Opłynąć krymskie sankcje

Piotr Andrusieczko

Według ekspertów z ukraińskiej grupy monitoringowej BlackSeaNews tylko w lutym 2017 r. 74 statki naruszyły sankcje i wbrew ukraińskiemu zakazowi wpłynęły do portów na Krymie. Od momentu aneksji Krymu w marcu 2014 r. na ukraińskiej czarnej liście znalazło się kilkaset statków pływających pod różnymi banderami, należących do właścicieli z różnych państw.

Transport morski ma dla gospodarki Krymu duże znaczenie, a od rosyjskiej aneksji półwysep w szybkim tempie przekształcał się faktycznie w wyspę.

Oficjalnie rząd Ukrainy dopiero w maju 2015 r. wyłączył go z listy portów otwartych dla zagranicznych statków. Jednak już w lipcu 2014 r. Ukraina zamknęła dla międzynarodowych połączeń wszystkie porty na półwyspie. W grudniu 2014 r. zabroniono europejskim firmom prowadzić turystyczny biznes z Krymem, a statkom wycieczkowym – przypływać do krymskich portów. Równolegle. Ukraina zawiesiła wszystkie połączenia pasażerskie z Krymem (pociągi i autobusy). We wrześniu 2015 r. Tatarzy krymscy wraz z przedstawicielami batalionów ochotniczych zainicjowali blokadę Krymu, uniemożliwiając wymianę towarów z zajętym przez Rosję półwyspem.

Jedyne stałe połączenia zewnętrzne realizowane są przez znajdujący się na wschodzie Krymu port Kercz, który łączy z rosyjskim portem Kaukaz regularna przeprawa promowa. W Kerczy budowany jest też most, który ma zapewnić stałą komunikację drogową i kolejową z Rosją. Rosyjskie władze zapowiadają oddanie części drogowej mostu w grudniu 2018 r.

Wprowadzenie sankcji znacznie ograniczyło, ale nie wstrzymało całkowicie połączeń morskich z Krymem realizowanych przez armatorów z różnych krajów.

Eksperci z ukraińskiego BlackSeaNews prowadzą od 18 marca 2014 r. monitoring statków wpływających i wypływających z krymskich portów. Według zgromadzonych w ten sposób danych od marca 2014 r. do lutego 2017 r. 619 razy statki pod różnymi banderami łamały sankcje i wpływały do krymskich portów.

W sumie na ukraińskiej czarnej liście za okres od marca 2014 r. do końca lutego 2017 r. znalazło się 289 statków (część z nich wpływała po aneksji do krymskich portów kilka razy). Można tu znaleźć statki pływające pod różnymi banderami: Syrii, Mołdawii, Demokratycznej Republiki Konga, a nawet Mongolii. Jednak najwięcej statków naruszających sankcje pływało pod rosyjską flagą.

Ukraińscy eksperci zwracają uwagę, że od stycznia 2017 r. Bułgaria jest jedynym krajem UE, który od początku wprowadzenia sankcji nadal je łamie. Jej tankowce regularnie wpływają do portów na zajętym przez Rosję półwyspie.

Innym interesującym przykładem z ukraińskiej czarnej listy są statki należące do syryjskich właścicieli, które znajdują się już na tzw. syryjskiej czarnej liście Urzędu Kontroli Aktywów Zagranicznych Departamentu Skarbu USA, który odpowiada za badanie podejrzanych transferów finansowych na świecie. Ukraińscy eksperci w styczniu wyśledzili w porcie w Sewastopolu syryjski statek LAODICEA, należący wcześniej do niemieckiej kompanii Beluga Shipping, która zajmowała się przewożeniem wielkogabarytowych ładunków. Zdaniem Ukraińców takie statki często wykorzystywano do transportowania ciężkiego sprzętu wojskowego. Potwierdzeniem tego, że i tym razem mogło chodzić o taki ładunek, była jego trasa – syryjski statek z Sewastopola udał się do syryjskiego portu Tartus, gdzie znajduje się rosyjska wojenno-morska baza.

Wielokrotnie po aneksji Krymu ukraińscy politycy i eksperci zarzucali Turcji, że statki tamtejszych właścicieli łamią sankcje nałożone na połączenia morskie z Krymem. I rzeczywiście – jeszcze w monitoringu z lutego tego roku – 7 z 74 statków, które wbrew zakazowi wpłynęły do krymskich portów, należało do tureckich armatorów.

Sytuacja uległa jednak zmianie w marcu. 14 marca, podczas wizyty w Ankarze, premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman poinformował, że strona turecka zabroniła statkom pochodzącym z tego kraju wpływać do portów na Krymie. Wkrótce okazało się, że Turcja zabroniła również obsługiwania w swoich portach wszystkich statków, które wypłynęły z krymskich portów.

Zawieszenie połączeń z Turcją powoduje, że na teren Krymu przestały bezpośrednio docierać produkty i towary z Turcji. Przynajmniej oficjalnie.

We wtorek redaktor naczelny BlackSeaNews Andrij Kłymenko poinformował na Facebooku, że opracowano już schemat omijania tego zakazu. Statki z Sewastopola najpierw wpływają do Zatoki Kerczeńskiej i tam meldują się na redzie portu Kaukaz, czyli na terytorium FR. W ten sposób dalej już legalnie płyną do tureckiego portu Eregli, skąd zabierają ładunki i płyną na Krym.

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.