W ciągu ostatnich lat przyzwyczailiśmy się, że wojna domowa w Syrii trwa bez szans na jej zakończenie. W konflikcie tym uczestniczą minimum cztery strony: rząd w Damaszku z prezydentem Baszarem Al-Assadem na czele, coraz mniej „umiarkowana” opozycja, w szeregach której ważną rolę odbiera franszyza Al.-Kaidy w Syrii, tzw. Państwo Islamskie oraz Kurdowie, dążący do autonomii swojego regionu. Do tej pory nie miały miejsca rozmowy, w których brałyby udział wszyscy uczestnicy tego konfliktu. Z ostatniego zawieszenia broni, hucznie ogłoszonego przez Rosję, od początku zostało wyłączone Państwo Islamskie i inne ugrupowania dżihadystyczne. Rozejm podzielił los poprzednich prób wstrzymania walk i przetrwał tylko kilka dni. 

Rok 2016 przyniósł w Syrii niewielkie na mapie, lecz istotne, zmiany w sytuacji strategicznej. Siły rządowe zdobyły po trzech latach walk opanowane przez rebeliantów dzielnice Aleppo, największego miasta w kraju. Oprócz położonej przy granicy tureckiej prowincji Idlib oraz niewielkich terytorium przy granicy Jordanii, rząd w Damaszku kontroluje praktycznie cały obszar tzw. „użytecznej Syrii” (useful Syria). Terminem tym określa się gęsto zamieszkałe regiony kraju, gdzie znajdują się miasta oraz potencjał przemysłowy. Pozostała część to pustynia, nad którą kontrolę sprawuje w znacznej mierze tzw. Państwo Islamskie.

Rząd Baszara Al-Assada zapewne nie odstąpi od dążenia do pokonania wszystkich przeciwników pozostałych na terytorium Syrii, począwszy od ugrupowań rebelianckich, których poglądy polityczne i religijne dryfują w kierunku radykalizmu islamskiego. Walki będą trwały najprawdopodobniej jeszcze kilka lat. Nie zmienia to jednak faktu, że rząd w Damaszku kontroluje skutecznie terytorium zamieszkałe przez ok. 70% ludności kraju, w tym wszystkie największe miasta i może zacząć przygotowania do odbudowy kraju. A potrzeby są ogromne: 1/3 budynków w Syrii leży w gruzach lub nie nadaje się do zamieszkania. Wojna zniszczyła gospodarkę kraju, szczególnie jego potencjał przemysłowy i handlowy. Według nieoficjalnych prognoz potrzeba nawet 70 lat odbudowy by Syria powróciła do stanu sprzed wybuchu rewolucji.

Z punktu widzenia organizacji humanitarnych największym wyzwaniem będzie umożliwienie powrotu uchodźców do domu. Wojna w Syrii zmusiła do ucieczki około 11 mln ludzi, czyli ponad połowę ludności kraju. 6 mln z nich jest uchodźcami wewnątrz granic swojego kraju, zaś 5 mln przekroczyło granicę i znalazło schronienie głównie w Turcji, Libanie i Jordanii. Od czterech lat mam możliwość co miesiąc spotykać i rozmawiać z uciekinierami z Syrii przebywającymi w północnym Libanie. Ludzie ci, podobnie jak miliony innych uchodźców, chcą wrócić do swoich domów, choć stracili na to nadzieję.

Kraje Bliskiego Wschodu udzielające schronienia uciekinierom nie ułatwiają im bynajmniej życia. Na terytorium Libanu i Jordanii nie wolno Syryjczykom pracować oprócz wykonywania najgorzej płatnych prac. Uchodźcy muszą co rok przedłużać pozwolenie na pobyt, co kosztuje nawet kilkaset dolarów. Syryjskim mężczyznom, którzy tego nie zrobią, grozi w Libanie aresztowanie i inne konsekwencje prawne, choć nie odesłanie do Syrii. Prawo międzynarodowe zakazuje odsyłania uchodźcy na terytorium swojej ojczyzny, gdzie grozi mu prześladowanie. Nie mając wystarczającego dochodu uciekinierzy od lat toną w coraz większym ubóstwie. W latach 2014 – 2016 odsetek uchodźców syryjskich w Libanie żyjących poniżej granicy absolutnego ubóstwa wzrósł z 30% do 60%, czyli obecnie 600 tys. osób.

Setki tysięcy uciekinierów na Bliskim Wschodzie są gotowi wrócić do Syrii – choćby jutro – pod warunkiem, że będą mieli zapewnione bezpieczeństwo. Na znacznej części terytoriów kontrolowanych przez rząd nie działają już inne grupy zbrojne czy terroryści. Uchodźcy potrzebują bezpieczeństwa od prześladowania i złego traktowania ze strony czterech syryjskich tajnych służb, policji, armii i prorządowych bojówek. Jeden z nielicznych pozytywnych przypadków takiego traktowania miał miejsce podczas niedawnych negocjacji o wznowienie dostaw wody dla 5mln mieszkańców Damaszku ze źródeł położonych w dolinie Wadi Barada. Siły rządowe oferowały tamtejszej ludności możliwość ochrony przed aresztowaniem poprzez zagwarantowanie nienaruszalności ich domów. Jeżeli takie warunki mogły by być zaoferowane uchodźcom cierpiących skrajną nędzę w Libanie czy Jordanii, zapewne setki tysięcy wybrało by niepewną przyszłość w Syrii niż ubóstwo na wygnaniu.

Wśród syryjskich decydentów i przedstawicieli resortów siłowych zdaje się jednak pokutować przekonanie, że wszyscy mieszkańcy uciekający przed siłami rządowymi i wszechwładzą sił bezpieczeństwa to potencjalni lub realni terroryści tudzież ich poplecznicy. Powrót uchodźców uruchomiłby dodatkową, ogromną pomoc humanitarną wewnątrz granic Syrii, która mogła by być kołem zamachowym do odbudowy zniszczonego wojną kraju. Nawet Unia Europejska zostanie zapewne postawiona przed dylematem czy wspierać finansowo odbudowę Syrii rządzonej przez Baszara Al-Assada czy pogodzić się z istnieniem państwa upadłego, eksportującego terroryzm i inne zagrożenia ku Europie. Aby uchodźcy mogli zacząć wracać potrzebna jest jednak zmiana myślenia i dobrowolne ograniczenia władzy przedstawicieli syryjskiego rządu i resortów siłowych, przyzwyczajonych od dekad do wszechwładzy nad życiem swoich obywateli.

Nie miejmy także wątpliwości: powrót do Syrii jest rozważany – na razie teoretycznie – tylko przez uchodźców przebywających na Bliskim Wschodzie. Jest bardzo wątpliwe czy uciekinierzy  Syrii, którzy znaleźli schronienie w Europie, dobrowolnie powrócą do kraju w przeciągu najbliższych lat, jeżeli nawet nie dekad.


Dr Wojciech Wilk jest prezesem Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), która od 2012 roku niesie bezustannie pomoc humanitarną uchodźców syryjskich przebywających w północnym Libanie, która do tej pory objęła ponad 25 tys. osób. Działając w ramach systemu pomocy humanitarnej koordynowanego przez ONZ i UNHCR, PCPM skupia się na zabezpieczeniu dachu nad głową dla uchodźców żyjących poniżej granicy ubóstwa.  Dr Wilk jest także ekspertem ONZ w zakresie zarządzania kryzysowego i koordynacji pomocy humanitarnej.

Więcej informacji o działaniach PCPM w Libanie i w Syrii oraz możliwości wsparcia tych działań można uzyskać na stronie internetowej www.pcpm.org.pl/syria