Ukraina 2016: Między wojną i reformami

Piotr Andrusieczko

Rok 2016 nie okazał się dla Ukrainy przełomowym. Na wschodzie Ukrainy trzeci rok toczy się „stabilna” pozycyjna wojna z momentami eskalacji i wykorzystania ciężkiej broni, której oficjalnie na linii rozgraniczenia, czyli de facto frontu oficjalnie nie ma. Wciąż giną ludzie. Proces pokojowy boksuje i nic nie wskazuje, że w najbliższym czasie dojdzie do uregulowania konfliktu. Klucze do pokoju trzyma Rosja, a jej nie zależy na stabilizacji sytuacji w Ukrainie.

Ale Ukraina to nie tylko wojna, to również reformy, które próbuje wdrażać po rewolucji 2013 – 2014 r. W mediach społecznościowych w Ukrainie popularnym stał się termin „zdrada” zarówno w odniesieniu do sytuacji na froncie, jak i do transformacji. Również w Polsce różni komentatorzy mówią o nieudanych ukraińskich reformach, o regresie, etc. To jednak uproszczony pogląd.

Jeśli przenalizować procesy polityczno -ekonomiczne, które odbywały się w tym państwie po ogłoszeniu niepodległości w 1991 r., to można zrozumieć, z jakimi problemami muszą się spotkać reformy w Ukrainie. Chodzi o zmianę całych najważniejszych elementów systemu opierającego się na oligarchii i korupcji. Systemu, który zastąpił system sowiecki wchłaniając i transformując niektóre jego elementy. Porównania do polskich transformacji można z góry uznać za chybne.

Tak, to prawda, że reformy ślimaczą się, i opór starego systemu jest ogromny. Wystarczy spojrzeć na obecne elity polityczne, które w większości ukształtowały się w czasach, kiedy ostatecznego kształtu w Ukrainie nabierał system oligarchiczny. I wielu tych, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za stworzenie państwa w kształcie piramidy korupcyjnej dzisiaj odpowiada za wdrażanie reform.

Ale o pełnym krachu zmian w Ukrainie może mówić tylko ten, kto nie poznał lub nie pamięta tego państwa sprzed 2014 r. Można przeliczyć co udało się zrobić, a jakie reformy są zagrożone lub wciąż nie udaje się ich zrealizować. Jeden pozytywny przykład, który w najbliższej przyszłości powinien zmienić obraz ukraińskiej elity politycznej i klasy urzędników. W 2016 r. z wielkimi problemami, a nawet próbami sabotażu, ale jednak udało się wprowadzić obowiązkowy system elektronicznych deklaracji majątkowych dla polityków i urzędników. Przeciętni Ukraińcy mogli zapoznać się ze stanem posiadania „wybrańców narodu” i nawet jeśli jest to obraz nie pełny, to dobrze obrazuje, kim są ludzie u władzy. Okazało się, że premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman nie ufa systemowi bankowemu (może słusznie, bo w grudniu państwo nacjonalizowało największy komercyjny bank – Prywatbank) i trzyma w domu gotówką równowartość kilku milionów dolarów. Prezydent Ukrainy wbrew wcześniejszym obietnicom okazuje się, że w 2015 r. pozostawał nadal właścicielem wielu firm. Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow jest kolekcjonerem drogich zegarków, win i sztuki. Zresztą podobne kolekcjonerskie hobby ma wielu politycznych kolegów i urzędników. A jeden z deputowanych jest nawet właścicielem cerkwi. Zresztą to, że ukraińscy urzędnicy i politycy są nieprzyzwoicie bogaci nie było dla nikogo w Ukrainie tajemnica. Wystarczy przejść się po parkingach różnych instytucji, by zobaczyć jakimi luksusowymi samochodami jeżdżą deputowani, sędziowie, prokuratorzy. Elektroniczne deklaracje pokazały „Biznacju” klasy politycznej i jej anachroniczność, ale najważniejsze zmusiły ją do ujawnienia, nawet jeśli nie w pełnym wymiarze, szczegółów dotyczących ich majątków. I od teraz kraść będzie znacznie trudniej. Zresztą kilkoma deklaracjami zainteresowało się już Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy, które jako niezależny organ od niedawna walczy z korupcją w strukturach władzy. I to kolejny przykład zmian, ale o tym szerzej następnym razem. W każdym razie e-deklaracje dobrze obrazują, jak daleko Ukraina w ostatnim czasie odeszła od Rosji.

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.