Wspieraj
pl

30 lat temu Ukraińcy opowiedzieli się za niepodległością

1 grudnia 1991 r. 90,32 proc. mieszkańców Ukrainy odpowiedziało „tak” na pytanie: „Czy zgadza się Pan/Pani z Aktem ogłoszenia niepodległości Ukrainy?”. Frekwencja w referendum wyniosła 84,18 proc. Referendum potwierdzało uchwaloną 24 sierpnia 1991 r. przez Radę Najwyższą Deklarację niepodległości Ukrainy.

Dlaczego zdecydowano się na referendum, skoro parlament i tak ogłosił niepodległość, i dlaczego było to tak ważne?

Po pierwsze, w pamięci pozostawały wyniki zainicjowanego przez Gorbaczowa referendum z 17 marca 1991 r. dotyczącego zachowania ZSRR jako „odnowionej federacji równoprawnych suwerennych republik”. Zostało ono zbojkotowane przez sześć republik: Litwę, Łotwę, Estonię, Gruzję, Armenię i Mołdawię. W Ukrainie referendum się odbyło, a za „zachowaniem odnowionego ZSRR” opowiedziało się 70,2 proc. głosujących.

Ale wraz z referendum, z inicjatywy opozycyjnego Ruchu Ludowego, przeprowadzono sondaż, w którym zapytano: „Czy zgadza się Pan/Pani, że Ukraina ma wchodzić w skład Związku Radzieckich Suwerennych Państw na podstawie Deklaracji o państwowej suwerenności Ukrainy?”. I na to pytanie „tak” powiedziało ponad 80 proc. głosujących.

Po drugie, grudniowe referendum było swego rodzaju bezpiecznikiem. Rada Najwyższa Ukrainy, która ogłosiła niepodległość, została wybrana w radzieckich wyborach. Chodziło o uprzedzenie ewentualnych prób zakwestionowania ukraińskiej niepodległości. ZSRR wciąż jeszcze formalnie istniał, a żadne zachodnie państwo nie uznało ukraińskiej niepodległości po deklaracji z 24 sierpnia.

Referendum natomiast wszystko zmieniło. Jako pierwsza ukraińską niepodległość uznała Polska, która zrobiła to 2 grudnia. Tuż po niej była Kanada. Węgry z kolei jako pierwsze otworzyły ambasadę w Kijowie, podwyższając status działającego tam konsulatu. Pod koniec grudnia ukraińską niepodległość uznały USA i najważniejsze państwa zachodnie.

Referendum sprzed 30 lat zachowuje szczególną aktualność dzisiaj, zwłaszcza w kontekście  zaanektowanego Krymu i wojny w Donbasie. Rosja zajęła Krym, opierając się na „referendum” z marca 2014 r., które nie zostało uznane przez społeczność międzynarodową. Z kolei w przypadku Donbasu rosyjskie władze również polegają na rzekomym wyborze mieszkańców tego regionu, którzy sami zechcieli się odłączyć od Ukrainy.

W 1991 r. wszystkie regiony Ukrainy opowiedziały się za niepodległością, nawet Krym, gdzie większość stanowili etniczni Rosjanie. „Tak” powiedziało tam 54,19 proc. głosujących, a w wydzielonym mieście Sewastopol, gdzie stacjonowała Flota Czarnomorska – 57,07 proc. W obwodzie donieckim było to 83,9 proc., a w ługańskim – 83,86 proc.

Przyczyny takiego wysokiego poparcia dla ukraińskiej niepodległości były różne. Część robiła to z pobudek czysto patriotycznych, do innych przemawiały argumenty odnośnie do niezależności gospodarczej koniecznej do wyjścia z kryzysu. Przez kilka miesięcy prowadzono agitację na rzecz poparcia niepodległości.

Doszło do tego, że w swoich kampaniach wyborczych niektórzy kandydaci na prezydenta koncentrowali się przede wszystkim na agitacji w sprawie niepodległości.

Wybory wygrał były aparatczyk komunistyczny i zwolennik niepodległości Leonid Krawczuk, otrzymawszy 61,59 proc. głosów. Wspominał on później, że kiedy zadzwonili do niego 2 grudnia z Centralnej Komisji Wyborczej z informacją o zwycięstwie, przerwał im, pytając: „A co z referendum?”.

I rzeczywiście wynik referendum był wtedy najważniejszy, bo jednak zupełnie czym innym jest zostanie prezydentem państwa, w którym zdecydowana większość opowiedziała się za niepodległością w bezpośrednim głosowaniu.

Krawczuk wykorzystał ten fakt szybko, już podczas rozmów z liderami Białorusi i Rosji. Ukraiński rezultat zrobił wrażenie na Moskwie. A sam Krawczuk, powołując się na wyniki referendum, twardo odpowiadał rosyjskiej ekipie w Puszczy Białowieskiej, że w takiej sytuacji nie może podpisać nowego układu związkowego. 8 grudnia zamiast powołania nowego ZSRR podjęto decyzję o jego likwidacji.

Prezenter programów informacyjnych BBC Ben Brown w 1991 r. relacjonował wydarzenia z Kijowa. Po 30 latach pytany o drogę, którą pokonała Ukraina przez te lata, wspominał trudności, ale jednocześnie twierdził, że Ukraina na Zachodzie to historia sukcesu.

I rzeczywiście, zwłaszcza jeśli porównać ją z najbliższymi sąsiadami – eksczłonkami ZSRR. Obecnie w Ukrainie mija pół kadencji szóstego prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach. Co oczywiście nie oznacza, że nie brakuje problemów, a Ukraińcy przez te 30 lat byli zadowoleni ze swoich decyzji. Często protestowali przeciwko władzy, a w krytycznych momentach, które ich zdaniem zagrażały ukraińskiej suwerenności, wychodzili na Majdan.

Zamknij
pl
Menu
Home
Brief
Wspieraj