27 grudnia 2017

Krwawe protesty pogłębiają kryzys w Kurdystanie

Paweł Pieniążek

Demonstranci sprzeciwiają się cięciom pensji i domagają się walki z korupcją.

Przez trzy dni demonstranci rzucali kamieniami w służby bezpieczeństwa i podpalili siedziby kluczowych partii politycznych. Do protestów doszło głównie w prowincjach Sulejmanija i Halabdża w północnym Iraku, czyli w Kurdystanie . Służby broniły się gazem łzawiącym, armatkami wodnymi i ostrą amunicją. Do najpoważniejszych starć doszło w mieście Ranja w prowincji Sulejmanija, niedaleko granicy z Iranem, gdzie zginęło od dwóch do sześciu osób. W ciągu trzech dni zamieszek obrażenia odniosło ponad 300 osób, w tym przedstawiciele służb bezpieczeństwa. W Halabdży, by uczcić pamięć zabitych, opuszczono flagi do połowy masztu.

Protestowały różne grupy zawodowe, w tym pracownicy administracji, którzy nie otrzymali wypłat od miesięcy i ci, którym pensje zostaną zredukowane w ramach drugiej z trzech tur cięć. W Sulejmaniji drogówka na znak sprzeciwu nie przyszła do pracy. Protestowali też nauczyciele.

Władze Kurdystanu wykorzystały zamieszanie do zamknięcia grupy medialnej NRT, która sprzeciwiała się referendum niepodległościowemu i jest powiązana z nowo powstałą partią Lista Nowej Generacji. Krytykuje ona działania obecnego rządu. 20 grudnia do siedziby telewizji weszło około stu uzbrojonych funkcjonariuszy, nakazując, by została niezwłocznie zamknięta. Decyzję w tej sprawie podjęło Ministerstwo Kultury Kurdystanu, które oskarżyło NRT o nawoływanie do przemocy. Strona internetowa telewizji wciąż nie działa.

Zaniepokojenie wyraziła Misja Wsparcia Narodów Zjednoczonych dla Iraku (UNAMI) oraz wezwała do szacunku i ochrony mediów. W podobnym tonie wypowiedziała się amerykańska ambasada w Bagdadzie.

– To czasy pełne wyzwań dla naszego regionu. Wasza frustracja jest zrozumiała i słyszę ją – tak Nechirvan Barzani, premier irackiego Kurdystanu, zwrócił się do protestujących w trakcie rozmowy emitowanej w telewizji Rudaw.

Barzani nawoływał do spokoju i potępił przemoc. Przypomniał też, że iracka armia zbiera się w okolicach miasta Machmur, leżącego 60 km na południowy zachód od Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Rada Bezpieczeństwa Rządu Regionalnego Kurdystanu oskarżyła Bagdad o destabilizowanie sytuacji wewnątrz Kurdystanu.

„Protesty i wychodzenie mieszkańców Kurdystanu na ulice są rezultatem porażki, monopolu, korupcji i niesprawiedliwości rządzących partii w trakcie ostatnich dwóch dekad.” – Tak brzmi oświadczenie Ruchu na rzecz Zmiany (Gorran). Partia od samego początku wspierała protestujących (chociaż ci palili także jej biura). Przekazała także kondolencje rodzinom ofiar i wezwała służby bezpieczeństwa do obrony obywateli, a nie „mierzenia z broni do swoich braci i sióstr”.

20 grudnia Gorran i Islamska Grupa Kurdystanu opuściły koalicję rządową. Powodem była niezdolność do walki z korupcją. Odejście z rządu rozważa też Kurdyjska Unia Islamska. Barzani w trakcie konferencji prasowej powiedział, że szanuje tę decyzję, ale jej nie rozumie, bo już za kilka miesięcy mają się odbyć wybory . Ponadto partia Gorran wzywa do strajku.

Premier Barzani prosił o jedność, bo – jak twierdzi – ona czyni Kurdów silniejszymi i daje szansę na lepszą przyszłości.

To jednak poczucie braku perspektyw na lepszą przyszłość sprowokowało ludzi do wyjścia na ulice. Mimo pokonania zagrożenia ze strony ISIS i przeprowadzenia referendum, władze nie podjęły działań na rzecz walki z korupcją i poprawy sytuacji finansowej mieszkańców.

W Kurdystanie zaciskanie pasa trwa od 2014 r. Wówczas Bagdad i Irbil nie doszły do porozumienia w sprawie podziałów zysków z ropy w  Kirkuku , nad którym przejęli kontrolę Kurdowie. Z jednej strony Irak postanowił pozbawić Kurdystan stałej dotacji, wynoszącej 17 proc. budżetu, z drugiej – gwałtownie spadły ceny ropy. To spowodowało, że Rząd Regionalny Kurdystanu stracił dużą część dochodów. Rozpoczęły się problemy z wypłatami pensji dla pracowników. W 2016 r. Rząd Regionalny Kurdystanu zarządził znaczne cięcia wynagrodzeń większości pracowników sektora publicznego, które doszły wówczas do 40 proc.

Wśród mieszkańców powszechne było oczekiwanie, że to referendum niepodległościowe odmieni ich los i spowoduje, że Kurdystan znowu będzie się rozwijał. Stało się jednak inaczej. 16 października Bagdad zajął  sporne terytoria . Po utracie Kirkuku liczba eksportowanych dziennie baryłek spadła z 500 do 250 tys. Z tego powodu miesięczny budżet skurczył się z 565,5 do 337,4 mln dolarów. To mniej niż połowa środków niezbędnych do wypłacania pensji wszystkim pracownikom sektora publicznego, ponieważ ponad 1,2 mln osób pobiera przynajmniej jedną pensję z budżetu Rządu Regionalnego Kurdystanu.

Ogłoszono kolejne cięcia, które obejmą pracowników pominiętych w 2016 r. Mają dotyczyć przede wszystkim służb mundurowych, a także pomóc uszczelnić system, który umożliwia pobieranie kilku pensji lub otrzymywanie ich przez osoby niewykonujące żadnej pracy.

Depesze to tradycyjna forma reporterska, której wartość rozwijamy technologicznie. Każdy artykuł, poza samą treścią, zawiera również dodatkowe informacje kontekstowe. To specjalne adnotacje tworzone przez reporterów, które pozwolą szerzej zrozumieć opisywaną sytuację.

Dowiedz się więcej, klikając na żółte podkreślenia

Zapisz się
do newslettera!

Reportaże, analizy i podsumowania w Twojej skrzynce.

Stwórzmy nowy model mediów.
Zbieramy fundusze
na dalszą działalność.

Wzmocnij nas