi seksualne mają takie właśnie złe doświadczenia” – dodaje Chandimal.

W 2016 r. spośród 61 osób LGBT+ w Sri Lance, z którymi rozmawiała organizacja Human Rights Watch (HRW), 16 doświadczyło napaści fizycznej lub seksualnej, w tym gwałtu, popełnionych przez policję.

W 2018 r. cytowany przez lokalne media zastępca inspektora policji Ajith Rohana przyznał, że miały miejsce „pojedyncze przypadki dyskryminacji osób LGBT+”, ale policja przeprowadziła odpowiednie szkolenia swoich pracowników.

Poza aresztowaniami, „które rzadko kiedy kończą się postawieniem w stan oskarżenia”, jak wyjaśnia Chandimal, stosowane w Sri Lance przepisy pociągają za sobą inne konsekwencje, np. piętno społeczne, które bardzo utrudnia osobom homoseksualnym samoakceptację. „Zawsze chcesz ukryć swoją seksualność: przed rodziną, przyjaciółmi, szkołą, kolegami, uczelnią, współpracownikami z biura. A ukrywanie się jest rodzajem presji psychicznej” – tłumaczy Chandimal.

„Dotyczy to nas również np. w dziedzinie ubezpieczeń i opieki socjalnej. Osoba homoseksualna może mieć ubezpieczenie rodzinne, ale nie może wskazać swojego partnera lub partnerki jako ewentualnego beneficjenta” – kontynuuje Chandimal.

„Skutki takiej polityki widać w codziennych aspektach życia, np. przy wynajmie domu. Gdybym otwarcie przyznał się do swojego homoseksualizmu, tobym tu nie mieszkał” – Chandimal wspomina smutne wydarzenie, o które nadal się obwinia.

Kilka lat temu wynajął pewnej osobie pokój w lokalu, w którym nadal mieszka, ponieważ potrzebował pieniędzy. Nigdy nie powiedział właścicielowi mieszkania o swojej orientacji seksualnej. „I nikt by nie zauważył, że jestem gejem, gdyby nie fakt, że mój współlokator był bardzo kobiecy” – wyjaśnia Chandimal. Któregoś dnia coś popsuło się w łazience i Chandimal musiał zadzwonić do właściciela, który po spotkaniu ze współlokatorem zaczął zadawać pytania. „Co ty robisz, mieszkając z taką osobą?” – usłyszał Chandimal. Padło również to przykre, pejoratywne słowo „ponnaya”. „Musiałem pozbyć się swojego współlokatora. Wciąż tego żałuję, ale co mogłem zrobić?” – pyta bohater naszej opowieści.

SUSANA

„Chciałam być dziewczyną. Nie zamierzałam nikogo poślubić”

Stojąc przed lustrem w swojej sypialni w Kolombo, po wyłączeniu suszarki i nałożeniu makijażu tak, jak uczyła się z poradników na YouTubie, Susana opowiada, że ​​po przejściu na emeryturę schowała do szafy garnitur i krawat. Porozmawiała z żoną i powiedziała jej, że jest transpłciową kobietą. Walczyła ze swoją tożsamością przez prawie 70 lat. Można powiedzieć, że 72-letnia Susana przeszła na emeryturę jako kobieta transpłciowa. Zarazem nadal jest mężem swojej żony, muzułmanki.

Czytaj więcej

SUSANA: „Chciałam być dziewczyną. Nie zamierzałam nikogo poślubić”

Stojąc przed lustrem w swojej sypialni w Kolombo, po wyłączeniu suszarki i nałożeniu makijażu tak, jak uczyła się z poradników na YouTubie, Susana opowiada, że ​​po przejściu na emeryturę schowała do szafy garnitur i krawat. Porozmawiała z żoną i powiedziała jej, że jest transpłciową kobietą. Walczyła ze swoją tożsamością przez prawie 70 lat. Można powiedzieć, że 72-letnia Susana przeszła na emeryturę jako kobieta transpłciowa. Zarazem nadal jest mężem swojej żony, muzułmanki.

Susana, która wychowała się w muzułmańskiej lankijskiej rodzinie, pamięta, że ​​kiedy miała trzy lub cztery lata, chciała przebywać z kobietami. „Krewni nazywali mnie «pissu lama» [po syngalesku: szalone dziecko – przyp. red.]” – przypomina sobie Susana.

Jedyna rozmowa w domu na temat jej tożsamości odbyła się, gdy kobieta była nastolatką. Jej matka znalazła na łóżku stanik, a ojciec zapytał Susanę: „Czy jesteś gejem?”. Susana po raz pierwszy usłyszała to słowo.  „«Czy jestem wesoła? Co masz na myśli mówiąc, że jestem wesoła?» – zapytałam tatę. Myślałam wcześniej, że słowo «wesoły» oznacza «szczęśliwy», ale już wtedy wiedziałam, że mojemu ojcu chodziło o coś innego” – wyjaśnia.

Gdy dorosła, zdała egzamin na księgową, a następnie dostała dobrą pracę. „W lankijskich czy w ogóle azjatyckich rodzinach mówi się, że kiedy dostajesz pracę, jesteś już dostępny na rynku małżeńskim” – tłumaczy Susana. Jej rodzice zaczęli więc szukać dla niej dziewczyny. „Powtarzałam, że nie jestem gotowa, nie jestem gotowa, nie jestem gotowa… bo chciałam być dziewczyną, nie zamierzałam nikogo poślubić” – wspomina.

Rodzice zmusili ją jednak do małżeństwa i było to bardzo trudny związek. Susana miała ze swoją partnerką córkę, ale relacja ta się rozpadła i Susana zawarła kolejne małżeństwo. Dopiero teraz, po przejściu na emeryturę, zdecydowała się na coming out. „Postanowiłam, że to wreszcie będzie moje życie”.

Organizacje pozarządowe informują o wielu przypadkach osób LGBT+ w Sri Lance, które są zmuszane do małżeństw heteroseksualnych, zwykle przez członków swoich rodzin. Susana mówi, że art. 365 i 365A nie miały na nią bezpośredniego wpływu, „ale ponieważ takie prawo istnieje, ludzie są pełni obaw”.

VISAKESA CHANDRASEKARAM

„Wielu gejów w Sri Lance zawiera tradycyjne małżeństwa heteroseksualne”

Nie dość, że udało mu się ominąć cenzurę, to jeszcze jego film spodobał się wszystkim grupom odbiorców. Visakesa Chandrasekaram to filmowiec i prawnik zajmujący się prawami człowieka. Pionier, który po raz pierwszy wprowadził homoseksualnych bohaterów do wyprodukowanego w Sri Lance filmu „Frangipani” (2014). Fabuła przedstawia koszty akceptacji społecznej i rodzinnej osób LGBT+ wśród Lankijczyków. Visakesa zdobył kilka nagród, w tym nagrodę dla najlepszego reżysera filmów zagranicznych na Rio Festival de Cinema LGBTQIA+ w 2015 r.

Czytaj więcej

VISAKESA CHANDRASEKARAM: „Wielu gejów w Sri Lance zawiera tradycyjne małżeństwa heteroseksualne”

Nie dość, że udało mu się ominąć cenzurę, to jeszcze jego film spodobał się wszystkim grupom odbiorców. Visakesa Chandrasekaram to filmowiec i prawnik zajmujący się prawami człowieka. Pionier, który po raz pierwszy wprowadził homoseksualnych bohaterów do wyprodukowanego w Sri Lance filmu „Frangipani” (2014). Fabuła przedstawia koszty akceptacji społecznej i rodzinnej osób LGBT+ wśród Lankijczyków. Visakesa zdobył kilka nagród, w tym nagrodę dla najlepszego reżysera filmów zagranicznych na Rio Festival de Cinema LGBTQIA+ w 2015 r.

„Myślę, że to dość powszechna historia. Zdarzyła się wielu znanym mi osobom, wielu gejom w moim wieku, którzy tkwią w tradycyjnym małżeństwie heteroseksualnym” – wyjaśnia Chandrasekaram podczas spotkania w stołówce Uniwersytetu Kolombo, gdzie wykłada prawo.

Filmowiec jako pierwszy zaangażował do swojego obrazu transaktorkę. „Film był krytykowany za brak poprawności politycznej, ciekawe było jednak to, że po raz pierwszy pokazano transpłciową kobietę, a ludzie poczuli sympatię do tej postaci” – mówi Chandrasekaram. Uważa, że ​​kluczem do sukcesu była próba „nakręcenia filmu dostępnego dla wszystkich, ponieważ jeśli zrobisz to zbyt prowokacyjnie, stracisz wielu odbiorców”. Ponadto filmowiec wprowadził kilka tradycyjnych elementów kulturowych związanych z lokalną publicznością, a to „coś, czego nie miałby film zagraniczny”.

Chandrasekaram odniósł się za pomocą sztuki do zawiłości związków osób tej samej płci w lankijskim społeczeństwie, przygotowując przedstawienie teatralne „Katu Yahana” („Łóżko z pokrzyw”) w 2002 r. Mówi, że sztuka ta była „punktem zwrotnym”.

Ruch LGBT+ w Sri Lance miał również inne punkty zwrotne. Reżyser wspomina o utworzeniu w 1995 r. pierwszej grupy zajmującej się prawami gejów o nazwie Companions on a Journey (COJ). Z czasem wyłoniła się z niej autonomiczna Grupa Wsparcia Kobiet, która w 1999 r. zorganizowała pierwszą konferencję dla lesbijek. „Niestety konferencja została odwołana po tym, jak niektóre media, szczególnie gazeta «Island», bardzo negatywnie opisały plan spotkania i opublikowały list czytelnika, którego autor twierdził, że jeśli te kobiety nie mają w swoim życiu odpowiedniego mężczyzny, to powinny być zmuszone do uprawiania seksu” – wyjaśnia Chandrasekaram. Kolejnym momentem przełomowym był 2005 r., kiedy organizacja Equal Ground 2005 zorganizowała pierwszą Paradę Równości w Kolombo.

Przed kredensem w domu w Kolombo, gdzie stoją nagrody filmowe, scenariusze teatralne, książki i portrety rodzinne, Chandrasekaram opowiada o przyszłości. Przewiduje dwa możliwe scenariusze uchylenia tego archaicznego prawa w Sri Lance. „Dobrze by było, gdyby społeczność LGBT+ z pasją opowiadała się za tą zmianą, pracowała nad uświadomieniem społeczeństwa, przekazaniem wiedzy o niesprawiedliwości tego archaicznego prawa we współczesnej demokracji. Następnie, mając poparcie społeczne, powinniśmy zmusić rząd do uchylenia ustawy dotyczącej seksu za obopólną zgodą między dorosłymi. Druga droga to nowelizacja Kodeksu karnego, wprowadzono już po cichu kilka poprawek” – dodaje reżyser.

W swojej pracy Visakesa Chandrasekaram, którego matka jest buddyjską Syngalezką, a ojciec hinduskim Tamilem, odnosi się do niektórych tabu w lankijskim społeczeństwie. W ostatnim filmie „Paangshu” reżyser porusza traumatyczny temat wymuszonych zaginięć ludzi w Sri Lance, w których państwo niestety przoduje. Amnesty International szacuje, że w czasie wojny (od 1983 do 2009 r.) zaginęło tam od 60 do 100 tys. ludzi.

SHERMAN & MANJU

„Można tu po prostu przyjść i bezpiecznie porozmawiać”

Na drugim piętrze, tuż nad salonem fryzjerskim, wisi na ścianie tęczowa flaga. Na zewnątrz słychać melodię złożoną z dźwięków motocykli, tuk-tuków i śpiewu ptaków. Sherman de Rose otwiera drzwi centrum spotkań dla społeczności LGBT+ w Kolombo.

Czytaj więcej

SHERMAN & MANJU: ​​„Można tu po prostu przyjść i bezpiecznie porozmawiać”

Na drugim piętrze, tuż nad salonem fryzjerskim, wisi na ścianie tęczowa flaga. Na zewnątrz słychać melodię złożoną z dźwięków motocykli, tuk-tuków i śpiewu ptaków. Sherman de Rose otwiera drzwi centrum spotkań dla społeczności LGBT+ w Kolombo.

W 1995 r. Sherman założył pierwszą organizację LGBT+ w Sri Lance o nazwie Companions on a Journey i jest uważany za pierwszego lankijskiego homoseksualistę, który dokonał publicznego coming outu. Wychował się w chrześcijańskiej rodzinie w Kolombo i początkowo marzył o zostaniu księdzem.

De Rose przechowuje w albumie wycinki z gazet opowiadające o wieloletniej walce o prawa mniejszości. Companions on a Journey powstała, aby walczyć o depenalizację homoseksualizmu na wyspie. Grupa zorganizowała miejsca spotkań dla społeczności, wydawany co miesiąc magazyn i konkurs piękności dla drag queens, co w latach 90. było odważnym ruchem w kraju z takimi przepisami Kodeksu karnego. De Rose pamięta i gesty wsparcia, i obelgi oraz groźby.

W 2012 r. organizacja musiała zostać rozwiązana. Media oskarżyły ją o „promocję homoseksualizmu”. De Rose przypomina sobie, że ​​policja przeszukała ich biuro, a niektórzy aktywiści byli godzinami przesłuchiwani. Na kilka lat wyjechał z kraju.

Manju, aktywistka, która pracuje w organizacji, wyjaśnia, że ​​oferują społeczności LGBT+ kilka usług. „Mamy testy w kierunku HIV, zapewniamy również nieformalną atmosferę – można po prostu przyjść i bezpiecznie porozmawiać, więc to bardzo przyjazne miejsce” – opowiada. Wspólnie oglądają filmy, jest też biblioteka. Rzuca się tam w oczy książka z pomarańczowymi okładkami. To „Funny Boy”, czyli słynna powieść o homoseksualnym chłopcu z rodziny Tamilów w Kolombo, który odkrywa swoją tożsamość podczas wojny domowej w Sri Lance.

Podobnie jak w innych wywiadach, Manju wyjaśnia, że ​​chłopiec cierpiał z powodu presji ze strony rodziny – zwłaszcza starszego brata – która chciała zmusić go do poślubienia kobiety.

KIRUTHIKA

„Robią nam testy analne i dopochwowe. To jest nękanie”

Kiruthika to 37-letnia hinduska i Tamilka, należy więc do największej mniejszości w Sri Lance. Jest lesbijką i opisuje siebie jako „mniejszość w mniejszości”. Spotkałyśmy się po pracy. Pokazuje mi tatuaż z różą na ramieniu.

Czytaj więcej

KIRUTHIKA: „Robią nam testy analne i dopochwowe. To jest nękanie”

Kiruthika to 37-letnia hinduska i Tamilka, należy więc do największej mniejszości w Sri Lance. Jest lesbijką i opisuje siebie jako „mniejszość w mniejszości”. Spotkałyśmy się po pracy. Pokazuje mi tatuaż z różą na ramieniu.

Kiruthika dokonała coming outu, gdy miała 14 lat. „Nie znałam wtedy takich słów, jak «LGBT+», «lesbijka», «gej» czy «homoseksualizm»” – opowiada. Po prostu podobała jej się nauczycielka angielskiego. Młoda dziewczyna była trochę zdezorientowana i powiedziała o tym rodzicom.

Pamięta sytuację kilka lat po tamtym wydarzeniu. „Pewnego dnia przyszła do mnie mama i zagroziła, że jeśli się nie zmienię, to ona popełni samobójstwo” – opowiada Kiruthika. Mimo wszystko czuła się szczęśliwa – łatwiej było jej dorastać w wykształconej rodzinie z dużego miasta.

Ostatnio wydarzyło się jednak coś, czego nigdy się nie spodziewała. Jako obrończyni praw człowieka próbowała pomóc młodej dziewczynie, która właśnie dokonała coming outu i spotkała się z przemocą domową. Na kilka dni udzieliła dziewczynie schronienia w swoim domu. W odpowiedzi rodzice nastolatki wezwali policję. „Moi prawnicy ostrzegli mnie, abym była ostrożna” – dodaje Kiruthika. Organizacja Human Rights Watch opisała przymusowe testy analne i dopochwowe stosowane w postępowaniach sądowych dotyczących osób LGBT+ w Sri Lance.

AZAD

„Gdybyśmy byli społeczeństwem otwartym, uratowalibyśmy tego chłopca”

„W ostatnich kilku latach w Sri Lance odebrało sobie życie bardzo wielu gejów. Nie mogą znieść presji społeczeństwa na ich styl życia, tylu młodych ludzi” – mówi 45-letni Azad Moulana, pijąc herbatę w kawiarni w Kolombo. 

Czytaj więcej

AZAD: „Gdybyśmy byli społeczeństwem otwartym, uratowalibyśmy tego chłopca”

„W ostatnich kilku latach w Sri Lance odebrało sobie życie bardzo wielu gejów. Nie mogą znieść presji społeczeństwa na ich styl życia, tylu młodych ludzi” – mówi 45-letni Azad Moulana, pijąc herbatę w kawiarni w Kolombo. 

Azad jest muzułmaninem ze Sri Lanki, pracuje w branży kreatywnej. Niedawno przyjaciel opowiedział mu o młodym geju. „Był naprawdę miłym facetem, wszystko było z nim w porządku. Pewnego dnia powiesił się tuż przed pójściem do pracy. Gdybyśmy byli społeczeństwem otwartym, pomoglibyśmy temu chłopcu”.

Według Azada w Sri Lance mieszka wielu gejów stłamszonych przez społeczeństwo, żyjących w małżeństwach pozorowanych lub po prostu niemogących znieść wszechobecnej presji. Azad czuje się szczęśliwy, ponieważ jego rodzina zawsze go wspierała. O swojej orientacji porozmawiał z ojcem, gdy miał 21 lat. „Mój tato był lekarzem, więc było mi łatwiej. Czułem, że muszę to powiedzieć. Sama rozmowa przebiegła dobrze, ale akceptacja przyszła później”.

Ojca Azada, dr Aleema Moulana, poznajemy w jego domu w Kolombo. Jest ciepłe popołudnie. Aleem siedzi w wiklinowym krześle obok regału wypełnionego książkami  medycznymi, historycznymi i religijnymi. Na ścianach wiszą rodzinne portrety, a na stole leży żółty muzułmański sznur modlitewny. Aleem jest lekarzem, seniorem rodu i muzułmaninem. „Bardzo religijnym, ale nie fanatycznym”, jak sam siebie określa.

 „Szczerze mówiąc, w tamtym czasie, gdy mój jedyny syn nagle powiedział mi coś takiego, zaskoczyło mnie to i zszokowało, ale nie zasmuciło” – wspomina. „Moja żona również się nie przejmowała. Stwierdziła, że ​​takie jest jego przeznaczenie, więc razem z nim będziemy walczyć. Jeżeli jednak chodzi o naszą społeczność, społeczność muzułmańską, nie jest to takie proste. Nie wszyscy rodzice są tacy jak my, nie są tak otwarci” – zauważa Aleem.

Dr Moulana uważa normy moralne, które nie odpowiadają lankijskiej kulturze, za narzucone mieszkańcom wyspy podczas rządów brytyjskich. „Zanim przybyli tu Europejczycy, żyliśmy bardzo naturalnie, mieliśmy szerokie horyzonty. Było tak nie tylko tutaj, lecz przecież także w Indiach. Gdy zjawili się Brytyjczycy, wszystko ograniczyli, wszystko podzielili na legalne i nielegalne”.

Ojciec Azada uważa, że ​​nadszedł czas, aby grupy religijne, politycy, organizacje i społeczność LGBT+ „usiedli i porozmawiali”.

KHAUSALIA

„Pierwsza potrzeba to depenalizacja”

„Nie mam na myśli prawa, tylko piętno” – mówi Khausalia, badaczka i queerowa mieszkanka Sri Lanki. Opowiada, że bliscy przyjaciele wiedzą o jej tożsamości płciowej, nie dokonała jednak coming outu w pracy i przed rodziną.

Czytaj więcej

KHAUSALIA: „Pierwsza potrzeba to depenalizacja”

„Nie mam na myśli prawa, tylko piętno” – mówi Khausalia, badaczka i queerowa mieszkanka Sri Lanki. Opowiada, że bliscy przyjaciele wiedzą o jej tożsamości płciowej, nie dokonała jednak coming outu w pracy i przed rodziną.

Khausalia uważa, że ​​religie odgrywają bardzo ważną rolę w stanowieniu norm moralnych w kraju. „Dominuje tutaj buddyzm, który kontroluje idee obowiązujące w społeczeństwie. Nie mam na myśli filozofii buddyjskiej, ale mnichów i hierarchiczny system religijny. Oni kontrolują wszystko. Próbowano np. wprowadzić edukację seksualną dla uczniów klas siódmych, ale przyszedł jeden mnich i powiedział «nie». I koniec”.

Według Khausalii życie w Sri Lance jest jednak trudniejsze dla gejów niż dla lesbijek lub kobiet queer. „Kobiety mieszkają razem, obejmują się, trzymają się za ręce. W przypadku mężczyzn wystarczy, że dotkną swoich dłoni, a już pada tyle poniżających słów, np. «samanalaya», motyl, oznaczające geja”.

Khausalia chciałaby przede wszystkim depenalizacji właśnie takich zachowań, to bowiem zmieni pozostałe kwestie. „Nie wiem, jak długo potrwa ten proces. Nawet w tych krajach, w których zachowania homoseksualne nie są karane, piętno nadal istnieje”.

JOSH

„Chciałem być Batmanem”

W październiku 2017 r. Josh miał myśli samobójcze. Zadzwonił do swojego brata. Kilka tygodni wcześniej sprawdził „podejście swoich rodziców, pytając ich, czy to grzech być osobą trans”. „Moja mama jest bardzo religijna, a moja rodzina bardzo konserwatywna” – tłumaczy.

Czytaj więcej

JOSH: „Chciałem być Batmanem”

W październiku 2017 r. Josh miał myśli samobójcze. Zadzwonił do swojego brata. Kilka tygodni wcześniej sprawdził „podejście swoich rodziców, pytając ich, czy to grzech być osobą trans”. „Moja mama jest bardzo religijna, a moja rodzina bardzo konserwatywna” – tłumaczy.

Potem zadzwonił do brata:

--„Dzwonię, aby ci powiedzieć, że nie jestem osobą, za którą mnie uważasz. Jestem mężczyzną” – powiedział Josh przez telefon.

--„O czym ty mówisz?” – odparł jego brat.

--„Mówię, że jestem mężczyzną, nie jestem osobą, za którą mnie uważasz, i mam myśli samobójcze. Chcę coś z tym zrobić”.

Josh rozłączył się po kilku minutach. Chwilę później zadzwoniła jego mama. Pięć razy z rzędu. „Początkowo nie rozumiała tego wszystkiego, ale zawsze miałem jej wsparcie” – wspomina Josh, gdy rozmawiamy w kawiarni w Kolombo.

W świecie, w którym wszystko potrzebuje nazwy, Josh jest 33-letnim tamilskim chrześcijaninem, osobą nieheteronormatywną, która działa na rzecz praw osób transpłciowych, a niedawno został pierwszym prawnikiem trans w Sri Lance.

Josh wyjaśnia, że ​​w dzieciństwie nie miał problemu z ubraniami, ponieważ nosił to, co dwaj jego bracia. Wszyscy ubierali się podobnie.

Do pierwszego bolesnego wydarzenia, które pamięta, doszło, gdy miał pięć lat i udawał Batmana. „Mój brat chciał być Batmanem, ja również, ale on powiedział, że muszę być Batwoman. To było przykre”.

Josh miał też trudności w nauce, ponieważ uczył się w szkole dla dziewcząt w Kolombo. „Zawsze uważałem, że trafiłem do niewłaściwego miejsca. Byłem zły, miałem bardzo gorący temperament. I zawsze byłem sam. Dużo później zrozumiałem, dlaczego tak się działo” – wspomina.

Po trzech latach studiów w Londynie, „gdzie przechodził przez straszny czas i próbował odebrać sobie życie”, wrócił do Sri Lanki i szukał na YouTubie jednego słowa – „transformacja”.

Pewien student z londyńskiego college'u był pierwszą osobą, która rozmawiała z nim o ludziach trans.

„Spotykałem już osoby transpłciowe, ale nigdy nie myślałem, że ja też do nich należę. Nie odważyłem się napisać w internecie słowa «transgender» czy «trans», bo było mi wstyd, wpisałem więc w wyszukiwarkę słowo «transformacja»” – wyjaśnia.

Wciąż pamięta nagranie, które pomogło mu zacząć rozumieć siebie. Nazywało się „My Turner”. Młody Kanadyjczyk opowiadał w nim swoją historię.

Po stoczeniu wielu osobistych i społecznych bitew oraz przeżyciu kilku prób samobójczych Josh został prawnikiem. Co przyniesie przyszłość?

Josh uważa, że ​​kolejnym krokiem w walce z piętnem społecznym jest edukacja. Wspomina o obszarach wiejskich, gdzie niewiele osób wie o przepisach zawartych w Kodeksie karnym, ale osoby LGBT+ są stale stygmatyzowane. „W Sri Lance nie mamy odpowiedniej edukacji seksualnej. Edukacja jest punktem wyjścia, wtedy możemy zacząć rozmawiać o zmianach w prawie” – kończy swoją opowieść Josh. 

W Ugandzie „jesteśmy poddawani szantażom, piętnowaniu w mediach i wszelkim formom przemocy”

W Ugandzie miłość może być bardzo niebezpieczna. To kraj uważany za jedno z najgorszych miejsc na świecie dla osób społeczności LGBT+. W 2011 r. David Kato, nauczyciel i ojciec ugandyjskiego aktywizmu na rzecz LGBT+, został zamordowany w swoim domu w Kampali. Wcześniej przyczynił się do procesu sądowego przedstawicieli lokalnej gazety, która na pierwszej stronie opublikowała nazwiska, zdjęcia i adresy 100 gejów wraz z podpisem: „Powiesić”.

Podobnie jak w innych państwach na świecie, kolonializm pozostawił w Ugandzie trudny do wymazania ślad. W 1894 r. terytorium dzisiejszej Ugandy, która wówczas nie była zjednoczonym państwem, a szeregiem różnych plemiennych królestw, państw i społeczności, zostało brytyjskim protektoratem. W ten sposób, podobnie jak w większości państw Wspólnoty Narodów, wprowadzono przepisy prawa dotyczące „przestępstw sprzecznych z porządkiem natury”. Według ugandyjskiego Kodeksu karnego stosunki seksualne osób tej samej płci to przestępstwo na podstawie art. 145, 146 i 148 z 1950 r. opartych na art. 377 indyjskiego Kodeksu karnego z 1860 r. Po uzyskaniu przez Ugandę niepodległości przepisy te, a wraz z nimi homofobia i stygmatyzacja, przetrwały.

W 2014 r. władze Ugandy przyjęły ustawę, która wprowadziła karę śmierci dla osób LGBT+. Niedługo potem udało się ją anulować dzięki pracy organizacji na rzecz praw człowieka. Przemoc i lincze na osobach społeczności LGBT+ trwały jednak nadal.

Ugandyjska fotografka Kwagala DeLovie przygotowała materiał przedstawiający uczucia i marzenia czterech Ugandyjczyków związane z art. 145.

GLORIA

„To bardzo rozczarowujące patrzeć, jak wiele pozostałości po czasach kolonialnych nadal istnieje, choć nie mają już żadnego sensu” – zaczyna Gloria.

Czytaj więcej

GLORIA

„To bardzo rozczarowujące patrzeć, jak wiele pozostałości po czasach kolonialnych nadal istnieje, choć nie mają już żadnego sensu” – zaczyna Gloria.

Gloria Kiconco jest queerową poetką, eseistką i twórczynią zinów. Mieszka w Kampali w Ugandzie. Jej wiersze były publikowane na różnych platformach internetowych i prezentowane w antologiach w ramach 20.35 Africa: „An Anthology of Contemporary Poetry”, „Dear Nev: An Anthology of East African Writers” i „Wondering and Wandering of Hearts”.

Prace Glorii kwestionują ideę tożsamości, przynależności i autentyczności. Tworząc poezję oraz ziny, artystka bada queerowość w formie zarówno pisemnej, jak i fizycznej. Organizuje i prowadzi warsztaty zinowe dla osób LGBT+, artystów multimedialnych i tych, którzy korzystają z zajęć w ramach terapii zdrowia psychicznego.

SEVERUS

SEVERUS

Severus wyjaśnia, że ​​art. 145 ugandyjskiego Kodeksu karnego jest dość podobny do art. 377 zapisanego w indyjskim Kodeksie karnym, który dotyczy „przestępstw sprzecznych z porządkiem natury” i został wprowadzony przez Brytyjczyków w 1860 r. Korzystano z niego przez ponad 100 lat, by prawnie unormować niesprawiedliwość wobec osób LGBT+ i budować wokół nich negatywną retorykę.

Czytaj więcej

SEVERUS

Severus wyjaśnia, że ​​art. 145 ugandyjskiego Kodeksu karnego jest dość podobny do art. 377 zapisanego w indyjskim Kodeksie karnym, który dotyczy „przestępstw sprzecznych z porządkiem natury” i został wprowadzony przez Brytyjczyków w 1860 r. Korzystano z niego przez ponad 100 lat, by prawnie unormować niesprawiedliwość wobec osób LGBT+ i budować wokół nich negatywną retorykę.

Owamparo Severus jest psychologiem i dyrektorem Fundacji Taala. Przez siedem ostatnich lat jego praca koncentrowała się na zapewnieniu mniejszościom seksualnym w Ugandzie i generalnie w całej Afryce dostępu do opieki psychiatrycznej i promowaniu ich prawa do zdrowia, dobrostanu i godności.

Severus jest osobą transpłciową, naukowcem i autorem publikacji. Jego zainteresowania skupiły się niedawno wokół badań nad ekologicznym rozwojem systemowym, technologią i optymalizacją człowieka.

Gdy nie poświęca się swoim pasjom, delektuje się pyszną herbatą, uwielbia zdrową kuchnię, sztukę, podróże i spędzanie czasu ze swoim partnerem. Jest dumnym opiekunem psa Suubi.

GERALD

GERALD

„Wcześnie się dowiedziałam, że jest we mnie coś szczególnego, a ludzie reagują na mnie agresywnie lub gwałtownie” – mówi Gerald i wyjaśnia, że dzięki ​​poznaniu historii Ugandy, a także historii kolonializmu i historii plemienia, do którego należy, przez pryzmat art. 145, 146 i 148 Kodeksu karnego zrozumiała swoje miejsce w świecie. „Ja jestem w porządku, to te prawa są niebezpieczne i niszczą ludziom życie”.

Czytaj więcej

GERALD

„Wcześnie się dowiedziałam, że jest we mnie coś szczególnego, a ludzie reagują na mnie agresywnie lub gwałtownie” – mówi Gerald i wyjaśnia, że dzięki ​​poznaniu historii Ugandy, a także historii kolonializmu i historii plemienia, do którego należy, przez pryzmat art. 145, 146 i 148 Kodeksu karnego zrozumiała swoje miejsce w świecie. „Ja jestem w porządku, to te prawa są niebezpieczne i niszczą ludziom życie”.

Raldy Ogole to queerowa, niebinarna socjalistka i femme queen z Kampali w Ugandzie. Jest performerką, producentką wydarzeń kulturalnych, modelką i pośredniczką. Jej ekspresja artystyczna i praca koncentrują się wokół ugandyjskiej społeczności queer. Uwielbia czytać i pochłaniać queerową kulturę memów, jedyną wartą uwagi.

AMANDA

AMANDA

Amanda wyjaśnia, że jako osoba transpłciowa w Ugandzie pada „ofiarą szantażu, piętnowania w mediach i wszelkich form przemocy”. W 2017 r. jej rodzina odkryła, że Amanda jest osobą transpłciową, a ona sama została wysłana do zakładu karnego, gdzie zderzyła się z brutalnym zachowaniem policji. Od tego czasu towarzyszy jej strach.

Czytaj więcej

AMANDA

Amanda wyjaśnia, że jako osoba transpłciowa w Ugandzie pada „ofiarą szantażu, piętnowania w mediach i wszelkich form przemocy”. W 2017 r. jej rodzina odkryła, że Amanda jest osobą transpłciową, a ona sama została wysłana do zakładu karnego, gdzie zderzyła się z brutalnym zachowaniem policji. Od tego czasu towarzyszy jej strach.

Kamanda Bosco (alias Amanda) jest transpłciową aktywistką i obrończynią praw człowieka walczącą o równość płciową, prawa społeczności LGBT+, zdrowie seksualne i reprodukcyjne. Dzięki organizacji African Queer Youth Initiative dociera do lokalnych społeczności, szczególnie młodych populacji. Kamanda jest współprzewodniczącą ds. integracji i różnorodności w Society of Gender Professionals.

Obecnie Kamanda kończy studia licencjackie z zarządzania biznesem i pracuje w Transgender Equality Uganda jako asystentka ds. programów. Jest także obywatelską absolwentką Rady Młodzieży Wspólnoty Narodów. Kamanda współpracowała z koalicją młodzieżową ds. praw seksualnych i reprodukcyjnych oraz stałą komisją magazynu „Lancet” ds. zdrowia i zdrowia psychicznego nastolatków.

Zapisz się do programu członkowskiego Outriders World, wspieraj niezależne dziennikarstwo międzynarodowe i odbieraj za to benefity. Budujemy świat oparty na wiedzy. Sami nie damy rady.

Dołącz
pl   |   en
Menu
Home
Brief
Wspomóż