15 grudnia 2017

Saakaszwili na wolności nadal myśli o polityce

Piotr Andrusieczko

Sprawa Micheila Saakaszwilego zakończyła się niespodziewaną decyzją sądu. Po trzech dniach spędzonych w areszcie śledczym były prezydent Gruzji został zwolniony. Jednak w jego przypadku, słowo „zakończyła się” wydaje się przedwczesne. A serial z gruzińsko-ukraińskim politykiem znajdzie kontynuację w kolejnym sezonie.

Początek grudnia dla lidera Ruchu Nowych Sił okazał się bardzo emocjonujący. 5 grudnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy oraz przedstawiciele Prokuratury Generalnej Ukrainy próbowali go zatrzymać . Saakaszwili został oskarżony o współpracę z grupą przestępczą i wzięcie pieniędzy od Serhija Kurczenki, zbiegłego do Rosji ukraińskiego oligarchy, który jest poszukiwany przez Ukrainę listem gończym. Ale w wypowiedziach prokuratora generalnego Jurija Łucenki można było też usłyszeć zarzuty dotyczące możliwej współpracy z rosyjskimi służbami specjalnymi i pomoc w przygotowaniach do zamachu stanu.

Zadziwiające, ale – przy takich zdawałoby się ciężkich zarzutach – akcja zatrzymania polityka przebiegała bardzo nieudolnie. W trakcie przedłużającej się rewizji Saakaszwilemu udało się uciec na dach, a kadry z jego krótkiego, ale żywiołowego wystąpienia – z oskarżeniami pod adresem Petra Poroszenki – obiegły cały świat.

Co prawda, funkcjonariuszom SBU udało się zdjąć z dachu polityka, ale trafić z nim do aresztu, już nie. Kilka godzin zwolennicy Saakaszwilego blokowali samochody. Trzeba przyznać, że po doświadczeniach Majdanu, nawet stosunkowo nieduża grupa jest w stanie przeciwstawić się policjantom i gwardzistom. Szybko zdemontowano bruk na fragmencie ulicy oraz pojawiły się mini barykady.

Nie pomógł gaz i próba wypchnięcia samochodu, a może nie wystarczyło woli ze strony policji i Gwardii Narodowej? Protestujący rozbili szyby i uwolnili swojego lidera. Po chwili Saakaszwili już przemawiał do zebranych z zwisającymi z jednej ręki kajdankami. I znów media otrzymały świetne obrazki, które obiegły świat. Prokuratura Generalna wystawiła za nim tego samego dnia list gończy, ale on – jakby nigdy nic – przemawiał w tym czasie w pobliżu ukraińskiego parlamentu, w miasteczku namiotowym swoich zwolenników.

Policja okazała się skuteczniejsza od SBU i polityk został zatrzymany 8 grudnia . Przewieziono go do aresztu śledczego, pod który od razu przybyli jego zwolennicy. Współpracownicy Saakaszwilego obwieścili, że to nie koniec walki.

10 grudnia w Kijowie odbył się marsz „Za impeachment”, który zakończył się wiecami pod aresztem śledczym i budynkiem Prokuratury Generalnej.

Dzień później w peczerskim sądzie Kijowa odbyło się posiedzenie w sprawie określenia środka zapobiegawczego dla Saakaszwilego. Prokuratura wniosła o areszt domowy, ale po 8 godzinach obrad, sąd zdecydował wypuścić byłego prezydenta.

Może premierem, a może merem

Nie zważając na wcześniejsze insynuacje, Prokuratura Generalna potwierdziła, że zarzuca Saakaszwilemu jedynie współpracę z grupą przestępczą Kurczenki i Janukowycza. Podkreślono również, w związku z pojawiającą się krytyką, że opublikowane taśmy rozmów telefonicznych między niby to Kurczenką i Saakaszwilim nie były montowane. Były prezydent Gruzji potwierdził, że 18 grudniu dobrowolnie stawi się na przesłuchanie w prokuraturze.

Na razie polityk udziela wywiadów. W ukraińskiej telewizji ZiK powiedział, że nie ma prezydenckich ambicji , ale mógłby stanąć na czele rządu. Wcześniej Saakaszwili wielokrotnie powtarzał, że, kiedy jego relacje z prezydentem były jeszcze dobre, otrzymał od niego propozycję objęcia stanowiska premiera, ale nie zgodził się.

Z kolei w programie Kanału 24 powiedział, że po tym, jak zakończyłby z sukcesem swoje premierostwo, chciałby zostać merem Odessy.

– Chciałbym zmienić Odessę, ale to można zrobić tylko po tym, jak Kijów zmieni „reguły gry” – powiedział Saakaszwili.

Polityk był już w latach 2015-2016 przewodniczącym państwowej administracji obwodu odeskiego. Kiedy obejmował tę posadę, obiecywał radykalne zmiany – walkę z korupcją w regionie i przyciągnięcie inwestorów. Kiedy podał się do dymisji jesienią 2016 r., oskarżył władze centralne o torpedowanie jego wysiłków i wspieranie korupcji. Jednak wielu obserwatorów wskazywało, że sam Saakaszwili więcej uwagi poświęcał własnemu wizerunkowi, niż pracy na stanowisku.

Lider Ruchu Nowych Sił uważa również, że prokurator generalny szkodzi państwu i powinien ustąpić ze stanowiska. Saakaszwili podkreślił przy tym, że, będąc dwukrotnie prezydentem, nie dorobił się takiego majątku, jaki posiada Jurij Łucenko.

Tymczasem głos w sprawie byłego gruzińskiego prezydenta, podczas corocznej podsumowującej konferencji, zabrał również prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, który stwierdził, że, patrząc na to, co się dzieje, „krew zalewa serce”.

– To zniewaga pod adresem gruzińskiego i ukraińskiego narodu. Jak wy cierpicie do tej pory. To człowiek, który stał na czele niezależnego państwa gruzińskiego. Teraz przemierza place i krzyczy na cały świat, że jest Ukraińcem. Czy na Ukrainie nie ma prawdziwych Ukraińców? – odpowiedział Putin na pytanie korespondenta ukraińskiej agencji informacyjnej UNIAN.

Wątpliwe, że słowa Władimira Putina zrobiły wrażenie na Saakaszwilim, który najwyraźniej nie zamierza opuścić ukraińskiej polityki. Pytanie tylko, jakie miejsce zdoła w niej zająć w najbliższym czasie?

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.

Stwórzmy nowy model mediów.
Zbieramy fundusze
na dalszą działalność.

Wzmocnij nas