Loading
Trans-Ukraina

Lwów – Mariupol to prawdopodobnie najdłuższe obecnie połączenie kolejowe na Ukrainie. Z zachodu na wschód kraju pociąg przemierza odległość 1589 km, przejeżdża przez 11 obwodów. Potrzeba 29 godzin i 10 minut, by ze stolicy ukraińskiej Galicji dotrzeć do metalurgicznego i portowego miasta nad Morzem Azowskim.

20171004_214607-01
Poczekalnia

Dworzec we Lwowie robi wrażenie. Nie chodzi tylko o architekturę, która demonstruje, jakie znaczenie miał rozwój kolei w XIX wieku. Decydują o tym przede wszystkim ludzie, którzy przetaczają się przez halę, tkwią w poczekalniach czy zasypiają za barem w oczekiwaniu na podróż. Niekończący się potok osób, który dzieli się i wlewa do podjeżdżających pociągów. Młodzi, starzy, pracujący, emeryci, w delegację i na odpoczynek, od trzech lat też żołnierze.

Ukraińskie pociągi mieszają ich na nowo i dokonują podziału na trzy kategorie w zależności od zasiedlanych wagonów. W najtańszych (plackartnych) nie ma przedziałów, w wagonach kupe ludzie jadą w czteroosobowych przedziałach, a w luksie są tylko dwa miejsca. Ale nie do końca zawartość portfela decyduje o podziale pasażerów. Wybór często jest związany z dostępnością miejsc, których w sezonie letnim zawsze braknie.

20170726_143237-01
20170726_124635-02
Przedział

W przedziale komplet. Starsza współpasażerka przedstawia się – Luda. Ubrana jest w dżinsy. Widać, że drzemie w niej spory ładunek energii.

Jej sąsiad z dolnej „półki”, czyli współpasażer, ma na imię Andrij. Wita się i odpowiada po ukraińsku. Ludmila stara się z nim rozmawiać po ukraińsku, ale wychodzi z tego surżyk (mieszanka ukraińskiego i rosyjskiego). Z nami rozmawia po rosyjsku.

Ukraińskość Andrija podkreśla również jego t-shirt z herbem – tryzubem. Pierwsze, co przychodzi do głowy, to że Andrij jest żołnierzem z zachodniej Ukrainy, który jedzie na front. A może wolontariusz? Nie, znów się okazało, jak często myślimy o Ukrainie stereotypowo.

Andrij też jedzie niemal do końca. Luda się cieszy, że nikt nie będzie się dosiadać po drodze.

20170726_135629(0)-01
ZSRR

Luda mówi, że wcześniej, jeszcze za ZSRR, jeździła częściej i dalej. W 1975, mając 22 lata, pojechała do Czechosłowacji. Tam jej się bardzo spodobały zabytki, kuchnia i nawet piwo w Brnie. W 1987 roku pojechała do NRD, ale tam już nie było tak wesoło jak w Czechosłowacji. Do rozpadu ZSRR zdążyła jeszcze objechać republiki nadbałtyckie.

W Doniecku pracowała w kadrach, w jednej z kopalń rejonu kirowskiego. Jej zmarły mąż też tam pracował – był górnikiem. W tej dzielnicy Luda mieszka do dzisiaj, choć to nie jest najprzyjaźniejsze miejsce dla życia w ostatnich latach. Od 2014 roku ten rejon – położony na zachodzie Doniecka – znajduje się faktycznie na linii frontu.

P1220942-01
Donieck

Donieck w marcu 2014 roku stał się jednym z centralnych punktów separatyzmu na wschodzie Ukrainy. Po ucieczce prezydenta Wiktora Janukowycza z kraju dochodziło tam do starć między zwolennikami integralności Ukrainy i prorosyjskimi demonstrantami. Wtedy, podobnie jak w innych miastach Donbasu, pojawiło się sporo młodych ludzi rozmawiających po rosyjsku, ale nie tak jak miejscowi.

Kiedy na początku maja 2014 r. wokół oddalonego od Doniecka o 120 km Słowiańska toczyły się już walki, w stolicy Donbasu ludzie siedzieli w kawiarniach i restauracjach. Wydawało się, że życie toczy się jak dawniej, ale wszystko lada moment się zakończy.

11 maja, na terenach kontrolowanych przez separatystów, przeprowadzono tzw. referendum za oddzieleniem się od Ukrainy. I mimo że w mieście wciąż znajdowały się oddziały ukraińskie, a z niektórych budynków wciąż powiewały ukraińskie flagi, to miasto i najważniejsze budynki administracyjne znalazły się pod kontrola bojowników. Wtedy też przestali się ukrywać i na ulicach można było zobaczyć ludzi uzbrojonych w broń automatyczną i granatniki.

Pod koniec maja oddziały ukraińskie zajęły po zaciętych walkach lotnisko w Doniecku, które do końca stycznia 2015 roku stało się jednym z miejsc zaciekłych bojów i symbolem wojny na Donbasie.

20170726_195151-01
20170726_141245-01
20170726_141544-01
20170726_140009-01
20170726_103853-01
Śniadanie

W zachodnich dzielnicach Doniecka, będących pod ostrzałem, większość sklepów została zamknięta. Pojawiła się natomiast pomoc humanitarna. Oprócz słynnych rosyjskich konwojów pomocowych, które Ukraina oskarżała o dostarczanie broni, do Doniecka trafiało również wsparcie organizowane przez Czechów i fundację Rinata Achmetowa, najbogatszego Ukraińca, wywodzącego się z Doniecka.

– Czesi dawali dobrą pomoc. Tak naprawdę czeskie były opakowania, a w środku – ukraińskie produkty: paczka owsianki, dwie torby kaszy gryczanej, tylko pół litra oleju, nie tuszonka, ale konserwy z mięsem, ale też bardzo dobre… I nawet sól była – opowiada Luda.

Czeska organizacja „People in Need”, działająca w ramach pomocy ONZ, była jedyną międzynarodową organizacją humanitarną dopuszczoną przez separatystów na tereny przez nich kontrolowane. Jednak jesienią 2016 roku władze Donieckiej Republiki Ludowej zabroniły jej dalszej aktywności.

DSCF0024-01
Donieck

Pomoc organizował wspomniany oligarcha Achmetow, wcześniej faktyczny władca Doniecka, właściciel wielu przedsiębiorstw i klubu piłkarskiego Szachtar Donieck, który wybudował tam lotnisko i stadion na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. W trakcie walk lotnisko zostało jednak całkowicie zniszczone, a jego klub piłkarski, zamiast na stadionie w Doniecku, trenuje i gra w innych miastach Ukrainy.
– Pomoc od Achmetowa była dobra. Ale to, co tworzyło się w kolejkach po nią, jak ludzie skakali sobie do oczu… Ja raz przyszłam i jak to zobaczyłam, to powiedziałam sobie: nie, ja nie będę zabijać się o tę pomoc – mówi Luda.

Opowiada o znajomej, której córka wyszła za mąż za Amerykanina i zamieszkała w USA. Znajoma ta regularnie raz, dwa razy w roku tam lata i często opowiada, jakie rarytasy jada w Ameryce. Ale pewnego razu Luda zobaczyła ją w kolejce po pomoc i to zaraz po tym, jak wróciła z USA. Inna stała w kolejce po pomoc w futrze z norek. – Ludzie nie mają godności! – uznała Luda.

Pomoc od Achmetowa też się w końcu skończyła. Na początku 2017 roku jego fundacji również zabroniono działać na terytorium DRL.

20170726_142621-01(1)
Przystanek

Przed nami dłuższy postój. W pociągu nie ma bufetu, wiec pasażerowie, którzy nie zaopatrzyli się w prowiant, mają teraz okazję kupić coś do jedzenia.

20170726_142814-01
Przystanek

W pociągu i na peronie pojawiają się sprzedawcy. Mają piwo, chłodną wodę, lody, pierogi i oczywiście suszoną rybę.

20170726_134653-01
20170726_172804-01
Ruble albo hrywny

Wielu mieszkańców terenów zajmowanych przez separatystów jeszcze jesienią 2014 roku rejestrowało się w miastach na Donbasie, kontrolowanych przez władze w Kijowie. Dzięki temu mogli otrzymywać ukraińskie emerytury. Trzeba było tylko przyjechać na ukraińską stronę i wypłacić pieniądze w banku lub bankomacie. Po pewnym czasie pojawiła się nawet nowa forma usług – ludzie, którzy za odpowiednią opłatą brali od innych karty bankomatowe i przywozili z Ukrainy gotówkę. Z czasem władze zadecydowały, że emerytury mogą otrzymywać tylko ci, którzy większość czasu spędzają na terenach kontrolowanych przez Ukrainę. Pozostali muszą poczekać na swoje świadczenia aż do momentu, kiedy do takich miast jak Donieck znów wróci ukraińska władza.

Luda otrzymuje od władz DRL tzw. świadczenie tymczasowe. W przeliczeniu na złotówki to około 150 zł.

– Nie załatwiałam sobie emerytury po ukraińskiej stronie, jak niektórzy, bo bałam się, że stracę ją tutaj. Tam też mogliby mi ją po jakimś czasie zabrać i zostałbym bez niczego. Zresztą trzeba też regularnie jeździć na ukraińską stronę, a ja się naprawdę bałam w 2014 i 2015 roku. Dostaję bardzo mało, bo u mnie przeliczenie było bardzo niekorzystne. W Rosji minimalna emerytura to 7 tys. rubli (ok. 430 zł) – dodaje.

20170728_183619-01
Donieckie sklepy

Na Ukrainie minimalna emerytura na początku 2017 roku wynosiła 1247 hrywien (ok. 170 zł). Przeciętne świadczenia te są wyższe, a od 1 października zostaną jeszcze podwyższone. To, na co narzeka nie tylko Luda, ale też inni spotykani mieszkańcy „tamtych” terenów, to wysokie ceny. Poza tym ludzie skarżą się też na jakość produktów z Rosji, którymi zapełniają się donieckie sklepy.

– Mamy swoje wędliny, ale są bardzo drogie. Warzywa, owoce też nasze, ale droższe niż na Ukrainie – mówią.

P1230173-01
Marjinka

Jest jedna osoba, która pomaga Ludzie, także psychicznie. To jej siostra, która mieszka w Marjince, niedużej miejscowości w obwodzie donieckim. Miasteczko wciąż znajduje się niemal na linii frontu, ale po ukraińskiej stronie. Było miejscem walk, a jego obrzeża nadal narażone są na ostrzał.

– Przyjeżdżam do siostry wiosną, latem. Mamy tam ogród. Ziemniaki swoje, ogórki też. Teraz czosnek trzeba będzie zebrać, bo jak przyjdą deszcze, to się zepsuje. Może zostanę na zimę, ale siostra oszczędza na ogrzewaniu, a kiedy ja jestem, to raz ona, raz ja dorzucamy węgiel do pieca i zużywa się go więcej… Raz poszłam do sklepu kupić chleb i wzięłam lody, a ona pyta mnie z wyrzutem, skąd wzięłam pieniądze. Odpowiedziałam, że raz możemy sobie pozwolić na lody – śmieje się Luda, zjadając wyliczone na drogę ciastka.

20170726_132134-01
20170727_060557-01-01
20170727_051325-01
KPWW

Kiedyś, nawet jeszcze na początku wojny, można było szybko dojechać pociągiem do Doniecka. Teraz Ludmiła musi wysiąść w Wołnowasze i stamtąd udać się do znajdującego się niedaleko KPWW „Nowotroicke” albo do bardziej oddalonego KPWW „Marjinka”. Skrót KPWW oznacza Kontrolny Punkt Wjazdu – Wyjazdu, czyli przejście na linii rozgraniczenia po stronie ukraińskiej, przez które można się dostać na tereny kontrolowane przez separatystów.

Luda i Andrij wysiedli razem. Na górnych miejscach było słychać, jak kobieta pokrzykuje na chłopaka, pomagającego jej zabrać bagaż, żeby ten się pośpieszył.

20170728_180338-01
Peron

O 6.30 rano, po 29 godzinach jazdy, pociąg nr 70 dotarł do Mariupola.

Tekst: Piotr Andrusieczko

Zdjęcia, filmy, dźwięk: Magda Chodownik, Piotr Andrusieczko, Olya Lypynska

Grafika: Arek Sołdon

Kodowanie: Piotr Kliks

Podziękowania dla Anny Górnickiej i Jakuba Górnickiego

Outriders to nowe miejsce w sieci, które opowiada o świecie. Znajdziesz tu reportaże, analizy i relacje z najciekawszych wydarzeń.

następna stacja
aktualna stacja

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.

Stwórzmy nowy model mediów.
Zbieramy fundusze
na dalszą działalność.

Wzmocnij nas