brief
pl   -   en

Brief

Subscribe to our newsletter and receive a summary of the past week in your e-mail inbox every Saturday at 12:00 p.m. Outriders Brief includes essential social, political, economic and scientific news from around the world. Manually selected, unconventional and conveyed in a clear and interesting form. The newsletter includes links to relevant sources so that you can dig more by yourself and learn more about the background of the events described.

By clicking “Subscribe”, you agree to receive the Outriders Brief weekly newsletter and confirm that you accept our Terms and Conditions.

I have just read the @outrid3rs brief that came in on this Friday morning. It is the only newsletter I go back to even a few days after I receive it :)

Julia, Wrocław

Brief is simply a great thing. I feel like it will become something I always read on Friday mornings. Obligatory and enjoyable.

Sebastian, Pabianice

Archiwum briefa

Średnio co pół godziny z oceanów znika powierzchnia trawy morskiej wielkości boiska do piłki nożnej

Średnio co pół godziny z oceanów znika powierzchnia trawy morskiej wielkości boiska do piłki nożnej. – To wynik zeszłorocznych badań dr Richarda Unswortha, wykładowcy z Uniwersytetu Swansea w Wielkiej Brytanii. Roślinom szczególnie zagraża nadmierny połów ryb, zanieczyszczenie wybrzeży i zła jakość wód. Zanikanie trawy morskiej pokazały też badania przeprowadzone na Florydzie, w Singapurze, Indonezji i Wielkiej Brytanii.

Trawa morska to ponad 70 gatunków roślin, które porastają płytkie wody przybrzeżne niemal na całym świecie. Żyją w niej tysiące zwierząt – od małych bezkręgowców po duże ryby, żółwie i ptaki. Ponadto trawa morska jest naturalnym pochłaniaczem dwutlenku węgla – skuteczniejszym od lasów. Według badań z listopada br., opublikowanych na stronie internetowe Science Advances, wzmocnienie naturalnych ekosystemów – lasów, pól uprawnych, łąk czy trawy morskiej – może zmniejszyć roczną emisję CO2 o 21% obecnej rocznej emisji netto dwutlenku węgla w Stanach Zjednoczonych. James W. Fourqurean, dyrektor Centrum Badań Wybrzeży Oceanów na Międzynarodowym Uniwersytecie na Florydzie, bada, co dzieje się, gdy trawa morska zanika. Badacz szacuje, że może to powodować wydzielanie się do atmosfery od ok. 0,5 mld do 1 mld ton dwutlenku węgla rocznie.

Ochrona naturalnych ekosystemów długo była zaniedbywana, dlatego nie mamy danych na temat tego, jak duże obszary trawy morskiej istniały i jak szybko zanikały. Obecnie naukowcy starają się namierzyć i odbudować ten ekosystem. W ustaleniu lokalizacji trawy morskiej na całym świecie pomagają im mieszkańcy, zaznaczając miejsce jej występowania na mapie. Natomiast w Walii rozpoczął się projekt sadzenia trawy morskiej. Przykładem skutecznych działań jest Zatoka Tampa, gdzie w ciągu 16 lat udało się przywrócić roślinność do powierzchni z lat 50. XX w., czyli ponad 40 tys. akrów.

„Zakup naturalnej choinki jest bardziej przyjazny środowisku niż wybór tej zrobionej z plastiku”– uważają ekolodzy z Friends of the Earth International.

Zakup naturalnej choinki jest bardziej przyjazny środowisku niż wybór tej zrobionej z plastiku”– uważają ekolodzy z Friends of the Earth International.

Produkcja plastikowego drzewka zaczyna się od przetworzenia ropy w plastik, co powoduje dwie trzecie emisji dwutlenku węgla w czasie całego procesu produkcji” – twierdzi analityk dr John Kazer z firmy The Carbon Trust. Kolejna jedna czwarta to emisje przemysłowe, powstające w czasie produkcji drzewka. Ponadto emisje wytwarzane są również w czasie transportu do sklepu – plastikowe choinki są często importowane i pokonują duże odległości. Większość z nich jest produkowana z tworzywa PCV, które trudno poddać recyklingowi – wymaga to specjalistycznego sprzętu. Choinka o wymiarach ok. 2 m powoduje zanieczyszczenie odpowiadające ok. 40 kg emisji gazów cieplarnianych. To dwukrotnie więcej niż emituje naturalne drzewko, które trafia na wysypisko śmieci, a dziesięciokrotnie więcej niż powstaje w czasie jego spalania. Ekolodzy twierdzą, że sztuczne drzewka wywołują więcej szkody dla środowiska, nawet jeśli są wykorzystywane przez ponad 10 lat.

Z kolei naturalne drzewka można poddać recyklingowi poprzez rozdrabnianie lub uprawiać w doniczkach czy posadzić w ogrodzie, co według Kazera powoduje znikomą, a nawet ujemną emisję dwutlenku węgla. Jeśli jednak drzewko trafi na wysypisko, w czasie rozkładu wytwarza metan – dwumetrowe drzewko generuje emisję ok. 16 kg CO2.

Dlatego ekolodzy z Friends of the Earth International radzą, aby, kupując naturalne drzewko, szukać tych rosnących lokalnie, a nie z importu, aby uniknąć emisji powstałych w czasie transportu. Tym, którzy wolą sztuczne choinki, polecają skorzystać z produktów używanych.

Naukowcy z Finlandii opracowali pierwszą w historii szczepionkę dla owadów

Naukowcy z Finlandii opracowali pierwszą w historii szczepionkę dla owadów, przeznaczoną dla pszczół, aby chronić je przed zgnilcem złośliwym (AFB). Szczepionka PrimeBEE jest jeszcze w fazie testów, ale według naukowców może być przełomem w ochronie populacji pszczół.

Zgnilec złośliwy, zwany też amerykańskim, to choroba bakteryjna, która do uli często jest przenoszona przez pszczoły karmicielki. Jej bakterie żywią się larwami pszczół (czerwiami), a następnie wytwarzają więcej zarodników, przez co choroba bardzo szybko się rozprzestrzenia. Bakterie można zwalczać antybiotykami, ale niemożliwe jest całkowite wyleczenie zarażonych pszczół. Jeśli choroba zostanie zdiagnozowana, to, niezależnie od poziomu zarażenia, zabijane są wszystkie pszczoły, a ich ule zostają spalone, aby zapobiec dalszemu rozwojowi choroby.

Dalial Freitak i Heli Salmela z Uniwersytetu Helsińskiego opracowały rozwiązanie, które opiera się na wykorzystaniu witellogeniny – białka badanego wcześniej przez Salmelę. Szczepionka zawierająca je może być podawana pszczołom w formie cukrowego ciasta. Inną możliwością jest zakupienie już zaszczepionej królowej pszczół. Działanie obecnego w szczepionce białka polega na tym, że kiedy królowa pszczół zjada coś, co zawiera patogeny, ich podpis molekularny jest wiązany przez witellogeninę. Białko następnie przenosi podpis cząsteczek do jaj królowej, gdzie pełni funkcję czynnika wywołującego reakcję immunologiczną. Wcześniej sądzono, że zaszczepienie pszczół nie jest możliwe, ponieważ nie posiadają one przeciwciał – jednego z centralnych mechanizmów pamięci immunologicznej. Naukowcy tłumaczą, że udało im się odkryć mechanizm, który pokazuje, że pszczoły można zaszczepić, przekazując zmianę w zapisie DNA z jednego pokolenia na drugie”.

Naukowcy planują zastosować to samo podejście w leczeniu innych infekcji pszczół.

Nauczyciele w USA przechodzą trzydniowe szkolenia z użycia broni

W 14 amerykańskich stanach nauczyciele mogą być wyposażeni w broń na terenie szkoły. Zanim jednak dostaną pozwolenie na jej posiadanie, muszą zaliczyć trzydniowe szkolenie organizowane w ramach programu FASTER. W tym roku w stanie Ohio przeszło je ponad 400 nauczycieli.

W artykule BBC przedstawiono dwie symulacje, w których nauczyciele powinni użyć broni. Podczas jednej z nich mieli zastrzelić aktora, który odgrywał rolę strzelającego ucznia, gdy pozostali aktorzy, grający dzieci, uciekali w panice po szkole. Innym przykładem była bójka dwóch uczniów, otoczonych grupą dzieci, z których jeden wyciągnął nóż i zaczął ranić innych. Zadaniem nauczyciela było zastrzelenie napastnika.

W tej stresującej sytuacji jeden z nauczycieli postrzelił oprócz atakującego dwoje przypadkowych uczniów, zaliczył jednak szkolenie. Prowadzący kurs Joe Eaton powiedział, że nigdy nie ma 100% pewności, czy nauczyciel nie postrzeli niewinnego ucznia. Jedno wiemy na pewno – zabijanie będzie trwało, dopóki nauczyciel tego nie zatrzyma. Są ludzie, którzy mówią: »Nie chcę, aby moje dzieci brały udział w strzelaninie«, ale dopóki nie będzie kogoś, kto zareaguje, ich dzieci nie biorą udziału w wymianie ognia, a są w plutonie egzekucyjnym” – tłumaczy Eaton. Nauczyciele mieli wątpliwości, czy sam fakt wyciągnięcia noża jest wystarczającym usprawiedliwieniem oddania strzału oraz w sytuacji, gdy broń wyciągnięta przez ucznia okaże się repliką po jego zastrzeleniu. Trenerzy rozwiewali ich wątpliwości, tłumacząc, że prawo reguluje takie przypadki.

Po trzydniowych kursach nauczyciele zaliczają szkolenie na podstawie celności trafień – minimum 26 na 28 strzałów oddanych w cel przypominający sylwetkę człowieka. Do tej pory w ramach programu FASTER przeszkolono ponad 2 tys. nauczycieli.

W lutym br. prezydent Trump wyraził poparcie dla uzbrojenia nauczycieli w szkołach. Opowiedział się również za podniesieniem minimalnego wieku posiadania broni palnej do 21 lat. Departament Edukacji rozważał również zezwolenie na zakup broni dla nauczycieli z funduszy federalnych.

Nobliści odrzucają obawy o wykorzystywaniu technologii GMO

Tegoroczni laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie chemii odpowiadają na obawy organizacji pozarządowych, dotyczące genetycznie modyfikowanej żywności (GMO). Zdaniem prof. Frances Arnold z Kalifornijskiego Instytutu Technicznego i Gregory’ego Wintera z Uniwersytetu Cambridge przesadzone obawy przed GMO mogą uniemożliwić społeczeństwu czerpanie korzyści z tego, na co pozwala technologia, a obecne przepisy dotyczące GMO nie powinny być tak rygorystyczne.

Nobliści podczas konferencji prasowej 7 grudnia br. przypomnieli, że przez tysiące lat ludzkość modyfikowała biologiczny świat” na poziomie DNA, np. tworząc nowe rasy psów. Zdaniem prof. Arnold GMO może sprawić, że produkcja żywności będzie przyjazna środowisku, a także pomoże wyżywić rosnącą populację ludzi na świecie. Co więcej, genetycznie modyfikowana żywność będzie odporna na susze i choroby.

Frances Arnold i Gregory Winter wraz z George’em Smithem otrzymali w tym roku Nagrodę Nobla za pracę nad wykorzystaniem ewolucji do wytwarzania nowych enzymów i przeciwciał. Na stronie internetowej poświęconej tej nagrodzie czytamy, że nobliści zainspirowali się siłą ewolucji i zastosowali te same metody – selekcję i modyfikację genetyczną – do opracowania białek, które rozwiązują chemiczne problemy ludzkości”.

Nie są to pierwsze działania noblistów, odpowiadające na obawy dotyczące wykorzystania GMO. W 2016 r. Richard J. Roberts, nagrodzony w dziedzinie fizjologii i medycyny z 1993 r., rozpoczął kampanię na rzecz GMO. Jej celem było przekonanie Partii Zielonych i społeczeństwa, a także ONZ i Greenpeace, że ​​powinni wspierać stosowanie GMO – zwłaszcza ze względu na rozwijający się świat. Do tej pory pod kampanią podpisało się 129 laureatów Nagrody Nobla.

Afganistan wciąż jest uważany za najgorszy kraj do życia dla kobiet

Afganistan wciąż jest uważany za najgorszy kraj do życia dla kobiet. Ich sytuacja nie poprawia się pod względem prawnym. W lutym br. wszedł w życie nowy kodeks karny, uznany przez misję ONZ w Afganistanie za przełom w reformie wymiaru sprawiedliwości. Jednak, tuż przed jego przyjęciem, usunięto z niego zapis dotyczący karania tych, którzy dopuścili się przemocy wobec kobiet. Kraj nie ma też środków finansowych na poprawę sytuacji pokrzywdzonych kobiet. Zdaniem afgańskiej dyplomatki pomoc finansowa z różnych krajów nie dociera bezpośrednio do Afganek ze względu na korupcję – Afganistan jest czwartym na liście najbardziej skorumpowanych krajów świata.

W rankingu TrustLaw z czerwca br. kraj został uznany za drugi najbardziej niebezpieczny dla kobiet pod względem przemocy, gwałtów, braku usług medycznych, biedy i przemytu ludzi. W ogarniętym wojną Afganistanie dwie trzecie dziewcząt nie chodzi do szkoły, a 87% kobiet jest analfabetkami. 70-80% nastolatek jest zmuszanych do zawierania związków małżeńskich, często zanim osiągną 16 r.ż. W kraju powszechna jest też przemoc domowa – doświadczyło jej blisko 90% Afganek. Mężczyźni, znęcający się nad kobietami, rzadko ponoszą za to odpowiedzialność karną. Ponadto wskaźnik śmiertelności okołoporodowej jest jednym z najwyższych na świecie.

Wojna w Afganistanie trwa od 2001 r. i była częściowo zapowiadana jako walka o prawa i godność kobiet”. Podczas panowania talibów (w latach 1996-2001) kobiety były pozbawione m.in. praw do edukacji i możliwości podjęcia pracy. Obecnie, 17 lat po ogłoszeniu przez Amerykanów zwycięstwa Afganistanu, 60% terytorium kraju znów jest kontrolowane przez talibów. Według ONZ od stycznia do września 2018 r. zginęło co najmniej 2 798 cywilów, a ponad 5 tys. zostało rannych – to najwięcej od 2014 r.

Afganki często decydują się na odebranie sobie życia – według rządowych statystyk aż 80% samobójstw popełniają kobiety. Afganistan należy do niewielu państw na świecie, gdzie wskaźnik samobójstw jest wyższy wśród kobiet niż wśród mężczyzn. Zdaniem psychologów przyczyną takiego stanu rzeczy są bieda i przemoc domowa. Herat to jedna z prowincji, w której dochodzi do największej liczby prób samobójczych (nawet do kilku dziennie). Większość z nich nie jest jednak zgłaszana w obawie przed splamieniem honoru rodziny”.

Problem samobójstw dotyczy też kobiet i dziewcząt w Wielkiej Brytanii, które cierpią na zaburzenia psychiczne. Okazuje się, że dwa razy więcej dziewcząt i młodych kobiet niż chłopców, którzy na mocy ustawy o zdrowiu psychicznym trafiają do szpitali i zakładów psychiatrycznych, popełnia tam samobójstwo – wynika z danych Komisji ds. Jakości Opieki Zdrowotnej (CQC) z 2015 r. Obecna ustawa nie zapewnia im bezpieczeństwa, którego potrzebują – wiele z nich już wcześniej dokonywało samookaleczeń i prób samobójczych lub doświadczyło przemocy, co było powodem ich zatrzymania w szpitalach. Według danych brytyjskiej organizacji Agenda kobiety nie otrzymują tam odpowiedniej opieki, która pozwoliłaby im przezwyciężyć traumę, tylko są narażone na działania, które mogą nawet pogorszyć ich stan i zagrażać życiu. 32 kobiety, które na mocy ustawy o zdrowiu psychicznym trafiły do szpitali i zakładów psychiatrycznych, zmarły tam w ciągu pięciu lat.

Potrzeby kobiet, które miały traumatyczne doświadczenia, wpływające na zdrowie psychiczne, często nie są zaspokajane. Nikt nie pyta o ich przeżycia i doświadczenia związane np. z przemocą. Nie są też przestrzegane zasady zakwaterowania w ośrodkach dla osób tej samej płci – kobiety mieszkają z mężczyznami, dochodzi również do napaści seksualnych.

7,5 tys. kobiet i dziewcząt z północnej Birmy zostało sprzedanych do Chin

7,5 tys. kobiet i dziewcząt z północnej Birmy (stanów Kaczin i Szan) zostało sprzedanych do Chin w latach 2013-2017. Były one zmuszane do zawierania małżeństw i rodzenia dzieci z często starszymi, chorymi lub niepełnosprawnymi mężczyznami z chińskich wiosek [polityka jednego dziecka – preferowanie płci męskiej i aborcje u kobiet, spodziewających się dziewczynek – spowodowała, że w Chinach jest o 34 mln mężczyzn więcej niż kobiet]. Z wywiadów, przeprowadzonych do kwietnia br. z 400 kobietami z Birmy i Chin, wynika, że małżeństwa są aranżowane przez członków rodzin lub starszyznę wioski. Wiele kobiet było sprzedawanych i przemycanych przez granicę nawet kilkukrotnie. Najmłodsze kosztowały ok. 13 tys. euro. Z analiz wynika także, że niektóre kobiety są w szczęśliwych związkach.

Badanie organizacji Kachin Women’s Association of Thailand we współpracy z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health jest pierwszym na ten temat, jednak skala problemu może być większa, niż wynika z badań. Autorzy wezwali rząd Birmy do podjęcia natychmiastowych działań prowadzących do zakończenia walk między birmańskimi rebeliantami a wojskiem oraz rozwiązania konfliktu etnicznego, a władze Chin i Birmy – do przeszkolenia straży granicznej w zakresie zwalczania handlu ludźmi i bezpiecznej migracji, a także do uznania przemycanych kobiet za ofiary tych działań.

Brak regulacji prawnych i rozpoznania problemu widoczny jest też w Wielkiej Brytanii, gdzie bezdomne kobiety, szukając ochrony przed niebezpieczeństwem i zagrożeniem życia, wchodzą na ulicy w relacje, które często wiążą się dla nich z kolejnym zagrożeniem. Organizacje Brighton Women’s Center i Homeless Link zaczęły badać problem, który wpływa również na to, że dokładna liczba bezdomnych kobiet jest trudna do ustalenia, ponieważ ukrywają się one w obawie przed napaścią. Z raportu organizacji wynika też, że kobiety, uciekające na ulicę przed przemocą, której doznały w placówkach dla bezdomnych, wchodzą w związki z mężczyznami, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Jednak po pewnym czasie te relacje narażają je na przemoc, często także na inne problemy: narkotyki, przestępczość czy prostytucję. Mężczyźni, z którymi się związały, z czasem stają się agresywni i zazdrośni, przerywają nawet ich spotkania z pracownikami socjalnymi – wynika z rozmów przeprowadzonych m.in. z innymi bezdomnymi. Autorzy raportu wskazują, że służby powinny opracować dla bezdomnych par odrębne i specjalne podejście, w którym odpowiednie wsparcie jest udzielane dwóm osobom.

Skrajnie prawicowe ugrupowania stosują takie same metody rekrutacji jak islamistyczne organizacje terrorystyczne

Skrajnie prawicowe ugrupowania stosują takie same metody rekrutacji jak islamistyczne organizacje terrorystyczne. Według badań przeprowadzonych przez organizację Counter Extremism Project antyislamiści i biali nacjonaliści wykorzystują kanały on-line do budowania społeczności wokół konkretnych tematów (np. imigracji). Wcześniej podobne metody zauważono u dżihadystów, którzy wykorzystywali temat wojny czy ataków powietrznych w Iraku. Szczególnie niepokojącą kwestią jest, że z siłą mediów społecznościowych argumenty [skrajnie prawicowych grup] tworzą ekosystem, w którym ludzie, szukający w sieci informacji o legalnych ruchach i partiach politycznych, zyskują dostęp do ekstremistycznej kultury” – uważa David Ibsen, dyrektor wykonawczy Counter Extremism Project.

Badacze twierdzą też, że skrajnie prawicowe grupy są zmotywowane do dążenia do radykalnego celu – jednorodności kulturowej lub etnicznej – z podobnych powodów jak islamiści, czyli obaw, że ich tożsamość i styl życia są zagrożone. Z raportu udostępnionego dziennikowi The Independent” wynika także, że chociaż niektóre grupy otwarcie popierają brutalną białą supremację, inne propagują radykalne i populistyczne postawy. Przykładami wymienionymi w raporcie są sukcesy partii takich jak m.in. Alternatywa dla Niemiec i włoska partia Liga Północna, które były w stanie uzyskać znaczne poparcie społeczne, obiecując obronę swoich krajów przed kulturowymi atakami imigrantów i zagranicznymi wpływami” – napisali autorzy raportu. Z kolei Generation Identity, która jeszcze niedawno rekrutowała na szkolenia paramilitarne, wyrzekła się przemocy na korzyść mediów społecznościowych i publicznych demonstracji, aby przedstawić siebie jako legalny, główny nurt, który chroni europejską kulturę”. Badacze zauważają, że podobne ugrupowania, zamiast otwartego promowania białej supremacji, uzyskały poparcie społeczeństwa dzięki atakowaniu mniejszości.

Ok. 90% żydów, żyjących w krajach Unii Europejskiej, zwłaszcza we Francji, twierdzi, że antysemityzm nasilił się w ciągu ostatnich pięciu lat – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Ponad jedna trzecia respondentów (44% żydów w Niemczech) stwierdziła, że rozważała opuszczenie krajów UE ze względu na swoje bezpieczeństwo.

We Francji 95% żydów uznało antysemityzm za największy problem społeczny i polityczny. Ponad połowa respondentów przyznała, że obawia się fizycznego ataku, a 91% słyszało o wrogości wobec żydów na ulicy lub w innych miejscach publicznych. Z kolei w Niemczech wyniki badań wykazały najwyższy wskaźnik antysemickich prześladowań spośród badanych krajów – 41% żydów przyznało, że było nękanych przez muzułmańskich ekstremistów”. Negatywne komentarze w Internecie na temat żydów zauważyli też prawie wszyscy (92%) respondenci z Polski, 64% z nich przyznało, że słyszało je również na wydarzeniach politycznych.

W badaniach wzięło udział 16 395 respondentów z 12 krajów UE, w których żyje 96% europejskiej populacji żydów.

Pojazdy zanieczyszczające środowisko mają zakaz wjazdu do centrum Madrytu

Pojazdy zanieczyszczające środowisko mają zakaz wjazdu do centrum Madrytu30 listopada zaczął obowiązywać plan „Centralny Madryt”, który ustanowił strefę niskiej emisji obejmującą zasięgiem 472 ha. Jego celem jest obniżenie poziomu emisji dwutlenku azotu o 23% do 2020 r.

Zakaz dotyczy wszystkich pojazdów benzynowych, zarejestrowanych przed 2000 r., a także tych z silnikiem diesla, zarejestrowanych przed 2006 r., za wyjątkiem pojazdów należących do mieszkańców centrum miasta. Swobodny dostęp do strefy centrum jest możliwy tylko dla aut, które wytwarzają zerową emisję. Pojazdy hybrydowe i LPG mogą parkować w centrum maksymalnie przez dwie godziny. Natomiast dla samochodów spalinowych dostępne są tylko publiczne parkingi lub prywatne garaże. Zmieniły się także zasady ruchu dla ciężarówek. Te najstarsze mogą wjeżdżać do miasta tylko w godzinach 7-13. Natomiast nowsze, mniej zanieczyszczające środowisko, mają dostęp do strefy do godziny 21. Taksówki na benzynę i z silnikiem diesla mogą wjeżdżać do centrum do 2022 r. Władze miasta do marca 2019 r. nie będą karać kierowców mandatami.

Podobne działania planują podjąć inne miasta. W 2016 r. władze Paryża, Aten i miasta Meksyk, podobnie jak Madrytu, ogłosiły plan, aby do 2025 r. wycofać z centrum samochody z silnikiem diesla i ciężarówki. Ograniczenie planuje wprowadzić też Oslo. Natomiast w Paryżu od stycznia 2017 r. wprowadzono kolorystyczne oznaczenia pojazdów, wskazujące na to, o jakiej porze mogą wjechać do centrum miasta.

Chińscy szpiedzy infiltrują ujgurską mniejszość muzułmańską

Chińscy szpiedzy infiltrują ujgurską mniejszość muzułmańską w regionie Sinciang, w ramach rządowego programu propagującego zakładanie rodzin (Pair Up and Become Family). Chiński rząd przedstawia go jako wymianę międzykulturową i sposób na ratowanie Ujgurów przed ubóstwem. Chiny utrzymują też, że praca i standardy życia są kluczowe w zapobieganiu ekstremizmowi religijnemu. Natomiast oficjalne opisy odwiedzin i programu pobytu krewnych w domach wskazują na to, że ujgurskie rodziny są niecywilizowane i że „ich styl życia powinien zostać zmieniony”.

Według oficjalnej gazety Komunistycznej Partii Chin do końca września br. 1,1 mln lokalnych urzędników, podających się za krewnych Ujgurów, zamieszkało w ich domach, bywało w miejscach modlitwy, brało udział w ślubach i innych uroczystościach. Lokalni urzędnicy pojawiają się w domach Ujgurów, przynoszą rodzinom jedzenie (głównie ryż i olej) oraz pomagają w pracach domowych i rolnych.

Z rozmów Associated Press z pięcioma Ujgurami ze Stambułu, którzy przyjęli do swoich rodzin chińskich fałszywych krewnych, wynika, że czuli się kontrolowani. W obecności urzędników nie mogli modlić się ani nosić ubrań, wskazujących na ich wyznanie czy religię. Bali się, ponieważ każdy błąd mógł doprowadzić do ich zatrzymania. Obawiali się również odmówić udziału w programie, myśląc, że zostaną uznani za ekstremistów.

To kolejny program po ogłoszonym w grudniu 2017 r. Becoming Family Week, w wyniku którego milion lokalnych urzędników trafiło do gospodarstw domowych Ujgurów.

W Sinciang mieszka ponad 11 mln przedstawicieli ujgurskiej mniejszości muzułmańskiej. W sierpniu br. ujawniono, że chiński rząd przetrzymuje 2 mln przedstawicieli mniejszości muzułmańskich, w tym Ujgurów, w „tajnych obozach indoktrynacji”.

Wielu Ujgurów mieszka też w Waszyngtonie, jednak nie czują się tam bezpiecznie, ponieważ chińskie władze nadal im grożą, co przedstawia dokument przygotowany przez „The Atlantic”.

Iran testuje pociski batalistyczne średniego zasięgu

1 grudnia Iran przeprowadził test pocisków balistycznych średniego zasięgu, mogących przenosić kilka głowic bojowych. Zdaniem USA było to złamanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231, dotyczącej porozumienia nuklearnego z Iranem z lipca 2015 r. W maju br. Stany Zjednoczone wystąpiły z porozumienia. Decyzję USA poparły też Francja i Wielka Brytania. 4 grudnia odbyło się zamknięte spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu omówienia irańskiego testu, jednak nie wygłoszono wspólnego oświadczenia w tej sprawie. Po spotkaniu Brian Hook, specjalny przedstawiciel USA ds. Iranu, powiedział na konferencji prasowej, że Stany Zjednoczone chciałyby, aby UE nałożyła na Iran sankcje gospodarcze. Dyskusje na ten temat odbędą się w Radzie do Spraw Zagranicznych (FAC) 10 grudnia, jak zapowiedział Paul Johnston, brytyjski ambasador Komitetu Politycznego i Bezpieczeństwa (PSC), instytucji pomocniczej Rady Unii Europejskiej.

Według rezolucji 2231 Iran został wezwany do wstrzymania na okres 8 lat prac nad pociskami balistycznymi zdolnymi przenosić głowice jądrowe. Władze kraju utrzymują jednak, że rezolucja nie wymaga zaprzestania rozwoju technologii rakietowych, które, zdaniem Teheranu, nie mają nic wspólnego z programem nuklearnym, więc nie doszło do złamania rezolucji.

30 listopada Agencja Reutera opublikowała raport o internetowej operacji propagandowej Iranu. Dziennikarze zweryfikowali ponad 70 stron dokumentów w 16 językach, które powstały od 2012 r. w 15 krajach. Zawierały one artykuły, filmy i kreskówki dostarczane przez International Union of Virtual Media, agencję internetową z siedzibą w Teheranie, lub udostępniały dane rejestracyjne on-line za pomocą tej agencji. Strony znalezione przez dziennikarzy odwiedza miesięcznie pół miliona użytkowników, a powiązane z nimi konta w mediach społecznościowych śledzi ponad milion osób. Dziennikarzom Reutera nie udało się ustalić, czy za te działania odpowiada irański rząd – irańscy urzędnicy w Teheranie i Londynie nie udzielili odpowiedzi na pytania.

Choć nie wszystkie publikowane informacje okazały się prawdziwe, strony wyraźnie wspierają rząd Iranu i wzmacniają wrogość wobec krajów przeciwnych Teheranowi – szczególnie Izraelowi, Arabii Saudyjskiej i Stanom Zjednoczonym. Informacje były kierowane m.in. do czytelników w Jemenie, Syrii, Afganistanie, Wielkiej Brytanii czy Rosji.

Iran wykorzystuje Siły Kuds w Iraku, aby pozbyć się osób krytykujących próby przejęcia kontroli nad nowym, irackim rządem” – mówią brytyjscy oficerowie bezpieczeństwa, którzy szkolą i wspierają militarnie irackie siły zbrojne. Według nich oddziały zostały wysłane po wyborach parlamentarnych w maju br. na rozkaz Kassema Solejmaniego, dowódcy elitarnych Sił Kuds, irańskiej gwardii rewolucji. Ich celem było zastraszenie przeciwników ingerencji Iranu w iracką politykę. W czasie wyborów żaden ze wspieranych przez Iran kandydatów nie otrzymał wystarczającej liczby głosów. W wyniku działań grupy zamordowani zostali m.in. Adel Shaker el-Tamimi (zginął we wrześniu br.), bliski sojusznik byłego premiera Iraku Hajdara al-Abadiego, a także Shawki al-Haddad (zginął w lipcu br.), bliski sojusznik Muktady as-Sadra – radykalnego duchownego szyickiego, polityka i przywódcy Ruchu Sadrystowskiego.

Iran, szyickie supermocarstwo w regionie, próbuje zwiększyć swoje wpływy w krajach arabskich. Jego celem od dawna był Irak, gdzie większość stanowią szyici, a planem – stworzenie szyickiego półwyspu sięgającego od Iranu po wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego.

Wzrasta poziom globalnego zanieczyszczenia rtęcią

Wzrasta poziom zanieczyszczenia rtęcią. W dniach 19-23 listopada dyplomaci ze 150 krajów spotkali się w Genewie na konferencji COP 2, aby przedyskutować podjęcie kolejnych kroków w ramach konwencji z Minamaty w sprawie rtęci. Według ostatnich badań poziom globalnego zanieczyszczenia rtęcią w latach 2010-2015 wzrósł o ok. 20%.

Rtęć jest uwalniana do powietrza, ziemi i wody w wyniku ludzkiej działalności, m.in. palenia węgla i „rzemieślniczego wydobywania złota na małą skalę”. Takie kopalnie zlokalizowane są w krajach rozwijających się na terenie Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Stanowią główne źródło utrzymania dla ok. 15 mln górników z 70 krajów. Według danych szacunkowych badaczy kopalnie te odpowiadają za zanieczyszczenia rtęcią, które wynoszą 1 400 ton, co stanowi 40% całkowitego zanieczyszczenia tym pierwiastkiem.

Rtęć z łatwością zmienia stan skupienia i dostaje się do wody, ziemi i atmosfery. Może przez dekady krążyć w środowisku, trafiając również do łańcucha pokarmowego zwierząt, a w konsekwencji – do ludzkiego organizmu, gdzie może zalegać miesiącami. W Stanach Zjednoczonych co roku rodzi się 300 tys. dzieci z niebezpiecznie wysokim poziomem rtęci. Jej nadmierne wdychanie lub spożywanie może spowodować uszkodzenie mózgu, serca, płuc i niewydolność nerek, a także wpłynąć na funkcjonowanie układu odpornościowego. Szczególnie zagrożone są kobiety w ciąży, ponieważ rtęć może zakłócić rozwój układu nerwowego płodu i zaburzyć pamięć, zdolności motoryczne czy językowe dziecka.

Konwencję z Minamaty podpisało 128 państw, w tym Stany Zjednoczone i kraje Unii Europejskiej. Jej celem jest zmniejszenie zanieczyszczenia rtęcią poprzez m.in. wprowadzenie zakazu wydobywania rudy rtęci (minerału cynober), nakaz wdrożenia najnowszej technologii redukcji rtęci w elektrowniach, a także zaprzestanie używania tego pierwiastka do termometrów i ciśnieniomierzy do 2020 r.

Obcokrajowcy, którzy popełnili przestępstwo zostaną wysłani na duńską wyspę Lindholm

Duński rząd ogłosił, że obcokrajowcy, m.in. skazani za przestępstwa, będą umieszczeni w centrum deportacyjnym na wyspie Lindholm. Polityka ta jest częścią umowy zawartej między rządem koalicyjnym, składającym się z trzech konserwatywnych partii, a antyimigracyjną Duńską Partią Ludową. Za funkcjonowanie ośrodka odpowiedzialne będą duński Urząd ds. Więziennictwa i Nadzoru Kuratorskiego (Kriminalforsorgen) oraz policja. Centrum ma powstać do 2021 r.

Do zakładu o powierzchni 7 ha, położonego na wyspie, trafią osoby ze statusem pobytu tolerowanego, które nie mają pozwolenia na zamieszkanie w Danii, ale nie mogą zostać deportowane z przyczyn prawnych. Przewożeni będą tam też ci, którzy dokonali przestępstw, a ich wniosek o azyl został odrzucony. „Osoby uznane za więźniów tzw. niskiego ryzyka, w ciągu dnia będą mogły podróżować promem na ląd i z powrotem, a noce będą musiały spędzać w centrum deportacyjnym” – tłumaczy minister finansów Kristian Jensen. Obecnie osoby, które mają trafić na wyspę, przebywają w ośrodkach w Kærshovedgård, na Półwyspie Jutlandzkim.

W reakcji na propozycję duńskiego rządu Duńska Partia Ludowa opublikowała na Twitterze grafikę, przedstawiającą ciemnoskórego mężczyznę wyrzuconego na wyspę Lindholm. Minister finansów tłumaczył, że takie działanie pomoże kontrolować osoby skazane na deportacje, które nadal popełniały przestępstwa. Natomiast opozycja ostro skrytykowała propozycję rządu. – Uffe Elbaek, przywódca partii Alternatywa, określił ją „humanitarnym upadkiem” duńskiej polityki.

Siedem krajów na świecie osiągnęło cele ONZ w walce z HIV/AIDS

Siedem krajów na świecie osiągnęło cele Organizacji Narodów Zjednoczonych, dotyczące diagnozy, leczenia i transmisji wirusa HIV. Wśród tych, które w tym roku spełniły wskaźniki 90-90-90, są: Wielka Brytania, Botswana, Kambodża, Dania, Eswatini, Namibia i Holandia, o czym informujemy z okazji Światowego Dnia AIDS, obchodzonego 1 grudnia.

Celem UNAIDS, projektu ONZ w walce z HIV/AIDS z 2016 r. [90-90-90], jest do 2020 r.: zdiagnozować 90% nosicieli wirusa HIV, 90% z nich zapewnić terapię i stłumić wirusa u 90% tych, którzy już są poddani leczeniu. W Europie średnia tych wskaźników wynosi 86-91-92.

Według Public Health England, agencji rządowej Ministerstwa Zdrowia Wielkiej Brytanii, do sukcesu przyczynił się wzrost badań na obecność HIV, używanie prezerwatyw i wcześniejsze poddawanie chorych terapii. Z kolei w Namibii, na znaczną poprawę wskaźników wpłynął m.in. program Total Control of Epidemic, prowadzony przez organizację Development Aid from People to People (DAPP) Namibia. Dzięki organizacji testy na obecność HIV są prowadzone nawet w najdalszych regionach kraju.

Jak wynika z corocznego raportu monitorowania HIV/AIDS, przygotowanego przez Światową Organizację Zdrowia wraz z Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), w 2017 r. w Europie Wschodniej wykryto obecność HIV u 130 tys. osób, z czego 75% nowych przypadków zachorowań odnotowano w Rosji i na Ukrainie.

Sytuacja pogarsza się również w Zimbabwe, gdzie kryzys gospodarczy spowodował brak środków na zakup leków dla pacjentów szpitali. Lekarze obawiają się, że jeśli ich pacjenci przerwą terapię lub będą przyjmować leki nieregularnie, doprowadzi to do powstania odpornych na działania farmaceutyków szczepów wirusa, które będą trudniejsze i droższe w leczeniu.

W ciągu ostatnich kilku lat naukowcy zaczęli pracować nad nowymi metodami walki z HIV, który w odróżnieniu od innych wirusów, potrafi wchodzić w fazę spoczynku, co sprawia, że jest wtedy niewidoczny dla układu odpornościowego i obecnie stosowanych terapii leczenia. Zainfekowane komórki, które występują w zbiorach wraz z wirusem, mogą atakować inne, zdrowe komórki, jeśli leczenie zostanie przerwane. Obecnie naukowcy testują różne podejścia do walki z uśpionym wirusem. Jedno z nich polega na wytrąceniu zainfekowanych wirusem HIV komórek ze stanu spoczynku, aby można było je zlokalizować i wyeliminować. Natomiast inna metoda stara się wykryć i zniszczyć komórki zainfekowane wirusem HIV, które znajdują się w fazie spoczynku.

Obecnie na świecie ok. 36,7 mln ludzi żyje z wirusem HIV. W 2017 r., z powodu chorób powiązanych z AIDS, zmarło 940 tys. osób, to jednak o 51% mniej niż w 2004 r., kiedy liczba śmiertelnych przypadków była najwyższa od 2000 r. i wyniosła 1, 9 mln.

Urzędy ds. zdrowia dopuściły na światowe rynki wadliwe implanty

Urzędy ds. zdrowia na całym świecie dopuściły na rynek implanty medyczne, które nie przeszły odpowiednich testów. Trwające rok śledztwo „The Implant Files”, dziennikarzy z Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), ujawniło rosnącą liczbę zgonów w wyniku niedokładnej kontroli urządzeń, a także niskie standardy testowania wymuszane przez branżę producentów implantów (niższe niż w przypadku nowych leków).

Według śledztwa przeprowadzonego w 36 krajach miliony implantów wszczepianych pacjentom – od protez po spirale antykoncepcyjne – były niebezpieczne dla zdrowia i powodowały m.in. przebijanie narządów, martwicę kości czy zatrucie krwi. Urządzenia łamały się po wszczepieniu i użyciu przez pacjenta lub były niesprawne. Mimo zapewnień ze strony branży, lekarzy i organów regulacyjnych o ich bezpieczeństwie, w ciągu ostatnich 10 lat prawdopodobnie przyczyniły się do śmierci 83 tys. osób i spowodowały obrażenia u 1,7 mln ludzi. W raporcie ustalono, że urządzenia, wycofywane ze względu na kwestie bezpieczeństwa w niektórych krajach, w innych wciąż były dostępne.

Do amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków w ciągu ostatniej dekady wysłano ponad 5,4 mln doniesień, napisanych przez lekarzy, producentów, prawników i pacjentów, dotyczących skutków ubocznych stosowania implantów, które mogły doprowadzić do poważnych urazów lub śmierci.

Śledztwo „The Implant Files” jest pierwszą w historii globalną kontrolą branży urządzeń medycznych i ich nadzorców, m.in. władz europejskich czy amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, na których opinii polegają inne kraje.

Australia uznała tzw. handel sierotami za formę współczesnego niewolnictwa

Australia stała się pierwszym krajem na świecie, który uznał tzw. handel sierotami za formę współczesnego niewolnictwa. Wprowadzone przepisy są częścią szerszej inicjatywy, która ma powstrzymać Australijczyków od udziału w programach wolontariackich w zagranicznych sierocińcach. „Zainteresowanie taką formą »turystyki« spowodowało problemy w Azji Południowo-Wschodniej” – mówi australijska senator Linda Reynolds, która nazwała ją „perfekcyjnym oszustwem XXI w.”.

Na stronie parlamentu Australii czytamy, że proceder związany z konkretnym rodzajem wykorzystywania dzieci, określany jako „handel sierotami” lub „osierocenie na papierze”, wiąże się z instytucjami – domami dziecka, które powstały, aby czerpać korzyści materialne z organizowania akcji wolontaryjnych, mających pomagać sierotom. W rzeczywistości jednak nie spełniają swojej roli.

Wiele dzieci, które trafiają m.in. do sierocińców w Nepalu czy Kambodży, pochodzi z biednych rodzin. 80% przebywających w placówkach ma przynajmniej jednego opiekuna. Rodzice decydują się na oddanie dzieci, aby zapewnić im opiekę i wykształcenie, ale w rzeczywistości wychowywanie się w ośrodkach szkodzi ich zdrowiu i rozwojowi. – Według Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych są one wykorzystywane przez właścicieli placówek do zdobywania pieniędzy i zmuszane do pokazów, interakcji lub zabaw z potencjalnymi darczyńcami, aby zachęcić ich do wpłat. Dzieci stały się „atrakcją turystyczną”, a wsparcie wolontariuszy napędza rozwój tej branży w wielu krajach na całym świecie.

Australia jest jednym z głównych darczyńców zagranicznych domów dziecka. Według raportu ReThink Orphanages ponad 57% australijskich uniwersytetów promuje odbywanie praktyk w sierocińcach, a średnio 14% tamtejszych szkół średnich organizuje wyjazdy, oferuje wolontariat lub zbiera fundusze na zagraniczne ośrodki dla sierot.

Emisja gazów cieplarnianych na Ziemi osiągnęła rekordowy poziom

Emisja gazów cieplarnianych na Ziemi osiągnęła rekordowy poziom” – informuje w tegorocznym raporcie Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO). W porównaniu do czasów przedindustrialnych poziom cząsteczek dwutlenku węgla w atmosferze jest obecnie prawie dwukrotnie wyższy i wynosi średnio 405,5 ppm [cząsteczek danego gazu na milion cząsteczek pozostałych gazów obecnych w atmosferze]. Natomiast poziom metanu wzrósł o 2,5 raza. Gaz ten jest w ok. 17% odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Także poziom podtlenku azotu, który niszczy warstwę ozonową, wzrósł o 20%. W raporcie wspomniano również o nielegalnej produkcji freonu-11, który przyczynia się do zmniejszania warstwy ozonu.

Zdaniem Petteriego Taalasa, sekretarza generalnego WMO, ostatni raz, kiedy Ziemia osiągnęła podobną koncentrację gazów cieplarnianych, miał miejsce 3-5 mln lat temu. Temperatura na naszej planecie była wówczas o 2-3 °C wyższa, a poziom wód o 10-20 m wyższy niż obecnie”. Taalas podkreśla: Nauka stawia sprawę jasno. Bez nagłego zmniejszenia poziomu dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych zmiany klimatu będą miały coraz bardziej destrukcyjny i nieodwracalny wpływ na życie na Ziemi. Okno możliwości działania jest prawie zamknięte”.

W Stanach Zjednoczonych pogarszają się i tak ekstremalne warunki pogodowe (np. powodujące pożary w Kalifornii). Według raportu rządowego Czwarta Narodowa Ocena Klimatu”, liczącego 1 600 stron, który powstał w ramach programu badawczego United States Global Change Research Program, przyczyną tych zmian jest ocieplenie klimatu. Autorzy podkreślają również jego negatywny wpływ na gospodarkę USA. Według autorów z 13 agend rządowych zmiany klimatyczne już zdołały spowodować miliardowe straty, które mogą wzrosnąć nawet do kilkuset miliardów dol. rocznie, jeśli Amerykanie nie zmniejszą emisji gazów cieplarnianych. Wśród wyróżnionych kosztów dla amerykańskiej gospodarki są m.in. utrata miejsc pracy, wyższe koszty energii, zniszczona infrastruktura drogowa czy zmniejszenie zasobów naturalnych. Nowy raport podkreśla także różnicę zdań na temat zmian klimatu między agendami rządowymi a prezydentem Trumpem, który nazwał globalne ocieplenie oszustwem”.

Z kolei Chiny wprowadzają nowe działania, aby walczyć z zanieczyszczeniem powietrza. Biuro Prokuratora Generalnego poinformowało 22 listopada, że wykaże zerową tolerancję” dla przestępstw przeciwko środowisku, i zasygnalizowało, że w ciągu 10 miesięcy 2018 r. o takie przestępstwa oskarżono blisko 8,5 tys. osób (o 44% więcej niż w 2017 r.). Jednak to wciąż niewiele w porównaniu z ok. 130 tys. zgłoszonych naruszeń w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku, które skutkowały grzywnami w wysokości 1,53 mld dol.

Chińska Republika Ludowa zachęca też sądy i departamenty policji do tworzenia specjalnych oddziałów poświęconych ochronie środowiska. W tegorocznym przemówieniu przywódca Xi Jinping obiecał zaangażowanie całego aparatu państwowego do naprawienia szkód wyrządzonych środowisku, które powstały przez ostatnie dekady. Ministerstwa i organy regulacyjne mają przygotować własne plany walki z zanieczyszczeniem środowiska. Sprawdzany będzie też sposób, w jaki lokalni urzędnicy egzekwują prawo.

W artykule New York Timesa” Somini Sengupta tłumaczy, dlaczego gospodarkom światowym tak trudno zrezygnować z węgla, zwłaszcza w Azji.

Trzy na cztery państwa członkowskie Unii Europejskiej uznają prawnie akt seksualny za gwałt tylko wtedy, jeśli towarzyszy mu przemoc fizyczna, groźby lub przymus

Trzy na cztery państwa członkowskie Unii Europejskiej uznają prawnie akt seksualny za gwałt tylko wtedy, jeśli towarzyszy mu przemoc fizyczna, groźby lub przymus – wynika z analizy Amnesty International, dotyczącej przepisów prawnych 28 państw. Tylko siedem państw, w tym Wielka Brytania, Irlandia, Niemcy i Cypr, uznaje gwałt za stosunek seksualny bez przyzwolenia kobiety. W tym roku Dania, Portugalia i Włochy zaczęły zastanawiać się nad zmianą definicji prawnej gwałtu, a Hiszpania już wprowadziła zmiany.

Analiza Amnesty International została opublikowana dzień przed Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet, który przypada na 25 listopada. Wynika z niej również, że błędne i przestarzałe” przepisy prawa utrwalają mechanizm obwiniania ofiar, umożliwiając przechodzenie spraw dotyczących gwałtów przez luki w systemach prawnych, mimo działania ruchu #MeToo. Dla przykładu, w 2016 r. Komisja Europejska poinformowała, że ponad jedna czwarta obywateli UE sądziła, że stosunek płciowy bez zgody jednej ze stron był uzasadniony, jeśli ofiara była pijana, skąpo ubrana lub wcześniej flirtowała. Jednak w niektórych krajach Europy Środkowej i Wschodniej liczba ta była wyższa, a połowa respondentów w Rumunii jest zdania, że seks bez zgody jednej ze stron może być czasem uzasadniony.

Przy okazji Międzynarodowego Dnia Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet, głos zabrały również siostry zakonne. Międzynarodowa Unia Przełożonych Generalnych Żeńskich Instytutów Zakonnych (UISG), która reprezentuje ponad 500 tys. sióstr na całym świecie, wezwała, aby te zakonnice, które były ofiarami przemocy, zgłaszały przestępstwa swoim przełożonym i na policję. Grupa obiecała pomóc poszkodowanym w podjęciu decyzji o zgłoszeniu sprawy, zaoferowała też wsparcie psychologiczne. Siostry potępiły również wzór nadużyć, który obecnie panuje w Kościele i społeczeństwie”, powołując się na seksualne, werbalne i emocjonalne znęcanie się, jako rodzaje złego traktowania, naruszającego godność ofiar, które wzmacnia poczucie władzy. W oświadczeniu siostry nie określiły księży jako agresorów. Takie sytuacje zdarzały się m.in. w Afryce, Indiach, Ameryce Południowej, Azji i Europie. Odnotowano również przypadki wykorzystywania seksualnego sióstr zakonnych przez inne.

O gwałtach mówią także kobiety, które przeżyły tzw. drugą wojnę kongijską (1998-2003 r.), zwaną też wojną afrykańską. W czasie konfliktu doświadczały one wielu form przemocy ze strony członków rodzin, mężczyzn, których nie znały, oraz mundurowych. Danielle Louise Spencer z organizacji ActionAid UK, specjalistka ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt, tak mówi o ofiarach konfliktów w Afryce: Przed, w trakcie i po konflikcie kobiety są bite, prześladowane i gwałcone. Przemoc wobec kobiet i dziewcząt wzrosła przed ludobójstwem [w Rwandzie w 1994 r.] oraz w wyniku kolejnych wojen. Rada Bezpieczeństwa ONZ obecnie skłania się do stwierdzenia, że wzrost przemocy wobec kobiet i dziewcząt jest wykorzystywany jako mechanizm wczesnego ostrzegania przed nadchodzącym konfliktem”. Zdaniem Spencer główną przyczyną tej przemocy jest nierówność płci: Jeśli nie zajmiemy się podstawową przyczyną przemocy wobec kobiet i dziewcząt, powszechna przemoc seksualna będzie nadal miała miejsce podczas wojny, a kobiety nie będą bezpieczne w swoich domach, nawet w czasie pokoju”.

Z podobnymi problemami wobec kobiet mierzą się również Afganki. Jedną z nich jest Khatera, bohaterka dokumentu A Thousand Girls Like Me” (film możesz zobaczyć tutaj). W programie telewizyjnym kobieta oskarżyła swojego ojca o psychiczną i seksualną przemoc, trwającą 13 lat, ryzykując życiem przez narażenie się swoim krewnym, broniącym honoru rodziny.

W Arabii Saudyjskiej działaczki walczące o prawa kobiet są źle traktowane w więzieniach (poddawane karze chłosty, rażone prądem i molestowane seksualnie), wynika z badań Amnesty International i Human Rights Watch. Raport organizacji wskazuje, że mimo reform, które obiecali wprowadzić Saudowie, każdy, kto zabierze głos w sprawie praw kobiet, może trafić do więzienia. Natomiast władze Arabii Saudyjskiej zaprzeczają oskarżeniom, które pojawiły się w raporcie.

Media społecznościowe odgrywają kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się ekstremizmu w Internecie

Media społecznościowe odgrywają kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się ekstremizmu w Internecie. Przyczyną jest mechanizm działania algorytmów wykorzystywanych przez serwisy.

Radykalizacja w Internecie może rozpocząć się od swobodnych rozmów, np. między grającymi w gry wideo. Algorytmy, które wspierają angażujące treści na zasadzie sprzężenia zwrotnego (sugerują treści podobne do tych, które zostały polubione lub skomentowane), mogą doprowadzić graczy do kilku rasistowskich obelg, ale także do jawnej propagandy o wyższości białej rasy. Sprzężenie to kieruje nowych odbiorców, link po linku, do coraz bardziej ekstremistycznych treści. Zależność ta została nazwana alternative influence network (sieć alternatywnych wpływów) przez Data & Society Research Institute w Nowym Jorku.

Mechanizm ten tworzy się niezależnie od organizacji, która go wykorzystuje. W ciągu ostatnich dekad w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano działania lewicowych grup terrorystycznych, ekstremistycznych ugrupowań ekologicznych oraz propagujących czarny nacjonalizm. Jednak malała liczba ataków dokonanych przez członków tych grup. W czasie ostatnich 10 lat prawicowi ekstremiści, szczególnie ci, głoszący wyższość białej rasy, byli odpowiedzialni za zdecydowaną większość z 387 zgonów, do których doszło w wyniku ataków terrorystycznych wewnątrz kraju. W 2017 r. 20 z 34 morderstw było powiązanych z prawicowym ekstremizmem. Jednak rząd USA oficjalnie nie wskazał krajowych organizacji terrorystycznych. Administracja Donalda Trumpa ograniczyła lub zawiesiła programy realizowane przez Baracka Obamę, poświęcone zwalczaniu brutalnego ekstremizmu i powstrzymaniu rekrutacji, m.in. wśród białych supremistów. Obecny prezydent USA skupił się na przeciwdziałaniu islamskim ekstremistom, wykluczając inne zagrożenia. Agencje federalne nie posiadają wspólnych definicji słów: terrorysta krajowy” i terroryzm krajowy”. Liczba przypadków lokalnych ataków terrorystycznych wzrasta od 2008 r. W 2017 r. odnotowano wzrost liczby antysemickich incydentów o 57%.

„Europa musi zająć się imigracją, aby walczyć z rosnącym zagrożeniem ze strony prawicowych populistów” – powiedziała Hillary Clinton w wywiadzie dla dziennika „The Guardian”.

Europa musi zająć się imigracją, aby walczyć z rosnącym zagrożeniem ze strony prawicowych populistów” – powiedziała Hillary Clinton w wywiadzie dla dziennika The Guardian”. Jej zdaniem – niekontrolowana migracja podsyca populizm.

Była kandydatka na stanowisko prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej wezwała europejskich przywódców do wysyłania mocniejszych sygnałów o zaprzestaniu przyjmowania migrantów: Podziwiam bardzo hojne i pełne współczucia podejście, które podjęli przywódcy, tacy jak kanclerz Niemiec Angela Merkel, ale myślę, że sprawiedliwie jest powiedzieć, że Europa wykonała swoją część i musi wysłać bardzo jasny komunikat: »nie zamierzamy nadal zapewniać schronienia i wsparcia«, ponieważ, jeśli nie zajmiemy się kwestią migracji, nadal będzie zakłócać ona politykę wspólnoty”.

Według Clinton, zarówno we Włoszech, jak i w Stanach Zjednoczonych, obawy związane z migracją okazały się decydujące w czasie wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce w czasie referendum w sprawie brexitu. Była kandydatka na stanowisko prezydenta USA zaznaczyła, że Istnieją rozwiązania dotyczące migracji, które nie wymagają nacisków na prasę i przeciwników politycznych oraz prób podporządkowania władzy sądowniczej, ani uzyskania pomocy finansowej czy politycznej od Rosji, aby wesprzeć europejskie partie i ruchy polityczne”.

Nicholas Kristof, komentator New York Timesa”, zarzucił amerykańskim mediom poddanie się manipulacji Donalda Trumpa, dotyczącej informacji o karawanie migrantów z Ameryki Środkowej. – Słowo karawana” pojawiało się zdecydowanie częściej w głównych mediach (MSNBC, CNN i Fox) w okresie wyborów środka kadencji w USA. Natomiast po 6 listopada użycie tego słowa znacząco spadło. Kristof wezwał amerykańskie media do większych starań w walce z dezinformacją: Zacznijmy zadawać sobie trudne pytania, które zadajemy Facebookowi i innym. Musimy się starać, aby nie stać się kanałem szerzenia dezinformacji, nienawiści lub kłamstw”.